w naszym przedszkolu zrobiło się wesoło jak jasny gwint odkąd sejmownicy przegłosowali podniesienie wieku emerytalnego do 67, a przedszkolnego do 99 lat. pan prezydent złożył zamaszysty podpis pod tekstem ustawy i w ten sposób zakończyła się haniebna dyskryminacja ze względu na wiek. dzieci odzyskały głos. tylko patrzeć jak za nimi pójdą ryby i odtąd wszyscy – my, przedszkolacy i oni, dawni dorośli polacy będziemy mogli żyć długo i szczęśliwie.
ale chciałaby dusza do raju… bardzo szybko ujawniły się podziały. niby wszyscy uczęszczamy do tego samego przedszkola, ale tak tylko wygląda, gdy patrzy się z zewnątrz – zwłaszcza z zagranicy. dla nas, portretowanych, ten idylliczny obrazek ma same skazy i zakazy. myśleliśmy, że jak ci z dorosłości do nas dołączą, to będziemy mogli robić to samo co oni i wysławiać się jak oni – tu masz babo placek (przepraszam cech cukierników i siostry – feministki za posłużenie się tym anachronicznym porzekadłem, ale chciałem pokrótce naszkicować sytuację). okazało się, że sejmownicy są głupsi niż ustawa zasadnicza przewiduje.
odkąd my, starszacy zostaliśmy objęci obowiązkiem przedszkolnictwa. pozwolono nam wprawdzie zachować dawne nawyki, ale z pewnymi uciążliwymi ograniczeniami.
dam przykład: niegdysiejsi dorośli polacy (wychowani na boyu-żeleńskim i gombrowiczu) mogli tak jak dotąd wydawać swą „gazetę wyborową” (nazwa pochodzi od ukochanego przez ludność napoju). ale w gazecie tej wyraz równie umiłowany jak wspomniany napój, zmienił brzmienie i zamiast zaczynać się dźwięczną spółgłoską D już na samym wstępie otrzymał beznadziejnie głuche P., a opisywana i ukazana w gazecie kim kardashian zaprezentowała swą piękną PUPĘ…
wszystko po to żeby nie gorszyć kolegów z grupy maluchów, bo jeszcze nie daj boże by się nam przedwcześnie zdemoralizowali. zapytałem kolegę z tej drobniejszej grupy co sądzi o takim sposobie redagowania gazety, uważającej się za orędownika obyczajowego postępu.
– powiedz michnikowi, że mam w dupie pupę!
P.S. – to przedszkole nazywa się polska – jakby ktoś nie wiedział, postanowiłem więc założyć w naszej zdziecinniałej ojczyźnie ruch pod nawą PEPEPE – polski antypupizm, polacy przeciwko pupie…
kto chce może się zgłosić.
natan gurfinkiel



…bo w przedszkolu miło płynie czas. Ach jak on płynie.
Przypomniało mi się, jak mnie przyjmował Pan Dyrygent Wasiak do chóru Filharmonii, wyraził się o mnie pozytywnie i jedna starsza znacznie panienka z trzeciego głosu, do którego mnie przydzielił, kazała mi zaśpiewać i stwierdziła że jestem absolutny picz. Dręczyło mnie to latami, póki nie dowiedziałem się że to po angielsku, i jak się pisze. I że nie byłem, tylko miałem. A śpiewałem tam do samej mutacji. Pamiętając ówczesną nieskażoną radość potrafię mieć jakieś zrozumienie nawet dla naszych kiboli i innych takich, co wyją chóralnie na ulicach, choć jest to absolutny chór wujów.
Jednak i przedszkole nie ratuje od pożółkłego kalendarza natrętnych wspomnień. Wdzięczypupa Kardashian wywołuje natychmiast wspomnienie rodaczki, Lindy Kasabian, rżnącej swoim, równie seksownym nożem naczelnego samca Peerelki, Frykowskiego. I wyobrażam to sobie, oczywiście w 3, albo nawet w 4D.*)
*
*)..imesions.