Urszula Glensk: Siedem grzechów Domosławskiego – po wyroku46 min czytania

()

Grzech siódmy: karierowiczostwo

domoslawskiTendencyjność książki Domosławskiego ujawnia uporczywe eksponowanie niektórych wątków i konsekwencja, z jaką biograf wraca do różnego rodzaju problemów (koncentracja na karierze, koniunkturalizm). Po szczegółowym omówieniu okresu stalinowskiego, akces Kapuścińskiego do „nowej wiary” przypominany jest w kolejnych fragmentach, np. w kontekście powstawania Imperium. Znowu uruchamiana jest retoryka pytań, które jak twierdzi Domosławski, nie są stawiane „z intencją »rozliczania«”[xlviii]. A brzmią tak:

„czy słyszał o łagrach, lodowatym piekle gułagu, gdy ołówkiem rysował »schodki« wiersza ku czci Stalina. Czy ów wiersz dźwięczał mu w uszach, gdy zapisywał strony Imperium danymi o zbrodniach radzieckiego tyrana”[xlix].

I jeszcze listek figowy, przykrywający intencje takiej retoryki: „Nie domagam się skruchy ani samokrytyki – chcę zrozumieć”[l].

Nie jest materiałem na sensacyjną biografię historia takiego człowieka, jak Kapuściński: nie wywoływał skandali, był dyskretny, szukał kompromisu i zamykał się na wiele godzin we własnej pracowni. Równocześnie jego ranga słynnego pisarza daje szanse na poczytną biografię. Domosławski rozwiązuje tę aporię. Upiera się, żeby życie było równie ciekawe jak twórczość. A to prowadzi biografistę w ślepą uliczkę, w dodatku krzywo wybrukowaną.

Sama twórczość nie jest głównym przedmiotem zainteresowań Domosławskiego, pasjonują go przede wszystkim fragmenty, dające szansę dekonstrukcji. Jest skoncentrowany na zawartości depesz, ignoruje dwa pierwsze zbiory reportaży zagranicznych, prawie pomija eseistykę. Natomiast próbuje, często skutecznie, udramatyzować codzienność: mariaż z władzą, nieopanowany vigor venereus, fiasko ojcostwa. Nie waham się postawić tezę, że autorski interes Domosławskiego jest tu ważniejszy niż uczciwość biografa. Co do aktywizmu politycznego czasów stalinowskich książka nie proponuje nic nowego. Egzemplifikacja jest tu prosta w postaci wierszy, z których zeitgeist wyziera całymi frazami. Ale też niewiele z niej wynika poza płaską interpretacją, ignorującą atmosferę czasu i podyktowaną współczesnym systemem wartości. Afektowana próba zrozumienia wypierana jest przez radykalne oceny. Co do kochanek, to zawsze można podkoloryzować. I tu Domosławski okazuje się pojętnym uczniem mistrza. Muszę zacytować akapit (zresztą będący przedmiotem drwin recenzentów):

„królową może zostać sekretarka, ekspedientka, studentka, intelektualistka, poetka, reporterka, tłumaczka, korektorka, redaktorka, cenzorka, konspiratorka… Miłość nie zna barier, ani granic, jest ponad klasami i zawodami, ponad kolorami (brunetki, blondynki), miarami (wysokie, niskie, szczupłe, puszyste) doświadczeniami (młodsze i nienajmłodsze), stanami (panny, mężatki, rozwódki)”[li].

To wycyzelowane zdanie brzmi jak pastisz Kapuścińskiego. Wstęp do opisu kochanek, reprezentujących wszystkie typy i profesje (choć dominują zawody środowiskowe, wydawniczo-dziennikarskie). Co zatem znajdujemy w rozdziale „o miłości i innych demonach”? Najpierw autor cytuje fragment rozmowy Teresy Torańskiej z Alicją Kapuścińską. Kolejne głosy należą do „jednego z przyjaciół”, komentującego „innego”, „jednej z podbitych”, „najprawdziwszej królowej”. Tylko Ryszard Frelek występuje pod swoim nazwiskiem i mówi o oczarowanej sekretarce „jednego z partyjnych dygnitarzy”. Rozdział inkrustuje też opowieść Kapuścińskiego o Carlotcie, uwiecznionej przez pisarza w reportażu Jeszcze dzień życia. Jej portret sugestywny i tajemniczy łączy w sobie opis młodości, erotyzmu i śmierci. W końcu dłuższa rozmowa z anonimową kochanką, prezentowaną jako „ona”. Koniec. Całość to zaledwie 10 stron tekstu o romansach. Proporcje jak 1:60. Po co? Odpowiedź przynoszą dyskusje toczone wokół książki. Wszystkie odnosiły się do wątków obyczajowych. Recenzenci i publicyści dali się ponieść temu tłumowi nieznanych „królowych” i choć wielu z nich nie straciło krytycyzmu, to jednak dyskusja zaczęła żyć własnym rytmem. Każdy mógł coś dodać, wyrazić opinię. Niektórzy postanowili przy okazji zaglądnąć do książki. Cel został osiągnięty. Impuls wysłany do kupujących. Brukowy reporter mógł liczyć na czytelników.

Przypomnę spostrzeżenie Krzysztofa Mroziewicza, że w całej twórczości Kapuścińskiego prawie nie ma opisów tego, co może się zdarzyć między dwojgiem ludzi. Być może powściągliwość Kapuścińskiego była kwestią pokoleniową. Tym bardziej należy to uszanować, choćby do pewnego czasu.

Podobne kontrowersje budziła następna odsłona prywatności zaproponowana przez Domosławskiego. A mianowicie trudne relacje z córką. Fragmenty wypowiedzi Zojki są zapośredniczone z innych tekstów, bo Domosławski nie rozmawiał z nią i podobno nawet nie usiłował[lii]. Rekonstruuje zatem historię ojca i córki, posługując się procedurami poznawczymi, które nie są możliwe do zaakceptowania, jeśli chcemy poważnie traktować biografię, której bohaterami są osoby żyjące. Znowu pełna dyskwalifikacja warsztatowa.

Podporządkowanie wszystkiego własnej karierze Domosławski imputuje swojemu bohaterowi. Pewnie każdy pisarz motywowany jest nadzieją sukcesu. Kapuściński non fiction  jest jednak takiemu zamierzeniu niewolniczo podporządkowane. Książka została napisana w taki sposób, aby była czytelna dla międzynarodowego odbiorcy. Po to znalazły się w niej długie fragmenty, wyjaśniające sytuację społeczno-polityczną w Polsce gomułkowskiej czy solidarnościowej, czy relacja o atmosferze wokół społeczności żydowskiej w przedwojennym Pińsku. Te omówienia są repetycją z podręczników historii najnowszej, potrzebną dla zagranicznego czytelnika, bo ta książka ma iść w świat. Tak jak przez trzydziestoma laty poszły w świat opowieści o Hajle Sellasje czy Rezie Pahlavim. Opowieść ma swoje prawa. To akurat dobrze zrozumiał z nauk mistrza Domosławski, szkoda, że przede wszystkim to.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że syndrom Salieriego, który Małgorzata Różewicz w dyskusji przypisała Domosławskiemu, celnie wyjaśnia relacje między biografem i jego bohaterem.

Urszula Glensk

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Urszula Glensk –  doktor, adiunkt w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, autorka czterech książek, m.in. Historii słabych. Literatura i życie w dwudziestoleciu (1918-1939) wyróżnionej Nagrodą Historyczną Polityki 2015.

 

 

 

 

____________________________________________________

  • [i] List otwarty kardynała Stanisława Dziwisza [w:] Wokół „Strachu”. Dyskusja o książce Jana T. Grossa, wybór i układ tekstów Mariusz Gądek, Kraków 2008, s. 74-75.
  • [ii] A. Kaliszewski, „Nauczyć się myśleć o człowieku”. Poezja Ryszarda Kapuścińskiego [w:] Ryszard Kapuściński. Portret dziennikarza i myśliciela. Pod red. K.Wolnego-Zmorzyńskiego i in. Opole 2008, s. 266.
  • [iii] A. Domosławski, Non-fiction, Warszawa 2010, s. 547.
  • [iv] A. Domosławski, op. cit., s. 463-464.
  • [v] K. Brinkbäumer, Afrykańska odyseja. Przeł. J. Czudec, Wołowiec 2009, s. 89.
  • [vi] A.Domosławski, op.cit., s. 552.
  • [vii] Ibidem, s. 554.
  • [viii] Ibidem, s. 554.
  • [ix] Ibidem, s. 554.
  • [x] Ibidem, s. 554.
  • [xi] Ibidem, s. 554.
  • [xii] Ibidem, s. 554.
  • [xiii] Ibidem, s. 15.
  • [xiv] R. Kapuściński, przedmowa A.Kapuścińska, Dałem głos ubogim, tłum. M.Szymków, J.Wajs, Kraków 2008, s. 34.
  • [xv] K. Mroziewicz, Prawdy ostateczne Ryszarda Kapuścińskiego, Warszawa 2008, s. 41.
  • [xvi] A. Domosławski, op. cit., s. 134.
  • [xvii] B. Nowacka, Z. Ziątek, Ryszard Kapuściński. Biografia pisarza, Kraków 2008, s. 258.
  • [xviii] A. Domosławski, op. cit., s. 397.
  • [xix] B. Nowacka, op. cit., s. 57.
  • [xx] Domosławski, op. cit., s. 145.
  • [xxi] Zob. B. Nowacka, Z. Ziątek, op. cit., s. 223 oraz A. Domosławski, op. cit., s. 347.
  • [xxii] A. Domosławski, op. cit., s. 51.
  • [xxiii] Ibidem, s. 446.
  • [xxiv] Ibidem, s. 449.
  • [xxv] Ibidem, s. 69.
  • [xxvi] Ibidem, s. 144-145.
  • [xxvii] B. Nowacka, op. cit., s. 72.
  • [xxviii] M. Wierzyński, Preparat z Kapuścińskiego, „Nowe Książki”, 6/2010, s. 45.
  • [xxix] A. Domosławski, op. cit., s. 45.
  • [xxx] Ibidem, s. 54.
  • [xxxi] Ibidem, s.174
  • [xxxii] Ibidem, s. 175
  • [xxxiii] Ibidem, s. 341.
  • [xxxiv] Ibidem, s. 209
  • [xxxv] Ibidem, s. 473.
  • [xxxvi] P. Rimiz, Kapuściński, misja – reporter, tłum. M. Szymków, cyt. za: Dałem głos ubogim…, s. 10.
  • [xxxvii] A. Domosławski, op. cit., s. 136.
  • [xxxviii] Ibidem, s. 145.
  • [xxxix] Ibidem, s. 222.
  • [xl] Ibidem, s. 224.
  • [xli] Ibidem, s. 233.
  • [xlii] Por. K. Mroziewicz, op. cit., s. 118.
  • [xliii] Ibidem, s. 45.
  • [xliv] Piszą o tym Nowacka i Ziątek, którzy zwrócili uwagę, że sceny z Szachinszacha o spokoju wokół ambasady amerykańskiej były co najmniej niedopowiedziane, bo w rzeczywistości przetrzymywano tam ponad 400 zakładników, obywateli USA.
  • [xlv] A. Domosławski, op. cit., s. 434-435.
  • [xlvi] R. Kapuściński, Heban, Warszawa 2001, s. 154.
  • [xlvii] To, jak opowieść o rybie z Kampali spreparował Domosławski, zauważyli również Zygmunt Ziątek w rozmowie w radiu TOKFM oraz Renata Gluza w obszernym, kompetentnym artykule Uwiedzeni [„Press”, kwiecień 2010, s. 32-33].
  • [xlviii] A. Domosławski, op. cit., s. 458.
  • [xlix] Ibidem, s. 459.
  • [l] Ibidem, s. 459.
  • [li] Ibidem, s. 340.
  • [lii] zob. R. Gluza, op. cit, s. 35.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

11 komentarzy

  1. Jacek Rakowiecki 29.05.2015
  2. Jacek Rakowiecki 29.05.2015
  3. Arkadiusz Gębka 30.05.2015
    • Jacek Rakowiecki 31.05.2015
      • Arkadiusz Gębka 01.06.2015
      • BM 01.06.2015
  4. MaSZ 30.05.2015
  5. wb40 30.05.2015
  6. Stefan Tremer 30.05.2015
  7. Jacek Rakowiecki 31.05.2015
  8. Stefan Tremer 31.05.2015