Jerzy Szperkowicz: Wybraliśmy Pazia (3)

nekrolog2015-09-23.

Czekając na przywództwo

Diagnoza „wybraliśmy Pazia” sporo uniesie. Chwilowo przycupnęła u źródeł (www.wyborcza.pl), schowała się u nas — ale właśnie powraca. Z upływem tygodni widać, jak chwyt z przebierańcami w dworskiej szopce pozwala zachować dystans do chwili bieżącej, a jednocześnie swobodnie wracać do jej genezy i i okoliczności sprawczych, jak i wybiegać w przyszłość. Wszystko to – nie pomniejszając tryumfu zwycięzcy wyborów prezydenckich, ni powagi urzędu, który objął.

Tekst „Wybraliśmy Pazia, Dama Dworu kładzie róż na policzki, tylko Królik Bugs nieobsadzony” odległy od lansowanej dziś ascezy formalnej , („… utrzymany w stylistyce barokowej” według „maxnowaka”) – trafił w skryte oczekiwania dwóch przynajmniej odbiorców, którzy się z tym ujawnili, w tym i samego „maxnowaka”.

„Nareszcie sobie przypomniałem z jakiego powodu ciągłe opłacam abonament Wyborczej” – napisał „vibhisana2”[i]. Ważniejsza od pochlebstwa dla tekstu jest deklaracja lojalności „maxnowaka”: Oczekujemy starych i nowych inicjatyw „GW”.

Zdaniem „Vibhisany2” liberalna inteligencja powinna się zająć budową społeczeństwa obywatelskiego.

„Przekaż jest jasny i słuszny” – głosi wpis „maxnowaka”.Trzeba samemu brać się do roboty i naprawiać Polskę…

Potrzeba i gotowość działania wyróżnia te wpisy spośród wielu cennych kontemplacyjnych. Przy czym odezwali się niezawiedzeni Królikiem Bugsem (że zachowamy alegoryczne postaci), lecz ludzie z poczuciem odpowiedzialności za kraj. Jeden widzi swoje miejsce w szerszym poczynaniu, drugi chce dowieść, czego można dokonać osobiście.

Za kim pobiec?

Trudno to zinterpretować inaczej niż jako oczekiwanie przywództwa i zainteresowania.

„Przebudziły się lemingi” – napisaliby publicyści niepokorni, gdyby przyszła im fantazja wrócić do dawnych pieszczotliwych określeń przeciwnika.

Dwie jaskółki nadal wiosny nie czynią. Nie wiemy, jaki potencjał polityczny i wyborczy kryje się za tymi wpisami.

A minęło półtora miesiąca od apelu „maxnowaka” o przywództwo medialne. Nie wyobrażam sobie, żeby autorzy obydwu energetycznych wpisów nie zostali odszukani i rozpoznani wraz ze środowiskiem, w którym się liczą. Będzie nam miło, jeśli obaj panowie odezwą się dla naszej witryny.

Nie wątpię też, że dojrzewają oczekiwane inicjatywy „Gazety”. Wyobrażam sobie doskonale jedną z nich. Pewnie Redakcja też na nią wpadła. Wybiera odpowiedni moment startu. Przed ogłoszeniem najnowszego programu wyborczego Platformy Obywatelskiej było na to za wcześnie. Oby też zanadto nie zwlekać. Reakcje społeczne mają sporą wbudowaną inercję.

Jak na wybiegu

Tymczasem parę słów o roli portali prowadzonych przez wielkie tytuły prasowe. Ważne publikacje w czasopismach światowych przecierają się na portalu jak primadonna przed premierą. Łapią należne zachwyty, ale i uwagi, sytuacja idealna, jeśli jest coś do poprawienia lub rozwinięcia. Z góry wiadomo, kiedy wyjątkowa pozycja ukaże się w wersji drukowanej.

U nas portal gazetowy pełni niekiedy rolę zsypu, do którego trafiają teksty zbyt obszerne, trudniejsze lub po prostu niechciane w druku z powodów pozamerytorycznych.

W wielu czasopismach tytuł drukowany i wirtualny mają osobne redakcje, łączy je – poza wydawcą – niewiele. Obie tracą. Także na tym, że nie następuje zbliżenie dwóch wielkich kategorii odbiorczych – czytelników szeleszczących z klikającymi.

Ciekawym zjawiskiem wydaje się symbioza wielkich dzienników z programami informacyjnymi radia i TV, dzienniki są wylęgarnią gwiazd i gwiazdeczek. Gwiazdki błyszczą na ekranie i w głośnikach, wracają z ogłoszonymi w eterze przemyśleniami na łamy i tak to się kręci. Kamery i mikrofony na dłuższą metę wysysają duszę. Jedyna wielka gwiazda, która wyrwała się z tej pętli, to Mariusz Szczygieł, wydawca, redaktor, publicysta, autor książek miłosnych wobec kultury czeskiej.

* * *

Na zakończenie o „ilustracji opłaconej strachem i groszem”. Strachem? Powiedzmy obawą. Potrzebne było potwierdzenie – najlepiej drukiem – momentu publikacji diagnozy. Tekst musiał się napić farby drukarskiej najpóźniej we czwartek 6 sierpnia 2015, przed godziną 10 rano, kiedy się rozpoczynała ceremonia zmiany obsady najważniejszego urządu RP. Po zaprzysiężeniu prezydenta publikacja tekstu w konwencji szopki dworskiej byłaby mało stosowna.

Środa, 5 sierpnia po południu, Ursynów. Pozostała jedyna szansa publikacji czegokolwiek drukiem na czwartek. To w”Gazecie Stołecznej”ogłoszenia drobne szczególnej pilności czyli nekrologi. Za pół godziny zamykają najbliższe biuro ogłoszeń na Uboczu. Pomysł pożegnania Konstancji Stabilizy ProgreSun jako alegorii postępu uczynionego przez Polskę od początków transformacji pozwolił zamiast kondolencji zalecić lekturę. Tu został podany pełny tytuł i nadtytuł publikacji. która w ten sposób, choć niedostępna jeszcze w całości, zaistniała w obiegu publicznym. Około 2. w nocy tekst „Wybraliśmy Pazia” wypłynął na portalu www.wyborcza.pl, a rano Czytelnicy zobaczyli „nekrolog” w „Stołecznej”. Zaskoczył osoby.

Więcej magii?

Dla wielbicieli Harryego Pottera, „Gwiezdnych wojen”, „Władcy Pierścieni” w naszym odbiorze rzeczywistości tajemnic, magii, zjawisk paranormalnych, fantastycznych hipotez jest za mało. Grubo za mało.

Czy nie nadciąga fala neoromantyzmu epoki sztucznej inteligencji?

Jerzy Szperkowicz

[i] Nick z tradycji królewskich Sri Lanki.

Czytaj też:

 

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com