natan gurfinkiel: jeszczej niż jeszcze – (i coraz jeszczej)7 min czytania

()

natan 32016-06-24.

nowy lejałt naszej witryny ma wbudowaną weń politykę historyczną, mimo że w  skali państwa za nią nie przepadamy. w naszym skromnym medialnym wymiarze polega ona na zamieszczaniu obok bieżącego tekstu kilku archiwalnych — tego samego autora. w taki oto sposób trafiłem na felieton p.t. (jeszcze), napisany półtora roku temu. zdążyłem już było o nim zapomnieć i nie zajrzałbym do niego,  gdyby  historia  nie wtargnęła tak bezceremonialnie w moje pole widzenia, bo oto jeden z moich warszawskich znajomych, zobaczywszy w modnej kopenhaskiej restauracji dziewczynę w hidżabie z czarnym chłopakiem, zapytał mnie czy dużo jeszcze mamy tych czarnych. czegoś takiego najmniej bym się spodziewał po tym miłym i bardzo  inteligentnym  muzyku.

rzecz traktuje zatem  o islamofobii i każdej innej ksenofobii – z antysemityzmem na czele,

(w pol­sce mało jest obcych. za każ­dym razem, ile­kroć odwie­dzam ojczy­ste strony, co robię dość czę­sto, pierw­sze co rzuca mi się w oczy, to etniczna jed­no­rod­ność tłumu.  po pstro­ka­ciź­nie kolo­rów skóry i  roz­ma­ito­ści stro­jów w mojej kopen­ha­skiej dziel­nicy, czy w paryżu, lon­dy­nie lub amster­da­mie, tłum na uli­cach pol­skich miast sza­rzeje mi w oczach. być może ludzie wto­pieni w ten miejski krajobraz,  w któ­rym są sami swoi,  zgod­nie nielubiący  obcych,  czują się bez­piecz­nie, ale ja nie mam tego poczu­cia bez­pie­czeń­stwa. jak poucza doświad­cze­nie, anty­se­mi­tyzm może zna­ko­mi­cie obcho­dzić się bez żydów, a isla­mo­fo­bia bez ara­bów i innych muzuł­mań­skich nacji.

teraz, po ostat­nich wyda­rze­niach w paryżu przez świat prze­ta­cza się fala isla­mo­fo­bii. strach przed tym co (jesz­cze) może nastą­pić pod­suwa pomy­sły ogra­ni­cze­nia swo­bód i zaostrze­nia rygo­rów wobec, zwłasz­cza, wyznaw­ców islamu. w mediach i na por­ta­lach inter­ne­to­wych  czyta się liczne ela­bo­raty z a priori zało­żoną tezą, że ter­ro­ryzm wynika z samej już nawet istoty islamu, co ma uza­sad­nić restryk­cje.

na forach inter­ne­to­wych, szcze­gól­nie w pol­sce, choć wyznawców islamu jest (jesz­cze) dość mało, roi się od  nawo­ły­wań do bar­dziej zde­cy­do­wa­nej walki z islam­skim zagro­że­niem, nim europa zamieni się w „eura­bię”, a USA w „isla­me­rykę”. ton tych pokrzy­ki­wań jest dla mnie łatwo roz­po­zna­walny i wywo­łuje szcze­gól­nie przy­kre sko­ja­rze­nia, bo nie­zbyt różni się od anty­se­mi­ty­zmu, a inte­lek­tu­al­nie jest na pozio­mie „pro­to­ko­łów mędr­ców syjonu”. isla­mo­fo­bia nie może stać się reme­dium na ter­ror muzuł­mań­skich eks­tre­mi­stów, ponie­waż  nie jest ona w ogóĺe poli­tyką – jest psy­chozą)…

reakcje na mój odbiór polskiej ksenofobii były nawet przychylne, ale  przyjaciołom z kraju trudno jest przełknąć krytykę polski. czytam więc komentarz bardzo utalentowanego autora, którego poważam, lubię i cenię za poczucie humoru i erudycję — że nie tylko polska domaga się radykalnych posunięć. takie same głosy rozlegają się w zasiedziałych europejskich demokracjach i wychodzą od decydentów.

inny autor, popierający w zasadzie moje spojrzenie na sprawę, zapytuje przy okazji czy „regu­larne (zdarzyło to się tylko raz – n.g) zamiesz­cza­nie kary­ka­tur ośmie­sza­ją­cych Maho­meta jest już isla­mo­fo­bią, czy jesz­cze jedy­nie łagodną próbą spro­wa­dze­nia „kozo..bów” na słuszną drogę?”

pamiętam, że nim jeszcze powstało SO  byłem na kolacji z parą przyjaciół, których znam jeszcze z czasów studenckich. była z nimi ich przyjaciółka i sąsiadka. kiedy rozmowa zeszła na antysemityzm, przyjaciółka mych przyjaciół — osoba bardzo mądra, o nieposzlakowanej porządności, z piękną kartą z czasów demokratycznej  opozycji w PRL obruszyła się:

— przecież w polsce nie wandalizuje się  cmentarzy tak jak w austrii i nie napada się na żydów tak jak we francji, a mimo to więcej mówi się o polskim antysemityzmie niż  o austriackim i francuskim

— wiesz, powiedziałem, niech oni zajmują się swoimi antysemityzmami, a my skoncentrujmy się na naszych, bo jeżeli będziemy się upierali, że polacy nie mogą być antysemitami, bo są polakami (o ich niezdolności do bycia antysemitami najlepiej świadczy polskie pierwszeństwo wśród yad vashemowych drzewkowiczów) to nigdy nie uporamy się z problemem. póki co enuncjacje polskich polityków przypominają utyskiwania kowalskiego, przychwyconemu na gorącym uczynku kradzieży — dlaczego ciągle tylko kowalski i kowalski, a przecież nowak kradnie więcej ode mnie, a o nim się  nie mówi.

mój tekst kończył się zdaniem: jeżeli wie­dzeni stra­chem odstą­pimy od zasad demo­kra­cji i pań­stwa prawa, poda­ru­jemy ter­ro­ry­stom łatwe zwy­cię­stwo, któ­rego (jesz­cze) nie mogą być pewni…

appendix:

nie dalej  jak któregoś z ostatnich dni przeczytałem w wyborczej  omówienie programu marcina mellera śniadanie mistrzów.

Marta Masada powiedziała coś, co nie spodobało się w prawicowym internecie. Ruszył hejt. Bez pardonu. Nam pisarka mówi: — Nie jestem celebrytką. Jestem zwykłym człowiekiem, który dowiedział się, jak łatwo ulec manipulacji i że gdy wychyli się z poglądami, to go zglanują.

Nie ją pierwszą hejtowano. Ale hejt, jakim oberwała w sieci młoda pisarka Marta Masada, wzniósł się na wyjątkowy „wysoki” poziom: „Jestem ciekaw za ile się ta szm… sprzedała faszystom brukselkowym?”. „Jak dumna suwerenna Polska nie jest po jej myśli, to znaczy, że przeciwko, czyli za naszym okupowaniem i zgnojeniem, wyj***c ją”. „Ona się nie sprzedała, ona nigdy nie była Polką, to jest jakaś podłożona świnia trojańska”. I wreszcie: „To powinno się końmi rozerwać. Ścierwo. Padlina. Brak słów. Zresztą samo nazwisko mówi za siebie”.  To przykłady tylko z jednego prawicowego portalu.

pisarka tłumaczy powód tego zalewu wyzwisk:

– Dzisiaj, będąc przez kwadrans w pokoju, gdzie byłyśmy przygotowywane [do programu – przyp. red.], wyraz „suwerenność” padł, nie wiem, 15 razy, w jednym wystąpieniu. Zaczyna mnie to coraz bardziej niepokoić, bo ten dyskurs jest tak profilowany. Ta suwerenność, ta suwerenność i ta dumna Polska suwerenna – to są naprawdę już takie niepokojące… – mówiła Masada. Pełną wersję rozmowy można obejrzeć na stronie TVN24.

Drugie śniadanie mistrzów 18.06.2016

Gośćmi Marcina Mellera w programie „Drugie śniadanie mistrzów” byli: Marta Guzowska, Jan Englert, Krzysztof Materna i Jakub… czytaj dalej ” Gośćmi Marcina Mellera w programie „Drugie śniadanie mistrzów” byli: Henryk Sawka, Janusz L. Wiśniewski, Adam Nowak i Szczepan… czytaj dalej ” Gośćmi Marcina Mellera w programie „Drugie śniadanie mistrzów” byli: Leszek Talko, Jerzy Sosnowski, Cezary Łazarewicz, Paweł…

Odbiór jej słów po prawej stronie internetu był prosty: pisarce nie podoba się podkreślanie suwerenności Polski. Mało tego – „niepokoi ją” polska suwerenność. W ten sposób Masada, krytyk literacki i autorka książki „Święto Trąbek”, trafiła na łamy Prosto z Mostu, do Dziennika Narodowego czy na Lemingopedię:

kochani moi przyjaciele, wiem że wasz niepokój o polsce bierze się z najlepszych intencji. chciałbym tylko, byście bodaj przez chwilę pomyśleli, że wasza obrona dobrego imienia kraju będzie nadużywana przez tych, dla których patriotyzm jest nierozerwalnie spleciony z nienawiścią do obcych.

nie o taką przecież polskę  nam chodzi.

natan gurfinkiel

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. j.Luk 25.06.2016
  2. A. Goryński 28.06.2016