PIRS: ZA NOWEGO REŻIMU

poland-20-groszy-1997

Rewers nowej 20-groszówki

2016-08-24.

Pani Agnieszka Wróblewska prezentuje swoje ciekawe notatki z okresu końca rządów komuny („Reżim umiera powoli”). Chciałbym dla odmiany przytoczyć fragment listów, które pisałem do swojej przyjaciółki w czasach rządów AWS i Unii Wolności. Przyjaciółka siedziała w Korei w buddyjskim klasztorze, odbywając praktykę. Nie miała kontaktów z krajem i ze światem (nie było internetu), więc pisałem jej co słychać.

Przytoczone fragmenty obejmują okres końca 1997 i początek 1998 r.

21 września 1997 r. Cały świat łącznie z naszą telewizją i gazetami emocjonuje się seksualnymi wyczynami prezydenta Clintona z Moniką Levinsky. Niewątpliwie sprawa ta przyczyniła się do seksualnej edukacji ludzi więcej niż wszystkie świerszczyki. Smutne i groźne jest to, że można sobie powołać urząd niezależnego prokuratora, który za publiczne pieniądze (wydał już 40 mln dolców) może sobie dowoli polować na prezydenta. Zaczął parę lat temu od spraw finansowych Clintona z czasów, gdy ten był jeszcze gubernatorem. Potem przyczepił się do sprawy jakiejś pani Jones, która po kilku latach poczuła się nagle ogromnie urażona seksualną propozycją, którą jakoby Clinton kiedyś jej złożył. To też nie wypaliło, więc zabrał się za sprawę tej idiotycznej nimfomanki Levinsky. Wszystko oczywiście w imię obrony demokracji. Gdyby jakiś inny prokurator zabrał się za tego specjalnego prokuratora i polował na niego tak jak on na prezydenta, to pewnie by go zaszczuł.

1 października. Zadzwoniła moja przyjaciółka z miasta na ścianie wschodniej. Jej ukochana córka wyjechała do Szczecina kontynuować studia.  Będzie stale mieszkać w akademiku i rzadko wpadać do domu. Mamusia zmartwiona, bo dotąd nie rozstawała się z córką dłużej niż na parę dni. „I kto ją tam teraz budzi rano”, martwi się. „Jak się dowiesz kto ją teraz budzi, to dopiero zaczniesz się martwić” pocieszyłem przyjaciółkę.

Dziś byłem na zebraniu Walnego Zgromadzenia w naszej spółdzielni. Okazało się, że aż 9 osób z naszego grona kandyduje na radnych naszej gminy w zbliżających się wyborach i wszyscy poza dwoma startują z listy AWS. Każdy w ulotkach wybija swoje zalety, nie pomijając na ogół że jest katolikiem. Ale właściwie programy wszystkich ugrupowań są sztampowe, nudne i głupie. Mam do tych wyborów podejście jak do reklam – oglądam reklamy, niektóre z przyjemnością, inne zżymając się nad ich głupotą, ale żadna z nich nie zachęca mnie do kupna reklamowanych towarów.

5 października. Córeczka znajomego odwiedziła go w pracy (Politechnika) i razem wracają metrem do domu. „Tatusiu”, woła, „zgadnij co na ciebie czeka dziś w domu!”. Tatuś zgaduje, że może posprzątała. „Nie, coś czego dawno nie było!”. Cały wagon zamienia się w słuch. „Nie wiem” poddaje się ojciec. „Obiad!” woła radośnie dziecko. „A co jest na obiad?” zainteresował się tata. „Zupa pomidorowa”. „A na drugie?”. „Drugie będzie jutro”. Oczywiście nie chodzi o ciężką sytuację materialną pracowników wyższych uczelni, tylko o styl życia niektórych z nich.

Na ulicach pełno bilboardów zachwalających różne marki papierosów. Decyzją ministerstwa 30% każdego bilboardu (i każdej paczki papierosów) zajmuje informacja o tym, że palenie powoduje choroby serca i raka. Na jednym z bilboardów, poniżej napisu, radośnie uśmiechnięta dziewczyna trzyma w ręku papierosa, a obok napis: „Palę, bo lubię!”. Ktoś dopisał ręcznie: „I ch.. wam do tego!”

Wieści z kraju (nic nie zmyślam — wszystko z gazet i TV):

  • Dominikańskie Centrum Informacji informuje w Internecie o sektach. Są to m.in. szkoły sztuk walki, ruch Hare Kriszna i… buddyzm. Myślę, że wynika to częściowo z faktu, że szkoły buddyjskie w języku angielskim nazywa się sektami, co nie ma takiego pejoratywnego znaczenia jak w języku polskim.
  • Wojewoda zamojski mianował stolarza dyrektorem szpitala psychiatrycznego. „A może po prostu promuje pan kolegę?” zapytał dziennikarz. „Znacie się dobrze od lat, obaj jesteście z AWS…”. Na to pan wojewoda: „Co w tym dziwnego, że promuję kogoś, kogo znam? Nie będę sięgał po wrogów”.
  • Spotkały się w muzeum dwie wycieczki szkolne z różnych miast i jeden z uczniów wyjął nóż i zranił drugiego. Puszczono go, bo uznano, że przecież nie chciał tego drugiego zabić. Inna historyjka: do faceta włamało się trzech gości wyważając łomami drzwi, przy czym wymieniali między sobą uwagi, że trzeba by go wykończyć. Facet broniąc się zranił nożem jednego z napastników, który zmarł. Faceta zamknięto, siedzi już od marca, wkrótce rozprawa przeciwko niemu o umyślne zabójstwo włamywacza.

Przy okazji przypomina się stara anegdotka o facecie, który poranił drugiego nożem. Sędzia na rozprawie pyta go dlaczego napadł na człowieka. „Ja nie napadłem, ja sobie stałem z nożem, a on się na mnie rzucił i nadział się”. „No a co było dalej?” pyta sąd. „No i tak siedem razy” odpowiada oskarżony.

17 stycznia 1998 r. Do wszystkich kłopotów dochodzą nowe, jako że nasze władze wprowadzają reformy. Mamy reformę samorządową, służby zdrowia i szkolnictwa. Niestety, obecnie rządzący nie mają talentu do takich spraw, a co najgorsze przyjęli zwyczaje z PRL, gdzie otwarcie obiektu czy inny jubel zawsze musiały być na 22 lipca. Po uroczystym otwarciu zwykle obiekt się zamykało, bo jeszcze naprawdę nie był gotowy i długo potem po cichu dokańczano inwestycję. Obecne władze wierzą w 1 stycznia, więc wprowadzają wszystko od tej daty, a na uwagi, że to nie jest dobrze przygotowane odpowiadają, że nie błądzi tylko ten, kto nic nie robi.

Bajzel ze służbą zdrowia jest koszmarny. Dużo nerwów, stania w kolejkach jak za PRL-u za mięsem, poza tym za wiele rzeczy teraz trzeba płacić. Stałem ostatnio w jakiejś kolejce, głównie wśród starych ludzi, którzy przyszli po poświadczenie recept na pampersy, okulary, wkładki itp. Wiesz jak się załatwia pampersy, przynależne choremu? (oczywiście tylko częściowo zaspokaja to potrzeby). Najpierw do lekarza po receptę, potem z receptą do innej przychodni po zlecenie, ze zleceniem do sklepu. Teraz reforma wprowadziła dalsze korzyści: najpierw musi do chorego przyjść pielęgniarka środowiskowa, która da pisemko do lekarza, że chory naprawdę potrzebuje pampersów. Dalej jak wyżej, tyle że już w 50% płacisz za pampersy (przedtem bezpłatne). No i ktoś w tej kolejce westchnął: „Teraz to sporo ludzi umrze, to może będzie trochę lżej”.

2 lutego. No i mamy pierwszego współczesnego męczennika za wiarę buddyjską, a przynajmniej za wiarę w prawo karmy. Jest nim Glenn Hoddle, trener piłkarskiej reprezentacji Wielkiej Brytanii. Powiedział on w jakimś wywiadzie, że wierzy w reinkarnację i w to, że osoby upośledzone fizycznie i umysłowo płacą za grzechy popełnione w poprzednim życiu. Podniósł się straszny szum, zabrał głos sam premier i wszyscy są zgodni, że taka osoba nie może pozostać dłużej trenerem reprezentacji.

7 lutego. W telewizji znakomity występ Aloszy Awdiejewa. Opowiedział m.in. dowcip o ruskich nowobogackich. Wychodzi taki ‚nowy ruski’ z baru, gdzie małe piwo kosztuje 100 dolarów, dobrze wstawiony, wsiada do trolejbusu i mówi do kierowcy: „Zawieź mnie do miasteczka Nowogierejewo”. „Nie mogę”, mówi kierowca, „trakcja nie dochodzi do Nowogierejewa”. „Płacę 100.000 dolarów”. „Jedziemy” mówi kierowca. Jadą, jadą, gość sobie śpi, dojechali do końca trakcji, a tam na przystanku siedzą strajkujący górnicy, którym już od wielu miesięcy nie płacą pensji. „Panowie”, mówi kierowca, „chcecie zarobić po 1000 dolarów?”. Oczywiście chcą. „No to pchamy trolejbus” zarządza kierowca. Pchają, pchają, nad ranem dojeżdżają do Nowogierejewa, ale nie mogą wjechać do miasteczka, bo na drodze jest ogromna dziura. Więc budzą pasażera i mówią: „Już przyjechaliśmy do Nowogierejewa, ale tu jest ogromna dziura w ziemi, więc dalej nie możemy jechać”. „Wiem” odpowiada ‚nowy ruski’, „wczoraj przyjechałem tu metrem”.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. jrk 2016-08-24
  2. j.Luk 2016-08-24
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com