Nie wiadomo, a przynajmniej ja tego nie wiem, raczej domyślam się, dlaczego Nowoczesna tak zjechała, a Platforma względnie dobrze się trzyma. Co by nie sądzić o przemyślnych sondażach i nędznie wynagradzanych ankieterach, jeśli poparcie dla PO jest ponad dwa razy większe niż dla N, to wiadomo czego się trzymać.
Po przegranych wyborach Platforma zadołowała, ale złapała równowagę. Zaryzykowałbym stwierdzenia, że i ona ma swój stały elektorat. Nie powiem „żelazny”, ten termin rezerwuję dla PiS, bo tam jest emocjonalnie motywowana zbiorowość. I nie są to emocje płoche, powstające i znikające pod wpływem przelotnych czynników. Wynikają one po części z usytuowania społecznego i z osobowości zainteresowanych. Ośmielam się odwołać do tego co o wyborcach PiS już tutaj, w SO, napisałem – Ernest Skalski: Obrażeni i poniżeni. Zaś w przypadku Platformy możemy raczej mówić o klienteli wyborczej, zbiorowości widzącej w tym wyborze interes, a nie ideę, czy nieco mitologiczne wartości, cokolwiek pod tym rozumiemy.
Podeprę się anegdotą z ”Dekamerona”. Paryski kupiec ubolewa, że jego przyjaciel, Żyd nie może dostąpić zbawienia, więc go nawraca. Skutecznie, lecz ów przed przyjęciem chrztu rusza do Rzymu, zapoznać się z centralą, co kupca wpędza w panikę. Bo przyjaciel rozmyśli się kiedy zobaczy, że tam rozpusta, przekupstwo, nepotyzm, świętokradztwo. Ale Boccaccio zaskakuje: nawracany utwierdza się w wierze, widząc że tam rozpusta, przekupstwo, nepotyzm, świętokradztwo, a przy tym Kościół trwa już czternasty wiek.
Platformiany brak jakiejś przyszłościowej wizji jest bolączką celebrytów, zawiedzionych w swych uczuciach do Platformy i komentatorów politycznych, członków szeroko rozumianej klasy politycznej. To ich głosy, których odmówili Platformie, mogły być tymi które doprowadziły do jej przegranej. Jednakże nie są oni w stanie poczuwać się do odpowiedzialności za to, że mamy rządy PiS. Winą za przegraną III RP nadal obarczają Platformę, bo z nich to zdejmuje wszelką odpowiedzialność.
Te osiemnaście procent, dzisiejsi potencjalni wyborcy PO, to prawie trzy miliony osób, z pragmatycznym podejściem do polityki i polityków. Na nich raczej nie robią wrażenia ośmiorniczki i zegarek ministra Nowaka. Może je zrobić warszawska prywatyzacja, lecz nie przeważy szali. Nie wydaje się by podobało się im postępowanie Schetyny, bo choć chyba nie bardzo ich obchodzą wewnętrzne problemy partii, to woleliby ją widzieć zwartą. Lecz jednocześnie tenże wyborca widzi i czuje, że dopóki rządziła Platforma, to mógł się nie przejmować polityką, bo było normalnie, a teraz przestaje być. Bo czuł się pewniej i bezpieczniej w Europie, bo nie musiał się wstydzić za Polskę. I do tego na korzyść Platformy przemawia jej kapitał polityczny, to że lepiej czy gorzej, ale jest w stanie rządzić.
I proszę pamiętać, że nie mówimy o całym społeczeństwie, ani nawet o wszystkich głosujących, lecz o tych którzy Platformie dziś zapewniają poparcie niewiele mniejsze od tego, które uzyskała w zeszłorocznych wyborach.
Można chyba założyć, że to te stałe elementy składają się na pozycję PO, bardziej niż deklaracje Schetyny, że wraca do korzeni partii, idzie na prawo, lecz jakoś tak aby pozostać w centrum. Bo to centrum, decydując kogo poprze, decyduje o wyniku kolejnych wyborów. Ekwilibrystyka. Chyba jednak konieczna. Prekariat, umowy śmieciowe, wykluczeni, nierówności, to wszystko ma w owym centrum słaby potencjał elektoralny. Jeśli chodzi o kwestie ekonomiczne i społeczne, to nie ma w Polsce realnego zapotrzebowania na Syrizę, Podemos, czy inny silny ruch oburzonych. Oburza się ciągle lewicowa inteligencja, która i tak nie poprze Prawa i Sprawiedliwości, jeśli do reszty nie straci rozumu.
Ta lewicowa inteligencja to w praktyce cała polska lewica. Już się oburza na PO, której przesunięcie się w prawo jest jednoznaczne z wyrzeczeniem się wszelkich lewicowych postulatów obyczajowych. Kwoty i parytety, małżeństwa homo, czy tylko związki partnerskie, aborcja na żądanie i tp. To w owym centrum, o które zabiega PO więcej ludzi odstręcza niż zachęca. Nie jest ono klerykalne, ale nie popiera antyklerykalizmu. Jest liberalne obyczajowo, lecz kameralnie, w stosowanej we własnym życiu praktyce. Jednak gdy demokratyczna opozycja wróci kiedyś do władzy, pojawią się szanse na stopniową liberalizację obyczajową. A z PiS wiadomo… Nie wiadomo jednakże czy wyciągnie z tego wnioski radykalna lewica obyczajowa i na razie odpuści Platformie. Wszelka lewica, zresztą, bardziej lubi siebie w walce o szczytne cele niż w mozolnej robocie, by osiągnąć z nich to co jest akurat możliwe do osiągnięcia.
Głupi po szkodzie
Nowoczesna Ryszarda Petru też ma takie oparcie jakie uzyskała w wyborach. Te jej, mniej więcej osiem procent to w wyborach był sukces dla partii, która powstała na krótko przed tymi wyborami, ale to jest porażka po wzlocie, w którym przejściowo przegoniła PO, a wedle jednego tylko sondażu, nawet i PiS.Nowoczesna to był taki klon PO, odświeżona edycja Platformy, uwolniona od zaszłości, w tym grzechów partii Tuska. Dynamiczny lider, grupa aktywnych posłanek, to się mogło podobać. Nie powszechnie, lecz w liberalnym elektoracie, który po części się rozczarował Platformą. Efekty wszakże starczają na krótko. Na dłużej utrzymują poparcie partie z potencjałem władzy: kadry, struktura, doświadczenie. Teraz to PiS i Platforma. Na początku wieku kapitałem władzy dysponował, w oczach wyborców, SLD. Wcześniej korzystało zeń PSL.
Schetyna czyści i zwiera szeregi. Kiedy nadejdą wybory, to oczywiści PO ma do nich pójść w szerokiej demokratycznej koalicji, Ale na razie wyborów nie ma, nie ma więc po co się śpieszyć. Załatwmy wpierw nasze wewnętrzne, partyjne sprawy. To wygląda logicznie, że wpierw trzeba się przygotować zanim się ruszy do walki. Ale, jest i taka szkoła, która głosi, że szeregi najszybciej i najefektywniej zwierają się w walce, że wtedy powstaje optymalna struktura, dopasowana do zadań.
Tę zasadę na pewno realizuje Petru, ale walkę prowadzi nie tyle z PiS ile z Platformą. Pisałem już, że ma on zamiar zawalczyć o prezydenturę Poznania, gdzie rządzi prezydent z Platformy, Jaśkowiak. PiS nie jest w Poznaniu silny, ale Petru daje mu szanse. Ostatnio Nowoczesna zapowiedziała walkę o stanowisko prezydenta Warszawy. Jeszcze zanim głośna się stała afera z warszawską reprywatyzacją. N potraktowała ją jak podarunek losu: HGW musi odejść! To samo uważa PiS, lecz jeszcze nie wie jak to załatwić: komisarz, referendum, a może jakaś ustawa przyśpieszająca wybory w stolicy? W każdym razie Nowoczesna jest na dobrej drodze, by pozwolić Kaczyńskiemu zdobyć wreszcie Warszawę i znacząco – sukces ciągnie sukces – umocnić swą władzę w państwie.
Być może Petru liczy, że przy okazji kampanii warszawskiej poprawi nieco swe notowania. W Warszawie bowiem liberałowie mogą być popularniejsi niż gdziekolwiek indziej. Lecz doświadczenie pokazuje, że nie utrzymują znacznego poparcia takie wyraziste byty jak przed laty Kongres Liberalno-Demokratyczny Tuska, jak obyczajowa partia Palikota, jak ostro lewicowe Razem Zandberga – zero poparcia w ostatnim sondażu! Ryszard Petru nieco na wyrost ogłosił się liderem opozycji, przez co staje się śmieszny, a to dla polityka fatalne.
W demokratycznych państwach Zachodu partia liberalna to niezły kawałek chleba. Czasem bywała obrotowym dopełniaczem koalicji z lewicą, albo prawicą. I z reguły dostawała więcej stanowisk w rządzie niżby to wynikało z rozkładu głosów. Ale i bycie w opozycji daje określone frukty. Można być szanowanym uczestnikiem życia politycznego, nie ponosząc odpowiedzialności za państwo, ani za słowa, które się wypowiada. Ale to wszystko – powtarzam – w demokratycznych państwach, a Polska właśnie przestaje nim być. W autokratycznym systemie i to takim z elementami totalitarnej ideologii, opozycja nie ma się dobrze. Albo jest gnębiona, albo służy jako dekoracja, na użytek zewnętrzny.
Bliższa koszula ciału, ale nie gdy się pali kapota
Być może nasz strach ma nieco zbyt wielkie oczy. Jak będzie naprawdę zależy bowiem nie od zamiarów Prezesa i jego partii, lecz od tego na ile uda mu się przeprowadzić to co zamierza. Czyli całkowitą destrukcję systemu politycznego z ewidentną szkodą dla gospodarki i międzynarodowej pozycji Polski. Udaje mu się o wiele za wiele, ale nie wszystko co zamierzył i nie tak to wychodzi jak sobie zamierzył. Pokornie przypominam: Ernest Skalski: Jak zwyciężać mamy. Powiedzmy, że teraz pięcioosobowa przewaga w Sejmie pozwala na uchwalenie czegokolwiek, a z Trybunałem Konstytucyjnym się władza nie liczy. Liczy się jednak w jakimś stopniu z Europą, odczuwa ograniczenia gospodarcze, potyka się o własną nieudolność i – choćby odruchowo – bierze pod uwagę opór społeczny. A ten w dużym stopniu zależy od poziomu zorganizowania się społeczeństwa. Między innymi od organizacji, siły i determinacji opozycji. Już dziś to wpływa na sytuację, lecz rozstrzygnięcie może nastąpić dopiero w wyborach.Putin, Orban, Endorgan, Kaczyński mogą zdobyć pełnię władzy kiedy w zróżnicowanym, zmiennym i płynnym środowisku społecznym i politycznym skupią wokół siebie zwartą zdeterminowaną siłę, która wcale nie musi być większością. I tylko w takich warunkach ogólnego rozproszenia są ją w stanie na długo utrzymać. Konflikt PiS kontra NIE PiS zdominował nam kraj, lecz to co znajduje się poza Prawem i Sprawiedliwością to ciągle owo zmienne, płynne środowisko. A tylko zwarta i zdeterminowana siła polityczna jest w stanie w miarę skutecznie przeciwstawiać się autorytarnej władzy i mieć szanse na jej obalenie.
Do tego owa władza musi się zużyć. Skonfliktować wewnętrznie, narobić głupstw, które szkodzą jej samej. Ten proces mamy na bank, natomiast nie widać przeciwstawnego – konsolidacji opozycji. Schetyna uważa, że ma czas. Ale go traci. Po pierwsze – nie znacie dnia ani godziny. Kto wie – powtarzam po wiele razy – czy Prezes nas nie zaskoczy przeterminowanymi wyborami, licząc na zdobycie większości konstytucyjnej. Po drugie – jeszcze się władza nie rozkłada a już Polska się psuje. Czas działa na jej niekorzyść. A ta większość społeczeństwa, której nie podoba się PiS, widzi partie opozycyjne, zajmujące się swoimi sprawami, walczące między sobą o stanowiska i poparcie, wydzierane sobie nawzajem. Po trzecie – jeśli to bractwo zawiąże koalicję na krótko przed wyborami, koniunkturalność tego przedsięwzięcia będzie biła po oczach. Podobnie jak przewidywanie że po nawet wygranych wyborach znowu się wszyscy wezmą za łby zamiast zgodnie pozamiatać po PiS i spokojnie debatować nad dalszą przyszłością.
Podzielona opozycja nie jest w stanie korzystać z takiego atutu jakim jest Komitet Obrony Demokracji. Jest on w stanie zmobilizować masowe poparcie społeczne dla celu, który ma w nazwie i do którego powinna zmierzać cała demokratyczna opozycja. KOD nie wchodzi w konkurencję między jej partiami. I nie poprze jednej przeciw drugiej. Raczej, przykładowo, nie wystawi swojego kandydata na prezydenta Warszawy. Ale może skutecznie poprzeć takiego, którego zgodnie wystawi opozycja, by nie oddać stolicy pod bezpośrednia władzę PiS.
Tu już nie chodzi o szykowanie się do wyborów samorządowych w roku 2018, parlamentarnych w roku 2019 i prezydenckich w roku 2020. Tu już nie ma czasu na pracę u podstaw w PO i nie powinno być miejsca na zabiegi Nowoczesnej, która robi prezent Kaczyńskiemu, by sobie nieco poprawić notowania, lub nie.
Ernest Skalski

![tannenberg[70185]](https://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2016/08/tannenberg70185-450x393.jpg)

proszę przejrzec na oczy ! o jakich poniżonych zwolennikach PIS Pan pisze? krakowskiej profesurze ? wielu zamoznych i dobrze wyksztalconych ludziach ?owszem- może trzon stanowia kadry Rydzyka- ale niekoniecznie- do zwycięzcow lgna chętni robienia kariery – i- czego nie byłó nawet w takim stopniu w czasie stanu wojennego – przestraszeni . Twarda postawa Koscioła stojacego murem za PIS ( coniedzielne modły o [powodzenie rzadu !) zmasowana propaganda kłamstwa robią swoje. Odzewu na oczywiste kłamstwa ze strony opozycji niemal nie ma- KOD właściwie nie wie co robic- i czym ma byc – ani PO ani Nowoczesnej na p;rowincji nie ma – PO rozpłynęła sie w nicosc Nowoczesna nie zaistniala.Po prostu- ludziom dobrze sie powodzi – po co maja cos zmieniac ? igrzyska robia im przednie -to tylko grupka stołecznych wykształciuchow załamuje rece i trzyma kciuki za współczesnego Rejtana- sędziego Rzeplinskiego.Wkurza mnie rozpływanie sie nad „ponizonymi” Pismenami- to oni poniżaja NAS.
Najbliższa ciału, to była z pewnością tej Dejaniry. Ciekawe kiedy, i ilu z nas poczuje to pieczenie.
Bo grubość skóry jest różna.
Tym razem zgadzam się z red. Skalskim w całej rozciągłości. Rządzi hucpa niszcząca kraj, wręcz wspiera otwartych bojówkarzy faszystowskich. Najwyraźniej słaby moralnie i nie tylko lider PISowski jest zafascynowany brutalną nagą siłą… Coś w tym jest.
.
Społeczeństwo w większości jest świadome, że te igrzyska głupoty trzeba ukrócić i patrzy z rosnącą dezaprobatą na wyczyny szanownej polskiej opozycji. Stąd notowania partii pana Petru spadają. Jeśli Schetyna nie zmieni swojego postępowania to i jego ugrupowanie zacznie tracić poparcie społeczeństwa.
.
W obecnej sytuacji wydaje się oczywiste złączenie wszystkich sił w opozycji we wspólny front, aby stworzyć atrakcyjną ofertę nie tylko dla potencjalnych wyborców, ale także dla tych z PISu, których także niepokoi katastroficzny kurs jaki obrał lider PiSu. Tych „pięciu” posłów PiS, którzy mogliby odejść i doprowadzić do odesłania PiSu na śmietnik historii czeka na ofertę!
.
I co? Minie niedługo rok od ostatnich wyborów. Kraj ani nie ma prezydenta, ani premiera, ma bezkarnego gnoma, który leczy swoje kompkeksy „waaadzą”! A opozycja albo w totalnym rozgardiaszu (lewica), albo kopie się wzajemnie po kostkach i koncentruje na dywanowych przetasowaniach we własnym sosie. Smutny obraz, gdy ojczyzna w potrzebie.
.
Szanowna opozycjo, opamiętaj się! Tych „pięciu” posłów z PiSu czeka na twoje wezwanie!
Panie red. Skalski – od kampanii wyborczej 2015 powtarzam, że nie wystarczy być przeciw PiS. Widać to coraz wyraźniej. A Pan dalej swoje – PO kiepskie bo kiepskie, ale zawsze to nie PiS.
To za mało!
Najważniejsza grupa elektoratu – przedział 30 -40 lat czeka na ofertę i jej nie widzi. Bo jej nie ma.
KOD mnie rozczulił ostatnio zapowiedzią, że „po wakacjach to ho ho ho… bo teraz urlopy”
Wyobraża Pan sobie Hitlera, jak pisze go Stalina „Józef, wstrzymaj ostrzał bo my idziemy na urlop”?
A to jest wojna i sądząc z ostatniego incydentu w Gdańsku – całkiem prawdziwa, nie w przenośni.
Głosowałem na Nowoczesną. Mało kto mnie tak zawiódł w ostatnich czasach.
@J.LUK Przypomina się Churchill do Chamberlaina: Wybraliście hańbę, a macie wojnę.
Zasada Petera;
” Mówi ona, „że w organizacji hierarchicznej każdy awansuje aż do osiągnięcia własnego progu niekompetencji, a organizacje funkcjonują tylko dlatego, że nie wszyscy urzędnicy (pracownicy) osiągnęli swój poziom niekompetencji”. Poszczególne osoby awansują tak długo póki staną się niekompetentni.”
A to dotyczy wszelkich partii.
” organizacje funkcjonują tylko dlatego, że nie wszyscy urzędnicy (pracownicy) osiągnęli swój poziom niekompetencji”.
Z artykułu wyłania się krajobraz polityczny Polski dość dobrze oddający spostrzeżenia pojedynczego obserwatora jakim jestem. Sytuacja jest płynna, a za nieboszczki komuny powiedziałoby się „złożona”.
Najpierw Hunowie: PiS zapędza się coraz bardziej w kozi róg co widać w dość drgawkowych ruchach. Walka z TK przynosi kolejne straty i to dobitniej zobaczymy po wakacjach w działaniach PE i KE. Głównym nurtem „dobrej zmiany” jest konsekwentne sianie nienawiści – już widać po wystąpieniach publicznych Dudy, Szydło, Macierewicza, Błaszczaka, Ziobry i pomniejszych urzędników politycznych. Nienawiść i wykluczenie muszą podlegać eskalacji aby robiły wrażenie. Sęk w tym, że na własnych wyznawców nie ma co oddziaływać a pozostałą większość społeczeństwa, w tym niefortunnych wyborców PiS nie będących wyznawcami, to coraz bardziej zniesmacza i złości.
Program 500+ oraz rozdęte obietnice socjalne już odbijają się na zmniejszeniu tempa wzrostu gospodarczego. Z wydumanych 3,8% wzrostu PKB w 2016 dobrze będzie jeśli uda się osiągnąć 3,5% a bardziej prawdopodobny jest poziom 3,2%. Awanturnicze działania i buńczuczne zapowiedzi, brak kadr, nieumiejętność administrowania i łapczywość fiskalna dodają się do tego drastyczny spadek inwestycji w reakcji na zupełną nieprzewidywalność rządzących. Perspektywy gospodarcze Polski na lata 2017-2019 wyglądają coraz słabiej. Nadzieje rządzących na pierwsze jaskółki programu Morawieckiego nie są nawet śmieszne. Pomijając długotrwałość procesów ekonomicznych (nakłady – rozruch – efekty) nie sposób oczekiwać na efekty gospodarcze gołosłownych zapowiedzi. PiS w okresie 2005 – 2007 miał Zytę Gilowską wyposażoną w kompetencje i konsekwentną w działaniu. Dzisiejszy PiS nie umocował Morawieckiego w podobny sposób a posuwa się pod dyktando JK w chocholim tańcu chciejstwa i dyletanctwa ekonomicznego. To gotowy przepis na przyspieszoną katastrofę.
Żadne społeczeństwo, w tym Polacy nie znoszą życia trwale destabilizowanego konfliktami. Awanturnikom mówimy „nie”. Ta mityczna ofensywa PiSu na jesień będzie coraz słabsza i coraz toporniejsza z wielu względów także gospodarczych. PiS będzie mógł sobie pozwalać na coraz mniej, choć istnieje konieczność pozwalania sobie na coraz więcej. Okrzyknięty polskim Sun Tzu (Sun Zi lub Sun Wu) Jarosław Kaczyński jest w pułapce własnych wizji. W istocie jest co najwyżej „trzydniowym strategiem” – z takim wyprzedzeniem planuje działania, których nabrał na swoją głowę o jakieś 5000% za dużo. Na razie realizuje scenariusz zniszczenia dorobku instytucjonalnego III RP w polityce krajowej oraz skłócenia nas ze wszystkimi, istotnymi sojusznikami. To jest scenariusz wybitnego stratega?
Opozycja jest rozbita, rozproszona i niezdolna do współpracy. Wyraźnie nie ma przywódcy ani nawet animatora wspólnych działań. Nie jest nim lider KOD i ten lider już nim nie będzie. Byłby nim być może Władysław Frasyniuk, ale nikt nie chce wykorzystać jego doświadczenia i charyzmy.
Reasumując warto się odwołać do m.in. bankowego powiedzenia: „sytuacja jest dobra, chociaż nie beznadziejna”.
*
Zastanawia mnie coraz większa krytyka działań Grzegorza Schetyny przez redaktorów ale także komentatorów na SO. Czegokolwiek by nie zrobił to wszystko źle. Tymczasem jak dotąd nie popełnia wcale błędów – czyści partię z nielojalnych działaczy, poszukuje elektoratu także na prawo, zachowuje umiar i spokój w działaniach i wypowiedziach. Zdaję sobie naturalnie sprawę, że krytykowany jest za to, że nie jest Tuskiem. Może jednak warto pamiętać, że to co teraz przeżywamy jest bezpośrednim następstwem wielu zaniechań i działań samego Tuska i może dobrze, że nie ma powtórki.
*
Petru jest twórcą partii wodzowskiej i po wstępnym zabłyśnięciu jego gwiazda wyraźnie słabnie.
*
Elity lewicowe długo jeszcze nie pozbierają się po porażkach. Nie potrafią się zjednoczyć – na razie z pasją trenują podziały. Kiedy wymyślą taki podział, który będzie zjednoczeniem przestaną tracić wyborców.
*
Warto odwoływać się do tendencji w szeregu kolejnych sondażach, a nie do wyników jednego z nich. Tendencje pokazują powolny, ale systematyczny spadek poparcia dla PiS oraz stabilizację lub lekki wzrost poparcia dla pozostałych ugrupowań.
@Sławek Schetyna „czyści partię z nielojalnych …” Nielojalnych wobec kogo/czego? Może pan wskazać? Sam pan Schetyna jest takim wzorem lojalności? Bo mam wrażenie, że wręcz przeciwnie.
Krytyka jego osoby to wyraz rozczarowania jedyną na dobrą sprawę „gotową” partią polityczną, która mogłaby coś zdziałać. A nie zdziała bo zajęła się sobą, ochroną tych resztek jakie się jej po burzy ostały.
Może tak przejawia się „pragmatyzm pana Schetyny, nie wiem. Obawiam się, że w najbliższym czasie tzw. pragmatyzm będzie przegrywał. Zapaść gospodarcza? UE? Wierni wiedzą, że zapaść to skutek rządów PO, a UE chciała nas skolonizować i właśnie PiS nas przed tym w ostatnim momencie obronił. Chwała Naczelnikowi!
Ze strony pana Schetyny nie widzimy niczego, czym można by trafić do wyborców, żadnej wizji, ba – żadnej propozycji. Szukanie „jak nie tu to może tu” świadczy o tym, że sam tak naprawdę nie wie czym PO powinna być dziś. On tylko „szuka punktów”.
Wyborcy 30 – 40 już ją skreślili i nic tu już nie pomoże.
Ostatnie uderzenie w HGW w Warszawie świadczy o tym najlepiej. Przecież o tych przekrętach było wiadomo od lat i co? Ktoś reagował? Reakcja pojawiła się dopiero gdy PiS zaczął walkę o „odbicie Warszawy”. O czym to świadczy? O tym, że interes obywateli i państwa PO miała i ma głęboko w zupie, a problemem się zajmie dopiero gdy JEJ coś zagrozi.
I na coś takiego ludzie mają głosować? Bo to nie PiS? A czymże się oni różnią? Tym, że PO robiła to samo tylko w białych rękawiczkach?
Tak mniej więcej rozumują ludzie z przedziału, o którym wspominam, a wspominam, bo akurat mam do czynienia z kilkoma dużymi grupami w tym wieku.
Niby drobiazg, ale: to był parowiec, a więc SS Titanic (oficjalnie RMS Titanic – znaczy Royal Mail Ship). M/S to Motor Ship, napęd silnikiem spalinowym.
@J.LUK – jestem w niezręcznej sytuacji, nie będąc wielkim zwolennikiem Schetyny. Spróbuję na zasadzie advocatus diaboli.
” Nielojalnych wobec kogo/czego? Może pan wskazać? Sam pan Schetyna jest takim wzorem lojalności? Bo mam wrażenie, że wręcz przeciwnie.” Nielojalnych wobec partii i wobec jej kierownictwa. Kiedy Tusk usuwał wszystkich niewygodnych dla siebie, rozbrajając partię z osobowości, były brawa. Kiedy Schetyna porządkuje struktury rozlega się lament powszechny. Nawiasem mówiąc Panowie Protasiewicz i Kamiński wzorem lojalności wobec obecnego kierownictwa nie grzeszyli. Ten trzeci poseł też zdaje się prowadził własną politykę w terenie.
Nie wiem jakim wzorem lojalności jest Schetyna, ale kiedy Tusk go publicznie poniżał, lekceważył i degradował, mimo iż sukces PO był co najmniej w 50% dziełem Schetyny, ten ostatni przyjął lawinę upokorzeń …. i przetrwał. A mógł jednym ruchem wywrócić Tuska – przejść do PiSu z grupą zwolenników i wywrócić szachownicę. Co więcej wtedy mógł PiSowi podyktować warunki nie do odrzucenia.
Rozumiem krytykujących rozczarowanych PO, ale zdaje się wszyscy chcielibyśmy cudu a jego zwyczajnie nie będzie. Ma Pan jednak rację, że ani Schetyna ani PO nie mają całościowej, spójnej wizji politycznej przeciwstawienia się PiSowi. Ale Bogiem a prawdą nikt jej nie ma – w każdym razie nigdzie jej nie znalazłem. Każdy z nas ma różne cząstkowe pomysły i propozycje, ale spójnej całości czy choćby prawie całości nie ma. Trudno zresztą mieć pomysł na walkę z permanentnym zakłamywaniem rzeczywistości i psuciem państwa. Walka z prostackimi populistami i prymitywami nie jest prosta. Kłamstwo PiS jest idiotyczne – oni porównują obecność Polski w UE do dominacji sowieckiej. Warto pamiętać o poparciu KRK. Ten nasz polski zaścianek musiał kiedyś dać znać o sobie i wyzwolić w przestrzeni publicznej pokłady frustracji, głupoty, zawziętości, rewanżyzmu, nienawiści, etc. Kiedy nawet ksiądz legendarny z czasów pierwszej Solidarności wygaduje brednie o grzechu publicznym jakim jest przynależność do KOD. Ten okres prymitywizmu i chamstwa to polski czyściec po latach względnego ucywilizowania. Musimy przez niego przejść, żeby wielu wyborców PiS przekonało się, że chamstwo i kłamstwa nie gwarantują kompetencji. Przeciwnie łatwo zepsuć a potem trudno naprawić. Ludzie muszą doświadczyć, że prymitywy i głuptasy nie zbudują niczego konstruktywnego, co najwyżej pogorszą stan istniejący. Polska rządzona przez nieudaczników może być tylko gorsza. Ta nauka postępuje szybko, coraz szybciej.
X
„Ze strony pana Schetyny nie widzimy niczego, czym można by trafić do wyborców, żadnej wizji, ba – żadnej propozycji.” To nie do końca prawda, Schetyna zaczął od klubów obywatelskich aby wreszcie zacząć rozmawiać z wyborcami. Ale przed nim masę pracy. Ma 3 kierunki działań, które są równie pilne co zaniedbane: program polityczny odsunięcia PiS atrakcyjny dla Polaków, porządkowanie struktur i działalność bieżąca. Tusk rozbroił partię kompletnie, brak jakiejkolwiek dyscypliny w terenie, psujący resztki reputacji ugrupowania. Wodzowska, niesubordynowana, pełna bezideowych lodziarzy partia władzy może w ogóle nie być w stanie być skutecznie zreformowana, ale jeśli to ma się udać, to pewnie Schetyna jest jednym z nielicznych, któremu może się to powieść. Jest świetnie przygotowany, znakomicie wykształcony a ponadto jest o kilkanaście lat młodszy od JK. Dlatego ataki na niego uważam za nieracjonalne, a co najmniej – przedwczesne. Naturalnie nie ma żadnej gwarancji, że mu się uda. Być może PO jest nie do uratowania, jak onegdaj UW, ale nie dowiemy się tego już dzisiaj. To wymaga czasu.
Co do wyborców 30-40 to pozostają oni dla mnie zagadką. Nie wiem czy są straceni dla PO ale szybko odwrócą się od PiS, i nie wstąpią do Nowoczesnej lub KODu, zwłaszcza dzisiejszego KODu.
Ma Pan rację, że PO niewiele różniła się od PiS, chociaż nie tylko białymi rękawiczkami. Mimo wszystko rozwijała Polskę w harmonii z UE i światem. Zgadzam się, że to co było jej zaletą jednocześnie wprowadziło ją z winy Tuska w rodzaj samozadowolenia oznaczającego zamiatanie problemów pod dywan, w „postpolitykę”, czyli do nikąd.
Po wczorajszym meczu z Kazachstanem widać jak ważny jest trener, który potrafi powiedzieć zawodnikom: „Do k…y nędzy! Nie op….ć się, tylko zap…ć.”. Czekam na Polityka, który tak Polakom powie.
To co Slawek napisales o programie Schetyny to o wiele za malo.
I co to znaczy „program polityczny odsuniecia PiS atrakcyjny dla Polakow” ?
Do pojscia za partia ( jakakolwiek) potrzebna jest jakas wizja dzialan na przyszlosc,
mysle ze polskim wyborcom koniecznie potrzebna, nie tylko dzialanie przeciwko PiSowi.
Trzeba przedstawic w miare spojny obraz co sie chce osiagnac, i co gorsza ten obraz
trzeba bedzie pozniej realizowac, wiec nie moze byc on za bardzo oderwany od rzeczywistych
mozliwosci.
PO szlo do wyborow z cala petarda obietnic, ktore potem mogl z powodzeniem uzyc Kukiz
w swojej kampanii wyborczej, o czym to swiadczy ?
Nie mowiac o praktyce dzialania PO, ktora musi sie zmienic diametralnie jezeli chce byc
znowu traktowana powaznie – czyli politycy musza zaczac byc odpowiedzialni za swoje slowa i czyny.
Podstawą programową opozycji powinno byc niedopuszczenie do wpadniecia Polski do strefy wplywu Putina. Przyklad Ukrainy pokazuje, czym to sie konczy. PO ma solidne podstawy do twierdzenia, ze gwarantuje realizacje tego programu.
.
Trzeba nazwac zdrajcow po imieniu i oglosic program ratowania kraju przed miekkim podbojem przez Rosje, realizowanym rekami Macierewicza, Kaczynskigo, oraz innych czlonkow stronnictwa pro-moskiewskiego. Trzeba powiedziec, czym sie skonczy dla Polski wpadniecie pod polityczną kuratele Kremla. To nie 500+ jest zagrozeniem. Tym zagrozeniem są Rosjanie i to trzeba jasno powiedziec. Oprocz tego przyda sie takze pakiet innych szczegolowych propozycji.
.
Ja nie rozumiem, dlaczego w Polsce nie ma odwaznych, ktorzy jasno powiedza, ze wzorem 18-tego wieku wspolczesna wersja Katarzyny Wielkiej wlasnie podbija Polske polskimi rekami. Ten sam cel i podobne metody. Przeciez Putin jasno powiedzial, ze rozpad CCCP to byla najwieksza katastrofa XX wieku. On wlasnie pracuje nad jej odwroceniem i trzeba to potraktowac powaznie.
.
Polacy kloca sie o pietruszke, a moga stracic niepodleglosc. Jasne stwierdzenie tego faktu jest wystarczajacą podstawą programu politycznego.
Tekst Hołdysa na temat opozycji. Krótkie streszczenie: koń, jaki jest, każdy widzi.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20666028,jeden-z-najlepszych-tekstow-ostatnich-lat-holdys-bezblednie.html
Może ten link będzie lepszy
http://pokazywarka.pl/8urb23/
Choć i tak do niektórych nie trafi.