Andrzej Lewandowski: Kula – z wkładką, czy bez?

tomasz_majewski2016-09-10.

ECHA WYDARZEŃ: Najpierw tany wokół rzutni kulą. Właściwie – kołem, bo kulę się pcha, a nie rzuca

Pan Tomasz Majewski uroczyście powiedział: PAS. Dwa złota olimpijskie, w Rio jeszcze najlepszy z Europejczyków (w sumie aż cztery starty olimpijskie), lata ciężkiego treningu, pewnie tysiące ton przerzuconego żelastwa, by siła była jak należy. Po dwa – sądzę –treningi dziennie, operacje gdy przeciążony organizm zaczął się buntować…

Głośno – jeśli chodzi o drogę przez wielki sport. Cicho, z uśmiechem, bez cienia publicznie zgłaszanej histerii w trudnych chwilach, a takie też musiały się zdarzać; refleksyjnie i wciąż optymistycznie.

Dzięki za to, co było; najlepszego na nową część drogi przez życie!

Statystycy PZLA do powyższego m.in. dopowiadają, że:

  • 12.91 – taki wynik uzyskał w pierwszym starcie kulą seniorską o wadze 7.26 kg (miał wtedy 17 lat);
  • 117 razy, w 65 konkursach, pchnął ponad 21 metrów; 256 – tyle wyników powyżej 20 metrów uzyskał w karierze;
  • urodził się w niedzielę 30 sierpnia 1981; wzrost – 204 cm; waga – ok. 145 kg. „Pochodzi z małej wioski Słończewo obok Ciechanowa; sportem zajął się w wieku 15 lat”
  • 6 razy startował w mistrzostwach świata; 7 rekordów Polski (w hali i na stadionie) ustanowił; 8 złotych medali halowych mistrzostw Polski seniorów; 12 razy bronił biało – czerwonych barw w zawodach pucharu Europy i drużynowych mistrzostwach Europy; 13 złotych medali mistrzostw Polski seniorów (na stadionie) wywalczył;14 razy startował w Memoriale Janusza Kusocińskiego, odniósł w nim 7 zwycięstw…\
  • Rekordy życiowe: stadion – 21,95; Sztokholm 2009; hala – 21,72 – Stambuł 2012…
  • I tak dalej, i tak dalej… „Absolwent Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego” „ Odznaczony Krzyżem Oficerskim OOP”… Król rzutni kończy karierę wyczynowca – ale pustki na rzutni nie zostawia. Od dawna widać, że swoim przykładem pociągnął innych. Dzielnie z nimi, młodszymi, rywalizował, teraz będzie kibicował.
  • Niestety, jest sygnał, że coś może tę zmianę pokoleń zakłócić. Niespełna 20-latek Konrad Bukowiecki (dziś rekordy świata w młodzieżowej kuli wprost niebywałe) kilka dni temu stanął pod zarzutem korzystania ze środka dopingującego. Jakiś „mniej groźny” niż wykryty u ciężarowców – olimpijczyków, pewnie zagrożony karą krótszego zawieszenia; może „coś”, co być nie powinno w składzie tzw. odżywek…
    Pan Konrad napisał ma Facebooku, że nigdy z zakazanych środków nie korzystał; jest wespół z tatą – trenerem orędownikiem czystej gry, skorzysta z prawa zbadania próbki „b”, jest gotów stanąć do przesłuchania wykrywaczem kłamstw i w ogóle zrobi, co w jego mocy, by zły sygnał oddalić… Jako fałszywy, bo tylekroć był badany i nikt nie poddawał wyników w wątpliwość…
    Zdaję sobie sprawę, że w świetle ostatnich doniesień dotyczących dopingu wśród sportowców moje tłumaczenia mogą brzmieć mało wiarygodnie, ale w sytuacji, w której jestem niewinny, to jedyne, co mogę dziś powiedzieć. Jestem przekonany, że w moim przypadku finał będzie inny.” Poczekamy – zobaczymy.

Jeszcze zdanie z „dworu królowej”. Wyznam, że zaniepokoiły mnie wieści, że coś złego dzieje się we współpracy kapitalnego młociarza, Pawła Fajdka z trenerem, który go do sławy przywiódł. Porażka olimpijska 80metrowca „przez sen” jakby podniosła kurtynę. I… jest sprawa.

Sędziwy, wciąż świetny trener i nadal młodzieniaszek – młociarz. Jakby się przestali rozumieć. Nie rozsądzam racji, bo szczegółów nie znam. I w ogóle nie dziennikarzowi stawać po jednej stronie. Może jest w tym coś z naturalnego konfliktu pokoleń; może ze znużenia się sobą, gdy latami przychodzi pracować w tym samym towarzystwie.. Może jedno się plecie z drugim, zaś zaufanie weszło w kryzys.… A nutka niepokoju jest, taka struna została trącona… I sygnalizuje, że nie tylko bariera 80 metrów jest problemem tej pary, która wydawała się tak zgodna, że osiemdziesiątka goniła osiemdziesiątkę

 Bez piłki – nie ma życia. O Legii „europejskiej” będziemy gadać, nie, gdy robi zakupy, lecz gdy pokażą się wyniki grania. Zostanę na chwilę przy reprezentacji, która nadęta niezłym występem w EURO teraz biadoli, że zremisowała z Kazachami w debiucie eliminacji mistrzostw świata. Swoją recenzję dawno wygłosiłem ( że głupio jest przegrywać, gdy się wygrywa; bo to już oznacza brak klasy), więc nie rozwijam. Za to zacytuję, co napisał p. Michał Morawski ( na FB), który miewa rację równie ostrą jak pióro:

Rozmyślania przy goleniu: dziś o szczwanym lisie Bońku…. Zawsze podziwiałem Zbigniewa Bońka: jako piłkarza, potem businessmana i ostatnio jako prezesa. Z jaka przyjemnością przeczytałem opinie o ostatnim meczu: (cytuję z pamięci, ale w miarę dokładnie) •Przeciwnicy grali bardzo brutalnie i gdyby sędziował sędzia z Włoch to Kazachowie graliby w ósemkę. Ale mam zasadę, ze nigdy nie oceniam sędziów….. To się nazywa nie oceniać (i oceniać) jednocześnie…

Fakt, mistrz Zbigniew to potrafi ocenić i przylać. Nawet, jeśli przy okazji raczy zapomnieć, że nam też się czerwona kartka mogła przydarzyć, gdy rodzimy tuz kopniakiem zachęcał rywala by ten wstał z trawy…

Andrzej Lewandowski

 

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. al 2016-09-10
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com