Od dzieciństwa przestrzega się dzieci przed bawieniem zapałkami. Gorzej, gdy „ogniem” bawią dorośli. Zwłaszcza politycy.
Jak okiem sięgnąć „bawią się” prawie wszędzie.
Trump, Putin, dyktatory z Bliskiego i Dalekiego Wschodu, tli się w Azji, a w Europie to nie?
Ultraprawica śmiało podnosi głowę i rośnie w siłę. Szefowa francuskich nacjonalistów pani Le Pen już ostry pazurki, żeby zabrać się do dzieła i przegonić obcych. W Austrii drą się neonaziści. W dawnych landach enerdowskich aż brunatno. Jak jest u nas każdy widzi. Hordy młodzieńców udające kibiców i patriotów sięgają po najgorszy symbol z wyciągniętą łapą do góry.
Spokój i pokój nie są dane raz na zawsze. Kto raz rozhuśtał karuzelę nienawiści i nie ma zamiaru jej zahamować, spłonie razem ze wszystkimi, także Bogu ducha winnymi.
Jerzy Klechta


Jaki powód, czyja wina, czy to skutek, czy przyczyna – taka gmina ?