My tu sobie, w kraju położonym między Tatrami a Bałtykiem gadu-gadu; od czasu do czasu ktoś, spośród nas mądrzejszy i odważniejszy, eleganckim słownictwem (przeważa niechlujne) przyłoży komu trzeba, ale nic z tego nie wynika.
Opozycja jest w Polsce słaba, z nijakim kierownictwem. Zaś Europa ma nas w nosie, bo co można zrobić z partnerem, który na wszystko ma jedyną odpowiedź: nie? Nie,nie,nie!
Polska jest samotna jak ten kołek w płocie.
Być może, aby wyjść z dołka, czas sięgnąć do dawnych czasów i pójść na barykady. Zwołajmy więc pospolite ruszenie. Lepsze to niż biadolenie na FB czy pokojowe marsze na ulicach naszych miast i miasteczek.
Zatem do boju Panie i Panowie! Do boju!
Oto głos wołającego na pustyni!
Jerzy Klechta


Takie wici, bez żadnego Vidi ani tym bardziej Veni, ze strony naszych odbiorców. Dwie dolne półkule, nawet bite, nie zastąpią tych górnych. Wezwanie „Ojciec, prać?” to nie program. Wolność – żeby zrobić co? Więc do boju – o co?