Ernest Skalski: Dzieje się, dzieje…15 min czytania

()

Kwestionowanie Diogenesa…

według którego największe szczęście to rządzić wolnymi ludźmi. Jest to jednak trudny kawałek chleba, bo to szczęście uzyskuje się w demokracji, gdzie władza pochodzi z nadania tych, którzy mają być przez nią rządzeni. Trzeba się z nimi stale liczyć, namawiać, iść na kompromisy, ograniczając swe plany i nie wie się na jak długo to szczęście. Dla charakterów autorytarnych szczęście jest – kiedy nie pertraktują, a słyszą wyłącznie: tak jest, komendancie!, albo zrobi się, szefie! I meldunek: zrobione! Ci pierwsi mają obywateli, ci drudzy potrzebują poddanych. Czy zwróciliście uwagę, PT Czytelnicy, że w słownictwie dobrej zmiany nie występują „obywatele”?

Chyba prawie każdy zapytany powie, że chce być wolny. Ale dla wielu wolność to nie jest możność kształtowania rzeczywistości, lecz – jak uważał Engels – zrozumienie konieczności. Tacy lepiej się czują w strukturach, gdzie zgodnie z prostymi zasadami zarządzania można mieć wielu podwładnych lecz tylko jednego zwierzchnika. I do wielu okoliczności to pasuje. Gorzej gdy się taki model przenosi do sfery polityki i kwestionuje się trójpodział władzy, podmiotowość i autonomię poszczególnych ogniw władzy publicznej i organizacji obywateli, uznając jedynie państwo unitarne, zarządzane z jednego ośrodka. Szczytowy wariant; „Jedno państwo, jeden lud, jeden wódz”. Na ogół powtarzamy to w języku oryginału, ale brzmi wtedy za bardzo drastycznie. Model Orbana, Putina, Erdogana i cel Kaczyńskiego to w porównaniu z powyższym wersja light, ale też nie przystaje do standardów współczesnej cywilizacji.

Nie odwołując się do demokracji ateńskiej czy szlacheckiej w I Rzeczpospolitej, zauważamy w ciągu kilku ostatnich pokoleń, jak cywilizacja stopniowo przesuwa się od systemów autorytarnych ku wolnościowym. Nie tylko w polityce. Powszechnie potrzeba coraz więcej samodzielności, odpowiedzialności, inicjatywy. Nawet w wojsku. Gdy walczyło ono w zwartym szyku liniowym, Fryderyk II mawiał, że żołnierz ma się bardziej bać pałki kaprala niż kuli nieprzyjaciela i częściej wygrywał niż przegrywał. Jak się to ma do komandosów operujących na zapleczu przeciwnika?

Cywilizacja nie rozwija się i nie zmierza ku demokratycznym formom, ruchem ciągłym, od sukcesu do sukcesu i równomiernie na całym globie. W różnych jego obszarach idzie to raz szybciej, raz wolniej, są okresy zastoju i proces ten cofa się czasem. A model ku któremu zmierza dobra zmiana jest wsteczny. Powiedziałbym; reakcyjny, gdyby to się nie kojarzyło źle z latami zaraz po wojnie.

Ernest Skalski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

10 komentarzy

  1. PIRS 14.10.2017
  2. Zygmunt Krasucki 14.10.2017
  3. PK 14.10.2017
  4. Pat 15.10.2017
  5. Zbyszek123 15.10.2017
  6. andrzej Pokonos 15.10.2017
  7. Pat 15.10.2017
  8. koraszewski 16.10.2017
    • Ernest Skalski 17.10.2017
  9. koraszewski 17.10.2017