Kraj dla władzy czy władza dla kraju
Kiedy ludzie robią swoje i część z nich dopiero przed wyborami przypomina sobie, że jest jakaś władza, zaś ona cały czas kombinuje jak tych ludzi pozyskać, to znaczy, że mamy demokrację. Nie ma jej kiedy władza zajmuje się głównie sobą, a ludzie wypatrują – co ona im zrobi i kombinują, jak sobie z tym dać radę.Dla władzy symptomem tego, że dobrze już było, bywa przybieranie antagonistycznego charakteru przez podział w jej obozie. Może on bardzo różnie się kształtować, ale tak się jakoś przeważnie dzieje, że się podział upraszcza w miarę jego zaostrzania. Wyodrębniają się dwa skrzydła, najczęściej określane jako jastrzębie i gołębie.
Zaostrzanie to bywa powodowane przez trudności gospodarze i napięcia społeczne, kiedy władza przestaje sobie z tym radzić. Jedno jej skrzydło barykaduje się w Obozie Świętej Trójcy, drugie przypomina sobie o społeczeństwie i szuka w nim oparcia dla siebie i dla systemu.
Tak było przy kolejnych kryzysach w PRL. W latach 1956, 1968, 1970 i wreszcie w roku 1989, kiedy kroki podjęte dla ratowania władzy doprowadziły do jej oddania. Przy czym ze strony władzy zdecydowali o tym generałowie Jaruzelski i Kiszczak, architekci stanu wojennego osiem lat wcześniej. Rola jastrzębi i gołębi nie zawsze się więc pokrywa z ich nazwą.
W latach sześćdziesiątych, przy patriotycznej frazeologii, poparcia szukała w narodzie frakcja partyzantów krwawego ongiś generała-ministra Moczara. Do najgorszych instynktów odwoływało się skrzydło pałkarskie PZPR w roku 1968. Po grudniu 1970 przejściowe zaufanie i poparcie osiągali partyjni liberałowie Gierka. Różnie bywało. Stąd wniosek, że nie możemy przewidzieć jaki ruchy i układy doprowadzą do oczekiwanej zmiany, ani kiedy ona nastąpi. Można jedynie przypuszczać, że nie obejdzie się bez jakichś znaczących zmian i ruchów w społeczeństwie, ale również w obozie władzy.
Ale to będzie kiedyś, a teraz PiS kontynuuje natarcie, gromadzi kolejne skalpy. Zarządzając takim biznesem, roztropnie jest tolerować różnicowanie swej bazy i kontrolować je, by za szybko nie doszło do zbyt głębokich podziałów, towarzyszących upadkowi. Ale już się lawiruje i nie ma się takiego komfortu psychicznego, jak wtedy kiedy słowo bossa było ostatnim i przecinało wszystko – causa finita! – w jego obozie.
Dla zwolenników prezesa jest on Piłsudskim naszych czasów, dla przeciwników – Gomułką. Pisałem już, i powtarzam, że podobnie jak ci dwaj, ma on osobowość autorytarną, nie przebiera w środkach i stroni od monarszych luksusów. Lecz tamci dwaj, jeśli mieli emocje, to podporządkowywali je racjom polityki. A Kaczyński nie bardzo. Za szybko się odpłaca, niepotrzebnie antagonizuje ludzi i środowiska, forsuje na duś swe zamierzenia. To się może obrócić przeciw niemu.
Przejaskrawione wzory? Mussolini i Hitler, w miarę kolejnych sukcesów, nagradzali się folgowaniem swym emocjom i zapracowali na swój koniec. A Stalin, owszem, realizował swoje potrzeby emocjonalne, głównie zemstę, ale tak, że skończył życie w pełni władzy i w glorii.

Przed wyborami w 1989 r., kiedy strona rządowa była w dużej mierze przekonana o zwycięstwie, zrobiono „sparing”, w którym stronę solidarnościową reprezentował Jerzy Urban. Pognębił bardzo stronę rządową i już więcej takich sparingów nie urządzano, delektując się przepowiedniami sekretarza Czarzastego (to nie ten obecny Czarzasty), który się obawiał że zwycięstwo strony rządowej będzie zbyt przygniatające.
No to ja się teraz zabawię w Urbana.
Zbliżają się wybory. Tuż przed nimi pojawiają się w mediach rządowych wycieki różnych afer dotyczących polityków wszystkich partii opozycyjnych. Nagrania z jakichś restauracji „Sowa i przyjaciele”, dokumenty, książki, fakty które łatwo zinterpretować (jakieś kontakty z zagranicą) ale trudno szybko i jasno wytłumaczyć. Co bardziej kłamliwe rewelacje pojawią się w mediach rządowych – dla swojego elektoratu, resztą zainteresują się inne media. Prokuratura zajmie się wyjaśnianiem tych spraw, będą przecieki – jak Państwo myślą, sprzyjające opozycji?
Elektorat PiS to łyknie i jeszcze będzie się domagał posadzenia zdrajców. Część mniej orientujących się wyborców dołączy do wyborców PiS. Część wycofa się w myśl zasady „jedni mówią że Hitler umarł, drudzy że żyje, a ja tam panie nie wierzę ani jednym ani drugim”.
Dla wielu oskarżonych polityków opozycji niektóre wyciągnięte sprawy będą bardzo niewygodne. Bo to jak te ośmiorniczki – mało kto wie że takie wytworne danie można sobie za parę złotych kupić i przyrządzić, ale jak to wygląda – polityk żre za nasze pieniądze takie frykasy, a nas nie stać nawet na masło. Będzie to zręcznie i bezczelnie zrobione, tak że wspominanie o jakichś Misiewiczach czy przekrętach typu SKOK ludzi nie zainteresuje, bo i teraz nie interesuje zbytnio.
PR opozycji jest gówniany, co było widać przy wyborach prezydenckich. Tu trzeba fachowców i długotrwałej walki, no i jakichś chwytnych haseł. Ani fachowców, ani haseł, ani naporu jakoś nie widać.
PiS jest drużyną i póki co walczą razem. Nawet jak się pogryzą to nie mają szans jeden drugiego naprawdę utopić, bo ci główni mają za sobą liczące się choć niewielkie liczbowo poparcie – pognębienie czy wyrzucenie jednego spowodowałoby że PiS przeszedłby do mniejszości, gdyby ten pognębiony się obraził i wycofał.
Jeżeli ktoś liczy na Unię, USA, instytucje międzynarodowe, że oni ukrócą PiS, to się rozczaruje. Kogo tak ukrócono? Polityka się opiera na interesach a we współpracy dominuje często hasło „od parszywej owcy choćby kłak sierści”. W NATO może być sobie i Erdogan, byle stał po naszej stronie i za bardzo nie niszczył niektórych naszych sojuszników na Bliskim Wschodzie. Polska ma ciekawe miejsce i nie lubi Rosji, więc może się przydać. Oczywiście można czasem ją pouczyć o tym że trzeba chronić demokrację, że są prawa międzynarodowe, ale kto z tych krytykujących jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem.
Forsa z Unii wkrótce i tak się skończy, więc jaki to interes ulegać Unii? I gdzie są te zastępy światłych rodaków którzy by chcieli walczyć o pryncypia?
Przypomniała mi się anegdota z czasów Związku Radzieckiego:
Stalin odwiedził w Gorkach Włodzimierza Iljicza.
– Oj, bracie, coś marnie ze mną, chyba już umrę niedługo.
– No to od razu przekażcie mi władzę.
– Kiedy boję się, że naród nie pójdzie za wami.
– Część narodu pójdzie za mną, a ci, którzy nie pójdą – pójdą za wami.
Teraz mamy o wiele lepszą sytuację – wielu z tych co nie pójdą „za” może sobie wyjechać.
Wlasnie wpisywalem swoj komentarz i nagle zniknal. wiec powtorze : to co na tym portalu jest pisane to niczego nie zmieni. Wobec brutalnej „lepszej zmiany” jedynym ratunkiem dla tych 82% nie glosujacych na PiS jest rownie bruatlna odpowiedz: NIE : moze to byc protest lekarzy rezydentow – nie zadziala, protest innych ugrupowan zawodowo-spolecznych- nie zadziala, TO MUSI BYC PROTEST TYCH 82% nie popierajacych obecnej wladzy czyli milionow ktore wychodzac na ulice zmiota wladze „naczelnika” i jego poplecznikow. Trzeba lidera ale nim nie bedzie zaden z obecnych szefow opozycji – oni licytuja sie kto ma byc liderem, a nam niezgadzajacym sie z obecna wladza potrzeba kog0s kto zaproponuje ALTERNATYWE dla obecnej sytuacji , czyli symbolicznego „Macrona”. Potrzebna wiec „Solidarnosc-bis” i „Walesa-bis”. Bez tego sprwadza sie przewidywania Prezesa, ze 2,3 i moze wiecej kadencji bedzie ich. Czy tego chcemy?!!!
pozwolę sobie szan.państwu powtórzyć się, wybaczcie jeżeli do lekkiego znudzenia, otóż żeby zyskać popularność trzeba być w czymś dobrym, np. dobry naukowiec to nie tyle osoba pisząca dobre recenzje co mająca dobre osiągnięcia naukowe, a np. dobry nauczyciel to osoba którą szanują dzieci, przez co szybciej się uczą, itd. itp. aż dojdziemy do polityków. Także wszystkiego dobrego w byciu nieco lepszym.
A tu taka analiza:
„Niemożliwe jest to, że partia polityczna zwiększa swój stan posiadania o prawie jedną trzecią (10% z 35% stanowi prawie jedną trzecią) i jednocześnie ma miejsce proces utraty niemal dwóch trzecich użytkowników jej strony internetowej. Jak ten paradoks wytłumaczyć? Aleksa Rank podaje rzeczywiste wyniki. Sondaże mogą niestety być fałszowane. ”
http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2017/10/poparcie-dla-pis-w-wysokosci-47-stanowi.html
A może możliwe, ich elektorat „niepiśmienny”
Moim zdaniem tak im urosło, bo ludzie nienawidzą lekarzy.
A jeśli tak, trzeba uświadamiać ludzi czym nienawidzenie medyków grozi i komu.
Może wtedy wahadło się odwróci?
Utopia …
Niestety, jak zauważa PIRS „PR opozycji jest gówniany, co było widać przy wyborach prezydenckich. Tu trzeba fachowców i długotrwałej walki, no i jakichś chwytnych haseł. Ani fachowców, ani haseł, ani naporu jakoś nie widać.”
Co oni robią z dotacją?
Każdy tekst Redaktora Skalskiego jest ważny i każdy oparty na tak racjonalnym widzeniu świata, ze aż boli. Sam autor o tym pisze tam gdzie wzywa Redaktora Misia na pomoc.
Panie Redaktorze – polityka to nie liczby, to nie rachunki – to szaleństwo. Wyniki tego szaleństwa można przedstawiać w formie wykresów, wartości liczbowych, słupków, diagramów ale to potem, po tym co się stanie, co będzie się działo w głowach, duszach ludzi którzy są i podmiotem i przedmiotem polityki.
Przypomnę mistrza Ildefonsa -” ja jestem Polak, a Polak to wariat, a wariat to lepszy gość…”
Liczenie wyników których jeszcze nie ma to strata czasu, trzeba robić wszystko co można, co się da aby uruchomić kamyk za którym pójdzie lawina – ot choćby przy strajku młodych lekarzy
Serdecznie pozdrawiam
Uderza mnie konsekwencja, z jaką autor, redaktor Ernest Skalski, przecież świetne pióro, stara się nas zahipnotyzować swoimi figurami wyborczej arytmetyki, całkowicie pomijając fakt kompletnej degrengolady w polskiej polityce. To co Polską rządzi nadaje się do określenia za Marią Pawlikowską Jasnorzewską: schłopiałe chamy. Takim określeniem skwitowała polski obóz rządzący na uchodźstwie podczas II wojny światowej (Polecam dzisiejszą Wyborczą). I dziś pasuje jak ulał.
Zadziwia mnie natomiast brak jakiejkolwiek analizy tego co sobą reprezentuje nasza wspaniała opozycja. Z jej liderami, trwoniącymi dorobek i etos swoich partii… najbardziej zaczarowane kombinacje arytmetyczne nie przysłonią faktu, że nasza wspaniała opozycja z dzisiejszymi liderami jest po prostu niewybieralna!
1. „Dzisiejsze sondaże poparcia to przede wszystkim tanie narzędzie marketingu politycznego. Chodzi o to, by wykreować opowieść, którą będą powtarzały media.” Eryk Mistewicz
2. „sondaże mogą odgrywać rolę manipulacyjną łącznie z mass mediami, które nagłaśniają „wygodne” sondaże.” Prof. Rafał Broda, autor publikacji na temat sondaży
3. „wiele też zależy od sposobu stawiania pytania, od terminów prowadzenia badań i oczywiście od samych zleceniodawców.” Lech Nikolski, p.o. prezes Rządowego Centrum Studiów Strategicznych
4. „Władza nie może lekceważyć żadnych sondaży, bo działają podobnie jak samospełniająca się przepowiednia. Jeśli wychodzi, że ktoś ma wygrać i to się ogłasza, to rzecz sprzyja zwycięstwu. Sondaże są władzą, bo niby opisują tylko rzeczywistość, a patrząc z bliska – także ją tworzą. To czarodziejski wpływ słów, publikacji, które udają opisy, a tworzą świat, do którego się odnoszą.” Prof. Zbigniew Nęcki, psychologia zarządzania i komunikacji
5. „Nie ma potężniejszej broni od sondaży, służącej do manipulowania Tobą i społeczeństwem, zwłaszcza ludźmi niezdecydowanymi. „Wyniki” sondaży zwykle są mocno eksponowane w mediach. O co konkretnie im chodzi? W 1955 roku psycholog Solomon Asch przeprowadził eksperyment z trzema kreskami. Dwie kreski były tej samej długości. Osoby badane tak właśnie wskazywały, gdy były same. Lecz kiedy grupa podstawionych aktorów sugerowała wbrew faktom, że jedna z tych dwóch równych kresek jest dłuższa, to badana osoba ulegała presji grupy, twierdziła tak samo jak większość grupy, mimo że widziała coś innego, kreski tej samej długości. Mamy to zakodowane w naturze. Chcemy działać jak grupa. Gdy nie wiemy, co robić, podpatrujemy innych i postępujemy, jak oni. […] Dlatego wciąż i wciąż bombardują ludzi sondażami. To propaganda. [..] Chcesz, aby dana partia wygrała wybory? Opublikuj tysiąc sondaży z konkluzją, że ma wzrost poparcia, że prowadzi przed innymi, a większość ludzi właśnie tak zacznie uważać i zagłosuje, jak chcesz. To psychologia działa. Sondaż nie ma zadania poinformować ludzi, lecz wpłynąć na ludzi.” Sondaże – Narzędzie kontroli i manipulacji, Tobą! Salon 24
6. ” jeśli się nie nagłośni wyników sondaży w mediach, to ich nie ma.” Prof. Krystyna Skarżyńska, psychologia polityczna, PAN
Mieszkam na prowincji, Polska C lub D jak kto woli, w budownictwie ruch, nie ma szans na znalezienie robotników, a tymczasem oceniający z zewnątrz oceniaja to tak:
Prognozy tempa wzrostu gospodarczego dla Polski
instytucja 2017 2018
Goldman Sachs 4,4% 3,6%
Moody’s 4,3% 3,5%
Morgan Stanley 4,1% 3,4%
Credit Agricole 4,1% 3,8%
Narodowy Bank Polski (prognoza z lipca)
4% 3,5%
Fitch 4% 3,2%
S&P (prognoza z lipca)
3,6% 3,1%
źródło: money.pl
Opozycja, gdyby przypadkiem taka się pojawiła musi najpierw uznać rzeczywistość.
To akurat może nie mieć znaczenia. W roku 1997 SLD przegrała wybory gdy wskaźnik wzrostu PKB oscylował w okolicy 7 proc. PIS w roku 2007 przegrał gdy wynosił – ok. 6 procent. Mniej więcej ile teraz było dwa lata temu gdy przegrywała Platforma. Nie ma prostego przełożenia stanu gospodarki na wynik wyborów.
Oczywiście, że nie ma prostego przełożenia, ale na samej negacji daleko się nie zajedzie. Gdyby ktoś pobawił się w konkurs na projekt opozycyjnej partii politycznej, która mogłaby konkurować z PiS ciekawe byłyby priorytety postulatów, które są dla wyborcy ważne. Socjolodzy nam w tym nie pomogą, bo są słabo zorientowani. Przy dobrze idącej gospodarce, spadającym bezrobociu, rosnących dochodach i braku alternatywy PiS ma kolejne wybory w kieszeni.