ECHA WYDARZEŃ: Z górą tydzień przed otwarciem Zimowych Igrzysk Olimpijskich można rzec, że… historia stanęła na głowie. Po igrzyskach w Soczi, weryfikacja wyników badań antydopingowych spowodowała: a) odebranie Rosjanom wielu medali, więc pozbawiono ich prymatu w tej klasyfikacji; b) zamknięcie drogi reprezentacji Rosji do startu na igrzyskach koreańskich, zostawiając jedynie szansę startów sportowców o „czystej” teraźniejszości oraz przeszłości, ale bez flagi narodowej oraz hymnu.
Prezydent Putin wyraził wprawdzie krytyczną opinię o decyzjach oraz interpretacjach, ale uznał, że nie powinno się odpowiadać bojkotem i krzywdzić w ten sposób sportowców, a ci, którzy chcą startować oraz spełniają warunki wyznaczone przez MKOl, mają prawo do własnej decyzji. Ba, zapowiedziano, że represjami dotknięci, a do startu na poziomie olimpijskim gotowi, będą mieli zawody z nagrodami na poziomie takim, jakie mogą przynieść igrzyska.
Pomysł znany i wypróbowany. „Zawodami Przyjaźni”, gdy kiedyś ogłoszono bojkot Igrzysk w Los Angeles – w odpowiedzi na zbojkotowanie przez część świata sportowego igrzysk 1980 w ówczesnym ZSRR. Żeby przygotowania treningowo – szkoleniowe jakoś spożytkować, a zawodnikom dać jakieś zadośćuczynienie, zorganizowano zawody, na swój sposób konkurencyjne…
„DZIŚ” jednak wygląda inaczej niż „WCZORAJ”. Bo…
„Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) anulował kary 28 rosyjskich sportowców, którzy zostali zawieszeni za stosowanie dopingu. Oznacza to, że Rosja odzyska dziewięć medali IO w Soczi z 13, które straciła w wyniku kar nałożonych wcześniej przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski…
…Wśród 39 sportowców z Rosji, którzy złożyli odwołanie od dożywotniej dyskwalifikacji, nałożonej na nich za stosowanie dopingu, aż 28 zostało przez CAS oczyszczonych. W uzasadnieniu podano, że dowody wskazane przez MKOL i WADA (Światowa Agencja Antydopingowa) były niewystarczające do nałożenia kary.
…Zawieszenie jedenastu sportowców zostało czasowo podtrzymane, w tym złotego medalisty z igrzysk w Soczi w bobslejach Aleksandra Zubkowa.
…Ta decyzja CAS oznacza, że tabela medalowa igrzysk w Soczi ponownie wywróci się do góry nogami. Rosjanie najprawdopodobniej wrócą na czoło, co będzie ich prestiżowym zwycięstwem”
… Jednocześnie CAS zmniejszył sankcję nałożone przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski do wykluczenia tylko z rozpoczynających się 9 lutego igrzysk w Pjongczangu.
…Decyzja w sprawie trzech rosyjskich biatlonistek zostanie ogłoszona w późniejszym terminie.”
DALEJ:
… „Międzynarodowy Komitet Olimpijski oświadczył, że decyzja CAS nie oznacza automatycznie udziału tych zawodników na olimpiadzie w Pjongczangu.
Powodem decyzji CAS był brak wystarczających dowodów winy sportowców.
…„W sumie karę dożywotniego wykluczenia z igrzysk otrzymało 43 rosyjskich sportowców…”.
…„W uzasadnieniu decyzji Trybunał podkreślił, że uchylenie decyzji MKOl – u nie oznacza negacji zorganizowanego procederu dopingowego, bo zadaniem sędziów nie było ustalenie prawdy w tym zakresie. Zajmowali się oni wyłącznie 39 indywidualnymi przypadkami i oceną dowodów na złamanie przepisów przez konkretne osoby.”
ZAWIESZAM CYTOWANIE! Najbliższe dni, może nawet godziny, mogą przynieść nowe wieści oraz interpretacje. Za mało wiem o szczegółach i wątpliwościach. Myślę, że trochę wiedzy detalicznej dostarczy minister sportu; pan Witold Bańka jest przecież przedstawicielem Europy w Komitecie Wykonawczym Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), a wieści szczegółowe zapewne TAM dotarły… No, i WADA na swój sposób przegrywa…
Trwa dyskurs o dramacie w Himalajach, i w ogóle o tzw. wyczynach ekstremalnych. W sensie podejmowania takich akcji, także obowiązkach „przedstartowych” i ewentualnych powinnościach, gdy potrzebna jest pomoc. Jako dyletant nie wpisuję się w szczegóły. Cenię pasję, odwagę, aspiracje nawet z ryzykiem, które nam – przeciętniakom – nawet we śnie w głowach się nie mieści; imponuje mi branie się za rogi z naturą.. Jak wspinacze, jak kiedyś Teliga, Baranowski, Liskiewiczowa w żeglarskich wyprawach samotniczych, jak w międzywojniu pilot Skarżyński, który na przerobionym z turystycznego rodzimym RWD przeleciał przez Atlantyk…
Takie rzucenie rękawicy matce-naturze (a także – sobie) jest odruchem ludzkim, a równocześnie czasem dyskusyjnym… Ja np. nie mogę podzielić uznania dla pasji wspinania się bez wsparcia tlenem na wysokość, którą lotnik – opłacany zawodowiec atakuje, z dawna już założywszy maskę tlenową. Rozumiem – lżej, ale czy nie gwałt na rozsądku? Zapewne dla „ludzi gór” taka wątpliwość to bluźnierstwo, ale przecież każdy ma prawo do swojego znaku zapytania, prawda?
Gdy chcę dobrze potowarzyszyć wydarzeniom piłkarskim i sprawdzić osobistą refleksję – czytuję red. Stefana Szczepłka. Złotopióry zawodowiec, błyskotliwy i rozsądny.
Ostatnio wspieram te lektury wypowiedziami Zbigniewa Bońka. Dziennikarsko – nie redaktor Stefan, ale chętny do publicznej prezentacji siebie ( z zaczepkami politycznymi, obyczajowymi włącznie) na elektronicznych łamach. Urzekał mnie jako piłkarz ( wtedy także osobnik czasem rogaty), kompletnie zawiódł jako trener, jako prezes chwilami mi imponuje odchodzeniem od urzędowego optymizmu. Boniek rzuca gorące słowa, ale głowę to miewa zimną. I nie w chmurach, zaś nogi na ziemi.
Dowiodę – cytatem z rozmowy po awansie do mistrzostw świata, medialnej i środowiskowej ekscytacji rekordowym miejscem w rankingu FIFA oraz powszechną radością z wyniku losowania…
…„Kolumbia, Senegal i Japonia to dobre losowanie?
– Jeżeli rozpatrujemy futbol w kategoriach teoretycznych, to można było wylosować gorzej, ale i lepiej. My często klasyfikujemy rywali ze względu na nazwę. To mnie trochę przeraża. Uważam, że w żadnym z trzech grupowych meczów nie jesteśmy faworytem i w żadnym nie czujemy się słabsi. Jeżeli będziemy rozpatrywać przez pryzmat rankingu FIFA, to okaże się, że źle patrzymy. Jesteśmy tak wysoko z kilku względów. Dziesięć najlepszych drużyn od dwóch lat zrobiło sobie „porozumienie kartelowe” i grało mecze między sobą, nie dając nam możliwości spotkania się z nimi. Dlatego, nie mogąc grać z najlepszymi, rezygnowaliśmy z meczów towarzyskich. I okazało się, że w rankingu zaszliśmy bardzo wysoko, co też oznacza słabość tej klasyfikacji, bo pewnie nie jesteśmy siódmą drużyną na świecie.
– A którą?
– Moim zdaniem jesteśmy między 15. a 25. miejscem. Ale możemy oczywiście wygrać z trzecią, czwartą, piątą drużyną, bo mamy potencjał. Wiadomo, ranking jest taki, jaki jest. Uważam, że grupę na mundialu mamy bardzo ciężką, natomiast bardziej niż na rywalach skupiam się na naszej drużynie. Tu jest najwięcej do zrobienia. Bo jeśli miałbym ocenić wszystkie nasze mecze w eliminacjach, to wspaniale zagraliśmy w Rumunii, ale i zdarzyło się, że cierpieliśmy. Pomijając już wysoką porażkę w Danii, zremisowaliśmy 2:2 w Kazachstanie, męczyliśmy się u siebie z Armenią, kiedy bardziej powinniśmy przegrać niż wygrać. W Rosji nie zagramy jednak z drużynami klasy Armenii, ale z dużo lepszymi.
– Jak zatem trzeba z nimi grać?
– Na pewno nie tylko doświadczeniem. Musimy grać też polotem, siłą, wybieganiem, bo doświadczeniem meczu się nie wygra. Nasz selekcjoner doskonale wie, że mamy zawodników, którzy mogą grać przez 50 – 60 minut, niektórzy całego meczu w wielkim tempie nie wytrzymają. Dlatego musimy znaleźć odpowiednich zmienników. Mamy na to pół roku, trzeba to dobrze wykorzystać. Nie możemy myśleć, że na mundialu będziemy liczyć tylko na bramki i akcje ofensywne Roberta Lewandowskiego, bo to jest droga donikąd. On musi robić różnicę, ale w drużynie, która funkcjonuje ofensywnie mamy sto tysięcy rzeczy do zrobienia. Jeżeli to zrobimy, możemy jechać na mistrzostwa i grać dobrze. Wiemy, jaką mamy grupę. Jeśli z niej wyjdziemy, to mamy w 1/8 finału wariant Anglia albo Belgia, a ewentualnie później Niemcy lub Brazylia. Łatwo nie będzie, ale chcemy w tej wielkiej piłce uczestniczyć”
Odważnie, ale zarazem mądrze, prawda?
[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]Andrzej Lewandowski

