Telewizja pokazała (447)

 

2018-07-08.

[dropcap]C[/dropcap]hce się rz. Takie odczucie mam słuchając wypowiedzi pana premiera.

Znowelizowano już raz znowelizowaną ustawę o IPN, na co naciskali Izrael i USA. Co powiedział premier? (podaję za OKO.press):

  • Ogłosił wielkie dyplomatyczne zwycięstwo, polegające na przypomnieniu światu o bohaterstwie Polaków ratujących Żydów i ich cierpieniach;
  • Stwierdził, że podpisaniem deklaracji Izrael przyznał Polsce rację w sprawach historycznych;
  • Uznał, że osoby kolaborujące z Niemcami w czasie wojny nie były Polakami;
  • Powiedział, że wyłącznie Niemcy odpowiadają za zbrodnie popełnione w czasie Zagłady;
  • Oskarżył III RP o to, że nie dbała o dowartościowanie polskiej historii i uprawiała „pedagogikę wstydu”;
  • Powiedział jedno zdanie o swoim szacunku dla badań naukowych i równocześnie długo groził niewymienionym z nazwy „kłamcom historycznym”, którzy mają płacić sowite odszkodowania (możliwe jest wytaczanie pozwów cywilnych).

Z wypowiedzi pana premiera wynikałoby, że w czasie wojny i okupacji zginęło (zaginęło?) więcej Polaków, niż podają źródła. No bo ci, co kolaborowali z Niemcami i brali udział w Holokauście, automatycznie według premiera nie byli Polakami. To kto to, k…, robił?

Wprawdzie w podpisanej przez premiera deklaracji jest napisane:

„Uznajemy i potępiamy każdy indywidualny przypadek okrucieństwa wobec Żydów, jakiego dopuścili się Polacy podczas II wojny światowej”.

ale premier powiedział:

„Dlatego to jest podkreślane w tej deklaracji: że ani Polacy, ani Polska, ani naród Polski nie ponoszą w najmniejszym stopniu winy za niemiecki holocaust, niemieckie piekło na ziemi polskiej”.

Być może w pośpiechu premier nie zdążył przeczytać tego, co podpisał.

W każdym razie ponieśliśmy sukces, już drugi po przegranym głosowaniu 1:27 przeciw Tuskowi.

Premier na spotkaniu z mieszkańcami Rzeszowa tak wypowiedział się o dwukrotnie zmienianej ustawie o IPN:

Wymyśliliśmy dobry ruch, ale potem wymyśliliśmy jeszcze lepszy. Właśnie w trudnych negocjacjach w ostatnich kilku miesiącach wymyśliliśmy i obroniliśmy deklarację, która jest aktem tej rangi, którego nie było w ciągu ostatnich 70 lat po II wojnie światowej.

Na resztę manipulacji i krętactw premiera szkoda czasu, ale powtórzę: chce się rz.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\tolerancja.jpg

Rys. Bąkowski

* * *

[dropcap]J[/dropcap]eżeli kłamstwo jest grzechem to niektórzy kapłani Kościoła katolickiego powinni smażyć się w piekle. Ale być może są po prostu ciemni i plotą bzdury w dobrej wierze.

Stale potępiają oni inne religie, zresztą nie rozumiejąc ich istoty (zakładam niewiedzę). Na przykład buddyzm nazywali wiele razy sektą, a jest to religia starsza o pięćset lat od chrześcijaństwa. Podobnie potępiają różne ćwiczenia czy sporty walki, jeśli pochodzą ze Wschodu, muzykę techno itd. Wydaje się, że nikt w Kościele nie panuje nad tymi objawami ciemnoty.

Ostatnio szczeciński ksiądz potępił jogę. Napisał i wywiesił:

Joga to zdrada CHRYSTUSA.

  1. Praktykując jogę popełniamy grzech ciężki.
  2. Joga jest powrotem do pogaństwa, w którym człowiek, zamiast czcić jednego BOGA zaczyna czcić samego siebie bądź nieznane bóstwo.
  3. Słowo „joga” pochodzi z łacińskiego iugum — jarzmo stanowi rdzeń religii Indii, zarówno hinduizmu, jak i buddyzmu.
  4. Mędrcy Indii ostrzegają swoich uczniów przed ryzykiem rozchwiania psychicznego, a nawet obłędu. U zaawansowanych w medytacji występują oznaki nawiedzenia demonicznego.
  5. Kapłani egzorcyści zgodnie uznają jogę za jedno z najbardziej rozpowszechnionych niebezpieczeństw duchowych.
  6. U wielu katolików regularnie praktykujących jogę spowiednicy dostrzegają problem słabej wiary i małej wiedzy z dziedziny duchowości.
  7. Joga zakłada samozbawienie przez wejście „w głąb siebie” – co stoi w poważnej sprzeczności z nauką kościoła katolickiego, który uczy nas, że nasze Zbawienie możliwe jest jedynie w Jezusie Chrystusie.
  8. Tylko Jezus Chrystus jest sam dla nas źródłem pokoju i szczęścia.
  9. Modlitwa chrześcijańska nie jest ćwiczeniem się w kontemplacji samego siebie, lecz jest ufnym zwróceniem się do czułej miłości BOGA – naszego OJCA, który nas kocha.
  10. Przed jogą przestrzegał nasz święty papież Jan Paweł II „Przekroczyć próg nadziei”.

– Ks. Sławomir Kostrzewa — Ks. Andrzej Zwoliński

wybitny teolog i kulturoznawca autor leksykonu współczesnych…

[prof. nauk teologicznych, sektolog]

Jak mówi Talmud: – Kiedy dureń wrzuci kamień do ogrodu, to dziesięciu mędrców nie może go znaleźć.

Prostowanie bzdur napisanych przez wielebnych księży zajęłoby dużo miejsca. Mógłbym ich odesłać do publikacji, ale zapewne znalazłyby się one wtedy (może już są?) na liście ksiąg zakazanych (wciąż taka jest, choć już nie palą ich czytelników a tylko zalecają żeby tego nie czytać).

Dla niezorientowanych parę krótkich informacji.

  • W religii hinduskiej i w buddyzmie nie ma pojęcia zbawienia, bo nie ma tam w ogóle pojęcia grzechu.
  • Joga nie jest rdzeniem hinduizmu ani buddyzmu.
  • Choć w hinduizmie jest czczonych wielu bogów to uważa się ich za przejaw JEDYNEGO, ABSOLUTU.
  • W jodze nie ma żadnego „czczenia siebie” ani nie jest ona praktyką pogańską (chyba że pogańskim jest wszystko co nie jest katolickie).

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\mleczko 6.jpg

* * *

[dropcap]W[/dropcap] Słupsku radni PiS i PO zgodnie odmówili prezydentowi Biedroniowi absolutorium mimo pozytywnej rekomendacji komisji rewizyjnej. Przewodniczący klubu PO w Słupsku szczerze powiedział:

„W zestawieniach i słupkach wszystko wygląda pięknie i można powiedzieć, że to był dobry rok dla prezydenta Biedronia. Jednak my postanowiliśmy głosować w tej sprawie zgodnie z sumieniem”.

Czyli Biedroń dobrze rządził, ale sumienia członków PO każą im zwalczać konkurentów bez względu na to, czy działają dobrze, czy źle dla ludzi.

Przypomina się wypowiedź Rokity (wówczas jednego z liderów PO), który o ówczesnym kandydacie PiS na prezydenta Krakowa, Ryszardzie Terleckim, powiedział, że nie nadaje się on na to stanowisko, ale PO będzie go popierać, bo jest kontrkandydatem prof. Majchrowskiego wspieranego przez lewicę.

PO to są prawdziwi „państwowcy”.

* * *

[dropcap]J[/dropcap]akiś czas temu irlandzka sędzia zwróciła się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem, czy powinna dopuścić do ekstradycji Polaka poszukiwanego za przestępstwa (narkotyki), gdyż ma wątpliwości czy polski wymiar sprawiedliwości zapewni mu właściwy proces. Trybunał wypowie się w lipcu, ale już teraz Rzecznik Generalny Trybunału stwierdził, że irlandzki sąd sam musi rozstrzygnąć, czy stan praworządności w Polsce pozwala na ekstradycję Polaka. Dodał też, że nawet jeśli sąd uzna, że z praworządnością u nas jest źle, musi wskazać, że w tym konkretnym przypadku zachodzi groźba naruszenia prawa do sprawiedliwego sądu.

Podpowiem pani sędzi: przestępca nie musi się obawiać zbyt surowej kary czy niesprawiedliwego procesu, jeśli przypomni sobie o czym rozmawiał z prominentnymi politykami PO.

* * *

[dropcap]N[/dropcap]ic się nie zmienia w mediach, choć w tzw. mediach komercyjnych nic dziennikarzowi nie grozi za wykazanie mądrej inicjatywy. Tak pisałem cztery lata temu:

Nie da się słuchać rozmów dziennikarzy TVN z zaproszonymi gośćmi. Zapraszają skompromitowanych ludzi, wielokrotnie kłamiących, co niezbicie wykazano, a mimo to powtarzają oni z powagą natarczywie te same kłamstwa. Kłamstwa są cierpliwie prostowane przez innych rozmówców, dobranych jako przeciwieństwo polityczne. Dziennikarze słuchają „debaty” z uwagą, nie komentują podawanych informacji.

Proponowałbym, aby po każdej kłamliwej wypowiedzi po prostu puszczać śmiech zza kadru, tak jak w niektórych komediach, gdzie w ten sposób zwraca się uwagę widzom, że to, co słyszą nie jest naprawdę, nie jest poważne. Zastosowałbym to także jako przerywnik w trakcie wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, kiedy z powagą ogłasza że sfałszowano wybory, albo że w Danii legalizuje się pedofilię. Dziennikarze nie mają śmiałości tak zareagować, ani nawet zadać niewygodne pytanie. Można też zapalać ostrzegawcze światełko na ekranie: zielone – banał, żółte – już kręci, czerwone – łże jak pies.

Cóż, politycy kłamią, ale powinno się opracować normę na dopuszczalną ilość i kaliber kłamstw, które można publicznie wygłosić. „Talibowie wylądowali w Klewkach” – OK, ale bomba helowa, która wraz ze sztuczną mgłą sprokurowaną na rozkaz Putina zabiła polskich pilotów pod Smoleńskiem – to za dużo.

* * *

[dropcap]Z[/dropcap]darzył się wypadek. Dwóch pijanych braci bliźniaków jechało samochodem i miało kraksę. Zginęła pasażerka. Żaden z braci nie przyznaje się do winy. Wszyscy mówią o tym że skoro to bliźniacy to mają takie samo DNA i nie można ustalić sprawcy.

Trochę rozsądku wprowadził zaproszony do studia TV były policjant, który uświadomił dziennikarzom, że DNA może być podobne, ale nie jest jednakowe nawet u bliźniaków (tu żal d… ściska, że dziennikarze tego nie wiedzieli).

Mnie, dyletantowi, wydaje się oczywiste, że obaj bracia mogą być skazani. Dopuszczenie do jazdy po pijanemu i ukrywanie sprawcy wypadku – to chyba jednakowo obciąża obu braci, bez względu na to który prowadził.

* * *

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\kibic.jpg

* * *

[dropcap]N[/dropcap]apisałem niedawno tekst „Przed wyborami” i okazał się on tekstem proroczym.

Na fali demaskowania samczego zachowania mężczyzn (#metoo), pięć pań z „Codziennika Feministycznego” opublikowało list, w którym oskarżyły dwóch lewicowych publicystów – Michała Wybieralskiego i Jakuba Dymka o przemoc seksualną, a była partnerka Dymka oskarżyła go wręcz o gwałt. Wybieralski przyznał się do zarzutów, a Dymek zaprzeczył i zapowiedział skierowanie sprawy do sądu. Dymek stwierdził, że współżyli z oskarżającą go Dominiką Dymińską za obopólną zgodą, że pisarka była potem jego partnerką, a zarzut wystosowała po kilku latach, gdy zdecydował się z nią rozstać. Prawnik reprezentujący obie panie wycofał się praktycznie z zarzutu o gwałt, ale policja o tym nie wiedziała i zabrała się za robotę zleconą przez prokuraturę.

Co robi policja? Nie przesłuchuje podejrzanych, ale zaprasza na rozmowy dziesiątki osób ze środowiska lewicowego, „Krytyki Politycznej” oraz „Gazety Wyborczej”, gdzie obaj panowie publikowali swoje teksty. Osoby te nie są pytane o sprawy związane z oskarżeniem obu panów, ale przede wszystkim o to co się dzieje w tym środowisku, gdzie lewicowi działacze imprezują, kto z kim sypia, czy ktoś bierze narkotyki, kto z kim romansuje, kto jest z kim skonfliktowany itd.

Niektóre z zaproszonych osób w ogóle nie znały posądzonych, ale to nie przeszkodziło im szeroko opowiadać o tym co wiedzą. Przypomina się określenie utworzone przez prof. Senyszyn: OCHUI (Osoba Chętnie Udzielająca Informacji).

O tym, że oskarżające panie wycofały się z zarzutu gwałtu, policjanci dowiedzieli się dopiero od jednej z przesłuchiwanych dziennikarek. Jedna z przesłuchiwanych zeznała, że była partnerka Dymka oskarżała o napaści seksualne także dwóch swoich poprzednich chłopaków.

Sprawa jest prowadzona zbiorczo, mimo że dotyczy dwóch różnych osób oskarżonych o różne czyny. Policjanci otwarcie mówią, że nie chcieli zajmować się tą sprawą, że sprawa jest polityczna i dziwią się przesłuchiwanym że tak się wykładają gadając – „Przecież to wszystko może zostać użyte przeciwko wam”.

Teraz, jak ktoś powie o jakimś polityku PiS że bije żonę albo ma kochankę, to rządowe media powiedzą: to nic, popatrzcie co wyrabiają ci z lewicy.

* * *

„Polskie obozy koncentracyjne”.

[dropcap]O[/dropcap]bozy koncentracyjne wymyślili Brytyjczycy. W czasie wojny z Burami w 1916 r. zamknęli w takich obozach 117 tys. Burów; zginęło 28 tys. więźniów.

Już po wojnie, kiedy cały świat słuchał z przerażeniem o niemieckich obozach koncentracyjnych, Brytyjczycy urządzili w Kenii w latach 1952-55 takie obozy dla ok. 300 tys. osób. Podaję za Wikipedią:

Obozy koncentracyjne wybudowano podczas powstania Mau Mau.   Do obozów trafiali w większości członkowie powstania, ale również kobiety i dzieci. Wielokrotnie więcej Kenijczyków osadzono również w pobliżu obozu z ograniczeniem ich wolności. Więźniowie byli bici, torturowani, gwałceni. Zdarzały się przypadki morderstw. Zmuszano ich do pracy niewolniczej. Więźniom nie przysługiwała pomoc medyczna. Umierali z powodu głodu i chorób. Wielu Kenijczyków wykastrowano.  Jednym z osadzonych był Husajn Onjango Obama – dziadek prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy.  

Niektórzy badacze stosują nazwę „kenijski gułag” na sieć więzień, w których dopuszczano się łamania praw człowieka przez Brytyjczyków.

Wielkiej Brytanii udało się zataić informacje o kenijskich obozach. Mordy dokonywane przez obie strony konfliktu podczas powstania Mau Mau przedstawiano jako „czystą wojnę”. Informacje o obozach koncentracyjnych ujrzały światło dzienne dzięki Caroline Elkins, która w 2006 roku wydała książkę pt. „Rozliczenie z imperium. Przemilczana historia brytyjskich obozów w Kenii” (za książkę Elkins otrzymała Nagrodę Pulitzera). Niedługo potem zaczęły trafiać do brytyjskich sądów wnioski o rekompensaty dla poszkodowanych Afrykańczyków. W 2010 roku władze brytyjskie ogłosiły, że za krwawe wydarzenia odpowiedzialność ponoszą władze kenijskie, które zastąpiły rządy kolonialistów. W maju 2013 roku Wielka Brytania wypłaciła odszkodowania dla więźniów.

Wiele narodów dopuszczało się w przeszłości strasznych rzeczy. Oczywiście oprócz Polaków.

PIRS

 

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. Ernest Skalski 2018-07-08
  2. Stary outsider 2018-07-09
  3. Magog 2018-07-09
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com