Andrzej Lewandowski: Gra bez piłki3 min czytania

()

 

2018-07-13.

ECHA WYDARZEŃ: ONI – ci prawdziwie dobrzy – wciąż jeszcze dzielą między sobą miejsca na podium piłkarskich mistrzostw świata, MY – dyskutujemy, dlaczego NAM wypadło tak szybko STAMTĄD wyjechać.

Między gwizdkami kilkanaście zdań refleksji, które wcześniej zapisałem na dysku. Żeby przypomnieć jak się styl przegranej ocenia. Tak się złożyło, ze cytowane wpisy pochodzą spod damskich rączek, a Panie – wiadomo – bywają szczególnie wrażliwe.

Wpis pierwszy skopiowany z Facebooka. Zamieszczony tam przez panią Agnieszkę Gozdyrę, osobę popularną, właściwie – publiczną:

„Od jakiegoś czasu usiłuję sama dla siebie zdiagnozować, zrozumieć, dlaczego nie przepadam za piłką i piłkarzami. Dlaczego śmieszy mnie oraz żenuje ich nadęcie, poza półbogów, dlaczego drażni mnie kreowanie ich na herosów,

…Tak, wiem, że to piłka nożna porywa tłumy na całym świecie, naprawdę czaję tę całą machinę.

To jest machina. Coraz mniej sportu w sporcie, coraz więcej marketingu. Po prostu mierzi mnie zjawisko, w którym chodzi przede wszystkim o kasę, o kolejne reklamy, a potem znów o reklamy i kolejne góry pieniędzy.

…Zawsze odstręczali mnie ludzie nastawieni na rzeczy. Tak, wiem, że ich stać, że zarobili. itp. Że tak działa rynek, że jak ktoś chce tyle płacić, to ktoś inny zarabia. Ale mam prawo to oceniać (choćby dlatego, że to także moja reprezentacja). Ale rynek tworzą ludzie i to oni rozdęli tę machinę.”

Nazwisko autorki drugiej refleksji zachowam dla siebie. Z tego powodu, że jest to cytat z korespondencji z moim także Przyjacielem, który kiedyś – na łamach „ Studia Opinii” – lekko posprzeczał się z moim wywodem. Cytując właśnie myśli owej jakże mądrej, sławnej i uroczej Pani. Nie mając upoważnienia do podania personaliów, a uznając, że rozwinięciu owej refleksji warto nadać cechę większej powszechności – fragment zacytuję. Podkreślając, że powodem „sporu” między mną a Andrzejem Lubowskim, była – z grubsza – moja teza, iż w sporcie trzeba umieć równoważyć aspiracje z pokorą…

CYTUJĘ:

„Pokora to nie w tych zawodach, gdzie liczy się właśnie nieustępliwość i waleczność. Chyba, że słowo to jako kluczowe, wprowadzone zostało w kontekście poczucia biało-czerwonych, że są przecież „the best”, że i tak zwyciężą, że pokonają wszystkich i, że nie ma przeciwnika, którego mogliby się obawiać… wtedy troszeczkę pokory nie zaszkodziłoby.

Problem jednak z poziomem naszych jest szerszy. Grali nienowoczesną piłkę, bo taki jest tez jej poziom w ekstraklasie. Dziś granie ociera się o sztukę cyrkową, lekkość, piłka, która „przykleja się” do nogi w momencie jej przyjęcia, a nie odskakuje nawet na metr itd., itd. Pamiętam jak mój Tata kupował pierwsze odtwarzacze VHS, żeby Jacek Gmoch mógł analizować grę swoich i innych, oglądając powtórki, zwolnienia – to wtedy był przełom w myśleniu o przygotowywaniu drużyny. Dziś to jest ABC – wszyscy mogą wszystkich oglądać i tym samym rozpracować taktykę i możliwości przeciwnika. Dlatego ten aspekt „cyrkowy”, zaskoczenia, niekonwencjonalnych rozwiązań jest tak ważny.

Ale pozbieramy się i będzie pięknie, bo piłka nożna to super sport!”

Na tym kończę ów „damski wtręt piłkarski” między gwizdkami. Żeby zilustrować, że piłką i mistrzostwami emocjonujemy się nie tylko powszechne oraz typowo po kibicowska (wygrał – przegrał – zremisował; awansował – odpadł), ale też w kategoriach jakby filozoficznych. A o tym, że po Adamie Nawałce nastał Jerzy Brzęczek, co wielu określa jako wyciągnięcie przez Zbigniewa Bońka asa z rękawa – jeszcze obszernie nie piszę. Poczekamy – posłuchamy – zobaczymy…

Andrzej Lewandowski

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.