Marek Jastrząb: Czarodziejska góra: przybytek bożych dopustów11 min czytania

()

01.02.2019

Ma dwadzieścia cztery lata. Toczy go radosne poczucie zdrowia. Jest pewien, że idzie  w dobrą stronę.

Jak dotąd nie narzekał na los. Jego życie było uporządkowane i proste. Płynęło w spokojnym, ustalonym rytmie, jakby miało trwać wiecznie, nie widział więc specjalnych powodów, by się nad nim zastanawiać. Biegło wyznaczonymi koleinami rozsądku: bez podniecających zaburzeń, wstrząsów, niespodzianek. Leniwym nurtem przekonań odziedziczonych po przodkach. Zapatrywań wtłoczonych mu w pamięć przez otoczenie zostawione na równinach.

I takie było dla niego — łagodnej zapowiedzi mężczyzny wychowanego w przekonaniu, że ma przed sobą czas.

Ale na co mu ten czas? Dopiero później dostrzegł, że był mu potrzebny do tego, by dorosnąć, dojrzeć do wyjścia spod surowych gorsetów, okrzepnąć w pojęciach innych, zaprzestać wydawania prędkich i pochopnych ocen, pogodzić się ze  zmianą punktów widzenia.

Przybył do międzynarodowego sanatorium Berghof w Davos, do szwajcarskiej miejscowości uzdrowiskowej, przyjechał w odwiedziny do leczącego się z gruźlicy kuzyna i by przy okazji odpocząć. Planował być w nim trzy tygodnie, jednak został tam siedem lat. I w tym miejscu rozgrywa się akcja powieści Tomasza Manna Czarodziejska Góra.  

*

Trzy tygodnie, to niepoważny termin. W sam raz taki, by niczego nie zobaczyć.  

Główny bohater nazywa się Hans Castorp, jest Niemcem pochodzenia mieszczańskiego, świeżo upieczonym, majętnym inżynierem ze skłonnościami do powściągliwej gimnastyki umysłu; to cywil o duszy poczciwego pacyfisty.

Drugim bohaterem jest jego przyrodni kuzyn, Joachim Ziemssen, zakamieniały żołnierz o siermiężnych poglądach wyznawanych przez wojsko.

Kuzyni są nieśmiali, lecz uprzejmi. Wobec innych ludzi zachowują się z delikatną rezerwą; od małego uczeni szacunku do starszych, są lubiani, uczynni, przeto nie mają wrogów.

Zazwyczaj bywają we własnym towarzystwie, ale w trakcie rozwoju fabuły, do obu kuzynów dochodzi trzeci bohater, Włoch Lodowico Settembrini, mason, erudyta, radykalny humanista pozujący na nieprzejednanego intelektualistę, literat o zapędach pedagogicznych.

Jest to zwolennik demokracji, postępu, nowoczesności, maniakalny gloryfikator Człowieka Rozumnego, wróg wszelakich cierpień, przesądów, schorzeń i niedomóg tłamszących ludzkość, augur skłonny do instruowania, a przede wszystkim ateistyczny moralizator łasy na komplementy. Lubi popisywać się nagromadzoną wiedzą, strofować kogo bądź i prostować ścieżki swoim uczniom.

W tym przypadku wdzięcznym obiektem jego pedagogicznej szlifierki jest Hans Castorp, natura umysłowo dziewicza, jeszcze nieskażona efekciarstwem i wolna od sceptycyzmu. Jest dla niego wyzwaniem, plastyczną osobowością, postacią godną rzeźbienia, nadającą się do psychicznego ugniatania: jak glina. Do formowania: jak tabula rasa. Nazywa go wiecznym dla życia strapieniem, a Hans odwzajemnia mu się, obdarzając go epitetem: KATARYNIARZ.

Całe trio prowadzi niekończące się dyskusje, lecz są to raczej apodyktyczne monologi Settembriniego, aniżeli równorzędny przepływ zdań; Ziemssen ogranicza się do milczenia, przeważnie stanowi tło, dekorację, uboczny pretekst do jednostronnej wymiany  argumentów. Tylko Castorp bąknie czasem jakieś krzywe słówko sprzeciwu pod adresem mentora, lecz, zgromiony jego ripostą, cichnie.

Ale choć w obecności swojego dydaktyka zachowują taktowny bezgłos, to przecież słuchają go z prawie nabożną czcią i dopiero gdy ich kuglarski wychowawca odchodzi z pola widzenia, odważają się komentować jego wypowiedzi.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • jastrzab: BM