
Skoro już wydukałem tezę, że Mann był ironistą, to kontynuujmy i powiedzmy: pisząc poważną książkę o chorobie, mówił nie tylko o sanatoryjnych ludziach pożeranych przez gruźlicę, o ich powolnym staczaniu się w nicość lub otępienie; powieść rozgrywa się przecież na tle przybliżającej się wojny!
I Światowa, widmo upadku cywilizacyjnego, ciąży nad mieszkańcami tej luksusowej poczekalni do niebytu, a ironia polega na ogarniającym ich mętliku, chaosie, poczuciu bezwyjściowości. Kultura, jej dotychczasowy walor i udział w życiu człowieka, tracą siłę naturalnego istnienia, stają się martwymi obiektami spekulacji, rozważań na jałowym biegu. Do niczego pożytecznego nie prowadzą, niczego też nie wyjaśniają, są tylko jak drzazga w bucie.
Jałowe, puste, demagogiczne są więc rozmowy Settembriniego z Napthą, bo jak tamtejsza, schyłkowa Europa nie dysponowała prawdziwymi intelektualistami, postacie z tej książki tylko uzurpują sobie prawo do zabierania głosu, do wypowiadania się o filozofii, historii, polityce.
To naciągający kataklizm jest głównym bohaterem Czarodziejskiej góry. Jej ironiczna wymowa na tym polega, że ludzie, których uważamy za mądrych, nie są nimi, a poczytywany za półgłówka Peeperkorn, okazuje się mędrcem.
*
Ciężko w kilkustronicowym tekście opisać przeszło ośmiuset stronicową powieść. Poruszyć wszystkie jej aspekty. Żeby tego dokonać, trzeba być pyszałkiem. Albo sięgnąć po jej rozbrykane streszczenie.
Konkluzja: kto chce dowiedzieć się więcej, niech sięgnie do oryginału.
*
Parę słów o pisarzu. Niemiec. Urodził się w Lubece, w czerwcu 1875 roku, zmarł w sierpniu 1955 roku, w Zurychu. Laureat literackiej nagrody Nobla w 1929 roku.
W 1901 roku, czyli w wieku dwudziestu pięciu lat publikuje zaczętą trzy lata wcześniej powieść Buddenbrookowie. Dzieje upadku rodziny. W 1912 pisze Śmierć w Wenecji. 1924 – powstaje Czarodziejska góra. Do najważniejszych dzieł Manna zaliczyć można niewątpliwie cykl czterech powieści pod wspólnym tytułem Józef i jego bracia powstałych w latach 1933-1943.
Utraciwszy obywatelstwo niemieckie, przyjął w roku 1936 obywatelstwo czeskie, zaś osiem lat później został formalnie obywatelem Stanów Zjednoczonych. Po zakończeniu drugiej wojny światowej nie zdecydował się na powrót do Niemiec.
Apogeum powodzenia osiągnął w ostatnim roku życia, gdy ukazały się Wyznania hochsztaplera Feliksa Krülla (1954).
O swych książkach mówił, że są „tworzone z własnego życia”, a życie było dla niego „grą, artyzmem, humorem”. I tak — biograficznie — należy patrzeć i oceniać jego dzieła; twórca jest twórcą tylko wówczas, gdy pisze sobą.
Marek Jastrząb
źródła obrazu
- jastrzab: BM
