
W odróżnieniu od Joachima Ziemssena poczciwej duszy wypełnionej kapralską prostaczkowością Hans Castorp, skrupulant, obowiązkowicz i precyzyjniak, ulega fascynacjom naukowych odkryć; chłonie wiedzę o sprawach tak mu nieznanych, że aby je pojąć, zaczyna kształcić się od podstaw, studiować dziedziny dalekie od inżynierii.
Sięga po dzieła z półek biologicznych, rozmyśla o astronomii, czyta o wewnętrznej budowie ludzkiego organizmu, obserwuje strukturę wszechświata, a czyni to wszystko po to, by bez przeszkód podążać zawiłym tropem przemyśleń Settembriniego i dotrzymać mu kroku.
*
Settembrini odczuwa samotność erudycyjną; brakuje mu właściwego audytorium zdolnego docenić jego błyskotliwość. Gnębi go fakt, że nie ma równego sobie przeciwnika, toteż odzyskuje wigor, gdy w drugim tomie powieści pisarz przydaje mu nowego interlokutora, słabowitej kompleksji Leona Napthę, zręcznego oportunistę dialogującego z upodobaniem na obojętnie jaki temat, mrocznego jezuitę o kwaskowatym usposobieniu, scholastyka od niechcenia szermującego sofizmatami, chwalcę średniowiecza, zwolennika moralnych sadyzmów lub stosowania terroru.
Obaj stworzą wyśmienity duet a Hans Castorp, zażenowany obserwator ich dialogowych dryblingów, ich zazdrosnej rywalizacji, będzie w środku; wciśnięty pomiędzy młot, a kowadło, pozostanie ofiarą pedagogicznej walki. Od tej chwili będą wieść słowne, zaborcze utarczki o jego duszę, o panowanie nad nią, a inżynier posłuży im za worek treningowy.
*
Śmierć, jej nieustanna obecność w tym miejscu, jej dotkliwe uprzytomnienia, że na nich patrzy i tylko czyha, by ich dopaść, ta rozpaczliwa świadomość nieuchronnego przemijania, towarzyszy im wciąż. Wpływa na postępowanie i tryb życia; z chwilą wkroczenia do gruźliczego świata na górze, odrzucają zwyczaje przywiezione ze świata nizin, a stosują się do obowiązujących tu; poprzednie wydają się im banalne, niespójne z obecnie prowadzonym życiem na kredyt.
W obliczu częstej perspektywy skonu zdawano sobie sprawę, że czas ma tu inne znaczenie, a dawniejsze zainteresowania i przyziemne problemy — praca, obowiązkowość — tracą sens. Więc go zabijają, przestają się nim przejmować, a w miejsce starych, pojawiają im się nowe pasje: krótkie romanse, pijane zabawy, napady obżarstwa, intrygi lub drobnostkowe plotki pozwalające zapomnieć o fluktuacjach choroby.
*
źródła obrazu
- jastrzab: BM
