Krzysztof Łoziński: Co z tą szkołą?

13.04.2019

Nasza uwaga skupiona jest na strajku nauczycieli, ale warto zastanowić się nad szerszym problemem. Pomińmy idiotyczną reformę minister Zalewskiej, która nie wiadomo właściwie, czemu miała służyć, a przyniosła wyłącznie zniszczenia. Zwróćmy uwagę na to, że od 30 lat wolnej Polski ani razu nie odbyła się żadna poważna debata na temat tego, jak ma wyglądać cała oświata w naszym kraju.

I nie chodzi mi o zamknięte akademickie dyskusje, które do świadomości rządzących w ogóle nie docierają z powodu technicznego: aby odczytać sygnał nadajnika, potrzebny jest odbiornik pracujący na tej samej fali. Tymczasem fale naukowców, intelektualistów, są zupełnie inne niż garkotłuka z Brzeszcz, lub Człowieka z Łupieżu.

W dzisiejszym świecie powszechnego Internetu, mediów społecznościowych, telewizji z całego świata, młodzieży, która, ot tak sobie, podróżuje do najdalszych krajów, trzeba wypracować zupełnie nową koncepcję nauczania. A to wymaga naprawdę potężnej burzy mózgów; naprawdę mózgów, a nie móżdżków.

Nie ma dziś sensu wkuwanie wielu informacji na pamięć, skoro bez trudu można znaleźć niemal wszystko w Internecie. Pamiętam ze swojej młodości koszmar obliczania na piechotę (nawet bez kalkulatora) odchylenia standardowego na drugim roku fizyki. Te setki pierwiastków obliczanych na papierku. Dziś jest do tego program dokonujący obliczenia w ciągu sekundy. I tu jest jeden z problemów: z jednej strony uczeń musi umieć obliczyć pierwiastek bez komputera, ale z drugiej trudno, by z komputera nie korzystał. Tu trzeba wyważyć i wybrać, co jest potrzebne, a co nie. Bo może wystarczy, że uczeń wie, gdzie algorytm do liczenia na piechotę znaleźć? Z jednej strony nikt w dzisiejszym świecie nie oblicza pierwiastków na papierku, a z drugiej człowiek nie może być bezradny, gdy mu wyłączą prąd.

Nie jest prawdą, że musimy znać wszystkie umiejętności radzenia sobie bez nowoczesnych narzędzi, bo wielu dawnych umiejętności już nie znamy. Na przykład nie umiemy rozpalać ognia bez zapałek i innych urządzeń. Nie umiemy powozić konną bryczką, zrobić sobie samemu butów, upolować kaczki z łuku itp. Być może obliczanie na piśmie jest takim samym przeżytkiem?

To tylko jeden z przykładowych problemów. Na części nowoczesnych uczelni można mieć podczas egzaminu wszystkie możliwe podręczniki, notatki, a nawet laptopa, bo jeśli student nie rozumie materiału, to nic mu to nie pomoże. Stawia się na umiejętność samodzielnego myślenia, rozumienia zjawisk i umiejętność dotarcia do potrzebnych informacji. U nas ciągle dominuje wkuwanie. A przecież po kilku latach od skończenia szkoły człowiek i tak już nie pamięta wzorów, dat, i wielu informacji z nie swoich dziedzin, ale może je rozumieć.

Jest jeszcze zupełnie nowy problem: ogromna ilość celowo fałszywych lub błędnych informacji Internecie i innych źródłach. A także wielka mnogość szarlatanów usiłujących uchodzić za autorytety. Nowoczesny człowiek powinien umieć korzystać z tych źródeł w sposób krytyczny. Trzeba go tego nauczyć. Dzisiejsza szkoła nie uczy tego wcale.

Kolejny problem to szybkość zmian cywilizacyjnych, a zwłaszcza technologii. Za życia mojego pokolenia dokonały się zmiany kolosalne. W szkole uczyłem się na lekcji astronomii (był taki przedmiot w liceum), że księżyc pokryty jest grubą warstwą pyłu. Kilka lat później Armstrong postawił stopę na księżycu i okazało się, że tego pyłu nie ma. Na studiach pisaliśmy programy na kartach perforowanych do komputera Riad, który miał mniejsze możliwości niż prosty kalkulator, a zajmował całe pomieszczenie. Dziś obrabiam zdjęcia w Photoshopie na komputerze wielkości grubszej książki, a po Marsie jeździ całe stado łazików. Jeszcze kilka lat temu drukarka 3D wydawała się fantazją, jakiej nawet Lem nie przewidział, a lada moment będzie ją można nabyć w każdym sklepie.

Dzisiejsza szkoła musi być przygotowana na takie tempo zmian. Moim zdaniem wymaga to dużej elastyczności programu, czego nie da się robić centralnie. Trzeba dać swobodę kształtowania programu nie tylko szkołom, ale nawet poszczególnym nauczycielom.

Trzeba też zrewidować podejście do nauki historii, która dziś jest skoncentrowana na dalekiej przeszłości, praktycznie pomija historię najnowszą i jest szalenie europocentryczna. W świecie, w którym globalizacja jest już faktem, nie można nie uczyć historii Chin, Indii i innych istotnych dziś krajów.

To wszystko wymaga naprawdę poważnego przemyślenia, i to całego systemu edukacji, od przedszkola po uniwersytet, natomiast polska szkoła toczy się dziwny rozpędem, z nogami w XIX wieku, miotana tylko od czasu do czasu chaotycznymi i wyrywkowymi zmianami.

avatar

Krzysztof Łoziński

Przewodniczący KOD

Fizyk, alpinista, mistrz sztuk walki. A także dziennikarz i działacz polityczny.

Autor o sobie

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com