12.03.2020
Jest ciekawie a będzie jeszcze bardziej. Od kilkunastu dni Polacy bombardowani są narastającą liczbą komunikatów dotyczących nadzwyczajnych środków, podejmowanych przez władzę mających zapewnić ludziom bezpieczeństwo. Potrzeba bezpieczeństwa jest jedną z najważniejszych, jakie występują w znanej piramidzie potrzeb A. Maslova. Ktoś, kto przedstawia się jako ten, który gwarantuje nam bezpieczeństwo zdrowia i życia jest ważny, a jeśli to jest prawda, że to od niego zależy nasze bezpieczeństwo — jest najważniejszy.
No to przypomnijmy w telegraficznym skrócie jak to było z tą akcją informacyjną i innymi działaniami, jakich teraz jest moc.
Przez wiele tygodni, gdy wirus pojawił się w Chinach i Korei Południowej (ciekawe, że nic nie wiemy jak tam jest u Kim-Dzong Una w Korei Północnej) w Polsce nie działo się nic. Informacje w serwisach o epidemii, o wprowadzanych drakońskich metodach i nieprawdopodobnym tempie budowy szpitali na tysiąc pacjentów traktowane były jako ciekawostki, jako lokalne sensacje. Nawet wtedy, gdy koronawirus pojawił się w Europie, polskie władze nie robiły nic, co miałoby sens. Nikt nie przedstawiał stanu szpitali zakaźnych, nie mówił ile mamy respiratorów niezbędnych dla podtrzymywania funkcji oddechowej u chorych na zapalenie płuc, jakie ten wirus powoduje, ilu jest lekarzy-specjalistów, ile separatek… Mapa Europy, na której zaznaczano ilość zarażonych, pokrywała się coraz większą ilością przypadków pokazywała w samym centrum, białą plamę. To była Polska. Przypominało to czasy zielonej wyspy, jaką podobno byliśmy w czasach kryzysu 2008 roku.
Teraz jest inaczej. Tak jak nie działo się nic, to teraz dzieje się bardzo dużo. Wszystkie działania władzy łączą w sobie potrzebną funkcję informacyjną z ordynarną polityczną potrzebą ukazania się jako obrońcy narodu, jako tych, którzy mogą obronić i obronią Polskę przed klęską.
Dzieje się tyle, że można obawiać się o wystąpienie efektu bumerangowego – dającego skutki odwrotne od zamierzonych.
Mamy w Polsce kilkadziesiąt przypadków zarażonych koronawirusem. Ta liczba się zmienia, codziennie jest większa.
No to ile naprawdę mamy zarażonych ludzi w Polsce?
Tego nie wie nikt. Podawane wielkości dotyczą przypadków, potwierdzonych pozytywnym wynikiem testu na obecność. Liczba przeprowadzonych badań była, jak dotąd, śmiesznie mała w stosunku do tego, ile przeprowadzano testów w krajach takich jak Włochy czy Niemcy. Podjęte ostatnio decyzje o zamknięciu szkół, kin, teatrów i innych obiektów, w których gromadzą się ludzie, może jedynie spowolnić, a nie zatrzymać epidemię. Decyzje te wywołały lawinę skutków ubocznych, panikę w sklepach, dramaty w gospodarce, dylematy rodzinne typu: zostawić dziadkom dzieci, skoro szkoła zamknięta, czy nie narażać ich jako starszych.
To dopiero początek. Rządzący chętnie opowiadali, jakie podejmują działania: nadzwyczajna sesja Sejmu, Rada Bezpieczeństwa Narodowego- pierwsza od 2016 roku, orędzie Prezydenta RP, stałe konferencje ministra zdrowia i premiera to przykłady tych działań.
Teraz nadchodzi czas prawdziwej próby.
Na ogólną mizerię polskiej służby zdrowia, na zaniechanie – kiedy to było jeszcze możliwe – zakupu niezbędnego sprzętu i osłon osobistych dla lekarzy i pielęgniarek z pierwszej linii walki z wirusem, na zamykane, a nie budowane oddziały szpitalne w wielu miastach w Polsce, na skandaliczny poziom sprawności służb publicznych mamy — co? Wolę walki prezydenta, premiera i jego ministrów z najliczniejszego w historii rządu polskiego ?
To zdecydowanie za mało!
Teraz będzie czas prawdziwej sprawności władzy i solidarności społecznej Polaków. Na solidarność mogę jakoś liczyć, na sprawność tej ekipy w żadnym razie.
Pozostaje nam chyba tylko droga, którą wskazuje polski episkopat. Nie zawiesił on odprawiania mszy w kościołach tak postąpiono we Włoszech – wręcz przeciwnie – mszy ma być więcej, bo to rzekomo zmniejszy gęstość zgromadzonych w świątyni. Rzecznik episkopatu oświadczył, że nie do wyobrażenia jest sytuacja, w której w polskich kościołach nie odprawiałoby się mszy. A w Rzymie – stolicy papiestwa – można.
Wicepremier polskiego rządu Jarosław Gowin pytany w mediach, dlaczego brak w tej sprawie ingerencji władz, mimo zakazu zgromadzeń w szkołach, kinach i gdzie tam jeszcze — powiedział, że Kościół w Polsce ma autonomię, a w kościołach ludzie spotykają się z bogiem, a nie z wirusem.
Przy takich postawach, takim stawianiu spraw przez władze kościelne, ale i świeckie — obawiam się, że tylko łaska pańska nas obroni przed klęską, jaką niesie pandemia, wywołana chińskim wirusem. Przypomnę też, że tak już bywało w historii naszego państwa. Mimo tego, że królową korony polskiej jest wiadomo kto, a Polacy mianowali się przedmurzem chrześcijaństwa, to państwo polskie upadało, a Polacy szli w niewolę.
Teraz jest czas próby.
- Ile wiedzy — a ile wiary.
- Ile racjonalności — a ile zabobonu.
- Ile nowoczesności — a ile średniowiecza.
- I na koniec – kto nami rządzi ?

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.


„Dzieje się tyle, że można obawiać się o wystąpienie efektu bumerangowego – dającego skutki odwrotne od zamierzonych.” Też się tego spodziewam,poniewaz ten rząd i jego klientela polityczna wszystkich wyśmiewali, wyszydzali i obsmarowywali na rynku lokalnym oraz miedzynarodowym. Wszyscy byli głupi oprócz nich – „geniuszy” pisowskiej władzy z Pisuckim na czele. Teraz znowu lansuja sie w mediach w charakterze wybawców. zapewniających organizacje, pomoc i bezpieczeństwo. Już przy tej śladowej na razie liczbie hospitalizowanych przypadków oraz równie niewielkich liczbach osoób w kwarantannie, liczne lokalne informacje od lekarzy i pacjentów są alarmujące.Przy geometrycznie postepującej liczbie ujawnianych chorych i spodziewanym odsetku zejść smiertelnych ta „dzielność” władz okaże sie dla nich samych pułapką.
*
Jak wspominałem klientela polityczna tej władzy to najbardziej roszczeniowa, arogancka a zarazem uboga duchem i wiedzą część naszego społeczeństwa. Oczekuje ona, że rząd, wojewodowie, starostowie i marszałkowie pisowscy rozwiążą problem epidemii do końca dwutygodniowego okresu zamkniecia wszelkich instytucji publicznych – najdalej do końca marca. Tymczasem według ostrożnych szacunków w tym okresie zaledwie wejdziemy w apogeum epidemii, po którym należy sie spodziewać, że stan dzisiejszy jest blogą sielanką. Moim zdaniem ta klientela polityczna będzie najbardziej rozczarowana i miłość do rządzących ustąpi złości, gniewowi, wściekłości i …narastajacemu rozczarowaniu niekompetencją całej formacji. Taki stan świadomości, nie tylko zresztą klienteli pisowskiej ale i duzej cześci społeczeństwa przeciwnej pisowskim władzom, w języku potocznej polszyczyny współczesnej bywa określany jako „wkurw”.
*
Osobnym czynnikiem działajacym na szkodę obecnych władz ale i swoją własną jest episkopat KRK. Wypowiedzi panów Gądeckiego, Deppo czy Jędraszewskiego, a nawet pana Nycza nawołujacych do uczestnictwa we mszach, to nic innego jak kompletny brak empatii i odpowiedzialności. Panowie wpadli widocznie na pomysł jak zarobić na strachu i epidemii, bo inaczej nie sposób wyjaśnić absurdu narażania ludzi na koronawirusa. Grozę sytuacji oddaje wczorajszy komentarz jednego z internautów pod artykułem omawiajacym te postulaty KRK : „W czasach zarazy kler zachęca do chodzenia do kościoła hasłem -„Przyjdź do kościoła, zanim cię przyniosą” …” por.: https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25779315,kosciol-vs-koronawirus-kiedy-uciekano-od-tredowatych-i-chorych.html#s=BoxMMtImg1
MIejmy nadzieję, że w tej instytucji nadejdzie jakieś opamietanie jak nie z powodu zdrowia i życia wiernych to przynajmniej w trosce o własne katabasów.
„wkurw” ładne słowo, choć niewygodne. Rosyjski ma lepsze :”chujnia”. (z akcentem na ostatnią).
Bardzo podobnie i równie surowo ocenia na łamach NYT działania Trumpa Paul Krugman. Można jes sprowadzić do jednego – Trum i Kaczyński nie radzą sobie z prawdą.
Naturalnie z obydwiema ocenami sie zgadzam. Wbrew temu co różni publicyści głoszą jestem przekonany, że obecny kryzys nie jest dobry dla populistów i dyktatorów. Może wstrząsnąć podstawami ich władzy opartej na pozorowanych działaniach i zarządzaniem strachem. Bez wysiłku i to solidarnego całych społeczeństw tej batalii z koronowirusem nie wygramy. A tego rządy autorytarne i dyktatorzy nie potrafią.