Tadeusz Kwiatkowski: Sarenka demokracji

30.06.2020

Edukacja, nowoczesna infrastruktura, sprawne i odpolitycznione sądownictwo, różnorodność kulturowa i światopoglądowa, odzwierciedlająca europejskie dążenia integracyjne — wszystko to mrzonki. Obywatelom trzeba czegoś, co już teraz jednoczyłoby wszystkie pokolenia Polaków i dawało poczucie bezpieczeństwa również w trudnych chwilach – oczko wodne. Polskie komary są na tak.

***

Edukacja, nowoczesna infrastruktura, sprawne i odpolitycznione sądownictwo, różnorodność… wszystko to marność, a bez miłości nie ma zbawienia. Kościół zasadniczo nie ma nic przeciwko inicjatywom przełamującym pokoleniowe i światopoglądowe podziały, jest też skłonny poprzeć projekt „Oczko”, z tym że wolałby, aby było ono nieco mniej wodne, za to trochę bardziej kakaowe.

***

I ty możesz zrobić coś dla Polski! Energetyka to strategiczna część gospodarki. Zapomnijmy o węglu i atomie, nie małpujmy też bezkrytycznie obcych rozwiązań, skoro stać nas na wypracowanie własnych. Każdy Polak kocha Polskę i robi kupę. Niechże zatem naród defekuje ku chwale ojczyzny. Produkujmy polski biogaz. Obcy monopol energetyczny poczuje moc polskiej inicjatywy narodowej. Kościół jest na tak. Górnicy mają to wszystko gdzieś, ale nie będą patrzeć bezczynnie, kiedy ktoś ich podsrywa.

***

W siedzibie KEP brzydko pachnie, zaś środowiska tradycyjnie wrogie Kościołowi rozpowszechniają krzywdzące plotki, że po prostu wali. Rząd nie widzi problemu, chwali – skoro wali, to znaczy, iż KEP wspiera polską energetykę. W kupie raźniej.

***

Polacy za mało czytają, za to dużo myślą. Z polskiego myślenia wynika niewiele dobrego dla kraju, ponieważ myśl patriotyczna niepoparta lekturą nie trzyma się kupy. Rafał Ziemkiewicz pragnie to zmienić, dostarczając narodowi do czytania własne myśli. Sęk w tym, że aby czytać w myślach Ziemkiewicza, lektura jego książek jest zbędna. Syjonistyczny spisek dławi krajowe czytelnictwo.

***

Motto: „Zawsze gotowi, zawsze blisko”, brzmi jak wyjęte z gazetki promocyjnej hipermarketu. Członkowie WOT z całą pewnością czytają za mało, w przeciwnym wypadku szybko doszliby do wniosku, iż znacznie bardziej przyczynią się do wzrostu bezpieczeństwa kraju chwytając za książki, zamiast za karabiny i wyrzutnie rakiet przeciwpancernych, bo tymi ostatnimi Polski obronić przed Polską nie sposób. Każde zewnętrzne zagrożenie militarne, jakiemu ewentualnie musiałyby stawić czoła formacje obrony terytorialnej, zdmuchnie polską państwowość w ciągu kilku godzin, przy okazji przerabiając WOT na towot.

***

Kościół zawsze gotowy, zawsze blisko budżetu, mimo to permanentnie niedofinansowany. Kilkadziesiąt tysięcy natchnionych Duchem Świętym rok w rok ssie kasę, zdolną w perspektywie kilku lat postawić na nogi setki polskich gmin pozbawionych systemów wodociągowych, wciąż nieskanalizowanych, bez dobrych dróg i melioracji, oczyszczalni, przychodni. Za to w każdej polskiej gminie pyszni się nierzadko kilka kościołów, w których ludzie regularnie słuchają o tym, jak to pięknie dźwigać swój krzyż. Precjoza dźwigane przez biskupów też swoje ważą, m.in. dlatego ich posługa do lekkich nie należy.

***

Co może prezydent kraju, który istnieje jedynie za sprawą sprzyjających warunków zewnętrznych? 30 proc. polskiego eksportu idzie do Niemiec. To, co sprzedajemy jest atrakcyjne jedynie dlatego, że z perspektywy niemieckiej tanie i pod ręką. O polskich wysokich technologiach usłyszeć można zazwyczaj przy okazji relacji z międzynarodowych przedsięwzięć naukowych, kiedy okazuje się, iż jakiś podsystem sondy kosmicznej lub teleskopu opracowywany był z udziałem polskich naukowców. Na co dzień żywność, ubrania, drobnica AGD. Są też polskie hity eksportowe, np. autobusy hybrydowe i łódki z laminatu. Standardowo opychamy też półprodukty. Niemiecka gospodarka, tak jak i polska, może się kręcić dzięki surowcom, a te płyną szerokim strumieniem z Rosji, przedstawianej w Polsce jako największe zagrożenie stabilności UE i, jakże mogłoby być inaczej, polskiej państwowości. Polacy jakkolwiek by liczyli, zawsze im wychodzi, iż Polska ma absolutnie kluczowe znaczenie dla Niemiec i Rosji. Wszak bez polskich autobusów i łódek Niemcy nie dotrą do pracy, a wtedy Rosja straci jednego z najważniejszych partnerów handlowych w Europie. W Moskwie i Berlinie jeszcze do tego nie doszli, ale prezydent Polski cierpliwie czeka, aż dojdą i pojmą swą całkowitą zależność gospodarczą, a wtedy stanie się jasne, kto rozdaje karty w regionie. Cała Polska czuwa wraz z prezydentem. Jesteśmy zwarci i gotowi, by w końcu zająć należne nam miejsce na arenie międzynarodowej.

***

Po co Polakom demokracja? O prężnym rozwoju naszego kraju i wynikającym stąd wzroście międzynarodowego znaczenia nie ma co marzyć. Polska się starzeje. Mimo to demokracja mogłaby się nam przydać choćby po to, żebyśmy jako społeczeństwo zestarzeli się z godnością, bez skakania sobie do gardeł.

Jedna trzecia uprawnionych do głosowania odpuściła pierwszą turę wyborów prezydenckich. Wydaje się, iż jest to ruch, a właściwie nieruch we właściwym kierunku. Brak zmian to stagnacja płynnie przechodząca w dostojny marsz wstecz. PiS jest gwarantem utrzymania słusznego tempa procesu społecznego uwsteczniania. Jeżeli nie przytrafi się nam apokalipsa zombie lub uderzenie asteroidy, to i tak Polska może się stać poligonem testowym dla taktycznych pocisków nuklearnych, tudzież areną konwencjonalnych manewrów zaczepno-obronnych. Mniej widowiskowy, za to bardziej prawdopodobny i odprężający scenariusz, to naturalne wykruszanie polskiego materiału biologicznego.

Nikt nie kupuje obrazów polskich malarzy dlatego, że zostały namalowane w Polsce. Podobnie nikt nie słucha polskiej muzyki, ze względu na miejsce pochodzenia twórców. Czytelnikom jest zasadniczo obojętne, gdzie mieszka i tworzy pani Tokarczuk, wystarczy, że dobrze pisze. Zwierzęca piramida pani Kozyry będzie tak samo ładnie sterczeć w galerii paryskiej lub moskiewskiej, zaś obóz koncentracyjny z klocków lego pana Libery i tak wymagał duńskiego budulca, bo montowany z polskiego, jako niepatriotyczny, zawaliłby się ze wstydu. Nawet polscy piłkarze lepiej kopią za granicą, uwolnieni od krępującego stempla polskiej reprezentacji. Można domniemywać, iż konkret np. pod postacią sztuki, czy też towarów i usług świadczonych na odpowiednim poziomie, przetrwa narodowe wymieranie i jako powszechnie akceptowana spuścizna myśli ludzkiej stanie się częścią ogólnoświatowego dorobku. Narodowe fantasmagorie z dymu tytoniowego i oparów niedopitego alkoholu ulotnią się, gdy tylko kostucha przetrzebi patriotyczne szeregi. Ponieważ życie nie znosi próżni, ubytki wypełnią mniej lub bardziej szlachetne gatunkowo domieszki. Polska potrzebuje świeżej krwi, lecz nie bohaterów, a płodnych mężczyzn i kobiet wolnych od letalnej skazy polskiej myśli patriotycznej. Stopniowo stężenie polskości w Polakach powinno spaść do poziomu umożliwiającego pełną kompatybilność z resztą cywilizowanego świata. Hasło: „Walcie się!” jest oczywiście dalekie od elegancji, za to doskonale oddaje ambiwalencję uczuć gasnącego narodu.

avatar

Tadeusz Kwiatkowski

Pedagog, publicysta

Rocznik 1977. Absolwent Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Jednostka głęboko aspołeczna. Przejawia objawy organicznego uczulenia na polski patriotyzm, pojmowany jako przekonanie o nadrzędnej roli Polski w historii, oraz tzw. polskiej racji stanu w stosunku do interesów Europy w dobie postępujących procesów globalizacji. Z przekonania i zamiłowania antyklerykał. Na razie, od blisko dwudziestu lat szczęśliwy mąż, od kilku również ojciec; od ponad dekady aktywny entuzjasta biegów długodystansowych.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com