Sławek: Porozmawiajmy o opozycji

16.11.2020

NA POCZĄTEK O PLATFORMIE OBYWATELSKIEJ

Never give in, never give in, never, never, never, never-in nothing, great or small, large or petty – never give in except to convictions of honour and good sense. Never yield to force; never yield to the apparently overwhelming might of the enemy. 

Winston Churchill, October 1941.


Nigdy się nie poddawaj, nigdy się nie poddawaj, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy – w niczym, wielkim i małym, poważnym i niepoważnym – nigdy się nie poddawaj, chyba że jest to sprawa honoru i nakaz rozumu. Nigdy nie ustępuj przed siłą; nigdy nie poddawaj się w obliczu przeważających sił wroga. 

Winston Churchill, październik 1941.

*

Intensywność złej woli ludzi obecnie rządzących wygląda na zemstę na narodzie. Nie widzę tu cienia pozytywu. Rozumiałbym, gdyby kierował nimi odruch stworzenia potężnej Polski, a nie tylko robienie z gęby cholewy i strzępienie jęzora o tym, czego dokonaliśmy w przeszłości. Równolegle bez przerwy uciekamy od aliansów oraz partnerstwa w Europie i poza nią. Właściwie nie mamy żadnych kolegów, którzy by nam chcieli teraz pomóc. A na tym polega dobra dyplomacja, by nawet przy sporych różnicach światopoglądowych budować cienkie nitki porozumienia w imię zasady: „bo ja się przydam tobie, a ty mnie” – mówi Wojciech Mann w rozmowie z Katarzyną Kubisiowską.

Zaproszenie

Intencją artykułu jest zaproszenie autorów i komentatorów SO do dyskusji o aktualnej opozycji politycznej. Parlamentarnej i pozaparlamentarnej – systemowej i antysystemowej.

Zaproszenie bierze się stąd, że jestem głęboko rozczarowany i zawiedziony niewielką aktywnością opozycji (nie)widoczną w życiu publicznym. Podobne do moich wrażenia, opinie i poglądy znajduję mediach, w tym na SO.

Opozycja sprawia wrażenie jakby osiadła na laurach i nie wykazuje żadnej lub prawie żadnej aktywności w najważniejszej swojej funkcji – dążenia do przejęcia władzy w Polsce. Przyjęła założenie, że do wyborów jest jeszcze kawał czasu – 3 lata i ma dużo czasu na działanie. Po dwukrotnie przegranych wyborach parlamentarnych i prezydenckich w latach 2015-2020, nie widać symptomów walki opozycji o władzę. Ba, nie widać nawet elementarnej skłonności do współpracy między partiami opozycyjnymi w postaci jakichś ciał koordynujących działalność, czy choćby służących wymianie poglądów. Tak jakby liderzy partii i ugrupowań parlamentarnych uwierzyli wielu swoim analitykom i publicystom, że rządzący obóz obskurnej prawicy (to nie błąd – nie tylko obskuranckiej, a także obskurnej!) sam potknie się o swoje nogi… Te trzy kropki na końcu to najgorsza rzecz – nic nierobienie i czekanie aż się samo zrobi. To może trzeba, żeby się „samo zrobiło” i tym osobom trzeba już szerzej podziękować???

Chętnie poznam zdanie Państwa o aktywności dzisiejszej opozycji politycznej i perspektywach jej działalności, rozwoju czy zwijania się.

Jako wyborca liberalny mam dość słabą orientację w działalności lewicy parlamentarnej i PSL – Kukiz. Znacznie lepiej się orientuję w działalności klubu PO/KO. Przydałoby się, aby inni, lepiej zorientowani ode mnie, wypowiedzieli się także o pozostałych ugrupowaniach politycznych, w tym Konfederacji (i jej roli politycznej dzisiaj oraz w przyszłości), a także o opozycji pozaparlamentarnej, która istnieje i to nie tylko w postaci Ruchu 2050 Szymona Hołowni.

W perspektywie widocznej zmiany pokoleniowej w polskiej polityce, reprezentowanej przede wszystkim przez kobiety i młodzież, oraz dołączające stopniowo do tych środowisk różne grupy zawodowe i społeczne, warto porozmawiać także czy i ewentualnie jakie skutki dla kształtu życia politycznego będzie miało to przebudzenie społeczne. Środowiska te, protestując od 22 października przeciwko rządom prawicowym na skutek orzeczenia antyaborcyjnego pseudo TK, już uczyniły znaczny wyłom w polskim życiu politycznym.

Zapraszając do rozmowy wspomnę tylko czego moim zdaniem powinno się uniknąć i co mi się bardzo nie podoba w polskich mediach. Bardzo źle odbieram jałową, pozbawioną argumentów rzeczowych krytykę partii opozycyjnych, w tym zwłaszcza tak chętnie przywoływaną postawę symetryzmu lub fałszywego symetryzmu. Publicystów i autorów odwołujących się do rzekomego symetryzmu uważam za szkodników lub pisowskich trolli, a najlepszym razie za bardzo szkodliwych idiotów. Wszelkie porównania czy znaki równości partii opozycyjnych z PiS uważam za głęboko krzywdzące, niesłuszne i nieakceptowalne, nawet jeśli pozornie są podobne czy wręcz takie same. To jałowa i kłamliwa krytyka. Nie ma żadnego znaku równości między czymkolwiek co robi PiS, a co robią partie opozycyjne. PiS złamał wszelkie standardy, zgodnie z którymi mógłby być uznany za partię demokratyczną. Stąd nie ma w żadnym przekroju szans na symetrię w porównaniach.

Ten tekst zamierzałem napisać już dawno, zaraz po wyborze Borysa Budki na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, ale ciągle coś się działo. Najpierw wiosenna pandemia, potem wybory prezydenckie, potem wakacje, a po wakacjach awantury w PiS-ie i koalicji rządzącej – wreszcie jesienna fala pandemii i tak jakoś zeszło. A szkoda — powinienem był napisać na początku roku.

Synteza modelu politycznego Platformy Obywatelskiej w 2015 przed wyborami parlamentarnymi

Przez model polityczny rozumiem zestaw cech wyróżniających zasady konstrukcji oraz działania partii politycznych, zawierający m.in. jej relacje z otoczeniem, wyborcami, instytucjami, etc.

Przestawiam model PO jak go postrzegałem w 2015 roku przed wyborami parlamentarnymi. W wynikach wyborów okazało się, że tak go postrzega większa ilość liberalnie zorientowanych wyborców. Stąd między innymi sukces Nowoczesnej Ryszarda Petru.

Model polityczny PO istniejący w 2015 roku ukształtował się w wyniku praktyki politycznej okresu sprawowania władzy w państwie, w okresie 2007-2015 i zawierał między innymi:

  • daleko idące zamknięcie się partii na wiedzę zewnętrzną, z przekonaniem, że własne think tanki, analitycy i działacze posiadają całą mądrość potrzebną w sprawowaniu władzy — w rezultacie centrum decyzyjne coraz bardziej odrywało się od informacji, wiedzy eksperckiej i realiów życia codziennego, a w następstwie — oczekiwań wyborców; najlepszym przykładem jest oparcie polityki finansowej i fiskalnej o wiedzę niewielkiej grupy ludzi oraz ignorowanie wskazań wielu wybitnych fachowców,
  • jak dalece partia była niechętna wiedzy eksperckiej Polaków spoza PO świadczy osoba Michała Boniego; skądinąd sympatycznego i kompetentnego w jakimś zakresie człowieka, który w PO był ekspertem od wszystkiego, co samo w sobie było groteskowe,
  • lawirowanie między istotnymi wyborami cywilizacyjnymi Polaków i zaniechanie dokonywania wyraźnych wyborów politycznych tak, aby nie zrazić sobie żadnej grupy wyborców; w rezultacie chcąc reprezentować jak najwięcej grup społecznych, PO reprezentowała coraz mniej; słynna polityka ciepłej wody w kranie, czyli rozwój ekonomiczny oraz infrastrukturalny Polski miał zastąpić decyzje o niezbędnych reformach; słynne jak ktoś ma wizje powinien iść do psychiatry, obrazuje niechęć do poważnych zmian, a nawet dyskusji o nich,
  • częścią tego lawirowania było milczące przyzwolenie na poszerzanie wpływów hierarchii kościoła rzymsko-katolickiego w Polsce, wykraczające poza ramy konkordatu,
  • akceptowanie i praktykowanie zasad fasadowej demokracji w kraju – czyli braku wpływu obywateli na wiele ważnych rozstrzygnięć politycznych – pobieżne sondaże zastąpiły nieużywane instytucje demokracji bezpośredniej – dyskusje publiczne, konsultacje i referenda,
  • unikanie koniecznych reform systemowych – ochrony zdrowia, wymiaru sprawiedliwości, nauki, etc. a te reformy, które podjęto – obowiązek szkolny od 6 roku życia, czy wydłużenie wieku emerytalnego przeprowadzono bez wyraźnej akceptacji społecznej, z pominięciem szerokich dyskusji, konsultacji czy referendów, przy wyraźnym sprzeciwie szerokiego spectrum społecznego,
  • pozorowaną demokrację wewnątrzpartyjną, przyjęcie wodzowskiego modelu zarządzania partią, co w praktyce oznaczało bardzo amatorskie, nieprofesjonalne zarządzanie całą strukturą — sobiepaństwo regionów i ich szefów tzw. baronów i wielu pomniejszych kacyków co skutkowało zrażaniem sobie dużych grup wyborców,
  • paternalistyczne traktowanie różnych grup społecznych, ich praw i aspiracji; zamiast dialogu i rozwiązań rozleniwieni funkcjonariusze władzy poklepywali obywateli po plecach z uśmiechem na ustach, demonstrując, że lepiej wiedzą czego potrzeba ludziom,
  • oligarchię parlamentarzystów, radnych i działaczy samorządowych pełniących wiele kadencji a często dożywotnio ciepłe posady, nieponoszących odpowiedzialności za skutki swojej działalności; zablokowanie karier i brak konkurencji wewnątrz partii to jeden ze skutków tego procesu,
  • partia mimo początkowych, innych zapowiedzi w pełni zaakceptowała model zbiorowego braku odpowiedzialności prawnej klasy politycznej, według zasady ja nie zrobię krzywdy tobie a ty mnie, w rezultacie taka odpowiedzialność za naruszanie prawa nie istnieje do dzisiaj,
  • rządząc przez 8 lat PO nie umiała i nie chciała przeciwstawić się szerzeniu kłamstwa, podziałów i nienawiści głoszonych przez środowiska prawicowe, lekceważąc ich wpływy w społeczeństwie w przekonaniu, że to nie są poważni politycy.

Rozczarowanie

Rozczarowanie działalnością PO przed wyborami 2015 roku, między innymi wynikające z modelu politycznego, zostawię prawie zupełnie w spokoju, bo PO zapłaciła za swoją działalność porażką wyborczą. Jedyne pretensje, o których należy tutaj napisać to błędy Donalda Tuska, które spowodowały, że cenę płacimy po dziś. Tych błędów było sporo i może będzie jeszcze kiedyś okazja, aby do nich powrócić, ale trzy z nich były tak istotne, że miały i mają dla Polski skutki katastrofalne.

Po pierwsze, z wielu relacji wynika, że to Donald Tusk osobiście zablokował po 2007 roku pociągnięcie do odpowiedzialności prawnej ekipy rządzącej Polską w okresie 2005-2007, w tym przede wszystkim JK i Zbigniewa Ziobro i wielu ich współpracowników. Nie piszę tu o zemście politycznej, a o zwykłej odpowiedzialności za łamanie obowiązującego prawa w tamtym czasie.

Po drugie to Donald Tusk doprowadził demokrację wewnętrzną w PO do postaci karykaturalnej przyjmując wodzowski styl zarządzania partią. Przy okazji ogołocił formację polityczną z większości silnych osobowości liderów. Nie dopuścił też do wyłonienia się wielu młodych, utalentowanych przywódców. Grzegorz Schetyna to jedyny przywódca większego formatu, jaki ocalał z pożogi wycinania liderów. Objął on przywództwo w partii po przegranych wyborach 2015 r. PO za czasów Tuska stała się stopniowo nihilistyczną partią władzy, spetryfikowaną strukturą, zamkniętą na nowe środowiska i nowych ludzi. I tak ma do dzisiaj, niestety.

Trzeci z tych błędów, może najpoważniejszy, okazał się katastrofalny w skutkach dla demokracji Polsce. W okresie 2007-2015, kiedy Polską niepodzielnie rządził Donald Tusk, nie stworzono żadnych mechanizmów mających zablokować ewentualne zakusy PiS na Konstytucję, oraz na instytucje demokratycznego państwa prawa. Przecież Donald Tusk o takim ryzyku świetnie wiedział, pamiętając pierwsze rządy PiS i znając wiele lat JK. Co więcej, usłyszał to publicznie, a wraz z nim my wszyscy, bowiem w jego obecności mówił o tym wprost w Sejmie jeden z liderów ówczesnej opozycji Janusz Palikot, który obnażył brak przygotowania Polski na wypadek przejęcia władzy przez PiS.

Dzisiaj Donald Tusk jest wybitnym polskim politykiem, którego europejska kariera wywindowała na szczyty przywódców europejskich. Jest stronnikiem i aktywem opozycji, co w niczym nie umniejsza opłakanych skutków jego działalności, zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej, kiedy miał większość parlamentarną i sprzyjającego prezydenta. To nie jest z mojej strony złośliwość, a konstatacja faktów, których skutki po dziś rzutują na postawy, zachowania i działalność parlamentarzystów PO/KO, tym bardziej że wielu z nich to ci sami ludzie co wtedy.

PO w okresie przywództwa Grzegorza Schetyny

Pamiętam dyskusję pod jakimś artykułem na SO chyba gdzieś na początku roku 2016, już po przejęciu władzy w PO przez Grzegorza Schetynę, gdzie wskazywałem, że PO będzie ciężko pozbierać się po przegranych wyborach parlamentarnych, ponieważ skala demoralizacji jej działaczy, oraz suma „wyuczonej nieudolności” nie pozwolą naprawić tej formacji bez tradycyjnych w zarządzaniu procedur. Do tych procedur należy poważna diagnoza organizacyjna oraz dokonanie w jej wyniku radykalnych zmian w zarządzaniu, polityce regionalnej, kadrowej, procedurach wewnętrznych prowadzących do zasadniczej demokratyzacji.

Przede wszystkim partia wymagała przewietrzenia, pozbycia się skompromitowanych działaczy – karierowiczów i otwarcia na nowe kadry i środowiska. Zostałem za tę opinię skarcony przez jednego z moich ulubionych publicystów oraz zapatrzoną w niego komentatorkę, że się na tym nie znam, bo żadne partie w demokracjach tak nie robią. Ale mnie nie tak łatwo zakrzyczeć. Kiedy przesłałem moim adwersarzom linki o powszechności takich przypadków w partiach skandynawskich, holenderskich czy niemieckich z oficjalnych portali tych partii i przytoczyłem w moim komentarzu — dyskusja ustała.

PO nie przeprowadziła głębokich, zasadniczych zmian organizacyjnych. Jedynymi zmianami było „wycięcie” paru osób, które pomagały Tuskowi zdegradować politycznie karierę Schetyny. Osoby te znalazły miejsce w innych ugrupowaniach politycznych. Oczywiście poczyniono wiele zmian kosmetycznych w centrali partii oraz regionach, zgodnie ze starą zasadą organizacyjną: „zmieniamy szybko i dużo tak, aby wszystko zostało po staremu”. Zamiast porządków kadrowych i otwarcia partii utworzono kluby dyskusyjne, które miały przekonywać Polaków do głosowania na PO. Efekt wzmocnienia i pewnej odbudowy PO, której notowania po przegranych wyborach 2015 roku leciały na łeb na szyję osiągając w punkcie najniższym o ile pamiętam 9% poparcia, nastąpił nie w wyniku tych kosmetycznych zmian.

Odbudowa poparcia dla PO do poziomu 24% z wyborów 2015 roku nastąpiła na skutek dwóch działań. Słabego, niespójnego i narcystycznego i pozbawionego doświadczenia politycznego przywództwa konkurencji, partii Nowoczesna a także wprost — błędów jej lidera Ryszarda Petru, oraz konsekwentnej, cierpliwej pracy Grzegorza Schetyny. Mimo tych dwóch sprzyjających okoliczności odbudowano zaledwie poparcie do stanu jak w przegranych wyborach na poziomie ok. 24%. To nie wystarczyło do niczego więcej jak tylko do „przechowania” partii w zamrożonym stanie do wyborów 2019 r.

W tym miejscu wspomnę o dwóch szansach Grzegorza Schetyny, których wykorzystanie pozwoliłoby prawdopodobnie PO osiągnąć zdecydowanie lepsze wyniki polityczne, łącznie z możliwością wygrania wyborów w 2019. Oczywiście dzisiaj to już historia, ale warto uczyć się na własnych błędach. O pierwszym błędzie, niedokonania zasadniczej diagnozy i zmiany w partii już wspomniałem.

Drugim równie istotnym błędem była polityka wobec KOD. Platforma się wyraźnie przestraszyła KOD – obawiała się wzrastającej popularności ruchu i zdystansowała się od niego. A mogła go dyskretnie wesprzeć i włączyć miękko, ale konsekwentnie w orbitę swoich wpływów politycznych, co przy M. Kijowskim było stosunkowo proste. A przecież szansa była niepowtarzalna – umiejętne wsparcie i ochrona tego ruchu przed samounicestwieniem mogła dać PO wielki sukces polityczny. To była największa spośród „utraconych korzyści”.

W rezultacie takiej polityki PO pozostała na trwale niskim jak na tę formację (24%) poziomie poparcia. Kolejne wybory – tym razem samorządowe, jesienią 2018 roku, były zaledwie remisem z pisowskim rządem, bo co prawda PO zdobyła większość w wielkich i średnich miastach, za to PiS zdominował większość sejmików wojewódzkich, mniejszych miast i gmin.

Dużą zasługą Grzegorza Schetyny było zbudowanie Koalicji Europejskiej na wybory do Europarlamentu. PiS wygrał osiągając 45,48%, podczas gdy Koalicja Europejska zdobyła ponad 38,47% głosów, co razem z Wiosną Biedronia 6,06% dawało niemalże remis.

Wielu znawców, analityków i politologów, oraz obserwatorów twierdziło, że Koalicja Europejska uzyskać mogła znacznie więcej głosów, gdyby nie amatorska, pozbawiona profesjonalnego wsparcia kampania wyborcza. Szefowie PO nie skorzystali z wiedzy, umiejętności dostępnych w Polsce. Mogli je wszystkie otrzymać bez trudu i nawet w znacznym stopniu nieodpłatnie, gdyby tylko chcieli. W jej wyniku relatywny sukces odniosły ugrupowania koalicyjne SLD i PSL, które bez tego wprowadziłyby do europarlamentu znacznie mniej swoich przedstawicieli.

Sukces PiS-u miał istotne znaczenie psychologiczne i propagandowe wyłącznie w kraju, bo jego europosłowie, na skutek swoich egzotycznych poglądów są w parlamencie europejskim całkowicie zmarginalizowani, głosząc swoje „prawdy” w języku polskim, a więc jedynym, jaki znają (w dodatku słabo). Ich główne aktywności to pobieranie wynagrodzeń i „dawanie odporu” poglądom innym niż własne.

Koalicja Europejska nie dotrwała do wyborów parlamentarnych 2019 roku mimo wyraźnych zachęt Grzegorza Schetyny i zainteresowania Lewicy. PSL się zbuntował i koalicja przestała istnieć. Jedynym plusem takiego obrotu sprawy była konieczność zjednoczenia się Lewicy, która nie weszła do Sejmu w 2015 roku.

W wyborach do Sejmu mimo lepszych wyników samej PO niż w 2015 roku, bo 27,4% oraz dostania się Lewicy pod Szyldem SLD 12,56% i lepszych wyników PSL – 8,55% wygrał PiS (z przystawkami) zgarniając 43,59% . Ten wynik PO pozornie lepszy, naprawdę był słabszy o około 5% niż w 2015 roku. Po drodze PO stworzyła Koalicję Obywatelską (KO), w ramach której znalazły się różne środowiska polityczne w tym największe Nowoczesnej, które łącznie w 2015 roku uzyskały razem z PO około 32,5% poparcia. Tak mszczą się niedokonane, niezbędne zmiany organizacyjne i zadufanie we własne umiejętności.

W wyniku przegranych wyborów, po niepotrzebnie odłożonym na styczeń procesie wyborczym, Grzegorza Schetynę zastąpił Borys Budka.

Podsumowując przewodnictwo Grzegorza Schetyny trzeba mu oddać sprawiedliwość — odbudował i utrzymał poparcie PO, tyle za na niskim poziomie. Co najmniej w dwóch kampaniach otarł się o sukces organizując najpierw KE, a potem KO. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że w organizacji i prowadzeniu kampanii nie umiał, czy nie chciał skorzystać z profesjonalistów. Przegrał na własnych warunkach i nie zaryzykował sukcesu przez zawodowców. Dziwne, choć w polskiej polityce i w PO dość typowe.

PO w okresie przywództwa Borysa Budki

Borys Budka funkcję przewodniczącego oficjalnie objął 29 stycznia 2020, gdy ogłoszono oficjalne wyniki wyborów. Warto pamiętać, że poza Borysem Budką, który jest Przewodniczącym PO Wiceprzewodniczącymi są cztery osoby: Bartosz Arłukowicz, Ewa Kopacz, Tomasz Siemoniak, Rafał Trzaskowski. Ponadto w skład prezydium wchodzą Marcin Kierwiński jako Sekretarz Generalny oraz Łukasz Pawełek jako Skarbnik. Ponadto prawie wszystkie ww. osoby wchodzą w skład 32-osobowego Zarządu Krajowego złożonego niemal wyłącznie z parlamentarzystów.

Początki działalności Budki były odbierane w PO dość entuzjastycznie, a sam przewodniczący nie krył zadowolenia i zapowiadał zmiany. Po czym zaczęły się schody – pierwsza fala pandemii, awantura z forsowanymi wyborami w maju i kampania prezydencka. Przywódcy opozycji – PO, SLD i PSL-Kukiz zgodzili się na niekonstytucyjną procedurę wyborczą na przełomie czerwca i lipca, ucieszeni z nie swojego sukcesu. Forsowane przez PiS wybory prezydenckie w końcu maja 2020 „wywrócił” Jarosław Gowin. Opozycja zupełnie się pogubiła. Uzgodniona w kuluarach możliwość wymiany kandydata PO na prezydenta tak ucieszyła tych przywódców, że zupełnie stracili elementarny rozum polityczny. PSL opierając się o sondaże liczył, że Kosiniak-Kamysz wejdzie do drugiej tury, na podobny scenariusz liczył Robert Biedroń a PO wymieniła kandydatkę panią Kidawę Błońską na Rafała Trzaskowskiego. Gdyby konsekwentnie walczyli o konstytucyjny termin wyborów dzisiaj pewnie bylibyśmy w innej sytuacji.

Same wybory prezydenckie przyniosły szereg konfliktów na opozycji w I turze wyborów. Obok wcześniejszych „pewniaków” do II tury — Kosiniaka-Kamysza z PSL i Roberta Biedronia z SLD, do II tury wyborów sondaże typowały także kandydata pozaparlamentarnego — Szymona Hołownię. Wszyscy oni mniej atakowali Dudę niż Rafała Trzaskowskiego wiedząc, że Duda jest poza ich zasięgiem.

Rezultat był dla nawet mniej uważnego obserwatora oczywisty – Rafał Trzaskowski, korzystając z poparcia najpotężniejszej partii opozycyjnej, a także niewątpliwych kompetencji, znalazł się w drugiej turze, osiągając poparcie w wysokości 30,46%, tracąc do konkurenta niewiele ponad 13%. Był to dystans z jednej strony znaczący, a z drugiej strony możliwy do odrobienia. Głównym problemem było nadmierne zantagonizowanie kontrkandydatów opozycyjnych w I turze. Aby wspomóc proces porozumienia środowisk opozycyjnych konkurujących kandydatów, w wieczór wyborczy po I turze wyborów napisałem artykuł na SO. Opublikowany w poniedziałek powyborczy tekst https://studioopinii.pl/archiwa/199048 zwracał uwagę na kluczowe czynniki konieczne do sukcesu w II turze. Można sprawdzić. Widząc stopień zantagonizowania opozycji po I turze pisałem o rzeczy najważniejszej.

Rozwiązaniem, które mogłoby bardzo poprawić szanse sukcesu byłaby koncepcja  prezydentury zgody narodowej gdzie panowie Trzaskowski, Hołownia, Bosak, Biedroń i Kosiniak-Kamysz zawiązują sojusz programowo-instytucjonalny, na rzecz »zmiany demokratycznej« w Polsce.   Częścią tego sojuszu, o czym już wyżej wspominałem, byłaby zapowiedź udziału liderów lub ich współpracowników w kancelarii nowego prezydenta, poświęcone porządkowaniu instytucjonalnemu Polski po destrukcji pisowskiej.”

Szybko okazało się, że Trzaskowski publicznie rozmawiał z Hołownią o wspólnocie programowej, ale ani takiej, ani innej koncepcji współpracy kancelarii prezydenta kontrkandydatom nie złożono. Co więcej, po kampanii jej uczestnicy ze sztabu Rafała Trzaskowskiego nieśmiało żalili się w mediach, że oczekiwali, iż kontrkandydaci sami przyjdą, złożą zwycięzcy hołdy pochwalne i sami przekażą poparcie swoich wyborców Trzaskowskiemu. Właściwie lepszej prezentacji niekompetencji politycznej tych ponoć profesjonalistów nie sposób sobie wyobrazić. To naturalnie już tylko historia, ale pokazuje jak długą i w sumie bardzo trudną, wręcz mało prawdopodobną drogę do pokonania ma PO, aby marzyć o byciu najważniejszym graczem na polskim rynku politycznym.

Pisząc to wszystko z perspektywy dzisiejszej katastrofy Polski uważam, iż w sumie porażka Trzaskowskiego, jakkolwiek niekonieczna, okazała się dla PO i opozycji wygodna.

Populiści pisowscy są „nieomylni” i mają wyłącznie sukcesy. Skala propagandowych kłamstw zalewających Polskę jest zaiste gargantuiczna. Gdyby prezydentem był dzisiaj Rafał Trzaskowski na niego zwalano by winę za pandemię, klęskę zdrowotną, kryzys społeczny i gospodarczy. A tak winni są tylko lekarze, nauczyciele, protestujące kobiety oraz młodzież i awaria Czajki.

Dzisiaj także Rafał Trzaskowski byłby obwiniany o porażkę Trumpa. (W aktualnej narracji PiS „obwiniana” jest ambasador Georgette Mosbacher, która nie namówiła Polonii).

Z czego wynika moje dzisiejsze niezadowolenie, rozczarowanie i w sumie złość na ludzi, którzy za nasze podatki działają wyjątkowo nieudolnie w parlamencie? Nie mam do nich pretensji o arytmetykę sejmową, bo jej się nie da łatwo przeskoczyć. Mam za to pretensje i rosnący gniew o szereg działań niewymagających większości. Po przegranych wyborach Trzaskowski zapowiadał utworzenie Ruchu Społecznego a Borys Budka poważne zmiany w partii. Poważnych zmian w partii jak nie było, tak nie ma. Tymczasem opóźniony Ruch Rafała Trzaskowskiego jest komitetem poparcia samego lidera – w sumie karykaturą ruchu obywatelskiego.

Pierwszą wpadkę Borys Budka i cały klub zaliczyli zaraz po wakacjach, we wrześniu dając się wciągnąć w pułapkę posłom PiS na akceptację podwyżek dla parlamentarzystów i wycofali się dopiero po buncie w Senacie. To w zasadzie dyskwalifikuje zdolności Budki do liderowania tak dużej formacji. Przywódca takim ruchem traci elementarną wiarygodność. Brak słuchu społecznego i wyczucia politycznego w momencie, kiedy od wiosny społeczeństwo ubożeje zmagając się z pandemią i kryzysem. Owszem, to JK i PiS obniżyli te wynagrodzenia, to niech sami mają odwagę je teraz podnosić.

Drugim ostrzeżeniem pokazującym, że Budka nie radzi sobie z zarządzaniem klubem parlamentarnym była nieumiejętność wcześniejszego wyłonienia odrębnego kierownictwa klubu. Dopiero udało się tego dokonać ze znacznym opóźnieniem pod koniec września, zaliczając po drodze wpadkę z luksusowym hotelem. Obydwa te zdarzenia pokazują, że parlamentarzyści PO zachowują się jakby byli kompletnie oderwani od rzeczywistości i zorientowani na własne interesy, a nie na potrzeby swoich wyborców. Nawet jeśli to prawda, to ostentacyjne demonstrowanie tego faktu dyskwalifikuje szefostwo partii.

Ciekawą informację zawiera strona internetowa Platformy Obywatelskiej, w zakładce aktualności. Znalazłem na niej kilka dokumentów, w kolejności od najnowszego do najstarszego: (por.: https://platforma.org/aktualnosci)

– Wniosek o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w związku z lockdownem – nie jest jasne czy nosi datę 3, czy 5 listopada, bo nie ma go na stronie, jest za to filmik z konferencji prasowej Cezarego Tomczyka, Szefa klubu parlamentarnego PO w tej sprawie.

– Organizujemy sieć obrony protestujących z dnia 26 października 2020 – dokument zawierający wykaz praw obywatelskich w związku z demonstracjami, instrukcję jak się zachować i wykaz numerów telefonicznych i adresów mailowych w regionach, w których protestujący mogą otrzymać pomoc prawną.

– Strategia walki z pandemią z dnia 13 października 2020 – dokument zawierający 5 wniosków- pytań do rządu w związku z pandemią, nazwa jest myląca, bo nie zawiera strategii a domaga się od rządu prezentacji strategii.

– Prośba Borysa Budki do Prezydenta RP o pilne zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego w związku z narastającą pandemią — pismo z 9 października 2020. Prócz treści pisma w zakładce znajduje się filmik z konferencji prasowej Borysa Budki, lekarki oraz parlamentarzystów relacjonujących obszernie powagę sytuacji.

– „Dołącz do nas” – wzór deklaracji członkowskiej wraz z adresami biur regionalnych do jej wysłania – dokument z dnia 9 października 2020.

Pomijając ten ostatni dokument, którego treści nie będę komentował pozostałe dokumenty są mało aktualne — mamy 16 listopada a one wszystkie są prawie sprzed miesiąca. W wymienionych dokumentach można znaleźć adekwatne do dat tweety Borysa Budki oraz komentarze objaśniające.

Zdecydowanie bardziej sprzyjające PO informacje przynosi aktywność partii oraz jej przewodniczącego w mediach społecznościowych – Twitterze i Facebooku.

Analiza działalności twitterowej Borysa Budki robi zdecydowanie lepsze wrażenie. Obserwuje go ok. 161 tysięcy osób. Śledząc na bieżąco od kilku miesięcy jego wypowiedzi muszę przyznać, że tweety są celne, aktualizowane na bieżąco, syntetyczne i odnoszące się do najważniejszych wydarzeń. Czasami są wiadomościami retweetującymi tweety innych osób, głównie bliskich współpracowników Przewodniczącego PO. Trzeba jednak pamiętać, że to dość specyficzny kanał komunikacyjny, trafiający wyłącznie do użytkowników tego komunikatora, niemający waloru oficjalnej, pełnej wypowiedzi, jakiej oczekiwać można od szefa największej partii opozycyjnej. Chyba nieco rzadziej aktualizowana jest oficjalna strona Platformy Obywatelskiej na Twitterze, choć jej nie mam okazji śledzić codziennie, więc nie chcę się wypowiadać miarodajnie. Liczba obserwujących tę stronę to ok. 145 tysięcy osób. Nie umiem powiedzieć, czy liczby obserwujących obydwie strony pokrywają się, czy sumują. W przypadku sumy łączna, hipotetyczna ilość obserwujących niewiele przekraczałaby 300 tysięcy osób, co nie jest dużą liczbą, kiedy mówimy o masowej partii politycznej.

Podobnie pozytywnie oceniam strony Platformy Obywatelskiej, Koalicji Obywatelskiej i Borysa Budki na Facebooku. Tutaj na bieżąco publikowanych jest szereg stanowisk i wystąpień publicznych nie tylko Borysa Budki, ale także wielu innych ludzi Platformy. Są to wystąpienia aktualne, celne i dosadne. Facebook oddaje na bieżąco puls wydarzeń w Polsce i PO jest z nimi na bieżąco. Jedyny mankament to ten, że stronę Facebookową PO lubi 345 tysięcy osób a stronę Borysa Budki 126 tysięcy. Nie wiem, czy te liczby się sumują, czy zawierają w sobie, choć raczej podejrzewam to drugie. Nawet, jednak gdyby suma polubień dawała 0,5 miliona obserwujących to dla partii masowej stanowi to niezbyt imponujące audytorium.

W innych mediach — wiele materiałów oficjalnych, konferencji prasowych, filmików i materiałów promocyjnych samego przewodniczącego i partii PO nie daje się znaleźć na głównych serwisach oferujących materiały filmowe — Youtube i serwis informacyjny Google. Porównując chociażby codzienną aktywność Szymona Hołowni i jego współpracowników na Youtube, to Platformy i jej ludzi jest zdecydowanie za mało, nawet jeśli się zważy, że dla Hołowni to główny kanał komunikacji z publicznością.

Kolejny problem jest dużo poważniejszego kalibru. Co najmniej od połowy października widać katastrofę humanitarną wynikającą z pandemii. Dzienne przyrosty zakażonych osiągały regularnie liczby dwucyfrowe, a od końcowych dni października to są przyrosty powyżej 20 -27 tysięcy dziennie. Ilość zmarłych codziennie to setki osób. Przy tym wykonywana jest bardzo mała ilość testów. Jednocześnie służba zdrowia jest w stanie zapaści, ludzie umierają w karetkach, w kolejkach do testów, w przychodniach oraz w domach, wirusolodzy biją na alarm, że epidemia wymknęła się spod kontroli. Rząd na oślep wprowadza bezsensowne obostrzenia, kłamiąc przy tym w żywe oczy na wiele tematów bądź siejąc nieznośną propagandę sukcesu o sprawach, w których ponosi klęski. Nie słyszałem o żadnych publicznych oświadczeniach, konferencjach prasowych, wystąpieniach umieszczonych na filmach w Youtube czy serwisie Google ani pana Borysa Budki, ani nikogo z kierownictwa PO/KO, kto odnosiłby się oficjalnie do tego, co się obecnie dzieje.

Nie chodzi mi przy tym o sensacje czy sianie defetyzmu, ale codzienne, rzetelne komentarze polityczne do postępowania rządu, premiera, ministra zdrowia, wojewodów, czy innych oficjeli. Komentarza pełniącego funkcję recenzji i rzeczowej oceny tak, aby urzędnicy mieli świadomość, że podlegają ocenie i nie mogą pleść dowolnych bzdur i robić propagandy sukcesu tam, gdzie do niego bardzo daleko, jak choćby propaganda premiera o szczepionkach. Jeżeli na takie codzienne, krótkie recenzje stać Ruch Szymona Hołowni, wielokrotnie słabszy kadrowo i materialnie, to bezczynność głównej partii opozycyjnej nie tylko jest widoczna – jest kompromitująca.

Podobnie, informacje ze strony PO dostępne na Facebooku i Twitterze nie bardzo dają się znaleźć na Youtube i Google kiedy mówimy o oświadczeniach PO i jej kierownictwa dla innych ważnych spraw bieżących jak:

  • odłożenie posiedzenia Sejmu,
  • fatalnej polityki informacyjnej rządu i jawnych przekłamań czy braków w tej polityce,
  • rządowa odmowa przyjęcia oferty pomocy covidowej z Niemiec,
  • ryzyko zawetowania budżetu UE na lata 2021-2027 czy Funduszu odbudowy.

Takie wystąpienia oficjalne we wszystkich wymienionych kwestiach są bardzo ważne, bowiem dotyczą zagrożenia egzystencji społeczeństwa.

Dramatyzm sytuacji, w jakiej znajduje się Polska w listopadzie 2020 roku wymaga zjednoczenia sił wszystkich partii opozycyjnych. Platforma Obywatelska jako największa partia opozycyjna powinna podjąć inicjatywę rozmów i budowania płaszczyzny koordynacji działań i porozumienia się w tej kwestii ze wszystkimi siłami politycznymi. Nic o takiej inicjatywie ani rozmowach nie wiadomo. Nie wiadomo także co sama Platforma proponuje Polakom w istniejącej dzisiaj sytuacji. Moim zdaniem to właśnie postawy i zachowania w tym kryzysie zdecydują o przyszłości różnych partii politycznych w Polsce.

Sytuacja, w której znalazła się Polska jest na tyle dramatyczna, że wieloletnia strategia Platformy Obywatelskiej zamykania oczu na głosy obywateli grozi katastrofą nie tylko samej Platformie, ale przede wszystkim Polsce. Warto pamiętać, że parlamentarzyści, także Platformy, nie są wybitnymi ekspertami w wielu dziedzinach. Przez wiele lat zamknięci w parlamencie ignorowali i nadal ignorują wiele informacji i rozwiązań pochodzących z zewnątrz. Tak jakby wiedza i ekspertyza spływały na nich wraz z wyborem do parlamentu. Za taką postawę PO zapłaciła już dwukrotną porażką sejmową, a Polska została „obdarowana” kompletnie nieodpowiedzialnymi rządami. Przez wieloletnie zasiedzenie w Sejmie rutyna zastąpiła wiedzę. W takiej katastrofie jak obecna w Polsce kontynuacja tego rodzaju postaw jest dla nas wszystkich niebezpieczna. Piszę to zafrasowany nie losem PO, ale losem wspólnoty, szerokich warstw społecznych. Jeżeli PO nie widać w tym kryzysie to po co nam ta partia w po pokonaniu pandemii?

Polska scena polityczna zmienia się dynamicznie pod wpływem wydarzeń bieżących. Po wyborach prezydenckich rośnie wobec PO konkurencja polityczna w postaci Ruchu Polska 2050 Hołowni oraz powiązanej z nim partii politycznej. Protesty kobiet i młodzieży, które od 22 października 2020 zasilane są kolejnymi grupami społecznymi już dokonały istotnych zmian w postawach społecznych, które znajdą swoje odzwierciedlenie w krajobrazie politycznym Polski.

PO/KO, aby mogła nadal odgrywać rolę znaczącej siły politycznej w Polsce sama musi dokonać wyboru modelu funkcjonowania. Czy chce kontynuowania modelu dotychczasowego, opisanego na początku tekstu, czy uświadomi sobie konieczność zmiany modelu?

Czy będzie ją stać na podjęcie wysiłku na rzecz zmiany obowiązującego modelu politycznej aktywności? Taka zmiana modelu powinna oznaczać co najmniej:

  • otwarcie  się partii na otoczenie społeczne, naukowe, profesjonalne ze wszystkimi konsekwencjami tego posunięcia, 
  • dokonywanie jednoznacznych wyborów po stronie istotnych wartości i aspiracji społecznych (prawa kobiet, prawa osób LGBT, rozdział kościoła od państwa, aktywna ochrona praw mniejszości, odrzucenie przemocy w życiu społecznym, etc.),
  • odrzucenie demokracji fasadowej, pozornej na rzecz demokracji rzeczywistej akceptującej prawa wyborcze, prawa głosu, referenda, panele obywatelskie itp.
  • faktyczna demokratyzacja życia wewnątrzpartyjnego i oparcia go o konkurencję programów oraz idei, zamiast konkurencji układów i koterii,
  • równoprawne traktowanie wszystkich grup społecznych, ich praw, aspiracji i potrzeb,
  • otwartą  konkurencję  na wszystkie pozycje w hierarchii partyjnej, parlamentarnej i państwowej, z ograniczeniem kadencyjności pełnionych funkcji  np. do maksimum dwóch kadencji.  

Przemiany społeczne, które w Polsce zachodzą spowodują w wielu partiach konieczność zmian w kierunku nowego modelu politycznego, pod rygorem niezyskania lub utraty poparcia społecznego w znaczącej skali.

Zmiana modelu politycznego to proces długotrwały i wymagający wielu zmian wewnętrznych w PO. Znacznie mniej wymagającym przedsięwzięciem jest przygotowanie nowego programu politycznego na okres po PiS-ie. Nie wystarczy hasło powrotu do status quo ante sprzed 2016 roku, bo większość wyborców odrzuciła ten stan rzeczy w 2015, a potem w 2019 roku. Istnieje pilna potrzeba uwzględnienia istotnych zmian świadomości społecznej w ciągu ostatnich 5 lat, aby program odpowiadał potrzebom wyborców liberalnych i centrowych po epoce szaleństwa populizmu pisowskiego.

Sławek

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com