22.01.2021
Wyłamię się z normy i nie będę dużo pisał o nowym prezydencie Stanów Zjednoczonych. O nim, jego zaprzysiężeniu, nadziejach na powrót do normalności po pomyleńcu i narcyzie, jakim był Donald Trump powiedziano już chyba wszystko.

Zanim przejdę do tego, co mi po głowie chodzi i dotyczy tego, co mamy w Polsce pod rządami innego szaleńca, jedna uwaga o słabości demokracji opartej na wyborach powszechnych, traktowanych jako święto demokracji. Patrząc na tego starszego już pana, na którego spadło brzemię tak wielkiej władzy, jak to zdarzyło się w Ameryce, pamiętając też, że ten sam proces wyborczy osadził na tronie Donalda Trumpa, wiem jedno – tak dalej się nie da. Trzeba coś zrobić w procedurach wyłaniania przywódcy, aby nie powtórzyło się to, co zdarzyło się w Ameryce przed czterema laty.
Jeden człowiek, choćby najlepszy, prawie święty, to mało, aby czuć się bezpiecznym w tak skomplikowanym i ciągle komplikującym się świecie. Wiedza, nawet największa, doświadczenie, nawet największe, w zderzeniu z naturą człowieka, jego słabościami, jego fizjologią i psychiką muszą być zawodne, co musi owocować błędnymi decyzjami. A przecież ten człowiek, na którego przelano taką władzę, ma we władaniu walizeczkę z kodami dostępu do broni jądrowej w takiej ilości, że może zniszczyć świat. Wiem, że są specjalne procedury użycia tej broni — ale patrząc na Donalda Trumpa, do niedawna prezydenta Stanów Zjednoczonych — to mało.
Co może być rozwiązaniem? Mam na myśli stale to samo – tylko AI, samo programująca się, samo ucząca maszyna może dać nam nadzieję na rozwiązanie wielkich, światowych problemów współczesności.
Do polskich spraw. Kilka dni temu w Warszawie odbyły się kolejne demonstracje Strajku Kobiet, do którego dołączyli zdesperowani przedsiębiorcy.
W starciach z policją, która realizowała postawioną przez jej kierownictwo twardą linię, zobaczyliśmy znów siłę fizyczną, gaz pieprzowy i co tam jeszcze ze środków przymusu bezpośredniego. Po raz pierwszy jednak czytam, że również protestujący używali gazu i rzucali jakimiś przedmiotami. Jeden policjant odwieziony do szpitala. Jednym słowem — wojna.
Powiem wprost – to jest droga prowadząca do nieuchronnej klęski protestujących, więcej – sądzę, że Mariusz Kamiński i Jarosław Kaczyński zacierają ręce. mówiąc – róbcie tak dalej. Wejście na drogę bezpośredniej konfrontacji ze służbami siłowymi musi owocować wzrostem determinacji funkcjonariuszy.
W policji służy ponad 100 tysięcy ludzi. To nie są ludzie, którzy podjęli się tej pracy, bo mieli poczucie misji. Poszli do policji, bo to państwowa posada, pewność pieniędzy. Ostatnio w stale zwiększanej ilości. Pomysł, aby zaliczyć ich do pierwszej grupy uprawnionych do szczepień, to kolejny dowód na kupowanie tych ludzi.
Policjant stojący naprzeciw tłumu protestujących ludzi, kobiet i młodzieży — nie widzi w nich wrogów. Widzi tłum łamiący jakieś zakazy, tak jak mu to podaje przez megafony kierownictwo. Agresja to nie norma, to patologia. Ale ostra reakcja na agresję, to norma, a nie patologia; to da się zrozumieć.
Apeluję do szefujących protestom – powstrzymajcie te akty. Jeśli się powtórzą, proszę być przygotowanym na prowokacje ze strony służb. Bijatyka jest im na rękę. Wprowadzić w parotysięczny tłum dziesięciu takich, którzy będą udawać uczestników protestu — to żadna sprawa, tak zawsze postępowały służby takich rządów.
Naprawdę nie da się wygrać przemocą ze służbami państwa realizującymi przemoc w jego imieniu. One są wyszkolone, mają nieograniczone środki, pojazdy opancerzone, sprzęt łączności i jeszcze coś – one mają czas. To jest ich codzienna praca, a nie zrywy od czasu do czasu.
To nie jest dobra droga do zwycięstwa. To prosta droga do klęski.
Powiem coś, opierając się na skąpej wiedzy o formach protestu społecznego, jakie pojawiły się ostatnio pod pomnikami: katastrofy smoleńskiej i prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Kolędowanie w strojach aniołków, Heroda i innych komicznych postaci, próba składania wieńca poza oficjelami, lepienie bałwanków w formie małych kaczek czy ulepienie dużego bałwana na zaanektowanym przez władzę placu — to nowe formy happeningu. To właśnie dobry sposób wyrażania protestu. Władza, wysyłając policję do likwidacji bałwana ze śniegu (a tak się stało, policjanci urwali bałwanowi głowę) stawia się w sytuacji niekomfortowej. Nawet minister Ziobro nie wymyśli sposobu na karanie mandatem bałwana.
Przypomnę stare czasy z minionej epoki i to, co działo się we Wrocławiu, mieście krasnali. Komuna upadla, a krasnale zostały.
Jeszcze raz na poważnie — ruch Mahatmy Gandhiego opierał się na żelaznej regule — działamy bez przemocy, przemoc stosuje władza. Mam przypomnieć kto wygrał z administracją brytyjską?
Raz jeszcze apeluję – nie wchodźmy w siłowe zwarcia z siłami porządku publicznego. Wymyślajmy kolejne sposoby na ośmieszanie władzy — nie jej funkcjonariuszy, a decydentów, zmuszających funkcjonariuszy do działań, których nie będą chcieli (podobno policja już nie chce pilnować domu prezesa przez 24 godziny na dobę).
Przypomnę starą historyjkę, obrazująca kuchnię władzy. Rzecz dzieje się we Francji za rządów chyba cesarza. Minister od podatków podejmuje kolejne decyzje o ich podniesieniu. Każdorazowo pyta ministra od policji — jak poddani przyjęli podwyżkę. I za każdym razem szef policji informuje – buntują się. A jeśli tak, to wprowadzić kolejną podwyżkę. A jak teraz? Buntują się mocniej. Doskonale, proszę jeszcze podwyższyć podatki. A teraz? Śmieją się! O, to niedobrze – trzeba obniżyć podatki !
Morał z tego prosty – śmiech jest zabójczy dla despoty, gorszy niż bomba.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Pełna zgoda – pisowcy eskaluja przemoc policji licząc na przemoc po stronie protestujących. To droga do nikąd. Organizować sie, dyskutować, robic happeningi, zapowiadać manifestacje w innych miejscach niż faktycznie, a przede wszystkim ośmieszać, ośmieszać i jeszcze raz ośmieszać. To droga do celu.
Bardzo się cieszę, że mamy ten sam pogląd na sprawę
Co do AI. Pozwolę sobie przypomnieć opowiadanie Lema ze zbioru „Sezam”, Dobrowolny Upowszechniacz Porządku Absolutnego i „Ananke”. Maszyny ktoś programuje. Czyli najpierw demokratyczne (?) wybory Wielkiego Programisty ?
Panie Andrzeju, bardzo dziękuję, ze przywołał Pan pisarza SF mojej mlodości. Stanisław Lem miał wielką wyobraźnię i jeszcze większą intuicję, to prawda ale przywoływanie go jako autorytetu w sprawie AI obecnych czasów a tym bardziej tej jaką ona będzie za 20, 30 lat to pomyłka. To będzie samo programująca i samo ucząca się AI, taka jakiej jeszcze nie ma. Proszę „pomyśleć Lemem” – co on by teraz pisał gdyby żył, teraz gdy wiele jego futurologicznych pomysłów już jest. Robot chirurgiczny przeprowadza bardzo skomplikowane operacje, wielkie systemy przetwarzania danych manipulują ludźmi… Mogę tak długo. Przyszłości nie ma ona się staje…