Stefan Bratkowski: Pod tym samym niebem. Historia Żydów polskich96 min czytania

()

Imigracja fachowców

Pierwsi Żydzi, którzy w X wieku docierali na ziemie przyszłej Polski, byli – co się dzisiaj nagminnie, a zgoła niepotrzebnie przemilcza – muzułmańskimi kupcami z arabskich  kalifatów. Nazywano ich lub nazywali podobno siebie „radanitami” lub „rodanitami”. To miano wyprowadzali dawni historycy żydowscy od Rodanu, o tyle nie bez racji, że jeden ze szlaków karawan z kalifatu kordowańskiego wiódł rzeczywiście doliną Rodanu; byłbym jednak skłonny szukać raczej źródłosłowu w jakimś arabskim imieniu z końcówką „ad-Din”, drugim przypadku od „wiara”, może „Rajj ad-Din”, może „Radi ad-Din”? Szlak do Kordowy potwierdzałoby to, że w kastrowaniu młodych niewolników specjalizowały się leżąca po drodze do Hiszpanii chrześcijańska Ratyzbona i twierdza arabskich korsarzy na brzegu francuskim w dzisiejszym Freinet, wtedy – Fraxinet. Ale zaraz trafimy na dowody kontaktów z Chorezmem, z Azją Centralną…

Kupowali na ziemiach przyszłej Polski głównie skóry i niewolników, zostawiając tysiące arabskich dirhemów. Jednego z tych kupców, Ibrahima ibn Jakuba z Tortosy, wysłali kalif Kordowy, al-Hakama I, i jego żydowski wezyr, Hasdaj ibn-Szaprut, nie tylko dla handlu; Hasdaj korespondował zresztą przez cały kontynent z „kaganem” Chazarów nadwołżańskich, turskiego ludu, który od wypędzonych z Chorezmu rabinów przyjął judaizm. Ibrahimowi, który dotarł do Pragi, centrum handlu niewolnikami, zawdzięczamy najwcześniejsze historycznie wiadomości o twórcach państwa polskiego, takich samych zdobywcach i krwawych zbójcach, jak twórcy innych państw średniowiecznej Europy. Lędzianie, Lędyce, od końcowych lat X wieku nazywani Polanami, przyszłe ziemie polskie wyludnili na całe wieki sprzedażą swych podbijanych pobratymców, czego ilustrację mamy w znaleziskach archeologicznych – znaleziono w ziemi Wielkopolski około 30 tysięcy zakopanych dirhemów arabskich. Na korzyść Mieszka I przemawia to, że w latach 960-980 napływ dirhemów do Wielkopolski zanikł; widać, że chrzest otworzył temu zbójeckiemu światu cywilizację. Chrzest i jak możemy się domyślać – handel. Handel innymi już towarami.

Inni  kupcy z Południa, takiej samej specjalności, najpewniej z Chorezmu lub Bagdadu, mieli swoją stację w Przemyślu, po której odkopano cały skarb dirhemów. Docierać musieli znacznie dalej: w roku 986 chrześcijański już władca Polan, Mieszko, podarował 6-letniemu wtedy cesarzowi niemieckiemu, Ottonowi III… wielbłąda,  który na pewno nie pochodził z miejscowej hodowli. Przyprowadzono go raczej z Azji Centralnej, być może któryś z kupców na nim przyjechał – to była epoka apogeum ciepła w tysiącletnim cyklu temperatur Europy. Szkielet wielbłąda z tej epoki odgrzebano na Rusi kijowskiej.

Z tego prawdopodobnie wzięły się późniejsze, dość fantastyczne domysły, że polscy Żydzi wyszli ze świata Chazarów. Nie dyskwalifikujmy wszakże fantazji dawnych historyków – z kręgu Chazarów wywodzili się prawdopodobnie Karaimi, o religii nieco odrębnej, ale zbliżonej do judaizmu, też uchowani przez wieki w Polsce. 

Trudno przecenić rolę tych arabskich Żydów w narodzinach nowożytnej bankowości europejskiej i obrotu pieniężnego. Bili Europie chrześcijańskiej monety. Prowadzili finanse arcybiskupom i książętom, potem i królom. Wbrew poglądowi Józefa Kuliszera, najwybitniejszego po dziś dzień historyka gospodarki, nie pojawili się w Niemczech dopiero w XI wieku. Już w roku 1096 niemieccy, ściślej – lotaryńscy krzyżowcy w drodze na pierwszą krucjatę napadli kolejno gminy żydowskie w Spirze, potem w Wormacji, Moguncji i  Kolonii; w Moguncji ponoć doszło wręcz do „rzezi”. Swoich zbrojnych wysłali dla ochrony Żydów miejscowi biskupi, a w Moguncji – arcybiskup; ukrócili zapędy krzyżowców. 

Nie było jeszcze mowy o chrześcijańskim antysemityzmie. Papieże wcześniej pisali w obronie Żydów do walczących z Maurami Hiszpanów – ponieważ chrześcijańscy Hiszpanie,  prymitywni wojacy, podejrzewali Żydów, i nie bez podstaw, o sprzyjanie pokonanym Arabom, twórcom niezwykłej cywilizacji. Historyk wojen krzyżowych, Steven Runciman, nie miał wątpliwości – lotaryńskie rycerstwo próbowało swoje długi wobec kupców żydowskich regulować likwidacją wierzycieli. Dlatego spróbuję udowodnić tezę, że pierwsze migracje Żydów, fachowców od pieniądza, także na ziemie polskie i Rusi datować wypada na okres grubo wcześniejszy, niż dopiero wieki XIII i XIV. 

Napłynęliby zapewne i bez obaw przed powtórnymi atakami tego rodzaju (powtórzyły się w pół wieku później). Ziemie polskie, jak się rzekło, pozostaną niedoludnione przez całe stulecia, aż po wiek XIX. Będą ściągały osadników ze wszystkich niemal krajów Europy. Głównie z terenu Niemiec, skąd będą w przewadze napływali później potomkowie  zniemczonych od paru pokoleń Słowian połabskich (dziś Niemcy wschodni nawet nie orientują się, czyimi są potomkami; tym  bardziej nie pamiętają, że nazwy Berlina, Lubeki, Drezna,  Lipska, Rostoku, Chemnitz, nic po niemiecku nie znaczą;  słowiańskie nazwy miejscowe ciągną się aż po przedmieścia  Hamburga). 

Od mniej więcej XI wieku Żydzi byli praktycznie głównymi albo i wyłącznymi w Europie fachowcami od pieniądza. Dlaczego? Jako innowiercy mogli – oni jedyni – uprawiać  kredyt oprocentowany, zwany lichwą, potępiany, zgodnie z tradycją rzymską, zarówno przez chrześcijaństwo, jak przez islam. Uwaga: „lichwa”, od niemieckiego „leihen”, oznaczała każdy kredyt oprocentowany, a nie tylko ten oprocentowany zbyt wysoko, jak to rozumiemy dzisiaj. Żydom między sobą też nie było wolno brać procentów, zgodnie z biblijnym, Mojżeszowym zakazem „brania lichwy od brata”; radzili sobie z tym zakazem dość prosto – przy wielości rodzajów ówczesnych monet starczało należność dłużnika, niby przy wymianie, oznaczyć w innej monecie; handel zawsze pobudzał inteligencję, jak wojna wynalazczość techników. Byli też lepszymi, sprawniejszymi kupcami, przygotowywanymi do swego zawodu od dziecka, a jak wszyscy kupcy w świecie tamtego czasu, nieznającym policji ani innych służb porządku publicznego, mieli prawo (i zresztą musieli) nosić broń. 

Niechęć do Żydów w krajach zachodniej Europy, zwłaszcza w Niemczech, swój zarodek miała w rodzących się później, niżeli we Włoszech, miastach. Chrześcijańscy ich mieszczanie  widzieli w Żydach – z odpowiednią dozą zawiści – silniejszą konkurencję w handlu, rzemiośle i obrocie pieniężnym. Władcy zachodni odkryją szansę bogacenia się kosztem Żydów dopiero  później. Na razie opiekowali się nimi i korzystali z ich finansowej pomocy. To wielki kupiec żydowski z Gloucester sfinansował Anglii podbój Irlandii w 1170 roku, a królowie i  możnowładcy angielscy zadłużali się u żydowskich bogaczy na olbrzymie sumy. Religijne motywy prześladowań, jak podczas  napadów pierwszej krucjaty, posłużą i potem kamuflażowi motywów rzeczywistych, czasem nawet w ogóle nieskrywanych. 

W Polsce i na Rusi osiadali najwcześniej zapewne Żydzi z Lotaryngii, wtedy jeszcze świata mówiących po francusku Walonów: Polacy, jak i Ruś kijowska, co wiemy z wczesno-XII-wiecznej kroniki Nestora, dla określenia Żydów przyswoili sobie francuską wymowę łacińskiego terminu „Judaeus” – „Żid”. Nie zaadaptowali ani owego łacińskiego brzmienia, ani nawet germańskiego  „Jude”, choć przygniatająca większość Żydów na ziemie polskie ciągnęła w następnych wiekach z ziem języka niemieckiego. Językiem Żydów polskich zostanie „jidysz”, niemiecki „platt” o średniowiecznym rodowodzie, powstały z krzyżówki dialektów górno-niemieckich i nadreńskich, z domieszką hebraizmów. Jest rzeczą prawdopodobną, że polskiego słownictwa handlowego, poczynając od samego słowa „handel”, nie przynieśli wcale osiadający później w Polsce niemieccy mieszczanie, lecz właśnie już ci mówiący swoim plattem Żydzi z Niemiec, przybysze wcześniejsi. 

To żydowscy fachowcy w drugiej połowie XII wieku Mieszkowi Staremu, księciu Wielkopolski, notorycznemu nb. fałszerzowi monety, tłoczyli jego denary – z hebrajskimi napisami ku czci swego protektora! Już wtedy jako „servi camerae”, słudzy skarbu, pozostawali pod specjalną ochroną ze strony księcia (można ich oglądać, rozróżniając po charakterystycznych spiczastych czapkach, na słynnych Drzwiach Gnieźnieńskich z końca XII wieku w katedrze gnieźnieńskiej). Kto wyrządził im szkodę, obrażał majestat, bo uderzał w interesy książęce. Zabójca Żyda musiał zapłacić 70 grzywien,  karę najwyższą z możliwych, jak właśnie za obrazę majestatu. Kolejny kronikarz polski wyrzekał, że rodzice uczniów szkół  katedralnych, którzy pobili Żydów, musieli za to płacić kary jak za świętokradztwo – i to najwyraźniej ich, książęcych  Żydów, przeklinał jako poborców podatków, nakładanych przez księcia, zwłaszcza w trybie tzw. „odnowienia” monety (brano lepszą, dawano gorszą; stary pomysł, wypróbowany po wielekroć na Zachodzie). 

Mincerze Mieszka Starego, jak i ci pierwsi Żydzi, osiadający na stałe w Polsce i na Rusi, też zapewne wywodzili się z Lotaryngii, z którą utrzymywał Mieszko Stary bliskie stosunki. Za takim domysłem przemawia fakt, że w odróżnieniu od późniejszych przybyszów z Niemiec dobrze znali hebrajski w mowie i w piśmie.

Ciąg dalszy na stronie następnej

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. slawek 06.06.2021
  2. Walter Chełstowski 08.06.2021
  3. PIRS 15.06.2021