Stanisław Obirek: Łatka na obliczu IPN

06.08.2021

IPN

Moja odpowiedź na apel prof. Petera Rainy

Za sprawą artykułu dr hab. Rafała Łatki w DoRzeczy (17 VII) dr Peter Raina przywitał nowego Prezesa IPN Listem otwartym do Kolegium IPN z 25 VII (w.Polityce.pl – 27 VII). W zakończeniu zamieścił apel do Kolegium IPN oraz do czołowych reprezentantów polskiej nauki humanistycznej.

Jestem dłużnikiem dr Rainy, który jako jeden z pierwszych publikował źródłowe prace na temat relacji Kościół-państwo na długo przed powstaniem IPN-u, stąd moje trzy grosze w sprawie, która powinna zmobilizować Kolegium IPN do bardziej zdecydowanych działań. List dra Petera Rainy jest doniosły a w swojej wielowątkowości sprawił, że postanowiłem poruszyć sprawy znacznie przekraczające jego zawartość.

Od razu zaznaczę, że nie jest to moje pierwsze zajęcie stanowiska w sprawie publikacji opartych na zasobach archiwum IPN. Z racji biograficznych interesuje mnie sposób ich wykorzystania i pisania najnowszej historii Polski. Od początku funkcjonowania IPN-u nie tylko uważnie przyglądałem się dokonaniom historyków związanych z tą instytucją, ale wsłuchiwałem się również w głosy jej krytyków. Jednym z najważniejszych był głos profesor Wiktorii Śliwowskiej, która od początku zwracała uwagę na istotne braki warsztatowe niektórych z młodych historyków. Z upływem czasu widzę, jak mało z tych uwag skorzystali, zwłaszcza ci, którzy lubią nagłaśniać wyniki swoich badań w mediach.

Instytucja IPN w stanie gnicia?

W pewnym momencie Listu Peter Raina rozlicza IPN z dotychczasowej egzystencji: Pomimo dwudziestoletniego istnienia Instytutu IPN, nie wypracowano dotąd pakietu postulatów niezbędnych dla krytycznego studium materiałów operacyjnych SB, w tym tzw. teczek tajnych informatorów. A przecież IPN powstał po to, byśmy mogli odtworzyć prawdziwą historię PRL, a nie kreować zafałszowaną interpretację faktów.

Mógłbym w tym miejscu przytoczyć kilka spraw, w tym lustracyjnych, przy okazji których członkowie IPN-u ośmieszyli się w oczach opinii publicznej. Książka Rafała Łatki i Filipa Musiała domyka tę serię kompromitacji. Za nie wszystkie odpowiedzialność ponoszą decydenci w IPN na czele z prezesami.

Instytut Pamięci Narodowej nie ma szczęścia do prezesów. Dzieje się tak, jako że prezes jest produktem politycznym partii rządzącej. Za czasów Jarosława Szarka nazwałem IPN: Instytucją Prezesa Nijakiego. Gdyby dr Jarosław Szarek nie potknął się o własne nogi nominacją dra Tomasza Greniucha, pewnie zostałby prezesem na drugą kadencję, bowiem do tego momentu nie miał kontrkandydata! W rzeczy samej nominacja dra Tomasza Greniucha była policzkiem wymierzonym w Oddział IPN we Wrocławiu.

Wielu pracowników IPN za taki policzek – już wymierzony całej społeczności IPN – uważa tryb i sposób wylansowania nowego prezesa. Ostatecznie obecny prezes przeszedł pozytywnie przez Senat w wyniku „transakcji handlowej na pchlim targu” pomiędzy PiS i PSL.

Czy wśród instytucji zatrudniającej 2000 pracowników, w tym kilkunastu profesorów tytularnych i kilkudziesięciu doktorów habilitowanych, naprawdę nie ma lepszych kandydatów? Oczywiście, że są. By ich dostrzec, decydenci powinni ściągnąć z oczu okulary do wirtualnej rzeczywistości.

Apelowałem o wylansowanie na prezesa profesora tytularnego, wszak to instytucja w zasadzie naukowa – bez skutku. Nawet w przypadku stanowiska politycznego utytułowany profesor stwarza jakąś przestrzeń niezależności. Doktor w tej instytucji z góry skazany jest na bycie „malowanym”. Wiem, jakie zniechęcenie z tego powodu narasta w środowisku IPN.

Ipeenowski przypadek kardynała H. Gulbinowicza

Dr Peter Raina w manifeście do Kolegium wymienił niemal wszystkich pracowników IPN zaangażowanych w powstanie trzech pozytywnych książek i dwóch artykułów nt. kard. Gulbinowicza do roku 2013. Było to 10 osób.

Dwie osoby z tej grupy: Filip Musiał jako współautor i Krzysztof Sychowicz jako recenzent wydawniczy zostały potem zaangażowane w edycję rewizjonistycznej publikacji o kardynale (Dialog należy kontynuować…, 2020). Do Filipa Musiała dołączył Rafał Łatka jako współautor.

W ramach załącznika do posłania Petera Rainy pozwolę sobie na parę dopowiedzeń. Zgodę na edycję tej prowokacyjnej książki proceduralnie wydał ówczesny dyrektor Wydawnictwa IPN. A ostateczną akceptację – zapewne prezes Jarosław Szarek. Nie wyobrażam sobie, aby sprawa tej edycji nie oparła się o gabinet prezesa – w sytuacji, w której jeszcze przed drukiem książki Rafał Łatka sprokurował medialny spektakl wokół niej również w mediach społecznościowych, kreując się na jedynego obrońcę prawdy historycznej (lato 2020).

Nie wyobrażam sobie również, by ta edycja nastąpiła bez wiedzy prof. Włodzimierza Suleji – ówczesnego dyrektora Biura Badań Historycznych, pionu IPN, w którym był i jest zatrudniony Rafał Łatka. Toteż z wielkim zdumieniem obserwowałem potem zaangażowanie prof. W. Suleji w ruch obrony kardynała H. Gulbinowicza, a następnie we współredakcję krytycznej recenzji książki F. Musiała i R. Łatki w „Dziejach Najnowszych”. Nastąpiło to po dymisji profesora z funkcji dyrektora Biura Badań Historycznych przez Prezesa IPN.

Nic mi nie wiadomo o tym, żeby Kolegium IPN zabrało publiczny i krytyczny głos w sprawie tej edycji. Przeciwnie, jego wiceprzewodniczący dr hab. Sławomir Cenckiewicz dał wyraz poparcia dla książki będącej w fazie produkcji, medialnie poklepując kolegę Rafała Łatkę po ramieniu.

Ten medialny szum wywarł wpływ na stanowisko nuncjatury i na kilka dni przed ukazaniem się książki, umierający kardynał H. Gulbinowicz został ukarany również za rzekomą współpracę z SB. Po tym książka ukazała się – oczywiście za pieniądze podatnika w oficynie IPN.

„Dyzio” kontra „dr Judym” – na kanwie Ludzi Bezdomnych

Według portalu Nauka Polska Rafał Łatka doktorat z nauk politycznych obronił w 2014 r. na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ. Jego promotorem był prof. Antoni Dudek a recenzentami – dr hab. Piotr Kimla z UJ oraz współpracujący profesorem dr hab. Antoni Gryz z Uniwersytetu w Kielcach.

Habilitację z nauk historycznych uzyskał on na Uniwersytecie Kard. Stefana Wyszyńskiego 8 czerwca 2020 r. na podstawie rozprawy wydanej w 2019 r. pt. Episkopat Polski wobec stosunków państwo Kościół i rzeczywistości społeczno-politycznej PRL 1970-1989. Recenzentami tej rozprawy byli: ks. dr hab. Grzegorz Wejman z Uniwersytetu Szczecińskiego, dr hab. Konrad Białecki z UAM oraz ks. dr hab. Dominik Zamiatała z UKSW.

Rafał Łatka habilitację uzyskał w wieku 35 lat. To awans w naukach humanistycznych stosunkowo wczesny. W humanistyce dojrzała habilitacja istotnie wiąże się dojrzałością wiekową. Z ciekawością więc sięgnąłem po tę habilitację i doznałem rozczarowania. Jest dla mnie kompilacją różnych informacji bez nowatorskiej tezy. Rozprawa ma charakter opasłego, pół‑encyklopedycznego podręcznika (840 stron), a nie monografii habilitacyjnej.

Kiedy już doktor wiedział, że habilitację ma w kieszeni (w trybie obecnej ustawy nie ma obligatoryjnego kolokwium, czyli obrony habilitacji) rozpoczął „dyziowanie”. Opublikował 2 czerwca 2020 w nr. 37 (2020) „Glaukopisu” artykuł pt. Rozmowy operacyjne funkcjonariuszy SB z kardynałem Henrykiem Gulbinowiczem (1969-1985). Co godne podkreślenia, Rafał Łatka jest członkiem redakcji „Glaukopisu”. Artykuł ma objętość 4 arkuszy wydawniczych. Te same tezy zostały następnie podjęte w książce współautorskiej.

Wokół tej książki nie było zgiełku. Dopiero wiosną 2021 Peter Raina przy okazji obrony abp. H. Gulbinowicza odsłonił jej braki w książeczce Polowanie na Kardynała. Rafał Łatka wtedy nie zareagował. Atak personalny na Petera Rainę nastąpił dopiero po krytycznej recenzji jego książki o kardynale ze strony dwóch profesorów z IPN w Dziejach Najnowszych, która odsłoniła braki naukowe – właśnie Rafała Łatki.

Będąc w stanie wrzenia doktor uznał profesora za popularyzatora, redukując jego twórczość do paranauki! Jego emocjonalne wzburzenie sprawiło, że nasz bohater zapomniał nawet o tym, że w swojej rozprawie habilitacyjnej najczęściej cytowanym historykiem jest… Peter Raina. Odnosi się do profesora około 180 razy i aż do 19 jego monografii! Skąd ta nagła zmiana postrzegania rzeczywistości u doktora habilitowanego…?

My z Profesora Petera Rainy

Jak wspomniałem na początku, moje pokolenie wychowało się na książkach Petera Rainy. Studiowaliśmy je z wypiekami na twarzy. Jest on dla mnie niedoścignionym historykiem Kościoła w PRL i pewnie długo takim pozostanie. Imponuje mi jego warsztat i rozmach naukowy. Nauczył mnie jak w historii monitorować ducha dziejów i jego dynamikę, jak krytycznie podchodzić do dokumentów, zwłaszcza komunistycznych itd. Bez wątpienia należy mu się order prezydenta dla obcokrajowców za wkład w naukę polską.

Rafał Łatka w porywie, ośmielony udaną próbą lansowania się na kardynale, w niezbyt wybrednym stylu usiłował w DoRzeczy sprowokować Petera Rainę. Ten zaś zareagował jak przystało na wielkiego mistrza i prowokację doktora skwitował jednym słowem: niedorzeczny, by przejść do właściwej narracji. Sensu tej narracji profesora nie uchwycił Rafał Łatka, co wynika z jego riposty (wPolityce.pl – 30 VII). Przecież profesor nie wchodzi z doktorem w żadną dyskusję, polemikę, ale w liście otwartym pobudza Kolegium IPN i świat nauki polskiej do zdyscyplinowana go.

Przed Kolegium stoi zadanie ukrócenia stylu osobliwych wycieczek doktora pod adresem profesora, a przed nauką polską – powstrzymanie go przed arbitralną selekcją i interpretacją faktów, zwłaszcza tych, do których nawiązują materiały SB.

Ten wielowątkowy list otwarty zapewne stanie się pomocnym rachunkiem sumienia, który Kolegium IPN powinno przeprowadzić na najbliższym posiedzeniu.

Zaś przed naukowcami polskimi staje zadanie stworzenia wielotomowej biografii kardynałowi H. Gulbinowiczowi (sine ira et studio) – co odczytuję jako postulat profesora. Nie wyobrażam sobie, aby rękę do tej pracy przykładali ci ipeenowcy, którzy tak dotkliwie skompromitowali IPN przy okazji edycji współautorskiej książki o Kardynale, która dla potomnych niech pozostanie jako trwałe ostrzeżenie, jak nie wolno uprawiać nauki humanistycznej.

<strong>Stanisław Obirek</strong>
Stanisław Obirek

 (ur. 21 sierpnia 1956 w Tomaszowie Lubelskim) – teolog, 
historyk, antropolog kultury, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny 
Uniwersytet Warszawskiego, były jezuita.

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com