01.12.2021
Idą święta… Czas na robienie zapasów i przejrzenie aktualnych ofert. Oto dostępne składniki:
Inflacja i drożyzna. Środki antyinflacyjne rządu w postaci obniżki cen gazu i ropy z równoczesnym zwiększeniem opłat za energię oraz opodatkowanie emerytur anulują ewentualne korzyści dla tych, nie najzamożniejszych przecież konsumentów i sprowadzają całą operację do kategorii zabiegów propagandowych, ewentualnie chwilowo znieczulających. A do tego wyparowują oszczędności…
Pandemia. Drastyczny wzrost zachorowań i zgonów przy kompletnym braku reakcji rządu, co Donald Tusk zakwalifikował do gatunku pospolitego tchórzostwa, bowiem najwyraźniej niepodejmowanie kroków ograniczających rozpowszechnianie wirusa wynika z obawy o utratę poparcia tradycyjnego elektoratu, najbardziej dotkniętego zarazą. Inna rzecz, że ci wyborcy masowo odmawiają szczepień i leczą się amantadyną mimo braku klinicznego potwierdzenia jej skuteczności, więc w rezultacie chorują i umierają, a wirus rozłazi się po całym kraju. Ludzie cierpią, ale poparcie dla PiS w najbardziej dotkniętych chorobą okręgach nie słabnie, co sporo mówi o bazie wyborczej tej partii i zauroczeniu jej elektoratu obecną władzą.
Migracja i kryzys humanitarny na polsko-białoruskiej granicy. Ewidentnie rząd nie jest w stanie pogodzić ochrony granicy przed napędzaną przez Łukaszenkę nielegalną emigracją, a wymogami cywilizowanego kraju w zakresie humanitarnego traktowania uchodźców. Do tego klęska wizerunkowa po ujawnieniu brutalnego wypychania za granicę kobiet i dzieci, które przedostały się na polską stronę i jawne łamanie zobowiązań traktatowych i polskiego prawa. Przy tym ostentacyjny brak jawności: zakaz dostępu do granicy dla dziennikarzy i organizacji humanitarnych dopełniają obrazu. Niezdolność do umiędzynarodowienia konfliktu na granicy i spóźniona reakcja dyplomatyczna po załatwieniu sprawy przez Macrona i Merkel, obnażają bezradność rządzącej prawicy i jej osamotnienie w cywilizowanym świecie.
Konflikt z Unią Europejską. Władza, ze ślepym uporem brnie w łamanie zasad i wartości stanowiących podstawę członkostwa w Unii, takich jak trójpodział władz, praworządność, niezawisłość sądów czy wolność mediów co prowadzi do blokowania unijnych funduszy, a w rezultacie naraża na poważne straty całą gospodarkę i utratę dopłat przez rolników i samorządy.
Jawność życia publicznego. O aktualny przykład lekceważenia tej normy postarał się Trybunał Konstytucyjny, kierowany przez panią Przyłębską podejmując decyzję o wrzuceniu do kosza ustawy zobowiązującej polityków do ujawniania majątków swych rodzin, aby „nie zakłócać ich harmonijnego współżycia”. Nadal jest więc otwarta droga do przepisywania nieruchomości (casus Morawieckiego) i innego mienia na małżonków i dzieci oraz mydlenia oczu wyborcom skromnymi zasobami prominentów i ich skromnym życiem z pensji i pożyczek.
Świąteczny nastrój. W naszym ciągle katolickim kraju jest to domena Kościoła, a także ugruntowanej tradycji i obyczajów. Tymczasem duchowieństwo pogrążyło się w letargu i mimo nalegań Franciszka nie wykazuje zapału do oczyszczenia się ze skazy pedofilii i pazerności, z efektem szerzącego się rozczarowania i znikania wyznawców. Niestety, polski Kościół przybiera twarz obrotnego Don Stanislao.
To byłyby dania główne, a na deser można poszukać czegoś tam, gdzie nieraz biło źródło pozytywnych emocji, to jest w sporcie, a zwłaszcza w poruszających wyobraźnię i budzących patriotyczne uniesienie: piłce nożnej i skokach narciarskich. Tymczasem i tutaj wielka klapa. Dogodną sytuację do zakwalifikowania się na mundial w Katarze spartolił wyrafinowany trener (jak twierdzi w porozumieniu z kapitanem) wystawiając drugi skład na kluczowe (i w rezultacie, przegrane) spotkanie eliminacyjne, co skazało polską reprezentację na trudne do przebrnięcia baraże i prawdopodobną eliminację z imprezy. A skoki? Niebywała słabość naszych mistrzów w pierwszych konkursach powoduje konsternację, ale też rodzi nadzieję, że będzie lepiej, zgodnie z maksymą, że gorzej już być nie może.
Z tymi składnikami zanosi się na niezbyt strawny świąteczny posiłek.

