Marek Jastrząb: Zbrodnia w zawiasach3 min czytania

()

29.12.2021

Obserwuję intensywną nieobecność zmian na lepsze. Zamachy na szczątkową praworządność. Coraz szybsze uciekanie do poprzedniej rzeczywistości. Osłupiałe tkwienie w obecnym Świecie Zgrozy. Jakbyśmy byli zaszokowani rozwojem wypadków. Jakbyśmy od dawna nie wiedzieli, w którą stronę zmierzają konserwatorzy. Jakbyśmy byli zaskoczeni rozmiarami ich bezczelności.

*

Nie trzeba być jasnowidzem, by dostrzec, że na porządku dziennym jest skwapliwe i szczere składanie czczych obietnic, oświadczeń i hucpiarskich deklaracji przy jednoczesnym i równie szczerym ich dementowaniu. Nie trzeba udawać oburzenia na wiadomość, że politycy są przekupni. Pocieszać się i usprawiedliwiać frazesem, że polityka jest brudna. Pazerność, zdzierstwo, nabijanie kabzy, istnieje mnóstwo doprecyzowań, zastępników i uzupełnień tego słowa, zaś wszystkie razem świadczą o naszych skłonnościach do posiadania i gromadzenia.

*

Od kiedy zaczęliśmy przeginać ze stosowaniem poprawności politycznej, zaczęły się schody. Dbałość o nieurażanie ludzi, zaczęła wymykać się spod kontroli. Doszło do tego, że mówienie oczywistych bzdur już nie jest wciskaniem kitu, lecz zostało zdefiniowane jako „mijanie się z prawdą”.

Ochlapus nie oznacza mięczaka bijącego swoją żonę w dni powszednie i pomiędzy odwykami, lecz w społecznej hierarchii awansował na ulubieńca ogółu i stał się naszą świętą krową, równym gościem z niedużymi odchyłami lub nieszczęsną ofiarą nałogu.

Nie mówimy, że kradziej czy pospolity bandyta, to bandyta, ale „ochroniarz własnego mienia”.

Doliniarz, którego przyłapano na zalotach do cudzej portmonetki i którego policja bezskutecznie goniła przez pół miasta, nie idzie odsiadywać swojej niewinności, ale, nabijając się z sądu w kułak, krokiem dumnym i obrażonym, wraca po ukryty w krzakach, zwędzony portfel i krzykliwie domaga się przeprosin za „niesprawiedliwe szykany”. Niczego się nie obawia, gdyż wpojono mu przekonanie o tym, że skoro nie ma kary, to i zbrodni także nie ma.

Wie, że stoi za nim prawo i prawo to nie pozwoli go ukrzywdzić. Wie, że partyjni kumple przedstawią go jako człowieka genetycznie obciążonego uczciwością. Choć wszyscy z nich wiedzą, że kryształowym facetem jest na sejmowej sali, a wychodząc z niej – zmienia się w łajzę. W rozmodlonego pobożnisia podczas mszy, a gdy w kościele pusto, w szelmę łupiącą skarbonki.

Wie, że nie trzeba mu chować się przed cechowaniem pleców, pociąganiem do odpowiedzialności i obcinaniem uszu, ponieważ bezpośrednio po łajdactwie może pójść na proszony raut, gdzie będą gawędzić z nim jak z doszczętnie przyzwoitą istotą i że nic nie stoi na przeszkodzie, by mógł popędzić na swój wykład o etyce.

*

Coraz częstszymi zjawiskiem jest bezinteresowna przemoc. Fizyczna i psychiczna. Winą za to obarczyć należy naszą pobłażliwość wobec dziejącego się zła. Nasze przyzwolenie na deformację pojęcia wyrozumiałości i tolerancji.

Wspólnym wysiłkiem humanitarnych serc stworzyliśmy mordercom, oszustom i hochsztaplerom komfortowe warunki do garowania w gabinetach moralnej odnowy nazywanych więzieniami. To efekt wychowania w kulcie niefrasobliwości. Rezultat edukacyjnych bajdurzeń pod adresem młodego pokolenia. Naszej pseudonaukowej paplaniny traktującej o tym, jak być cnotliwym, a nie tego, jak i co zrobić ze swoim życiem.

Marek Jastrząb

Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • jastrzab: BM