Marek Jastrząb: Zamiast życzeń

31.12.2021

Nie byłem, nie wiem, ale wyobrażam sobie, że w trakcie katastrofy na Titanicu, ludzie zachowywali się podobnie; jedni udawali chojraków jak obecni antyszczepionkowcy, a drudzy próbowali zapomnieć o mieczu Damoklesa. Nawoływanie więc płaskomózgich do przyzwoitego zachowywania się w nieprzyzwoitych czasach, jest tak samo sensowne, jak przekonywanie piranii do żarcia warzyw.

*

Mamy kolejny jubel i w dzień taki tradycja obowiązuje. Jednakowoż co tu świętować, czym się cieszyć?

Tym, że kontynenty, miasta i wsie zwolniono z rozsądku, że tańczymy, śpiewamy, całujemy się pośród setek kowidowych ofiar, pośród wiwatów, złorzeczeń i gremialnej radości z powodu zakończenia starego i rozpoczęcia Nowego Roku Pandemii?

Państwa, państewka i odległe osady grzęznące w masowych zabawach i makabrycznych korowodach, granice szturmowane przez ludzi poszukujących życia, życia oczyszczonego ze strachu, forsowane przez ludzi z rodzinami przeganianych i odpychanych od Annasza do Kajfasza, całe obszary ziemskiego klimatu skazane na anomalie, już nie w przewidywalnej przyszłości, ale dziś, ale teraz, ale codziennie zanurzające planetę w kataklizmach i rozpaczach, szalejąca inflacja, szalejąca drożyzna – my zaś, miast puknąć się w globalne wodogłowie, obłąkani daremną otuchą, uśpieni zapewnieniami, że NIC SIĘ NIE DZIEJE, tkwiący pomiędzy tymi chocholimi powodami do fetowania, wznosimy kielichy z trucizną dla niepoznaki nazwaną szampanem.

Marek Jastrząb

Pisarz, publicysta

Zbiór publicystyki Autora w Bibliotece Studia Opinii

do pobrania w formacie pdf

Print Friendly, PDF & Email