06.05.2022

W 1848 r. w Londynie dwóch panów opublikowało małą książkę. Jej pierwsze zdanie to –„Widmo krąży po Europie – widmo komunizmu” a zdanie kończące, to znane później hasło – „proletariusze wszystkich krajów, łączcie się”. To hasło w strajku sierpniowym w Stoczni Gdańskiej wisiało na drugiej bramie w trochę tylko zmienionej formie – „pracownicy wszystkich zakładów, łączcie się”
Przypominam te ramotki tylko dlatego, że komunizm, już nie jako widmo a realny system władzy państwowej w Rosji Radzieckiej zamienił się w przeciwieństwo tego, co zapowiadał Manifest. Władza w Rosji Radzieckiej, która miała należeć do ludu pracującego miast i wsi – należała do jednostki, do wodza. Wprawdzie znany poeta tamtych czasów pisał – „jednostka zerem, jednostka bzdurą” i dalej, że przeciwieństwem człowieka jako jednostki mają być masy, zwarte, najlepiej wielkie grupy ludzi, co to jak pięść zaciśnięta pokonają każdą przeszkodę. Taką pięścią miała być partia, partia i jej wódz (wtedy Lenin, później Stalin).
Minęło wiele lat od tamtego czasu, świat zmienił się całkowicie, wiedza człowieka o otaczającym go świecie materialnym, o Wszechświecie, jest na zupełnie nieporównywalnym poziomie. Latamy w Kosmos, chcemy skolonizować Marsa, planujemy ruszyć w podróż międzygalaktyczną.
Wydawało się też, że współczesna wiedza o człowieku, o jego naturze i o mechanizmach społecznych decydujących o życiu całych społeczeństw powinna wystarczyć, by nie powstawały znane z przeszłości systemy oparte na totalitarnej władzy skupionej w ręku jednego człowieka.
Jak jest, każdy widzi.
W różnych krajach o bardzo różnej historii i tradycji co chwila do władzy dochodzą ludzie, umiejący bardzo szybko zbudować system, w którym cala władza należy do jednostki: do wodza, naczelnika, prezydenta czy premiera. Demokratyczne z pozoru systemy wyłaniania czy wyboru władz nie stanowią przeszkody do przejmowania całej władzy nawet w dużych państwach przez jednostki najczęściej patologiczne, z licznymi zaburzeniami osobowości, Demokratyczne z pozoru procedury wyłaniania władzy stanowią nawet dodatkową przeszkodę w walce z tymi patologiami. Wytworzyła się sytuacja błędnego kola; chcemy zmienić niedemokratyczną, totalitarną wręcz władzę w ramach procedur, nad którymi ta władza w pełni panuje. To często jest problem nierozwiązywalny.
Nierozwiązywalny dopóty, dopóki będziemy przestrzegać procedur.
Zmiana władzy przeprowadzona w formie rewolucyjnej, która obala zastany porządek, wprowadzając nowe zasady, wymaga przełamania dotychczasowego myślenia.
Możemy to zilustrować przypominając te wszystkie dyskusje jak wyjść z prawnego błota, w które wpędził nas PiS wprowadzając „dobrą zmianę” w całym wymiarze sprawiedliwości. Nieprawidłowo powołani i nadal nieprawidłowo powoływani przez prezydenta sędziowie wydają tysiące wyroków obciążonych wadą prawną, powstałą w momencie ich wybierania przez nową KRS. Odwołanie ich powinno nastąpić na drodze rewolucyjnej, bez przestrzegania tego prawa, które doprowadziło do ich powołania.
W Polsce obecna władza łamie prawo by uzyskać tylko jedno – trwałość pozostania przy władzy.
Jeżeli trzeba zakończyć ten proceder trwający już prawie siedem lat, to może trzeba pomyśleć o rewolucji społecznej; rewolucji, która przekreśli wszystkie szkody i wyprowadzi nas na prostą. Taka rewolucja nie musi, jak ta Wielka Francuska, wprowadzać nowy kalendarz; tak daleko idących zmian nie trzeba.
Ale „głaskanie rzeczywistości”, oglądanie się na popsute przez ekipę rządzącą prawo nic nie da. Trzeba czynu!

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.
