11.05.2022
1.
Dzień D.O. zaczyna się od lektury gazet (to taka synekdocha; portali internetowych tego, co kiedyś było gazetami) polskich i włoskich.
Polskie: Krzywomordy nalega, by banki zwiększyły oprocentowanie depozytów i zapowiada pomoc kredytobiorcom. Czytaj: banki są w większości pisowskie i zdaniem pisu podobnie jak wszystkie inne przedsiębiorstwa pisowskie mogą jechać na stracie, a Glapa dodrukuje, ile mu każą, a potem podniesie stopy dyskontowe, żeby zmniejszać inflację, raty kredytów wzrosną, Krzywomordy znów dopłaci, Glapa dodrukuje, raty kredytów wzrosną, Krzywomordy dopłaci, Glapa dodrukuje i podniesie stopy…
Co? Już to D.O. pisał? No tak… To już trwa od kilku lat i niektórzy nawet tę prawidłowość zauważyli i opisali.
2.

Portale włoskie: wakacje za pasem, więc ukazała się doroczna lista plaż, przy których woda jest czysta (zatrważająco niewiele, ale bywało już gorzej); w ciągu najbliższych dni temperatura przekraczać będzie w wielu miejscach 30 stopni C. Czytaj: wolno będzie włączyć klimatyzację w domach, bo poniżej 27 stopni w cieniu jest to zabronione, oczywiście ze względu na niedostępność rosyjskich surowców energonośnych i rzężenie na najwyższych obrotach włoskiego systemu energetycznego.
Jak więc widać kręgi zainteresowania obu narodów są nieco różne.
3.
Jak już przeczyta i ciśnienie mu się podniesie, D.O. idzie do „palmiarni”, czyli oszklonego balkonu w jego mieszkanku, gdzie większość roślin, w tym palmy, plumbago i bugenwille, przyjechała z właścicielami z Rzymu i jakimś cudem w tym niesprzyjającym klimacie się utrzymują.
Powyższa fraza odnosi się nie tylko do roślin, ale i do ich właścicieli, którzy razem z roślinami przyjechali z Rzymu i jakimś cudem, w tym niesprzyjającym klimacie jeszcze żyją.
Właściwie nie cudem rośliny się utrzymują, tylko wysiłkiem Żony, polegającym m.in. na corocznej wymianie ziemi we wszystkich niemal donicach i doniczkach (a jest ich bodaj 80) i D.O., który taszczy na grzbiecie wory z ziemią, taką, siaką i owaką i idzie w niebagatelne koszty.
A D.O. idzie do 7-metrowej „palmiarni”, bo tam jest termometr, wskazujący temperaturę wewnątrz i na zewnątrz.
To sprawdzanie temperatury to szamański rytuał, odczarowywanie świata. Przez długie miesiące D.O. wypatruje wartości dwucyfrowych, choć świadom jest, że to nienaukowo, bo pomiar jest robiony nie w cieniu, ale na słoneczku, kiedy ono jest. Potem marzy, żeby z przodu pojawiła się dwójka. Potem trójka. I tak dalej.
I kiedy się pojawia z przodu choćby nędzna dwójka, błogość spływa na D.O., stworzenie ciepłolubne.
No a wczoraj po raz drugi w roku 2022, temperatura na termometrze w „palmiarni” przekroczyła 40 stopni: o godzinie 15 było dokładnie 43,1 C.
No: i teraz możemy w palmiarni posiedzieć i popisać. Żeby tylko z ulicy nie ryczały motocykle, mustangi, chargery i inne hałaśliwe wynalazki, działające podniecająco na młodych mężczyzn.
4.
Na różnych filmach amerykańskich powracające do rodzinnych domów marnotrawne córki i powracający marnotrawni synowie konstatują z przerażeniem, że ich ojciec na emeryturze zdziwaczał i chodzi goły po domu.
No: to D.O. ma chyba to samo. Nie, nie stał się ekshibicjonistą, ale ubrania mu doskwierają i idealnego życia upatruje we wstawaniu z łóżka w gatkach i paradowaniu w gatkach przez całą resztę dnia, bez uwierającej bielizny, ściskających brzuchy pasków, zapoconych koszul, przylepiających się spodni itp.; damskiej uwierającej konfekcji nie będzie D.O. wymieniał, bo nie wypada.
5.
A dlaczego nie wypada?
Bo żyjemy w niesprzyjającym klimacie; wszyscy, nie tylko osoby, jak D.O., przeflancowane z cieplejszych i nieco mniej denerwujących krajów.
Przykład?
Na TVN24.pl zawisł artykuł z ocenzurowanym zdjęciem i tytułem: „Britney Spears szokuje fanów i wrzuca nagie zdjęcia do sieci” (https://tvn24.pl/…/britney-spears-pokazuje-nagie…).

No właśnie. D.O. czyjaś nagość nie szokuje, nie „zaniepokaja”, jakby napisali młodzi media workerzy.
D.O. pragnie uprzejmie poinformować, że na 8 miliardów żyjących na tej ładnej planecie istot ludzkich, zasadniczo prawie wszyscy pod ubraniem są nadzy (z wyjątkiem tych, którzy ukrywają pod ubraniami szatańskie łuski i szczecinę, jak pewien Liliput z Żoliborza).
Równie uprzejmie informuje, że ok. 4,5 miliarda z owych istot ma piersi i waginy, a pozostałe 3,5 miliarda ma jądra i penisy.
Gdyby się z tym faktem pogodzić, to może by was, drodzy Koledzy – media workerzy, drodzy fani Britney Spears, jej mniej lub bardziej nagie zdjęcia nie „szokowały”. Nie bylibyście „zaniepokojeni”.
Oczywiście przechadzaniu się w gaciach czy na golasa bardzo nie sprzyjają niskie temperatury.
A ciepłe sprzyjają.
A ponieważ robi się ciepło… Figo-fago, tańczmy nago!
Niech wszystkie Pudelki, których żywot skupia się na obwąchiwaniu genitaliów, stracą źródło utrzymania, bo jak wiadomo: wszyscy goli – nic nie boli!
6.
A co D.O. szokuje?
To, że w poprzek Puszczy Białowieskiej wyrosła zbrodnicza zapora, wyższa niż Mur Berliński. To że w dalszym ciągu odpycha się od polskich (chrześcijańskich) granic nieszczęsne istoty ludzie, skazując je często na straszne cierpienia, choroby, a nawet śmierć (https://biqdata.wyborcza.pl/…/7,159116,28432320…).
I to, że najcudowniejszych, najlepszych, najbardziej altruistycznych spośród Polaków, szajkowy reżim traktuje jak przestępców, prześladuje, aresztuje, bije, rekwiruje (https://wroclaw.wyborcza.pl/…/7,35771,28429048…).
„Nadal w naszych lasach są ludzie, nadal są tam matki z malutkimi dziećmi. A moi mieszkańcy są ścigani za pomaganie im – mówił w emocjonalnym wystąpieniu podczas Samorządowego Okrągłego Stołu we Wrocławiu Marek Nazarko, burmistrz Michałowa”.

O, to D.O. szokuje.
Ale najbardziej szokuje go to, że co trzeci Polak jest wystarczająco głupi i wystarczająco podły, by głosować na szajkę.

7.
A wracając do hasania nago, to dzisiaj mowę tronową w zastępstwie niedysponowanej królowej Elżbiety II wygłosił jej syn, książę Karol.
Co to ma wspólnego?
Ano to, że jak prawie każdy, tak i książę lubi Włochy. Odwiedzał je często, żeby się pozachwycać krajobrazami i architekturą, będącą jego konikiem.
Przemieszkiwał u swoich znajomych arystokratów włoskich.
Raz zamieszkał u zaprzyjaźnionego właściciela Zamku w Lunghezza, cztery mile na wschód od Rzymu. D.O. przejeżdżał koło tego zamku codziennie jadąc z i do domu. Ale to nieważne. Ważne jest to, że jakiś paparazzo z ogromnym teleobiektywem zaczaił się na dachu nieodległego domu i pstryknął, księcia Karola, kiedy ten przechadzał się w stroju adamowym po zamkowych krużgankach.
Dlaczego?
Bo było ciepło i mógł.
Fotografia, zamieszczona w jakimś brukowcu, wywołała tyleż oburzenia za naruszenie prywatności księcia, co cmokania z podziwu na temat matki natury, która księcia obdarzyła bardzo wspaniałomyślnie.
Może pamiętają państwo „skandal”, kiedy inny paparazzo sfotografował z daleka basen przed willą Berlusconiego na Sardynii. Były tam jakieś nieubrane panie, ale był też ówczesny premier Czech Mirek Topolanek. Też nieubrany. No i też z bardzo imponującym wyposażeniem; na tyle, że ukute zostało natychmiast powiedzenie w wielu językach słowiańskich: „Mirek i jego topolanek”.
No. I topolanek Mirka księciu Karolowi by nie zaimponował.
8.
Notabene, królowa Elżbietą w poniedziałek została trzecim, najdłużej panującym monarchą (monarchinią, żeby być precyzyjnym) w znanej historii świata. Tego dnia wyprzedziła o jeden dzień Jana II z Liechtensteinu, który rządził przez 70 lat i 91 dni.
Jak wszystko dobrze pójdzie, to za 34 dni awansuje na drugie miejsce bijąc rekord króla Tajlandii Bhumibola Adulyadeja, który panował przez 70 lat i 126 dni.
Ale by zostać rekordzistką absolutną musi jeszcze rządzić przez ponad dwa lata. Czyli pobić rekord króla Francji Ludwika XIV, który rządził przez 72 lata i 110 dni.
9.
W wyborach na najbardziej popieprzonego prezydenta świata Rodrigo Duterte miałby poważne szanse na zajęcie pierwszego miejsca. Ale to nie on już rządzi Filipinami. Niedzielne wybory wygrał Ferdinand „Bongbong” Marcos, syn oskarżanego o zbrodnie i kradzieże na wielką skalę byłego dyktatora, też Ferdinanda i jego małżonki Imeldy, która zostanie zapamiętana jako posiadaczka 3000 par butów, co w jej ubogim kraju wielu ludzi irytowało.
Bongbong dostał ponad 31 milionów głosów, jego rywalka Leni Roberedo nie doszła do 15 milionów.
Ferdinandowi ludzie mają za złe rodziców, ale prawdziwym probierzem jego przywiązania do demokracji będzie to, czy postawi przed sądem Duterte, czy też puści zbrodniarza wolno.

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
