Andrzej Lewandowski: Białe na zielonym4 min czytania

()

29.06.2022

ECHA WYDARZEŃ: Wimbledon. Kiedyś moje zainteresowanie tenisem było umiarkowane, ale zawsze nazwa WIMBLEDON wydawała się w kibicowskiej głowie obecna. Wimbledon – symbol futbolu największego z wielkich i tenisa…

Z czasem wiedza rosła i się ukorzeniała. Pewna w tym zasługa śp. Zdzisława Ambroziaka, redaktora, siatkarza, znawcy kortu. To On podczas igrzysk seulskich wprowadził mnie w szczegóły tajników tej sztuki „z małą piłeczką”, z przykazaniem, że gdy grają – trybuny mogą się porozumiewać szeptem. Cisza ma być kościelna (bez organów i śpiewów), bo tego wymaga koncentracja…

Teraz tenis – za sprawą Igi Świątek, Huberta Hurkacza; nieco wcześniej dzięki pani wówczas Radwańskiej. I w ogóle z rosnącą liczbą rodaków na światowym korcie – TENIS dał nam (i wciąż mnoży) takie emocje, że i mnie przeniósł do grupy: „wszyscy jesteśmy tenisistami”.

A Wimbledon jawi się jako jedna z największych scen. Białe na zielonym.

Zielone, bo kort trawiasty; zieleń jakby trochę wypsiała, ale przecież „po angielsku” doskonała. Piłka odbija się inaczej, więc i sprawdzian umiejętności jest szczególny.

Biel – bo w strojach wciąż obowiązuje tradycja – na biało. Jak kiedyś, gdy tenis zwano „białym sportem”. Trybuny biel podziwiają. Płeć piękna czasem w zazdrości, bo kostiumy wymarzone sylwetki podkreślają. Panowie – bo… owo „białe”, od desusków poczynając… i tak dalej.

Dzień należy oceniać po zachodzie słońca. Tylko pan Hubertowi Hurkaczowi przyszło to robić wcześniej. Przegrał pierwszą grę. Mimo, że lekko faworyzowany; mimo że stawał dzielnie i walczył… Górą okazał się facet z niższej rankingowo półki. Zrobił to, co niedawno w Halle pan Hubert – wykolegował faworyta, teraz… szczęście i chytrość nie były sprzymierzeńcem. Bywa. Zresztą to i lekcja. Że rankingi z punktami to jedno, ale klasa konkurentów taka, że druga setka może dać radę pierwszej dwudziestce…

Przypomniana prawda jakby nie dotyczyła Igi Świątek. Znów zagrała w inną grę niż rywalka na otwarcie turnieju. Owszem, dała rywalce pograć, ale gdy ta z aspiracjami „bić mistrza” zaczęła atakować, szybko została skarcona. NR 1 znów okazał się numerem jeden; poza dyskusją.

Tak będzie zawsze? Wyniki i rankingi sugerują, ale … sport to przecież niezmiennie „dziś”, jutro zaś… Odpukuję. Hasło „bij mistrza” wciąż obowiązuje, sił przydaje. Dotychczas chwilami, ale… Wciąż pamiętam opowieść Zbyszka Pietrzykowskiego. Gdy się postawił działaczom, ci uznali, że trzeba go postraszyć konkurentem. „Uwierz mi, nie chciałem, ale musiałem go znokautować…”

Radośnie rejestruję, że nasza nr 1 nie poddaje się nastrojowi – jestem najlepsza, więc będę najlepsza… Każda akcja jest ważna; nawet luz widzę bardzo kontrolowany.

Adam Małysz – prezesem narciarstwa. Nie mogło być inaczej, bo tylko on kandydował, choć pewnie inni mieliby też ochotę… Mistrz z medalami, po pasji rajdowej, po dyrektorowaniu w związku, światowiec, medialny itd. Ale przyjdzie przeskoczyć kolejną skocznię. Umownie. Już nie czas bułki z bananem, ani nawet nie tylko „starzejące się” (choć wciąż klasowe) skoki, ale wachlarz konkurencji. A motoru na podobieństwo dr Justyny ani widu, ani słychu…

Zapewne przejmie pan Adam wiceprezesowanie PKOl-owi, bo eksprezes PZN Apoloniusz i to stanowisko przekaże w sztafecie pokoleń. Przydadzą się temperament, doświadczenie, obycie panaeksprezesowskie w wielkim świecie w którejś z ważnych komisji, w sztabie olimpijskim…

Siatkarze zachwycają. Grają w swojej lidze narodów jak natchnieni. Odnowiona kadrowo, przekształcona drużyna, a już zgrana jakby się znali od kołyski. Godna poprzedników – mistrzów świata. Pomysłowa w akcjach, chętna do wojowania. I nowy trener – też robi dobre wrażenie. Spokój, takt, pewność siebie i pewność siły podopiecznych. Słowianin – z drużyną w czasie meczu porozumiewa się… po angielsku. ON radzi, ONI rozumieją… Jakże świat bez granic zmienił i sportowe środowisko. A panna Iga płynnie, swobodnie opowiadająca w pomeczowych konferencjach…

Andrzej Lewandowski


Senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

Więcej w Wikipedii

Zapowiadałem wpis na zasadzie „Ja – jako były”. O zarządzaniu sportem, finansowaniu, układach kadrowych itp. Podtrzymuję, z tym że świeżynki musiały być górą. No, i czekam jak się zaczną urzeczywistniać obietnice premiera o tysiącu hal. Jak kluby, samorządy, organizacje sportowe ocenią ministerialną wieść o rekordzie budżetowym. O strzelnicach w każdej gminie ora oczkach wodnych już nie wspomnę. Rekordy utonięć już podobno mamy…

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.