16.01.2023
Źle uczynisz, Bogusiu, jeśli tak jak zapowiadasz w swoim upuście żółci, zagłosujesz na lewicę, gdyby nie było wspólnej listy opozycji. Jeśli będzie taka fatalna sytuacja, to trzeba głosować na tę partię opozycji, która ma największe poparcie. Czyli na KO, jeśli celem ma być obalenie, czy przynajmniej osłabienie Kaczylandu.
Kiedy funkcjonuje przelicznik D’Hondta, to druga partia odbierze najwięcej głosów obecnej władzy. Lewica, jeśli wejdzie do Sejmu, to kosztem głosów, których nie dostanie KO, czyli Kaczor nie dostanie po łapach, tak jak by mógł. A jeśli Lewica nie wejdzie, to oddane na nią głosy, łącznie z Twoim, wzmocnią w pierwszej kolejności PiS, a dopiero w drugiej i to słabiej KO.
Celem zasadniczym wyborów parlamentarnych, samorządowych i wszelkich innych jest osiągnięcie jakiegoś konkretnego stanu. W przypadku, który nas interesuje, jest nim odebranie władzy (Nie)zjednoczonej Prawicy. Danie wyrazu swoim poglądom nie zawsze się pokrywa z celem, który chcemy osiągnąć.
No to jak będzie, Boguś, z tym głosowaniem?

Ernest Kajetan Skalski
Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.

Odpowiem: Zakładam sytuację, w której KO idzie w bloku z Lewicą (wszystko na to wskazuje); wówczas głosując na Lewicę oddaję głos na całość, z jednoczesnym wskazaniem ludzi, których personalnie wolę.
Druga sytuacja: KO i Lewica idą oddzielnie. Wówczas zakładam, że Lewica jednak się w Sejmie znajdzie, bo czysty układ KO-PiS z prawdopodobną wygraną PiS mnie nie interesuje w ogóle. Też więc głosuję na Lewicę i też na te tylko na te osoby, które bardzo wyraźnie odcinają się od Kościoła.
Oczywiście to wszystko przy założeniu, że Lewica nie wytnie przed wyborami jakiegoś numeru, który mnie zniechęci. Na przykład ze względów taktycznych nie wspomni w programie wyborczym dostatecznie dobitnie o pewnych ważnych wartościach (w moim przypadku chodzi o wartości kulturowe, nie o gospodarcze). Niestety, nie mogę tej ewentualności dziś wykluczyć. Wtedy naturalnie oddam głos na KO. Nie ma możliwości, żebym głosował na PSL lub Hołownię.
I znów to samo…
PO-KO najwyraźniej nie ma nic do zaproponowania poza szantażem: głosujcie na nas, bo nie jesteśmy PISem.
W tej sytuacji wydaje się, że najprostszą drogą do obalenia PiS jest samorowziązania PO.
Ludzie głosujący zgodnie z przekonaniami będą mogli bez obaw zagłosować na swoje ugrupowania pierwszego wyboru. A głosujący li tylko „przeciw PIS” przecież nic nie tracą – wybierając dowolne ugrupowanie niePiS głosują przeciw PiSowi
A i w sumie głosując na PO przecież zupełnie nie wiedzą na co głosują:
Partie liberalną obiecująca JOWy i podatek 3×15, partię konserwatywno-chadecką chcącą tzw „kompromis aborcyjny” do konstytucji wpisywać, czy (zgodnie z zapowiedziami nowego-starego lidera) lewaków obyczajowo-gospodarczych, przebijających w radykalizmie nawet najbardziej lewe skrzydło Lewicy w postaci Razem: gdzie ma nie mieć miejsca nikt, kto nie zgadza się na aborcję do 12 tygodnia i zapowiada się skrócenie tygodnia pracy o 8 godzin.
Swoją drogą – te nagle lewicowy uradykalnienie Donalda Tuska pokazuje, że jednak ma sens obstawanie przy ideałach i nie uleganie szantażom.
W polityce trzeba być pragmatykiem inaczej skończy się jak w Izraelu, wgrywają nacjonaliści z betonem religijnym, a lewica się kłóci. W tej chwili jedyna opcja jest KO i nie ma co wybrzydzać tylko trzeba te wybory wygrać. O różnicach ideowych będzie można rozmawiać a nawet kłócić się po wygranej a nie przed przegrana. To już przerabialiśmy, wiec czas na rozsądek. Najwyższy!!!
Odkładanie trudnych (czy też tylko w ocenie polityków i dziennikarzy „trudnych”) spraw na później też już przerabialiśmy. Skonczyło się zdominowaniem dyskursu i nadawaniem tonu przez PiS, a potem wielkim zwycięstwem wyborczym ZjePów.
Każde z ugrupowań opozycyjnych niesie ze sobą jakiś bagaż doświadczeń, ale przede wszystkim jakiś wizerunek, obraz tego, co sobą reprezentuje. Najczęściej (bo najłatwiej przyczepialne) są to negatywne skojarzenia.
Nad tym trzeba pracować. Narzekanie, że elektorat jest głupi, bo nie rozumie dziejowej misji Platformy Obywatelskiej w żaden sposób tego elektoratu nie przysporzy, co najwyżej zniechęci do pójścia na wybory.
40-50 % elektoratu antyPiS nie chce głosować na PO mimo ogromnej przewagi jaką ma Donald Tusk nad wszystkimi innymi politykami opozycji razem wziętymi, jeśli chodzi o ekspozycję w mediach elektronicznych.
Można jednak spróbować tych ludzi czymś przekonać i wygrać wybory, albo po przegranych znów załamywać ręce, że elektorat nie jest dostatecznie mądry.
Nawet rozumni ludzie zaczynają sie gubić w układance przedwyborczej zakładając, że nadchodzące wybory będą normalne. NIe, nie będą. Te wybory będą ostatecznym zmaganiem sił wstecznictwa i szkodnictwa (PiS) z Polską promodernizacyjną, reprezentowaną przez szereg partii demokratycznych. Najsilniejsze z nich PO-KO, POlska 2050, Lewica i PSL. NAwet jeśli nie stworzą jednej listy musimy zrobić wszystko aby każda z nich dostała się do Sejmu. Tylko taki scenariusz gwarantuje wygraną z PiS Wygrana PiS to porażka Polski o konsekwencjach trudnych dzisiaj do przewidzenia. .