03.03.2023
Fajny film wczoraj widziałam…

Wieczorem, po tym, gdy Jowisz z Wenus zaniechali kosmicznego baraszkowania nad polskim niebem.
Momenty były?
A jakże! Były. Musiały być. Zaprezentowane w całej nagiej okazałości, rzec można: klasyczne, łóżkowe, półpornograficzne. Ale przecież polski film z Piotrem Stramowskim w roli głównej nie może obyć się bez intymnych scen łóżkowych (pościelowych kuchenno-naszafkowych i innych), gołych kobiecych biustów, szczupłych pępków i dziar na wyćwiczonym w siłowni prawdziwie męskim bicepsie.
Oto oglądałam na Netfliksie pełnometrażowy film kryminalny (thriller sensacyjny) pt. „Sługi wojny”. Jego twórcami są: Mariusz Gawryś (Reżyser i scenarzysta), Maciej Strzembosz (współscenarzysta), oraz cała plejada mniej lub bardziej znanych, oraz popularnych, kojarzonych albo nie, młodego pokolenia (albo tego trochę starszego) rodzimych aktorów:
Maria Kania (Marta Zadara), Paweł Królikowski (płk Dolecki), Aleksandra Pisula (Sylwia), Lilia Sadowa (Ministra Kawecka), Zbigniew Stryj (naczelnik Konarski) Karolina Czarnecka (Olga – „czarna charaktera”), Mateusz Rusin (Filip), wspomniana wyżej niekwestionowana gwiazda współczesnej polskiej produkcji kryminalnej Piotr Stramowski (Wojtek Samborski vel „Sambor”), i inni.
Premiera kinowa (krajowa i „światowa”) miała miejsce prawie cztery lata temu (sierpień 2019 r.). Ten film zdążył uzyskać już pięć nominacji do nagród, co może (świadczyć o jego sporej wartości. (Ale nie musi).
O co chodzi? Dwoje (bo płci obojga) policjantów (KWP we Wrocławiu) zostaje oddelegowanych do rozwiązania tajemnicy morderstwa lekarza, światowej klasy specjalisty od przeszczepu szpiku, zarazem szefa firmy (międzynarodowej fundacji) działającej na polu transplantologii.
– Co z Abramskim?
– Nadal nie żyje.
Akcja dzieje się we Wrocławiu, co już jest dla mnie jednym z powodów do zainteresowania i uważnego wyoglądania filmu do końca. Choćby ze względu na tak zwany lokalny patriotyzm. Są bowiem w Wolsce inne duże i piękne miasta, w których zdarzają się profesjonaliści.
Szczerze? Nie zawiodłam się tym razem. Wprawdzie niezbyt lubię Stramowskiego, nie oczekiwałam klasycznej fabuły kryminalnej w stylu produkcji opartych na powieściach Agathy Christie, przygód por. Borewicza w „07- Zgłoś się” albo trochę nowszego „Psy” lub „Zabij mnie glino”, a chciałam nowoczesnej wartkiej akcji osadzonej w naszych wolskich realiach społeczno politycznych. I, szczerze mówiąc, nie zawiodłam się. (Uff). Było tam wszystko w wystarczającej ilości i prawidłowych proporcjach: wartka akcja, inteligentne intrygi, miłość. Dalej, fachowcy od roboty kryminalnej, czarnej, mafijnej oraz szpiegowskiej. Kilka trupów leżących na stole anatomopatologa (Monika Dryl). Zagadka kryminalna, tajemnica. Stąd słuszne miano thrillera sensacyjnego. Było tło polityczne. (Na przykład błyskotliwa, uwarunkowana wielkimi pieniędzmi kariera sekretarki uczynionej przez kogoś ważnego wiceministrą jednego z resortów mundurowych). Oczywiście, były wielkie pieniądze pozyskiwane za pomocą działającej w białych rękawiczkach międzynarodowej mafii związanej z koncernami biotechnologicznymi. Szpiegostwo gospodarcze przykryte immunitetem dyplomatycznym. (To lubię). No i łasi na brudną kasę rodzimi politycy. (To mniej lubię).
„Są takie sprawy, które się jeszcze nie zaczęły, a już mają swoje rozwiązanie”.
(I chyba w tym tkwi całe sedno).
Znowu, jak podczas oglądania każdego filmu sensacyjnego, doszukiwałam się mocnego osadzenia w rzeczywistości, polskości, uwarunkowań resortowych. Jak to ja. Wrażeń, emocji. Po raz kolejny doszłam do wniosku, że wszystkie działania policji (innych służb mundurowych) tłamszone są przez formalne procedury, rozdętą do granic absurdu biurokrację, przez nepotyzm i naciski z zewnątrz. Tajemnica (państwowa i służbowa) staje się farsą, natomiast pierwsze skrzypce gra głupota, nonszalancja władzy, ignorancja przełożonych. Nie wspomnę o jakże narodowym żyrowaniu na ludzkiej empatii oraz uczciwości.
„To policja, nie Urszulanki”.
(Słusznie. Jak naprawdę jest? Każdy widzi).
Zastanawiacie się Państwo nad tytułem mojej recenzji? Co ma pizza do morderstwa transplantologa? I słusznie. Moda na zamawianie pizzy do domu gra tam rolę epizodyczną, drugoplanową, a jednak bardzo ważną.
Ja sama zaś zastanawiam się nad kontekstem tytułu filmu. Zwłaszcza nad tą wojną. Może Wy rozkminicie zjawisko? Kontekst może być typowo podprogowy, także kolejną rozwiązywalną zagadką dla fanów sensacji. Jest napięcie? Tak. Jest zagadka? Oczywiście. Pojawia się coś nieoczywistego? Jak najbardziej.
Jest moc! Jest zabawa, jest rozrywka. Niezłe to. Do obejrzenia. Polecam.
Aneta Wybieralska

Jak zwykle u Pani; ciekawa i z pazurem recenzja. Zawsze czytam.
Ślicznie dziękuję Loli-Loli. :). To miłe. Pozdrawiam serdecznie.