23.04.2023
Profesor Barbara Engelking poproszona o skomentowanie wściekłych ataków na gorzkie słowa prawdy wypowiedziane przez nią pod adresem postaw Polaków w czasie drugiej wojny światowej odpowiedziała krótko – „To jest obłęd”.

Obawiam się, że nie ma racji.
Atakujący ją dobrze wiedza, co robią. Ich reakcje to chłodna kalkulacja polityczna. Dyskredytując prace badaczki, która od 30 lat nic innego nie robi tylko czyta źródła i rozmawia (w większości rozmawiała, bo świadków coraz mniej) z osobami pamiętającymi tamte czasy – premier, minister edukacji, prezes IPN i zwasalowane przez PiS media zaklinają rzeczywistość i chcą, by nie tylko teraźniejszość, ale i historia służyła ich propagandowemu projektowi. Gloryfikowanie własnej niewinności i głoszenie heroizmu Polaków, nawet jeśli nie ma wiele wspólnego z faktami, to wymierny polityczny i wyborczy kapitał.
Przynajmniej na krótka metę.
To nie może się im udać, bo przecież takich badaczy jak Barbara Engelking jest więcej i będzie coraz więcej. Władza propagandystów mierzy się długością ich kadencji, która w końcu się skończy. Czy również wtedy będę zaklinać rzeczywistość, czy wynajdą nowe pola propagandowych zaklęć?
Prof. Obirek pisał niedawno m.in…


Przynajmniej nie pozostawiono tych wściekłych ataków pisowskich czynowników bez odpowiedzi, a zespół badaczy PAN wydał stanowcze oświadczenie odrzucające kłamstwa Morawieckich et consortes. Próba zakłamywania historii zazwyczaj kończy sie tak samo – kompromitacją. CZego serdecznie życzę wszelkim pisowskim „myślicielom”.
IPN w momencie powstawania oceniłem jako projekt czysto polityczny. Umocowanie prawne tej instytucji pozwala ją ocenić, jako „policję polityczną” III RP na usługach PiS.
Problem z IPN jak i kultem tzw. żołnierzy wyklętych jest taki, ze to wymyśliła PO PiS tylko doprowadził do absurdu, co w zamyśle było alternatywa dla PRL-owskiej propagandy. PiS nawet w tym przerósł mistrza.
„To nie może się im udać, bo przecież takich badaczy jak Barbara Engelking jest więcej i będzie coraz więcej”…. Niemen podobnie sądził o „ludziach dobrej woli” i co z tego wyszło?
Niemen miał racje, niemniej jednak to właśnie ludzie dobrej woli, albo jak chcą inni, sprawiedliwi ratują ten podły świat. A jeśli nie ratują to przynajmniej dziki nim podłość jest bardziej widoczna.
Zdaje się że to obszar negatywnego oddziaływania kk który nigdy nie przejął się na poważnie swojej roli w narastaniu antysemityzmu. Po dwudziestu latach od Zagłady jakoś żaden z biskupów nie czuł potrzeby „uporządkowania” tego tematu podczas składania propozycji tematów na Sobór Watykański II. Dokument Nostra Aetate był wynikiem tego co wyszło dopiero w trakcie obrad. Podobne podejście jest także dzisiaj ( np. beatyfikacja Wyszyńskiego) więc cóż się dziwić ludziom którym kościół wyznacza za co bić się w pierś a za co nie ma potrzeby ani ochoty
…większe wrażenie na kk wywarła rewolucja obyczajowa 1968 niż Zagłada, niestety.
Wartość postaw Polaków ratujących Zydów od zagłady była tym większa im wieksze było szmalcownictwo i współdziałanie złych ludzi z NIemcami. Inaczej postawa i ofiara Sprawiedliwych Wsród Narodów ŚWiata a także bezimiennych bohaterów ratujących Żydów byłaby mniej wartościowa i mniej heroiczna. Cóżby to było za bohaterstwo gdyby taka postawa dotyczyła 100% społeczeństwa w Polsce jak chcą pisowscy kłamcy?
Bardzo cieszą listy protestacyjne polskich i zagranicznych badaczy wyrażające solidarność z prof. B. Engelking z jednej strony i potępiające rażąca ingerencje polityków w badania naukowe. Przy okazji polecam lekture ciekawego tekstu red. Turowicza z 1957 r. Dzisiaj jest jeszcze gorzej niż wtedy i antysemityzm wcale nie skrywany ma się dobrze: https://www.tygodnikpowszechny.pl/antysemityzm-145226