Lewy sierpowy
27.05.2023
Po okresie wewnętrznej mobilizacji zwolenników wokół haseł określających własną tożsamość przychodzi czas werbowania wyborców wśród obojętnych i niezdecydowanych.

Tych zaś będzie można przyciągnąć nie wezwaniami do obrony demokracji i praworządności z jednej strony lub tradycyjnych wartości narodowych i religijnych z drugiej, lecz obietnicami lepszego życia i rozwiązania problemów z jakimi borykają się oni w swej codzienności. W rezultacie – głównym przedmiotem kampanii staje się licytacja na mniej lub bardziej skonkretyzowane obietnice składane już nie całemu społeczeństwu lecz skierowane do poszczególnych grup społecznych i zawodowych.
Licytacja ta rozpoczęła się już jakiś czas temu, gdy na początku kwietnia, w odpowiedzi na Tuskowe „babciowe” i kredyty mieszkaniowe %, Lewica zaoferowała 20% wzrost płac w budżetówce, rentę wdowią, a także programy budownictwa żłobków oraz mieszkań na wynajem. Pod koniec kwietnia, w ramach konwencji poświęconej rolnictwu, do tych propozycji Lewica dorzuciła walkę z wykluczeniem komunikacyjnym i ułatwienie dostępu do opieki zdrowotnej oraz rozwiązanie problemów dotyczących wwozu do Polski ukraińskiego zboża.
Na socjalne propozycje opozycji na swojej konwencji PiS odpowiedział ogłaszając podniesienie od nowego roku 500+ do poziomu 800 oraz obiecując bezpłatne leki dla seniorów 65+ i bezpłatne autostrady dla wszystkich. Ze strony opozycji propozycje te spotkały się zaś z ripostą w postaci wezwania przez Lewicę do wprowadzenia trwałego mechanizmu waloryzacji świadczeń oraz propozycji Tuska by waloryzację do poziomu 800+ wprowadzić już od 1 czerwca 23 r. W ten sposób licytacja na obietnice wyborcze zaczęła nabierać coraz większego tempa a wraz ze zbliżaniem się terminu wyborów należy spodziewać się jej dalszego przyspieszenia oraz ciągłego podnoszenia stawek.
Przyglądając się tej licytacji możemy próbować oceniać ją z kilku punktów widzenia. Spróbujmy więc odpowiedzieć tu przynajmniej na dwa z wielu pytań jakie można zadać pod adresem ofert zgłaszanych w przedwyborczej licytacji.
Po pierwsze, z pewnego intelektualnego dystansu należy więc pytać, które z tych obietnic i propozycji są najistotniejsze dla długookresowego rozwiązania problemów społecznych i gospodarczych Polski ?
Natomiast biorąc pod uwagę różnego rodzaju ograniczenia gospodarcze i społeczne trzeba także zapytać: W jakim stopniu propozycje te są realne i możliwe do urzeczywistnienia, w jakim stopniu zaś stanowią oszukańcze i niedające się zrealizować obietnice gruszek na wierzbie?
Jest także trzecie pytanie, które tu pominiemy bo będzie ono wymagało odrębnego rozpatrzenia. To pytanie podstawowe z czysto polityczno – taktycznego punktu widzenia i dotyczy ono tego: które z tych obietnic okażą się najskuteczniejsze, jako narzędzie przyciągnięcia niezdecydowanych wyborców i tym samym umożliwią osiągnięcie wyborczego sukcesu ?
Znaczenie i zdolności do rozwiązywania strategicznych problemów naszego społeczeństwa i gospodarki.
Z tego punktu widzenia najważniejsze są te ze zgłaszanych w przedwyborczej licytacji propozycji i obietnic, które po pierwsze dotykają najbardziej istotnych dla Polski sfer aktywności społecznej, a po drugie proponują wprowadzenie skutecznych i trwałych sposobów ich rozwiązania. Co do tego które z problemów społecznych wymagają najpilniejszego rozwiązania istnieje (przekraczająca nawet podział na władzę i opozycję) zasadnicza zgodność. Zapewne prawie wszystkie siły polityczne zgodzą się, że do problemów tych należy zaliczyć zapewnienie międzynarodowego bezpieczeństwa państwa i utrzymanie możliwie wysokiego rozwoju gospodarczego a z punktu widzenia wewnętrznych problemów społecznych zapewnienie lepszej niż dotąd realizacji takich, konstytucyjnie zagwarantowanych, praw ekonomicznych i socjalnych jak:
– prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy;
– prawo do zabezpieczenia społecznego, w tym w szczególności pomocy osobom niepełnosprawnym;
– prawo do ochrony zdrowia, finansowanej ze środków publicznych;
– prawo do bezpłatnej nauki w szkołach publicznych;
– zapewnienia bezpieczeństwa ekologicznego współczesnemu i przyszłym pokoleniom;
– zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych
Ze względu na aktualne wyzwania stojące przed Polską do listy tej należy zapewne dorzucić: ochronę najsłabszych przed konsekwencjami szoków oraz kryzysów zewnętrznych lub wewnętrznych i ograniczenie ubóstwa, wspieranie rozwoju demograficznego oraz (w związku z procesami starzenia się społeczeństwa) zapewnienie godnych warunków życia osobom w podeszłym wieku.
W odniesieniu do tej kwestii zasadnicze rozbieżności między konkurentami politycznymi pojawiają się jednak na poziomie określenia hierarchii ważności wskazanych tu problemów a przede wszystkim proponowanych metod ich rozwiązywania. W tej ostatniej kwestii przedwyborcze propozycje dają się ująć w trzy zasadnicze grupy.
Pierwszą stanowią obietnice wprowadzenia zmian systemowych i instytucjonalnych mających usprawnić działanie wskazanych tu sfer polityki społecznej. Podejście to prezentuje głównie Lewica obiecując, a nawet domagając się wprowadzenia mechanizmów waloryzacji świadczeń społecznych, utworzenia mechanizmów społecznego i komunalnego budownictwa mieszkaniowego na wynajem, czy obiecując rozbudowę publicznych żłobków i przedszkoli. Do tych systemowych obietnic Lewicy można zaliczyć także nowe regulacje w zakresie tzw. renty wdowiej i (niestety jak dotąd mało skonkretyzowany) program walki z wykluczeniem komunikacyjnym, a także przybliżenie ludziom opieki zdrowotnej przez zwiększenie środków dla gminnych ośrodków zdrowia. Obok lewicy zmiany systemowe dotyczące ochrony zdrowia obiecuje także PO postulująca zwiększenie wydatków na służbę zdrowia do 6% PKB i wprowadzenie w niej szeregu zmian organizacyjnych i instytucjonalnych.
Drugą grupę obietnic składają partie odwołujące się do działania mechanizmów rynkowych. Najbardziej typowym działaniem o takim charakterze są propozycje obniżonego oprocentowania kredytów mieszkaniowych, zgłoszone zarówno przez PiS, jak i PO. W większości jednak obietnice oparte o podejście wolnorynkowe skierowane są nie na rozwiązywanie wskazanych poprzednio problemów społecznych i socjalnych, lecz na pobudzanie aktywności gospodarczej i przedsiębiorczości. Do obietnic tych zaliczyć można zawarte w programie PO dążenie do stworzenia i obniżenia jednolitej daniny dla państwa oraz wprowadzenie wsparcia dla młodych podejmujących działalność gospodarczą. Najwyraźniej jednak ten sposób podejścia do rozwiązywania problemów społecznych reprezentują obecnie Konfederacja oraz w pewnym stopniu sojusz Polski 2050 z PSL, które za swój liberalizm i obietnicę nierozrzucania pieniędzy z helikoptera, doczekały się już pochwały ze strony L. Balcerowicza.
Trzeci sposób podejścia do rozwiązywania problemów społecznych w najczystszej postaci reprezentuje PiS. W kwestiach społecznych i socjalnych zasadzie nie realizuje on skutecznych zmian instytucjonalnych i strukturalnych. Nie udał mu się ani program Mieszkanie +, ani „Polski ład”, ani stworzenie polskiego samochodu elektrycznego, ani stworzenie „Sieci szpitali”, ani chyba żaden z jego wielkich projektów rozwojowych czy społecznych. Natomiast tam, gdzie pojawiają się problemy społeczne wymagające szybkiego rozwiązania – uruchamiane są przez rząd jednorazowe dodatkowe środki skierowane na załatanie kolejnych dziur systemowych. Przykładem jest tu zarówno 13. i 14. emerytura, jak i czeki rozdawane różnorodnym organizacjom czy wybranym samorządom, a w szczególności zgłoszona ostatnio obietnica podwyższenia 500+ do 800+.
Oceniając każde z tych podejść z punktu widzenia ich skuteczności w rozwiązywaniu problemów społecznych można chyba stwierdzić, że potencjalnie najbardziej obiecujące na długą metę są zmiany systemowe obiecywane przez Lewicę i częściowo przez PO. Liberalne i neoliberalne obietnice PO, Trzeciej Drogi i Konfederacji mogą być wprawdzie częściowo skuteczne przy pobudzaniu rozwoju gospodarczego, jednak tak naprawdę (jeśli pominąć skompromitowaną już kompletnie „teorię skapywania”) nie rozwiązują na długa metę żadnego z najważniejszych ze wskazanych wcześniej problemów społecznych i socjalnych. PiS-owska taktyka woluntarystycznego rozdawnictwa środków na rozwiązanie najpilniejszych problemów, także nie daje nadziei na trwałe rozwiązanie naszych problemów a pozwala jedynie na złagodzenie powstających na ich tle napięć.
Ocena realności i wiarygodności obietnic wyborczych
Przechodząc do tego aspektu przedwyborczej licytacji trzeba wskazać, że partie które wejdą po tych wyborach do parlamentu i zdołają utworzyć przyszły rząd przy realizacji swoich obietnic wyborczych natrafią na co najmniej trzy bariery: polityczną, ekonomiczną i społeczną.
Bariera polityczna będzie związana z parlamentarną siłą danego ugrupowania. Co oczywiste pełną możliwość realizacji swoich obietnic uzyska jedynie partia posiadająca nie tylko zwykłą większość lecz także większość pozwalającą na odrzucenie veta prezydenckiego a najlepiej również większość konstytucyjną. Na szczęście dla naszej demokracji sytuacja takiego pełnego zwycięstwa jednej partii raczej nam nie grozi. Jednak w konsekwencji każda ze stających dziś do wyścigu partii będzie zdolna do realizacji jedynie niektórych i to niekoniecznie najważniejszych w jej programie obietnic. Tych dla których będzie zdolna uzyskać akceptację ewentualnych partnerów koalicyjnych oraz takich, które nie napotkają na veto prezydenta i nie będą wymagały zmian konstytucyjnych.
Z tego punktu widzenia najtrudniejsze do realizacji mogą okazać się postulaty i propozycje o charakterze strukturalnym i instytucjonalnym. Ze swej istoty najsilniej naruszają one bowiem istniejące status quo i mogą najmocniej wpadać w konflikt z wartościami reprezentowanymi przez pozostałe partie koalicyjne. Oznacza to, że realizacja obietnic partii demokratycznej opozycji w przypadku ich zwycięstwa natrafi na większe trudności realizacyjne niż realizacja obietnic PiS.w sytuacji jego zwycięstwa. Oczywiście już obecne sprzeczności w ramach Zjednoczonej Prawicy pokazują na polityczne bariery realizacji także jej postulatów. Mogą zaś one ulec poważnemu pogłębieniu (w szczególności w odniesieniu do „przekupujących” wyborców obietnic socjalnych), jeśli dla utrzymania władzy PiS będzie musiał w przyszłym sejmie zawrzeć koalicję z Konfederacją.
W sumie z politycznego punktu widzenia, wiarygodność składanych obietnic zależna jest od politycznej siły poszczególnych ugrupowań i w przypadku samodzielnego zwycięstwa PiS jest ona najwyższa a ulega zmniejszeniu w sytuacji konieczności jego przyszłej koalicji z Konfederacją. Natomiast w przypadku uzyskanie większości parlamentarnej przez partie opozycji demokratycznej największe polityczne szanse realizacji będą miały obietnice wyborcze PO zaś postulaty pozostałych partii będą realizowane na tyle jak dalece uda się im uzależnić od nich istnienie koalicji i w jakim stopniu zostaną one uznane za niesprzeczne z wartościami (celami) pozostałych koalicjantów. W rezultacie wydaje się, że politycznie najmniejsze szanse realizacji będą miały instytucjonalno- systemowe propozycje lewicy, takie jak wprowadzenie stałych mechanizmów waloryzacji świadczeń społecznych, wzmocnienie ochrony pracowników i roli związków zawodowych czy ograniczenie śmieciowych form zatrudnienia.
Z ekonomicznego punktu widzenia najważniejszym ograniczeniem realizacji obietnic wyborczych będzie zdolność państwa do wygospodarowania środków na ich sfinansowanie. W tej kwestii, wobec obecnego zagrożenia inflacyjnego, zasadnicze jest pytanie, jak bardzo dla sfinansowania obietnic wyborczych dopuszczalne jest powiększanie deficytu i zadłużenia finansów publicznych i w jakim stopniu grozi to utrzymywaniem się wysokiej (nawet jeśli spadającej) inflacji oraz spowolnieniem wzrostu gospodarczego. Na pytanie to ekonomiści nie udzielają jednej i bezdyskusyjnej odpowiedzi. Konsekwentni liberałowie jak L. Balcerowicz, B. Grabowski czy nawet I. Leszczyna uważają oczywiście, że możliwości finansowe budżetu i konieczność ograniczania podaży pieniądza muszą stanowić twardą zaporę dla rozbudowywania programów socjalnych. Wielu ekonomistów wskazuje jednak, że w imię „wyższych” celów społecznych dopuszczalne może być zadłużanie budżetu oraz zwalczanie inflacji raczej przez politykę propodażową niż przez restrykcje pieniężne i budżetowe.
Doświadczenia wielu krajów realizujących rozwinięte programy socjalne pokazują też, że pobudzanie poprzez zwiększanie deficytu i długu publicznego wcale nie musi prowadzić do nadmiernej inflacji i katastrofy finansów publicznych, jeśli tylko powiązane jest z odpowiednim wzrostem zdolności podażowych lub opiera się o akceptowalną redystrybucję dochodów. W konsekwencji trzeba więc przyjąć, że ekonomiczna bariera realizacji obietnic wyborczych nie ma wcale absolutnego i obiektywnego charakteru, lecz jej siła będzie zależała z jednej strony od respektowania, doktrynalnie przyjętych za „niewzruszalne”, zasad gospodarki publicznej oraz z drugiej od umiejętności zastosowania wieloczynnikowej polityki obejmującej: wykorzystanie deficytu i wewnętrznego długu publicznego, polityki propodażowej oraz środków zewnętrznych (w naszych warunkach pochodzących głównie z funduszy Europejskich i KPO).
Realność obietnic wyborczych może być także podana w wątpliwość ze względów społecznych i instytucjonalnych. Najogólniej sprowadzają się one do tego, że każda ze zgłaszanych w kampanii wyborczej propozycji wymaga przecież uruchomienia odpowiednio sprawnych rozwiązań instytucjonalnych, a także uzyskania minimum akceptacji społecznej dla ich funkcjonowania.
Z tego punktu widzenia najłatwiejsze do realizacji wydają się propozycje odwołujące się do wykorzystania mechanizmów rynkowych. Dla ich realizacji wystarczy bowiem wycofanie się państwa z określonej sfery i pozostawienie jej regulacji wolnemu rynkowi. Jeśli uznamy, że (jak kiedyś powiedział T Syryjczyk) najlepszą polityką gospodarczą i społeczną jest brak takiej polityki, to nie będzie to wymagało od polityków i administracji ani szczególnych kompetencji fachowych, ani moralnych. Niestety nieregulowany mechanizm rynkowy często okazuje się nieskuteczny, jako narzędzie rozwiązywania problemów gospodarczych a w szczególności społecznych. Natomiast w momencie w którym państwo podejmuje się regulacji mechanizmu rynkowego wyraźnie rosną wymagania dotyczące zarówno fachowych, jak i moralnych kwalifikacji kadr politycznych i administracyjnych. Zaś największym zagrożeniem dla realizacji celów wyborczych stają się takie zjawiska jak lobbing, korupcja polityczna, nepotyzm, kolesiostwo oraz brak czytelnych mechanizmów doboru kadr i podejmowania decyzji.
Z punktu widzenia organizacyjnego względnie łatwe do realizacji wydają się także PiS-owskie obietnice polegające na woluntarystycznym rozdawnictwie środków na „przekupstwo wyborcze” i łatanie najpilniejszych problemów społecznych. Nie wymaga to wysoko kwalifikowanych kadr ani specjalnych umiejętności organizacyjnych czy administracyjnych natomiast podobnie jak przy regulacji rynku podatne jest na korupcję, nepotyzm i subiektywizm przy podejmowaniu decyzji.
Niewątpliwie najtrudniejsze w realizacji mogą się okazać lewicowe obietnice systemowego i organizacyjnego rozwiązania najważniejszych problemów socjalnych i społecznych. Będą one wymagały stworzenia materialnych i organizacyjnych warunków dla sprawnego funkcjonowania władz i organów politycznych i administracyjnych. W szczególności czytelnych obiektywnie sprawdzalnych mechanizmów doboru i kontroli kadr oraz zminimalizowania politycznego podporządkowania administracji państwowej i samorządowej.
Podsumowując, wszystko wskazuje, że wybierając między obietnicami składanymi w przedwyborczej licytacji trzeba będzie zdecydować się na wybór między zgłaszanymi głównie przez Lewicę i w części przez PO, najbardziej ambitnymi i najlepiej rozwiązującymi problemy społeczne, lecz trudnymi w realizacji, obietnicami zmian systemowych, a znacznie mniej skutecznymi społecznie za to łatwiejszymi w realizacji, rozwiązaniami rynkowymi proponowanymi radykalnie przez Konfederację a w umiarkowanym zakresie przez Trzecią Drogę i KO i w końcu między mało skuteczną w długookresowym rozwiązywaniu problemów społecznych, lecz efektowną na krótką metę i względnie łatwą w realizacji PiS-owską obietnicą interwencyjnego rozwiązywania najpilniejszych problemów. (W szczególności, jeśli dotyczą one grup społecznych ważnych wyborczo dla tej partii).
Nie wchodząc tu w wyborczą efektywność tych propozycji można jednak wyrazić obawę, że bardzo wielu dotąd niezdecydowanych wyborców wybierze raczej wróbla w garści niż kanarka na dachu.
Janusz J. Tomidajewicz
Em. profesor ekonomii na UEP i w Uniwersytecie Zielonogórskim.
Założyciel Unii Pracy i wieloletni członek jej władz krajowych i regionalnych.
