Justyna Reczeniedi: Dziewczyna i Lis13 min czytania

()


25.12.2023

Ilustracja: Marta Dunicz

I. Dar utracony i pierwsze wejrzenie

W małym mieście, na peryferiach obok lasu żyła samotnie pogodnej natury Dziewczyna.

Była zazwyczaj lekko uśmiechnięta, choć wiecznie zapracowana, goniąca za czymś, co z jednej strony było ściśle określonym celem, a z drugiej czymś nieuchwytnym, czego w istocie sama nie pojmowała.

Dziewczyna miała w miarę uporządkowany świat i swoje pasje, którym się z radością oddawała, była bowiem pół rzemieślnikiem – pół artystką, rozmiłowaną w muzyce i śpiewie. Codziennie wyznaczała sobie zadania, były to różne mniej lub bardziej prozaiczne, drobne i większe artystyczne czynności, które nieomal zawsze udawało jej się doprowadzić do końca. Dziewczynie wydawało się, że wiedzie dobre, inspirujące, jednakowoż spokojne życie.

Pewnego dnia usłyszała, że w lesie pojawiał się młody Lis. Mówiono o jego wyjątkowości, ponieważ posiadał niezwykłe cechy – mimo swojego młodego wieku i delikatnej masy ciała potrafił być najszybszy. Przemierzał przepastne łąki z niewyobrażalną prędkością, prześcigając naturę. Jego szybkość była zadziwiająca tak dla zwierząt, jak i dla ludzi. Dziewczyna widziała go parę razy z daleka, jak niemal szybował z wdziękiem o zmroku. Czasem widywano go także, gdy wstawał dzień, niedaleko ludzkich domostw; nikt nie mógł dorównać mu zwinnością i pięknem w jego szalonym pędzie.

Tuż przed początkiem lata przyszły jednak złe wieści. Powtarzano, że młody Lis nagle przestał pojawiać się w lesie, a nawet jeśli z rzadka bywał, to snuł się osowiały, niechętny, by rozwinąć swój dawny pęd, nadlisią biegłość, która do niedawna była tak imponującym wyczynem.

Któregoś dnia pewna dziennikarka, lubująca się w tematach przyrodniczych, poprosiła Dziewczynę, aby jeśli to możliwe, spróbowała zająć się Lisem. Mieszka tak blisko lasu, kocha naturę, może uda jej się mu pomóc? Wszyscy byli do niedawna zachwyceni pięknem, które wnosił do lasu, jego niepohamowaną szybkością, która zakrawała na cud. Co mogło się stać, dlaczego Lis nagle przestał być tym samym Lisem, którego tak podziwiali? Każdy, kto znał Lisa, w skrytości ducha miał o to do niego małą pretensję.

Dziewczyna długo zbierała się do misji, którą powierzyła jej dziennikarka. Dlaczego młody, pełen pasji Lis stracił nagle zapał do tego, co mu najpiękniej wychodziło? Dlaczego porzucił swój dar i talent? W jaki sposób można byłoby mu pomóc odzyskać siebie?

„Może trzeba to po prostu uszanować” – postanowiła Dziewczyna, która intuicyjnie potrafiła współodczuwać – „Tak bardzo chciałabym poznać jego myśli… Przy mnie będzie mógł być sobą”.

Z początkiem jesieni, kiedy słońce wesoło przygrzewało żółtawe liście, Dziewczyna wyszła na polanę, gdzie czasami go widywano, i zawołała:

– Lisie, podejdź do mnie. Jestem dziewczyną, która mieszka w domu na skraju lasu. Lubię śpiewać pieśni i kocham ten las, w którym ty mieszkasz. Pozwól mi ze sobą porozmawiać…!

Lis, czego się Dziewczyna nie spodziewała, wyszedł do niej natychmiast, pełen wdzięku i odwagi.

Dziewczyna uśmiechnęła się do niego z nadzieją w sercu, a on powiedział:

– Możemy rozmawiać, o wszystkim.

I tak zaczęły się ich codzienne, wielogodzinne rozmowy: bez oceniania, bez przekonywania, zawsze z prawem do popełnienia błędu; rozmowy, które były darem.

***

Dziewczyna, siedząc w pociągu, patrzy na biel krajobrazu. Śnieg prószy, przez co nagle dzień się rozjaśnił, światło pada na jej dojrzałą twarz… Myśli jej mkną tak szybko, jak obrazy za oknem.

„Lisie, gdzie teraz jesteś?”

II. Piękno jest w środku

Lis powoli dawał się oswoić. Przychodził na dłużej, siadywał naprzeciwko Dziewczyny i stawał się najlepszym kompanem do rozmów; a one były zawsze pełne filozoficznych pytań:

Po co żyjemy? Co jest naprawdę ważne? Kim jesteśmy?
Jakie jest nasze przeznaczenie?
Czy istnieje obiektywna etyka?
Czy wolność od cierpienia jest możliwa, czy jest w ogóle pożądana?
Czy naszym celem jest powrót do „źródła” czy niekończąca się kreacja i ekspansja?

Po dwóch tygodniach spacerów z Lisem i ich leśnych rozmów Dziewczyna miała sen. Opisała go zaraz po przebudzeniu w swoim notatniku.

„Śniło mi się, że spałam. Mój sen był spokojny, twardy, niczym ‘sen sprawiedliwego’. Mimo to widziałam siebie od zewnątrz. Część mnie unosiła się nade mną przyglądając beznamiętnie z boku. Widziałam siebie, jak leżę we własnym łóżku na wznak, miarowo oddycham; widziałam swój profil i rozsypane na poduszce włosy. Leżałam tak bardzo długo i nic nie zapowiadało, że się coś zmieni, coś wydarzy, czy że przebudzę się z tego snu…

Wciąż leżąc i śpiąc otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą unoszącą się postać. Ciało to zawisło nade mną, dosłownie milimetry dzieliły go od mojego ciała. Nie było to jednak doznanie erotyczne. Postać unosiła się nade mną, budząc we mnie rosnące przekonanie, że oto mam przed sobą Lisa we wcieleniu człowieka. Ciała nie dotykając się były ze sobą zespolone. Jakby w zwolnionym tempie wirowały ze sobą i przetaczały się. Pamiętam jasną twarz tej postaci. Była w niej czułość, ból, piękno i moc. Chcieliśmy się nawzajem wchłonąć.”

Dziewczyna poczuła się błogo, z jednej strony – było to dość zabawne, z drugiej wzrastało w niej niepokojące przeczucie, ekstatyczna czułość wobec Lisa.

III. Przemijanie

Jesień bardzo szybko zamieniła się w przygnaną przez zawieje śnieżne zimę w srogiej postaci. Wspólne spacery w kolorowych liściach niosły teraz za sobą urok przedzierania się przez oszronione knieje i skrzypiący pod stopami śnieg. W lesie panowała cisza, mogli więc odbywać długie wędrówki niemal „ramię w ramię”, choć Lis nigdy nie podchodził bliżej, trzymając wyznaczony przez siebie dystans. Dziewczyna jednak dobrze słyszała jego głos, gdy przemawiał do niej, czuła jego dobre intencje, ale też narastający w nim, dojmujący smutek.

Nie pamięta, kiedy poczuła pierwsze ukłucie ze swoistym rodzajem bezradności, tak z powodu cierpienia Lisa, jak i… kiedy pewnego wieczoru patrząc w lustro uchwyciła w nim nagle cień własnego przemijania. Nie przyniosło to żadnego głębszego zrozumienia, za to wiele pytań w głowie, z którymi zostajemy, stopniowo tracąc swą dziecinną wiarę w ustalony przez – kulturowe przekonania, tradycję, czy religijne maksymy – porządek świata.

„Lisie, podejdź do mnie, spotkajmy się chociaż raz” – wyrzekła nagle jednym tchem, pewnego, zdawałoby się jaśniejszego, dnia.

Lis z początku nie odpowiadał; jego przygnębienie było dotkliwe, spojrzenie dzikich oczu błagalne, a przy tym wielkość lasu zdawała się – przepastna. A co począć z odpowiedzią na te wszystkie najtrudniejsze w świecie pytania, które próbujemy na wszelkie sposoby tłumaczyć, doznając co i raz to olśnienia, to zwątpienia, mistycznych uniesień, szukając magii i naukowych wyjaśnień, w codziennych zjawiskach, prześmiewczo wytykając sobie naiwne założenia?

I nagle Lis obiecał, że przyjdzie. Tak, postanowił, że wreszcie ją odwiedzi, wemknie się przez otwarte drzwi do domu Dziewczyny i tam spędzi z nią trzy wieczory. Choć nieoswojony, zostanie z nią w cieple i bliskości w ustalonym czasie.

Ta nieoczekiwana decyzja uradowała duszę Dziewczyny i rzuciła ją w wir przygotowań do spotkania z Lisem. Zaczęła wielkie zimowe porządki i gotowanie najrozmaitszych potraw, które mogłyby ucieszyć podniebienie przyjaciela. Wyczyściła wszystkie kąty, ogrzała dom drewnem z kominka, a w najcieplejszym i najbardziej przytulnym, jej zdaniem, miejscu uszykowała mu legowisko. Zapaliła świece, nucąc melodie tęsknych pieśni. Zaczęło się fascynujące oczekiwanie, które przeplatało się z rosnącym w jej sercu coraz bardziej oczywistym przekonaniem, że wszystko jest dane tylko na chwilę.

Trzy dni minęły jak sen, na niekończących się rozmowach, bezsennych nocach, urwanych drzemkach, małych uśmiechach, degustacji pyszności, przygotowanych przez Dziewczynę. Lis, choć wdzięczny za to wszystko i prawie oswojony, trzymał się wciąż z daleka; nie do pomyślenia było przesunąć ręką po jego lśniącym futrze. Choć przecież nie był już dziki, bliska czułość między Dziewczyną a zwierzęciem była nieosiągalna, jednak nikt nikomu nie czynił z tego powodu jakichkolwiek wyrzutów.

IV. Bliskość

Bliskość tych trzech zimowych wieczorów spowodowała coś w rodzaju melancholii u Dziewczyny i jeszcze większego rozstroju, a następnie jakiegoś niby-wyciszenia wraz z narastającą niezrozumiałą w oczach Dziewczyny stopniową izolacją ze strony Lisa, wędrówką w jego dziwny, lisi świat.

Kiedy przyszła wiosna i jej pierwsze podmuchy, które w promieniach słonecznych smagały twarze i ciała, Dziewczyna poczuła się znowu krzepko. Zaczęła na powrót zajmować się swoją pracą twórczą, a Lis przyglądał się temu z oddali. Nie pozwolił jej całkowicie oddać się życiu bez niego, wciąż chciał być w nim trochę obecny, nie dając Dziewczynie bliżej do siebie podejść.

Lis często opowiadał jej o swym bólu, a Dziewczyna uparcie pragnęła ten ból uśmierzyć, imając się rozmaitych pomysłów i sposobów. Wrócili do tematu jego wybitnego talentu, który z każdym miesiącem wyglądał na bezpowrotnie pogrzebany. Dziewczyna zaproponowała, że z łatwością pomoże Lisowi wrócić do dawnej formy i świetności jego wyczynów, co Lis początkowo podchwycił skwapliwie, a po niedługiej przerwie niezgrabnie się z tego wycofał, czym w rezultacie doprowadził Dziewczynę do furii.

Zamknięta w domu, z postanowieniem stałego zażegnania kłopotów związanych z Lisem („ponieważ w żaden sposób nie potrafi mu pomóc – ani ona, ani nikt”), po kilku dniach usłyszała raptem ciche drapanie do drzwi.

„Co u Ciebie? – zapytał Lis – Czy możemy ze sobą rozmawiać jak dawniej?”

V. Odrzucenie

Emocje, którymi karmiła się Dziewczyna przez wiele miesięcy spotkań z Lisem, a których zmiennymi były tylko pory roku wraz z ich pięknem, spowodowały namnożenie się nieskończonej ilości pytań, poczucia zarazem szczęścia i beznadziei, przy jednoczesnym zrozumieniu niemożności połączenia ze sobą istoty rzeczy niepołączalnych.

Próby pomocy Lisowi i lekarstwo z lasu, a potem nieśmiały początek powrotu do jego zdrowia wniosły w życie Dziewczyny kolejną wiarę w sprawczość i dobro tej więzi, która powstała między nimi.

Kiedy zbliżała się pora wiosenna, z widocznymi już pąkami na gałęziach Lis powrócił do lasu na stałe, obiecawszy Dziewczynie, że odwiedzi ją ponownie; może na dłużej, a może będzie bywał regularnie, już na zawsze… Przygotowaniom do jego wizyty towarzyszyła niebywała euforia – ciasta i ciasteczka wylądowały w piekarniku, Lis bowiem okazał się niemałym łasuchem. Wiosenne porządki zdominowały codzienność Dziewczyny; chciała mu ofiarować wszystko, co najlepsze, łącznie ze swoim wyglądem i najlepszą wersją siebie, nie zadając sobie pytania, czy to ma jakiekolwiek znaczenie dla Lisa.

Ale czy można zbliżyć się do Lisa? Czyż Lis może móc/chcieć/zapragnąć naprawdę zbliżyć się do człowieka?

Dziewczyna każdego dnia stawiała sobie to pytanie, usiłując pojąć niepojętą relację. Choć wielokrotnie raniona przez Lisa, przez jego wykręty, kryjówki, ucieczki i powroty, jego szczere łzy i szyderczy śmiech, jego mądrość i niechęć dorównywania ludziom, podziwiała go i tęskniła nawet, gdy rozmawiali, gdy był blisko milczący i gdy tkwił w swojej lisiej norze daleko, jakże daleko…

Pewnego ciepłego popołudnia wróciła do domu, w którym czekał na nią list:

(…)

Był to list nader długi, pisany w rozmysłem, z dużą ilością słów, które można by było streścić w następujący sposób: „Nie mogę tak. Choć wiele ci zawdzięczam. Być może do zobaczenia gdzieś, kiedyś…”

***

Jest koniec lata, słońce przygrzewa wciąż bardzo mocno i w ten bezwietrzny dzień, czuć w powietrzu błogość jak za dawnych dni wczesnego dzieciństwa. Dziewczyna leży na piasku nad wodą, jest cicho, z oddali słychać tylko głosy nielicznych dziwaków podobnych do niej, którzy przyszli tu bez żadnego konkretnego celu, wprost dla uroku tego miejsca. Jest sama i czuje, że w tej chwili nie ma właściwie nikomu nic do wyjaśnienia. To miłe poczucie powoduje w niej narastające roztargnienie; ciśnienie krwi spada… „ani żyć, ani umierać”, jednak samo to, że nie musi się nigdzie spieszyć, ani nawet podążać dokądkolwiek, daje jej poczucie małej radości. Ciepłe wrześniowe powietrze muska skórę; ta pieszczota jest podarunkiem od losu. Rozprasza się coraz bardziej, jakby była stworzona z miliona kawałków, które w tej przyjemności łączą się z piaskiem i niebem. Powieki Dziewczyny leniwie opadają; i w tej nirwanie towarzyszy jej jedna myśl: że gdzieś tam w świecie żyje Lis. I nie jest ta myśl niczym przykrym. Z jaką lekkością oddala się dawny smutek! Przesypujące się przez jej palce ziarenka piasku to nie nostalgia, tylko swoiste ożywienie. I czuje, że nic nie ma znaczenia, poza tym, że dzierży w dłoni ciepło ostatnich dni letniego słońca.

VI. Święta

Pół roku później w domu unosi się zapach wigilijnej kapusty, farszu na uszka z grzybami, kompotu z suszu i świeżo upieczonych pierników. W ten dzień, jakże krótki, szybko zapadnie zmrok i zaraz robi się odświętnie. Cisza i światełka w różnych kolorach nadają tej chwili uroczysty charakter. Dziewczyna spodziewa się gości; leniwym ruchem czesze ciemne swe włosy; wszystko już przygotowane, więc to moment wytchnienia i zadumy… Czy to można nazwać szczęściem? Tak, ponieważ już wie, że wszystko jest sprawą optyki, czasu i cierpliwości. Spogląda za okno, w lesie śnieg, z nieba coś delikatnie prószy, drzewa iglaste bieląc się dostojnie, uśmiechają się jakby do niej, nostalgicznie.

Ta lekcja jest o tym, byś zrozumiał, czym i kim jesteś; reszta jest niepojętym milczeniem, wolnym od schematów i ludzkich wymysłów.

Justyna Reczeniedi


Solistka Polskiej Opery Królewskiej

Ostatnia uczennica Bogny Sokorskiej – Słowika Warszawy
Profesor wokalistyki Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach
Polonistka; autorka biografii Bogny Sokorskiej i Stanisława Gruszczyńskiego

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

19 komentarzy

  1. HK 28.12.2023
    • Justyna 29.12.2023
  2. Lech 29.12.2023
    • Justyna 29.12.2023
  3. Adrian 01.01.2024
    • Justyna 01.01.2024
  4. slawek 03.01.2024
    • Justyna 03.01.2024
      • slawek 03.01.2024
        • Justyna 05.01.2024
  5. Bernadetta 03.01.2024
  6. Justyna 06.01.2024
  7. Czytelniczka 08.01.2024
  8. Alina 09.01.2024
  9. Bungo 10.01.2024
  10. Izydor 11.01.2024
  11. Justyna 11.01.2024
  12. Senex 12.01.2024
    • Justyna 13.01.2024