Marek Jastrząb: Spacerkiem po dwulicowości2 min czytania

()


01.01.2024

Po rozwichrzonej i wyrywkowej erudycji literata błąkają się jakieś strzępy, odłamki i przebłyski o czymś, co się drzewiej rozumiało bez słów: w trakcie wymawiania nazwiska bohatera „Czekając na Godota”. Sztuka ta należała do spektakli wałkowanych na okrągło. Przed laty, bo teraz pamięta się o jej przesłaniu trochę mniej, niż niewiele, ot, zaledwie mniej, niż nic.

Do zwyczajów byle intelektualisty należało wtedy być na bieżąco z problematyką utworu. Znać imiona osób dramatu i wiedzieć, po co ten nieszczęsny Godot ma przyjść. A kiedy ów „byle intelektualista” mógł dodatkowo błysnąć znajomością pozostałych utworów Becketta, było więcej niż cacy. Lecz pojemnik z pamięcią ma swoje pojemności; zdarza się, że niektóre szczegóły jakiegoś wydarzenia (np. sztuki) przepadają: wyparte i przytłoczone przez inne.

Spektakle o rozpadzie, pokawałkowaniu człeka, absurdzie istnienia i redukcji ludzkich pragnień, były to tematy przemawiające do wyobraźni, ostrzegawcze sygnały wysyłane przez noblistę. Kwestie nie traktowane poważnie i zdecydowanie odległe od realiów. Tym niemniej dzieła jego cieszyły się opętanym powodzeniem i otwierały drzwi do bycia uważanym za oczytanego.

Niestety, sygnały te zostały zlekceważone i choć prorocze, to „poszły się gonić”; Godot dzisiejszy, to facio symbolizujący obaloną władzę. Umysłowy menel, chodząca pomyłka i cykliczne rozczarowanie. Zwykły łapserdak bardzo dumny z tego, że jest abnegatem. Który, gdy mu to udowodnić, czuje się urażony i sponiewierany nienawistnym słowem. Przeciw czemu protestuje ze wszystkich sił. A czyni to przy rechotliwej aprobacie swoich fanów i w akompaniamencie słów bezwarunkowego uznania. Mimo to są w nim niewyczerpane pokłady uśmiechniętych złudzeń, bo nawet kiedy zerwano mu z twarzy gacie i okazało się, że już nie dysponuje żadnymi argumentami na obecność gdziekolwiek, to nadal są tacy, co mu wierzą jak Wąsikowi i twierdzą, że gacie na jego twarzy są szczytem elegancji, a im głupiej się wypowiada, tym lepiej mu się wiedzie.

*

Naiwność trwa odkąd sięga pamięć. Żywienie złudzeń też nie mija z wiekiem. Wydawałoby się, że postęp, nauka, te rzeczy, zahamują ignorancję i wstecznictwo, a logika wróci do łask, ale nic z tego: współczesny Godot wierzgnął pomyślunkiem i powiedział „zyg zyg”. Co, mówiąc po polskiemu, znaczy: zawetował. A po ludzku? Nic nie znaczy, bo nasz rodzimy Godot jeszcze nie nauczył się mówić.

Marek Jastrząb

Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • jastrzab: BM

2 komentarze

  1. Olga 01.01.2024
  2. slawek 03.01.2024