08.09.2024
Od tysiącleci obserwujemy rozdźwięk pomiędzy ideami a czynami, pomiędzy głoszonymi poglądami a czynami, które miałyby je potwierdzać. Znamy wiele pięknych sentencji wyrażających to rozwarcie, ot choćby takie – „widzę dobro i pochwalam je, ale postępuje według złego” – mogę to też po łacinie, ale to teraz nie jest język powszechny.
Możemy przywołać legion postaci znanych artystów, pisarzy, poetów tworzących piękne dzieła, piszących piękne i wzruszające wiersze, którzy jako ludzie byli źli, czynili zło, krzywdzili dzieci… Ta dwoistość natury człowieka wywodząca się z jego zwierzęcej natury jest dla mnie zrozumiała i świadczy o miejscu w jakim się znajdujemy, ile w nas dzikiego zwierza, a ile tej „boskiej istoty” powołanej do czynienia dobra i miłowania bliźniego. Piszę „boskiej” ze znakami wyrażającymi powątpiewanie w moc tego czy innego boga, bo to nie „boska” interwencja prowadziła ludzkie zwierzę przez setki tysięcy lat ewolucji, zderzając go ze światem innych zwierząt. To w walce o przetrwanie kształtowały się nasze cechy gatunkowe, to dzięki sile rozumu, a nie mięśni, ludzie stali się gatunkiem dominującym i zasiedlili cały nasz mały świat na planecie zwanej Ziemia. Zderzenie natury i kultury ma miejsce w każdym czasie i każdym miejscu, możemy śledzić losy jednostek i całych wielkich grup społecznych, jak zachowywali się w różnych momentach dziejowych, jak opętani jakąś religią, czy inną ideologią mordowali miliony innych ludzi tylko dlatego, że byli inni, rasowo, kulturowo czy religijnie. Warto podkreślić też to, że zawsze wtedy pojawiali się jacyś ludzie kultury dorabiający uczone i pięknie sformułowane uzasadnienia dla czynienia tego zła i masowych zbrodni.
Tak było i tak jest teraz, wszędzie… Różna jest tylko skala czynionego zła.
Mamy pogłębioną refleksję nad zmianą kulturową, jaka dzieje się tu i teraz, jak różne są wzory i normy kulturowe „młodych” i „starych” ludzi żyjących razem, ale osobno, w tym samym mieście czy kraju. Te różnice są duże i pogłębiają się – nic nie wskazuje na jakiś przełom, na zasypanie rowów, na dogadania się – chyba że zdarzy jakiś kataklizm, jakaś wielka wojna, ale i tak to mało prawdopodobne. Na wielkość tych różnic wpływ mają technologie, postępująca informatyzacja wszystkiego. Ilość narzędzi jakie wielkie firmy działające dla swojego zysku oferują państwom, społecznościom i jednostkom rośnie – tego nie da się zatrzymać, to będzie przyspieszać, bo ludzka chciwość nie zna granic.
No to co pojawi się jako rezultat tego procesu, co czeka świat, który nadchodzi?
Myślę, że będzie to nowy człowiek, z nową moralnością, z nowymi wartościami, które będą kierować jego zachowaniem i jego życiem.
Czy to będzie lepszy człowiek, czy to będzie lepszy świat? Tego nie wiem, tego nikt nie wie i to jest puenta tego co wyżej.
Wracając do rzeczywistości, do świata który jest, warto zauważyć przywołanie pojęcia religijnej kategorii żalu w planowanym postępowaniu przywracaniu praworządności w Polsce po ośmiu latach systemowego jej niszczenia. Państwo PiS, Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro, celowo i świadomie niszczyli polski system wymiaru sprawiedliwości tak, aby zabezpieczyć swoje interesy polegające głównie na tym, by mogli kraść publiczne, a więc nasze, pieniądze. Przez osiem lat zniszczyli Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy, Prokuraturę, Krajową Radę Sądownictwa, media publiczne – całe państwo miało działać tak jak tego chciał prezes – pełna patologia.
Oprócz sędziów i prokuratorów sprzedających niezawisłość sędziowską za awanse i przywileje byli też różni mędrcy i uczeni dorabiający ideologię do tych działań. Jeżeli instytucja spowiedzi, czynnego żalu, ma wejść do praktyki polskiego państwa, to powinna objąć również te środowiska – ich głos poparty często tytułami naukowymi, był tym samym co działalność neosędziów i prokuratorów, których nominował Ziobro według swoich kryteriów służalczości i podporządkowania jemu jako prokuratorowi generalnemu.
Takie powszechne rozliczenie jest potrzebne również dlatego bo może pokazać miejsca, w których człowieka mógłby zastąpić algorytm, mający w sobie całą wiedzę o przepisach i prawie dotyczącym danego obszaru i to on, algorytm a nie człowiek, z jego emocjami i słabościami, podejmowałby rozstrzygnięcie w danej sprawie. Ilość błędnych orzeczeń byłaby znacząco niższa.
Porównując skalę przestępstw i nieprawidłowości z proponowaną procedurą naprawy państwa uderza miękkość państwa i jego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w jednej osobie. Mogę zrozumieć trudności wynikające ze skali tamtych przestępstw i grabieży ale nie mogę uciec od wyobraźni ukazującej mi co robiłby Zbigniew Ziobro I Jarosław Kaczyński, gdyby to oni mieli posprzątać po rządach tego Niemca Tuska i tego Bodnara. Oni nie mieliby żadnych hamulców – państwo pokazałoby swoją sprawność, a obecni rządzący siedzieliby w więzieniu zanim zapadłyby „słuszne” wyroki.
Bo natura człowieka jest taka właśnie – są ludzie z wrażliwością i refleksją i są politycy bezwzględnie dążący do postawienia na swoim, choćby po trupach swoich przeciwników.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Są ludzie wrażliwi i refleksyjni – i są bezwzględni politycy. A co, jeśli ci pierwsi zaczną czynnie zajmować się polityką? Myślę o nieszczęsnym wicepremierze Glińskim, o którym Autor wspominał tu niejednokrotnie. Badacz społeczeństwa obywatelskiego – i autokratyczny polityk na usługach Kaczyńskiego. Może zamiast przesądzającego „są” lepsze byłoby warunkowe „mogą być”? Człowiek jest projektem, pisał Jean-Paul Sartre. Może być wszystkim, lecz jest niczym dopóki nie podejmie decyzji, na którą jako istota wolna jest skazany. Sama decyzja jest aktem sytuacyjnym, zależnym od wielu czynników. Coś podobnego pokazuje tzw. literatura obozowa, przede wszystkim Tadeusz Borowski.
Wśród prokuratorów nie tak mało jest, słyszałem od jednego z nich (mojego byłego studenta), takich, którzy w ostatnich latach odczuwali dyskomfort, stawali się nieufni, pili więcej niż dawniej. Jednak podjęcie godziwej decyzji było dla nich było trudne.
Algorytm – martwa sprawiedliwość. Jednak wolę słabości i emocjonalne zachwiania żywych ludzi.
Przytoczone przez autora i obecne od wieków w doświadczeniach ludzkości zachowanie człowieka: „widzę dobro i pochwalam je, ale postępuje według złego” jest zjawiskiem dość powszechnym. Palega ona m.in. na sytuacji „okazja czyni złodzieja”. Człowiek jest istotą bardziej racjonalna niż moralną, wobec czego przeciwstawienie tych dwóch wartości często powoduje porzucecnie wzorca moralnego na rzecz ko0rzyści osobistych. Stąd wniosek, że głównym mechanizmem moralizującym społeczeńśtwo i jednostki jest uczynienie czynów niemoralnych głęboko nieopłacalnymi w skali jednostki. Stąd instytucja „czynnego żalu” jest zupełnym nieporozumieniem. Dorośli ludzię, prawnicy, jak mało kto mieli świadomość, że idąc na wspólpracę z pisowskimi politykami łamia prawo i niszczą ład konstytucyjny RP. Zamiast czynnego żalu, który jest częścią pseudokatolickiej hipokryzji odpuszczania grzechów, powinni ponieść normalne, cywilne konsekwencje sprzeniewierzenia sie podstawowym zasadom etycznym, także w ramach swojego zawodu.
*
Dobrze byłoby, gdyby algorytmy zastąpiły ludzi w procesach decyzyjnych aby nie wystawiać więcej słabych ludzi „na pokuszenie”.
Ks. Adam Boniecki: „Jest mnóstwo zawodów, bez których społeczność nie mogłaby egzystować. I nie zastąpi ich żadna sztuczna inteligencja (zawsze myślę wtedy o pielęgniarkach)”.