23.03.2026
Któż jeszcze dziś pamięta, że 13 kwietnia br. minie czterdzieści lat od dnia, gdy biskup Rzymu, następca św. Piotra, po raz pierwszy od czasów apostolskich przekroczył próg żydowskiego domu modlitwy. Był nim św. Jan Paweł II. Dobrze więc się stało, że z tej okazji biskupi polscy w Liście Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy zdecydowali się upamiętnić ten fakt. Przypomnieli w nim główne idee jakie kierowały w 1986 roku św. Janem Pawlem II i co bezpośrednio zadecydowało o tym w istocie zaskakującym geście papieża. List warto przeczytać, a łatwo to zrobić, bo jest dostępny na stronie episkopatu (https://episkopat.pl/doc/243982.List-Konferencji-Episkopatu-Polski-z-okazji-40-rocznicy-wizyty). Odnajduję w nim stwierdzenia dobrze znane od czterdziestu lat, ale uważam, że dobrze się stało, że zostały przypomniane, tym bardziej, że nie są one zbyt dobrze znane polskim katolikom, którzy z ambony dowiadują się różnych rzeczy, ale akurat na temat deklaracji soborowej „Nostra aetate” i nauczania polskiego papieża na temat Żydów i judaizmu niekoniecznie.
Szczególnie mało znanym polskim katolikom jest fakt, że zgodnie z teologią katolicką zawartą we wspomnianej deklaracji “Nostra aetate”, Żydzi nie zostali odrzuceni przez Boga, a zawarte przez Boga przymierze z narodem żydowskim, który pozostaje narodem wybranym, zachowuje niezmienną wartość. Nie wszyscy też zdają sobie sprawę, że antysemityzm jest nie tylko nie do pogodzenia z katolicyzmem, ale jest wręcz zachowaniem sprzecznym z ich religią. Co więcej biskupi zachęcają wiernych by w rocznicę wizyty polskiego papieża w synagodze rzymskiej 13 kwietnia, sami wybrali się do najbliższych synagog, przynajmniej tam, gdzie takowe się jeszcze zachowały.
Te wszystkie oczywistości zawarte w liście biskupów oburzyły niepomiernie publicystę, który uważa się za jedynego katolika, który stoi na straży katolickiej ortodoksji. Chodzi o redaktora DoRzeczy Pawła Lisickiego, który jak się wydaje sam się mianował nowym i oficjalnym teologiem polskiego kościoła katolickiego i nie traci nadziei, ze polscy biskupi zbojkotują, ten, jego zdaniem szokujący akt herezji i zwyczajnie tego listu nie opublikują i nie odczytają. Tutaj dla zainteresowanych streszczenie głównych idei tego nowego teologa na łamach jego pisma DoRzeczy (https://dorzeczy.pl/religia/862729/czy-episkopat-opublikuje-szokujacy-list-o-wybraniu-izraela.html).
Sam nie wiem czy to kolejna odsłona konfliktu wewnątrz episkopatu czy tylko dokazywania myśliciela, którego myśli straciły związek z rzeczywistością. W każdym razie chętnie na ten tema przeczytam więcej w prasie katolickiej.


Pan Lisicki pełni w Polsce rolę samozwańczego, świeckiego „papieża”. Co więcej, sprawuje swoje „posłannictwo” w myśl zasady, że stara się być „…świętszy od papieża”. Wydaje mu się, że jest jedynym sprawiedliwym katolikiem w naszej ojczyźnie. Profesor Obirek słusznie zwrócił uwagę na groteskowość tego rodzaju zachowań. Istnieją granice śmieszności, które Lisicki wielokrotnie przekraczał i przekracza.
Cała ta awantura wokół listu KEP, z którym ostro polemizują ultraprawicowi katolicy (red. Lisicki jest tylko jednym z wielu) bierze się ze – wspólnego polskim biskupom i świeckim obrońcom katolickiej prawomyślności – fundamentalistycznego literalizmu, traktującego Biblię jak boski podręcznik historii Żydów i reszty (już niewybranych) narodów, a nie jak tekst sakralny tę historię mitologizujący. Mitologizujący, czyli mówiący nie o jednorazowych faktach historycznyh, lecz o duchowych prawdach dotyczących wszystkich, zawsze i wszędzie. W tym sencie naród żydowski – tak jak każdy inny – „pozostaje narodem wybranym”, ze wszystkimi tego duchowymi (a nie politycznymi) konsekwencjami.
Antysemityzm został wygenerowany i wciąż jest legitymizowany właśnie przez fatalne w skutkach utożsamianie uniwersalnych prawd duchowych z wiedzą stricte faktograficzną.
Problemem są przede wszystkim teologowie i ich instrumentalne podejście do Biblii. Przoduje w tym Ks. W. Chrostowski, którego wręcz przerósł Ks. W. Rycan. Swoje biblijne oczytanie wykorzystują do robienia ludziom wody z mózgu. P. Lisicki jest cynicznym dziennikarzem, który podobnie jak J. Kaczyński w polityce, odwołuje się do najciemniejszych zakątków ludzkiej psychiki.
Obawiam się, że prof. Obirek jest zbytnim optymistą. JP2 nie był antysemitą, ale jak doskonale pamiętam, nawoływał do 'obrony krzyża’ na oświęcimskim żwirowisku. Złego słowa też nie powiedział o Radiu Maryja, a przecież mógł, zawsze się Polską interesował.
Co do antysemityzmu i kościoła, to kiedyś ciekawe dane czytałem, ilu komendantów obozów zagłady było uczniami szkół katolickich. Byli księża katoliccy w takich obozach, byli i piewcy Hitlera.
To prawda. Jan Pawel II jest powszechnie chwalony za swoje zbliżenie do Żydów i judaizmu, co potwierdza też entuzjastyczna reakcja wielu Żydów, w tym uczniów Abrahama Joshui Heschla, którzy wydali niezwykle ciekawą ksiązkę Jan Paweł II i dialog międzyreligijny wydaną też po polsku. Ale jego brak reakcji na jawny antysemityzm Radia Maryja na pewno go obciąża jako głowę KOścioła.
Panowie Chrostowski i Lisicki znajdują obrońców swoich „mądrości” w osobach księży, którzy są „obrońcami prawdziwej wiary” przed zakusami episkopatu: https://youtube.com/shorts/NknbIZzLMnQ?si=enIKPAaNOCDqIO4I
W tym kontekście jak mantra wybrzmiało zdanie kaznodziei, trzydziestolatka, że „poza Chrystusem nie ma zbawienia”. Powtarzał je kilka razy, aby się wryło w pamięć, w niedzielę wielkanocną, w jednym z kościołów na Podkarpaciu. A skoro u nas, to i gdzie indziej, bo po liście episkopatu z niedzieli palmowej trzeba jakoś ratować sytuację…
Skoro miłość bliźniego została wywołana do tablicy to mam jedno pytanie: czy nie jest deficytem miłości to co Izrael wyprawia na Bliskim Wschodzie? Czy jakiś biskup grzmiący o antysemityzmie odważył się jak Samarytanin ująć się za bliźnimi np. w Gazie.
Skoro Izrael jest nadal narodem wybranym to czy oznacza to, że może robić co chce czy raczej, że powinniśmy postępować wobec zasady „kochaj i wymagaj”?
Swoją drogą ciekawa jest pewność inkryminowanych co do, ich właśnie, wglądu w myśli (!?) absolutnego i przecież w swej doskonałości niepoznawalnego Boga.
To, że jest to nazwany przez ich święte księgi akt grzechu głównego – pychy, mniejsza.