Danuta Adamczewska-Królikowska: Zaufanie, współpraca, więzi społeczne – trudno mierzalne elementy niezbędne w społeczeństwie11 min czytania

()

Zaprogramowanie postaw sprzyjających wyścigowi szczurów uruchamiamy teraz od najwcześniejszych lat, a każdy osobnik obok to wróg, bo może się okazać lepszym od ciebie. Na sicie egzaminacyjnych oczek i różnego rodzaju rankingów przecież nikt nie będzie sprawdzał twoich niemierzalnych, a ważnych dla twego rozwoju cech, twojego rzeczywistego indywidualizmu, kreatywności oraz niezbędnej w życiu umiejętności współpracy, a tylko stopnia opanowania zunifikowanych, formalnych schematów. I ważne byś był w tych schematach lepszy od tego drugiego, nawet za cenę podstawienia mu nogi.

Byłabym niesprawiedliwa, gdybym stwierdziła, że mój zawodowy świat składał się wyłącznie z wyścigu szczurów. Miałam widać niebywałe szczęście, bo wszędzie spotykałam się z elementami współpracy, nie zawsze zaufania, a ich brak akurat nie dotyczył tylko ostatnich lat. Już w XXI wieku miałam to szczęście współtworzyć zespół, którego każdy członek był jak element zdrowego, sprawnego organizmu, gdzie jeden za wszystkich, a wszyscy za jednego, każdy prześcigał się w pomysłach i niesieniu sobie pomocy dla powodzenia całości. To był piękny czas, tak się dobraliśmy, ale wokół otaczał nas inny świat, zupełnie do nas niepodobny.

Brak zaufania. Gdyby mój dziadek i pradziadek wstali z grobu i mieli przeczytać tomiska spisanych zasad, które miałyby ich obowiązywać, to po pierwsze postukaliby się w głowę i powiedzieli – jak to dobrze, że ja sobie wcześniej umarłem, po czym pospiesznie udaliby się na miejsce swego spoczynku, zastanawiając się po drodze, czy prawidłowo zastosują opisy zasad otwierania wieka trumny, mając jednak nadzieję, że Bóg im to w zaświatach wybaczy, bo to wymysły chorych ludzi XXI wieku, a nie Stwórcy. Po drugie na pewno poszliby potem do Gutenberga, by mu nawtykać, bo w końcu to od niego wszystko się zaczęło.

 W zamierzchłych czasach początków mojej aktywności zawodowej napotykałam, co i rusz na zbędne zapisy lub wymaganie ode mnie nie tego, bym wykonywała rzetelnie swe zadania, ale najbardziej tego, bym je ciągle gdzieś tam udokumentowała na piśmie. Wtedy naiwnie składałam to na karb chorego socjalistycznego systemu. Do tego należały jeszcze socjalistyczne systemy wytycznych, zasad do spełnienia i niewychylania się, wszak władza zawsze wiedziała wszystko lepiej.

Teraz po latach dopiero widzę, że głupota w każdym systemie ma się dobrze, tylko wtedy na fali różnorodnych ruchów walki z nią więcej było odważnych, by się jej sprzeciwiać. Teraz, gdy na naszych oczach niszczy się wzajemne zaufanie, szczuje jednych na drugich, nawet sami domagamy się rozszerzania tych głupot, oczywiście zawsze skierowanych na cudze podwórko i inną sferę naszego codziennego życia niż nasza. Już nie mówię o dzielnych, dociekliwych dziennikarzach, czy kontrolerach różnej maści, pytających o dowody na piśmie, ale tzw. zwykłych obywatelach pytających, co i rusz – a gdzie to jest napisane? Stąd nie dziwmy się potem, że każdy w tyle głowy więcej uwagi poświęci na gromadzenie, przepraszam za potoczne wyrażenie „dupokryjek”, niż na rzetelne działanie. Napotykając na jakąkolwiek nieprawidłowość nie zastanawiamy się, gdzie tkwi tego przyczyna, tylko atakujemy skutek wydając jeszcze jeden przepis, jakby już samo wypisanie recepty było panaceum na pokonanie choroby.

Świat się zmienia. Truizm – zawsze się zmieniał. Ale „obecne tempo i skala zmiany technologicznej oznacza, że stoimy w obliczu zmiany paradygmatu w sposobie życia i zarabiania na życie. … Jesteśmy świadkami gwałtownego wzrostu wiedzy i informacji w skali, która dla wcześniejszych pokoleń byłaby niewyobrażalna. Zasoby ludzkiej wiedzy podwajają się w 10 lat, a tempo ekspansji wzrasta. Jednym z rezultatów jest wzrastający stopień specjalizacji we wszystkich dyscyplinach; tendencja, żeby wiedzieć coraz więcej o coraz mniejszym.” *)

By odnosić sukcesy potrzeba więc rzeszy specjalistów wąskich dziedzin, którzy niekoniecznie będą się prześcigać w zunifikowanym zamkniętym zestawie raz na zawsze wyuczonych schematów, ale którzy będą wzajemnie się uzupełniać i współpracować w kreatywnych warunkach ciągłych zmian. A tych zmian już na dłuższą metę nie potrafimy przewidzieć. To dzieje się na naszych oczach – wszystkie firmy na całym świecie odnoszące sukcesy, oparte są na takich zasadach – powodzenie i postęp to nie jakiś tam pojedynczy Steve Jobs, czy Bill Gates (choć uparcie tak nam się to przedstawia w mediach), a nagrody Nobla rzadko są teraz udziałem jednego naukowca, ale współpracujących ze sobą i często doniosłość oraz rolę ich odkrycia zauważa się dopiero po latach.

Współpraca staje się nieodzownym elementem nie tylko na świeczniku nauki, czy postępu technologicznego, ale w każdej codziennej sferze naszego życia. Jednak my obecnie nie wychowujemy do współpracy, a tylko do indywidualnej konkurencji poszczególnych jednostek. Tak jakbyśmy silili się na akademicki model zaprojektowania systemu z klocków, w dodatku w oparciu o zidentyfikowane w przeszłości nieaktualne już problemy. Tylko, że to nie zadziała, bo rzeka popłynęła już do przodu i to w zawrotnym nurcie. Poza tym w naszym przypadku wzięliśmy do tych akademickich analiz nie te dane. Negując wszystko, co w naszej przeszłości i ślepo zapatrzeni na wzorce z innej kultury i przeszłej już epoki, zamiast zrobić krok do przodu w niektórych sferach cofnęliśmy się.

W połowie lat 90’ brałam udział w różnych spotkaniach, panelach, w czasie których zagraniczne delegacje nauczycieli i grup akademickich przyglądając się naszej edukacji analizowały podobieństwa i różnice w naszych systemach, a także, co ich zdaniem zasługuje u nas na docenienie, a czego im właśnie brakuje. Nie było takiej grupy, która nie podkreślałaby u nas pracy zespołowej oraz współpracy i nie były to czcze przejawy kurtuazji wobec gospodarza. Jednak my na te głosy z zewnątrz byliśmy chyba głusi, zapatrzeni na obce wzorce, którymi zachłystywaliśmy się bez refleksji i bijąc w czambuł wszystko, co było. Zatoczyliśmy krąg i wreszcie ktoś zauważył ten mankament, ale czy samo nawoływanie w systemie zbudowanym na szkielecie zunifikowanych testowych progów egzaminacyjnych będzie skuteczne?

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

9 komentarzy

  1. Incitatus 26.09.2013
  2. SAWA 27.09.2013
  3. Jerzy Łukaszewski 27.09.2013
    • SAWA 28.09.2013
  4. a.f. 29.09.2013
  5. SAWA 29.09.2013
  6. PK 01.10.2013
    • SAWA 01.10.2013
      • PK 01.10.2013