Unikanie styczności z wrażymi mediami jest sprawą prostą. Nie kupuje się zatem „Naszego Dziennika”, „Gazety Polskiej” czy „Uważam Rze”, nie nastawia „Radia Maryja” i TV Trwam”. Z najgorszym radiem informacyjnym, czyli TOK FM, sprawa nie jest taka prosta. W czwartki poranek od siódmej do dziewiątej prowadzi Janina Paradowska a w piątki – Jacek Żakowski. Słucham regularnie i nigdy się nie zawiodłem. W pozostałe dni tygodnia trzeba próbować na los szczęścia, można było trafić na wypowiedź znakomitego komentatora Cezarego Michalskiego. Najgorszy serwis informacyjny można sobie darować; prócz listy zbrodni i katastrof dowiadujemy się jedynie pięćdziesiąt razy na dobę, że jest to „pierwsze radio informacyjne”. Przerywniki muzyczne (dżingle) oraz takiż dźwiękowy podkład pod niekończące się reklamy – ranią uszy i zagłuszają słowa. Przypuszczam, że dewizą właścicieli stacji jest minimum wydatków – maksimum zysku.
Warto jednak pamiętać, że gdy w środy poranek w tymże radiu prowadzi Jan Wróbel – należy omijać TOK FM szerokim łukiem. Nie wiedziałbym zatem co on ostatnio wygadywał, gdyby nie felieton Daniela Passenta („Tylko jeden przykład”) w „Polityce”.
Podziwiam i cenię felietonistykę Passenta, który od lat utrzymuje się w najwyższej formie. W przeciwieństwie do mnie Passent, gdy ma kogoś stuknąć – czyni to w miękkich rękawiczkach. Rozumiem tę metodę jeśli chodzi człowieka sympatycznego i mądrego, któremu wydarzy się wpadka. Jana Wróbla ten wypadek zdecydowanie nie dotyczy. Wróbel usiłuje stale być dowcipny, brak mu jednak poczucia humoru i powoduje jedynie zażenowanie otocznia. Jego orientację polityczną oraz poziom inteligencji ukazuje Passent subtelnie, lecz jasno, przytaczając taką wypowiedź:„Nie mam sympatii do ludzi, którzy angażowali się w PRL” – powiedział Wróbel „w przyjacielskiej rozmowie z posłem Macierewiczem”. Tak więc ten „Pan Nikt” nie czuje sympatii ani do Ajdukiewicza, ani do Zachwatowicza. Pośrodku zmieści się kilka tuzinów uczonych, twórców, artystów każdej dziedziny sztuki, sławnych w Polsce i w świecie. Można wzruszyć ramionami, skoro Wróbel czuje sympatię do Macierewicza, to czego dobrego można się po takim człowieku spodziewać?!
I tu Daniel Passent pokazał felietonowy lwi pazur, który się przebił przez miękka rękawiczkę: „Jednak Wróbel jest dyrektorem szkoły. Całkiem możliwe, że idąc z radia do szkoły nie zmienia swoich poglądów i opowiada banialuki niewinnym dzieciom”.
Ta szkoła to Społeczne Liceum Ogólnokształcące w Warszawie, gdzie urzęduje i naucza jako historyk od 1989 roku obejmując owo wysokie stanowisko w wieku 25 lat. Za jakie zasługi? Wikipedia podaje jego życiorys właśnie od owego roku. Co było przedtem? Zwłaszcza w stanie wojennym? Cisza. Żadnych studiów, dyplomów, świadectw. Nic Zero.
Chyba tylko IPN mógłby wyjaśnić nagłą karierę , bo i w prasie zagościł na kierowniczych stanowiskach, przedstawiając się jako dziennikarz nikomu nieznany Wróbel.
Wniosek jeden dla rodziców posyłających dzieci do tegoż Liceum: natychmiast zmienić szkołę! Chyba, że rodzice też są przyjaciółmi pana Macierewicza i na jego obraz i podobieństwo chcą edukować swe dzieci.
Nie apeluję o zmianę dyrektora, bo Wróbel ma pozycję tak zapewnioną (?!) że nawet Janina Paradowska zmuszona brać go do niektórych swoich programów w TVN24.


Pan Wróbel występuje w Puszce Paradowskiej w SUPERSTACJI.
A ja uważam Jana Wróbla za dziennikarza nie gorszego od średniej krajowej. Na tle Rymanowskiego, Olejnik, Pochanke czy całej rodzinki z „Rzepy” wyróżnia się kulturą, zdolnością analizy sceny politycznej, a przede wszystkim błyskotliwym humorem.
Mam obawy, że Pan AJW, którego znakomite felietony chłonąłem łapczywie jeszcze w śp. „Współczesności” jako licealista, toczy z p. Wróblem jakąś prywatną wojenkę. Zawsze go ceniłem za jednoznaczność opinii, ale nie spotkałem się z taką dzika jadowitością
Dzika jadowitość? KUDY!!!!!!! (za przeproszeniem). Prywatna wojna? A co na nią wskazuje?
Jeden p. Wróbla krytykuje, drugi chwali – i bardzo dobrze, tak powinno być, przynajmniej nie nudno. Nigdy p. Wróbla nie słyszałem, więc nie mam zadania, jednak skoro p. Stefan, broniąc bohatera tekstu używa takiej argumentacji – to zaczynam podejrzewać, że i broniony wzbudziłby mój opór.
Guciu, perło ty moja! Wróbla nie kojarzysz? Taki piskliwy kurdupelek, chichoczący lubieżnie z własnych dowcipasów…
PS. I to jest dopiero troszkę jadowite, panie S.! AJW też nałożył rękawiczki, choć cieńsze od Daniela…
W radiu słucham tylko piosenek: „Już nigdy” brzmi lepiej z melodią muzyki, niż wyćwierkane a capella.
Być może dlatego piskliwe kurdupelki zlewają mi się w jednego totalnego kurdupla.
Warto by poznać kontekst rozmowy Wróbla..
Bo jakoś nie sądzę, żeby jego brak sympatii odnosił się do osób, które starały się uczciwie wykonywać swój zawód (logika czy konserwatora zabytków) w PRL- raczej do ludzi, którzy wybierając wygodne życie służyli swoją inteligencją np. propagandzie stanu wojennego (czyli to brak sympatii raczej do Passenta niż do Zachwatowicza).
P.S. Zarzucać, że wikipedia nie podaje co robił w czasach stanu wojennego 17-18-letni Wróbel jednocześnie wspominają nazwisko Passenta… niedźwiedzia przysługa 😉
W wieku 25 lat można już w życiorysie podać datę matury i rodzaj studiów historycznych skoro Wróbel podaje się jako historyk. Czyż nie?
AJW poruszyl wazny watek- dialalnosc p.Wrobla w mediach jest faktycznie zenujaca, ale duzo gorsza jest sytuacja, ze dopuszczamy takich ludzi do nauczania naszych dzieci.
P,Wróbel to mały wróbelek,fałszywie ćwierkający,zachwycony
swoim głosem. Młodzież lubi nauczycieli, z których można
się nabijać.Ciekawe czy on o tym wie?
„…Najgorszy serwis informacyjny mozna sobie darowac; procz listy zbrodni i katastrof dowiadujemy sie piecdziesiat razy na dobe, ze jest to 'pierwsze radio informacyjne’. Przerywniki (dzingle) oraz takiz dzwiekowy podklad pod niekonczace sie reklamy – rania uszy i zagluszaja slowa. Przypuszczam, ze dewiza wlascicieli stacji jest minimum wydatkow – maksimum zysku”.
Tyle cytat.
Slucham radia TOK FM i slysze nie tylko listy zbrodni, nie tylko dzingle i reklamy („niekonczace sie”), przerywnikow jest dosc malo, glownie wtedy, gdy nie dotrze gosc radia. Jest tam za to EKG, audycje gospodarcze, dyskusje na tematy spoleczne i polityczne, takoz kulturalne i popularnonaukowe. Nie wszystkie mi sie podabaja, nie ze wszystkimi sie zgadzam, nie wszystkich redaktorow lubie. Ale zeby az tak jak AJW? Moze to jednak „prywatna wojenka” z radiem?
A juz przytyk do postury Jana Wrobla (w komentarzach) jest zenujacy.
To prawda, jednym red. Wróbel jako komentator odpowiada, innym nie. Nie każdemu musi. Ale ta jadowitość w ocenie świadczy dalece gorzej o ocenę wystawiającym niż o samym przedmiocie oceny.
Żarty redaktora Wróbla, nawet te mniej dowcipne, są dalece wyższej klasy niż złośliwości pod jego adresem.
Niestety, nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że to jednak jest jakaś wojenka