26.05.2023
Zbliża się konstytucyjny termin wyborów parlamentarnych. Od ich wyniku zależeć będzie jakie partie utworzą rząd i przejmą władze na kolejne cztery lata.
Od ośmiu lat w Polsce rządzi wybrany na drugą kadencję rząd Jarosława Kaczyńskiego, lidera partii PiS, obecnie szeregowego posła, przez chwilę wicepremiera w rządzie Mateusza Morawskiego,
Osiem lat to czas wystarczająco długi, by każdy, nawet najmniej rozgarnięty człowiek zorientował się, że Jarosław Kaczyński buduje w Polsce satrapię z nim jako satrapą stojącym ponad prawem; satrapą, którego wola polityczna jest najważniejsza. Wola polityczna suwerena przekazana w akcie wyborów zwycięskiej partii rozumiana jest przez jej prezesa jako mandat do łamania obowiązującej konstytucji, negacji zasady trójpodziału władz, niezależności i niezawisłości sądów, zawłaszczenia mediów publicznych i zamianę ich w tubę propagandową rządzącej formacji. Kaczyński przyjął zasadę dzielenia społeczeństwa na swoich i obcych, przy czym obcy to ci wszyscy, co nie popierają jego i jego partii. Świadomie i celowo zbudował teorię zamachu smoleńskiego po to tylko by oskarżyć poprzednie władze o zamordowanie swego brata Lecha Kaczyńskiego. Cała jego polityka oparta jest na głębokiej polaryzacji i szukania wrogów wewnętrznych i zewnętrznych; z tym że tych zewnętrznych upatruje w kraju należącym do Unii Europejskiej, a nie w Rosji Putina. W polityce wewnętrznej PiS opiera się na 20% poparciu swoich wyznawców – ludzi którzy za wypłacane im do kieszeni pieniądze z socjalnych zasiłków gotowi są wybaczyć każde złodziejstwo i każdą aferę.
Do grona wyznawców musimy dodać też grupę klientów – ludzi których pozycja i pieniądze zależą całkowicie od tego, czy PiS będzie rządził, czy nie i którzy są gotowi zrobić wszystko by PiS wygrał.
W partii Prawo i Sprawiedliwość liczy się tylko wola prezesa, To typowa partia wodzowska, w której wszystko zależy od jednego człowieka i tym człowiekiem jest Kaczyński. To on jest twórcą statutu partii, to on decyduje o wszystkich najważniejszych sprawach i to od niego zależy los każdego jej funkcjonariusza delegowanego na wszystkie najważniejsze stanowiska w państwie – poczynając od prezydenta, premiera, ministrów i wiceministrów oraz na wszystkie inne najważniejsze stanowiska w państwie, w tym spółki skarbu państwa.
Skoro tak jest, to najważniejszym pytaniem, jakie rodzi zbliżający się termin wyborów jest pytanie – czy możliwe jest pokojowe oddanie władzy przez prezesa i jego partię po przegraniu wyborów parlamentarnych?
Wynik jest niewidomą, wiadomo jednak, że to nie będzie spektakularna przegrana/wygrana, żadne takie 60 do 40. Różnice będą paroprocentowe, a nawet jeszcze mniejsze.
Państwo PiS ma wszystkie narzędzia prawne, od których zależy wynik wyborów, Państwową Komisję Wyborczą, Izbę Sadu Najwyższego ogłaszającą wynik wyborów i to, że wybory nie zostały sfałszowane. Państwo PiS ma niewyczerpane źródło finansowania kampanii wyborczej swoich kandydatów, premier i ministrowie objeżdżają kraj wręczając wielkie czeki na lokalne inwestycje, wielkie spółki skarbu państwa prowadzą jawną kampanię propagandową na rzecz wygrania przez PiS wyborów i utrzymania władzy.
Mimo to, mając te wszystkie formalne i finansowe przewagi Jarosław Kaczyński wprowadza pod obrady sejmu projekt powołania państwowej, państwowej, a nie sejmowej komisji do badania wpływów Rosji na decyzje podejmowane przez władze państwowe w poprzednich latach, po to tylko by decyzją administracyjną wyeliminować polityków opozycji na czele z Donaldem Tuskiem. Niezależnie od tego, czy to się powiedzie i czy taka komisja ostatecznie powstanie – mamy oto jawny dowód na to, że państwo PiS jest już satrapią, państwem autorytarnym, bo tylko w takim państwie możliwe są takie pomysły.
Jeżeli władza przed wyborami próbuje przeprowadzić takie prawne rozwiązania wzięte ze wzorów Rosji czy Białorusi. to zasadnym staje się pytanie, czy ta władza odda władzę po przegraniu wyborów?
Nawet niewielka wyobraźnia socjologiczna pozwala w to wątpić.
PiS może wybory przegrać ale władzy nie odda – za dużo ma do stracenia, za dużo popełniła przestępstw polegających na łamaniu konstytucji i niewypełnianiu wyroków sądów i trybunałów, za dużo zwykłego złodziejstwa i afer, by zmierzyć się z odpowiedzialnością karną.
Oddanie władzy może nastąpić na skutek wielkiej presji zewnętrznej na przykład ze strony Stanów Zjednoczonych bo nie z Unii Europejskiej traktowanej przez PiS jako organizacja zewnętrzna i nam wroga.
Oddanie władzy może też nastąpić na skutek presji wewnętrznej wywieranej przez kryterium uliczne. Sytuacja w Polsce obecnie jest taka, że nie można wykluczyć zmiany dokonanej przez masowe demonstracje ludzi poparte w pewnym momencie przez siły zbrojne.
Prezes Kaczyński wołał kiedyś na wiecu w Warszawie, że będziemy mieli tu Budapeszt. Było to jawne przyznanie się do fascynacji tym, co robił Viktor Orban, który zbudował państwo autorytarne z własną oligarchią. Sojusz Polski i Węgier w Unii Europejskiej jest widoczny od lat co nie powinno być powodem do dumy a wręcz przeciwnie.
Populizmy idą przez świat, Polska jest w czołówce tych procesów. Populizmy zawsze muszą mieć wodza – ns ogół silną jednostkę, człowieka z charyzmą.
Najgorszy, zupełnie sparszywiały i patologiczny wariant populizmu to taki, w którym wódz nie tylko nie ma żadnej charyzmy ale prezentuje poglądy sprzed wieku poparte bezmiarem cynizmu i brakiem jakiekolwiek idei innej niż chęć posiadania władzy dla samej władzy.
Wybory za kilka miesięcy.

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Marsze i protesty PRZECIW grupie trzymającej władzę mogą niewiele dać obywatelom poza niepotrzebnym ryzykiem utraty życia lub zdrowia. Może ONI nawet na to czekają, by pokazać siłę – oczywiście cudzymi rękami (pałkami, bagnetami) policji i wojska…
Poważny protest kierowany przez organizacje świadomych obywateli (KOD, FOR, Iustitia, itp., jest ich wiele) powinien być skierowany PRZECIW partiom opozycyjnym. Taki masowy protest powinien TERAZ wymusić na nich jasną deklarację, że po wygranych wyborach zaczną działania w parlamencie od wprowadzenia do konstytucji ZMIANY ORDYNACJI WYBORCZEJ z proporcjonalnej na większościową w jednomandatowych okręgach wyborczych, i to do wszystkich instancji. Bez takiej deklaracji nic się tu nie dalej nie zmieni na lepsze, a może tylko na gorsze. To jest najrozsądniejsze i jedyne bezkrwawe lekarstwo dla skutecznego ratowania pacjenta zwanego Rzeczpospolitą.
Właśnie teraz jest dobra sytuacja do postawienia tych warunków, bo partie są osłabione obawą o gniew wyborców. Kiedy partie są silne, mają obywateli w nosie i drenują ich pieniądze z dotacji, szczerząc uśmiechy z bilbordów raz na cztery lata. To wszystko już było wiele razy i wiadomo, że tylko w sytuacji obaw partyjnych można z nich wymusić zmiany.