Przed chwilą wysłuchałem jednego z największych politycznych bełkotów jakich doświadczyłem w życiu. Na tym tle bledną nawet majaczenia Władysława Gomułki o wzroście cen na sery tylżyckie.
Król Ameryki przemawiał na tle pomnika Powstania Warszawskiego, ale komentator NBC był pewien, że działo się to na tle pomnika Bohaterów Getta, bo tylko o tym powstaniu wiedział. Dotychczasowi prezydenci amerykańscy składali kwiaty przy tym pomniku żeby przestrzec świat przed faszyzmem i jego okrucieństwem. Oparcie przemówienia na historii innego powstania – skomplikowanego politycznie i niepozbawionego kontrowersji co do swego sensu – dotychcas nie wydawało się możliwe.
Ale od czego jest ambasada polska w Waszyngtonie i jej nowy szef, znany mi osobiście i skądinąd inteligentny i miły polonista Piotr Wilczek? W fantazjach Trumpa na temat Alej Jerozolimskich widzę jego literacki talent. Nie mam wątpliwości, że to karkołomne połączenie Alej Jerozolimskich z Powstaniem Warszawskim wyszło spod pióra ambasadora i znalazło się na biurku w sekcji polskiej departamentu stanu. Jest to rutyna przygotowań do wizyt zagranicznych głowy (?) państwa.
Polskiemu czytelnikowi nie trzeba wyjawiać historii nazwy Aleje Jerozolimskie (od drogi do malej osady Nowa Jerozolima, którą już w końcu XVIII wieku opuścili osadnicy żydowscy), a Amerykanin i tak się w tym nie połapie.
Wredność przemówienia Trumpa, którego mózg, jak mi się wydaje, nawet tego nie skumał (ale dotyczy to także mózgów jego doradców – chyba że w królestwie amerykańskim nie poprawia się tekstów monarchy), jest w tym, że historycznie zieloni Amerykanie dzięki pomocy komentatora NBC są przekonani, że to żydowscy powstańcy chcieli bohatersko przekroczyć Aleje Jerozolimskie, podczas gdy PiS i niedorozwinięta część Polski odczytała to jako amerykański pean na temat „Jeszcze Polska nie zginęła”.
Jesteśmy po uszy w epoce amerykańsko-polskiego bełkotu i do następnych wyborów tu i tam, nic w tej sprawie się nie zrobi.
Marian Marzyński
PS. I jeszcze jedna refleksja: czy już nigdy nie będzie się mówiło o Polsce jaka naprawdę jest, i bez żydowskiej podpórki?
Life on Marz (2007) & RISD Student Films (1972-1976)
„My name is Marian Marzynski,” I introduced myself in broken English to my film class. „It’s too long,” they said. „Can we call you Marz?” In 1972, my students at the Rhode Island School of Design were the siblings of those WHO rebelled in the 60s. This new genera


Całkowicie zgadzam się z autorem powyższej opinii,
My mamy problem z naszą złotoustą podstawką do długopisu.
Ale Amerykanie mają gorzej.
Różnica człowieczeństwa, wiedzy, klasy itd. miedzy Obamą a Trumpem jest kolosalna.
Mówię to oglądając i słuchając występ komiwojażera gazu i rakiet.
Koszmar.
Żyjemy w czasach gdy głupcy wybierają demagogów, populistów, służacow i idiotów.
Takich samych jak oni – głupcy.
„Żyjemy w czasach gdy głupcy wybierają demagogów, populistów, służacow i idiotów.
Takich samych jak oni – głupcy.”
Najpierw musieli zostac oglupieni na masowa skale przez „reality TV”, Fox News, tabloidy i szczegolnie media internetowe. Wczesniej tez madrzy specjalnie nie byli, ale tez nie byli tak zaktywowani jak dzisiaj.