01.05.2020
Gdy wzywałem do bojkotu niby wyborów opozycyjnych kandydatów, nie wiedziałem, że może być jeszcze gorzej. A jest. Opozycja, jaka jest — każdy widzi, notowania kandydatki największej partii opozycyjnej osiągnęły dno 5%, wyprzedził ją nawet kandydat Konfederacji.
Sąd Najwyższy ma tymczasowego, jak napisał na portalu onet.pl Andrzej Stankiewicz, „prawniczego rewolwerowca na usługach PiS”, więc tylko czekać, gdy zacznie odkrywać rolę podobną do podległego PiS-owi Trybunału Konstytucyjnego. Więc nie zostało już nic poza obywatelskim nieposłuszeństwem. Pozostała jeszcze Unia Europejska i elementarne poczucie przyzwoitości międzynarodowych autorytetów prawniczych.
Ci ostatni skierowali list do wiceszefowej KE Very Yourovej oraz komisarza ds. praworządności Didiera Reyndersa. Chcą, by Komisja Europejska jak najszybciej podjęła działania związane z naruszaniem praworządności w Polsce. Czy to coś da trudno powiedzieć, ale warto ten list odnotować i zatrzymać się przy niektórych nazwiskach.
Kiedyś, w słusznie minionych czasach PRL-u, znaczenie takich listów było niezwykle doniosłe. Sprawiały, że reżimy nie czuły się bezpiecznie. Teraz rola takich listów jest podobna. Osobiście sprawiło mi przyjemność, że wśród sygnatariuszy znalazł się wykładowca jezuickiej uczelni Boston College Vlad Perju. Jest uznanym prawnikiem i specjalistą od prawa konstytucyjnego. Szczególnie interesuje się poszanowaniem konstytucji w poszczególnych krajach europejskich. Bacznie przygląda się temu, co się dzieje w Europie Środkowo-Wschodniej, skąd sam pochodzi. Jest bowiem Rumunem.
Boston College to dla mnie ważny adres. Tam w latach 90. minionego wieku poznawałem inny katolicyzm. Otwarty, dialogiczny, ciekawy świata. Do dzisiaj pracuje tam wielu moich przyjaciół, jednym z nich jest James Bernauer, o którego książce poświęconej relacjom jezuitów do Żydów niedawno pisałem. Miałem nadzieję, że coś z tamtego ducha uda mi się zaszczepić w Polsce. To były płonne nadzieje. Polsce jezuici pilniej wsłuchiwali się w głos biskupów i polskiego papieża niż w pomysły intelektualne ich amerykańskich współbraci.
Dziś jest podobnie. Żaden z polskich jezuitów nie podnosi głosu, nie protestuje, nie podpisuje listów protestujących przeciwko destrukcji państwa prawa.
Na innych duchownych, o biskupach nie wspominając, nawet nie liczę. Ale nie załamuję się. Szukam bratnich dusz tam, gdzie są. Właśnie dlatego napisałem do profesora Vlada Perju z podziękowaniem za jego podpis i zaangażowanie w sprawę obrony polskiej demokracji. Odpisał mi tak:
Sytuacja w Polsce jest w najwyższym stopniu niepokojąca i jak wiesz, nadal się pogarsza. Instytucje UE powinny być bardziej asertywne, niż to było do tej pory, zważywszy na powagę rozwoju obecnej sytuacji. Kontynuuj walkę o demokracje i ludzką godność. Żyjemy w mrocznych czasach i boję się, że czasy, które nadchodzą, nie będą łatwiejsze.
Dla chętnych wersja angielska:
The situation in Poland is extremely worrisome and, as you know, it continues to deteriorate rapidly. The EU institutions should be far more assertive than they have been given the gravity of these developments. Keep up the important fight for democracy and human dignity. We’re living in dark times, and I fear the period ahead won’t be any easier).
Boję się, że Vlad Perju ma rację, nie będzie łatwiej. Ale tym energiczniej trzeba się sprzeciwiać złu, jakie nas otacza. Nie wolno go też mylić z dobrem ani z troską o dobro kraju.



Problem w tym, że PiSualiści inaczej postrzegają świat. Stawiają coraz więcej płotków odgradzających nas od niego i budują wszystko na kontrowersji – my vs obcy. Jak PRL. Dlatego wszelkie ruchy instytucji międzynarodowych będą miały mniejsze znaczenie, niż kiedyś bo z góry są już wkalkulowane „w koszta”.
Przykład intelektu pani europosłanki Wiśniewskiej pokazuje to dobrze „Unia nas krytykuje, bo PiS dobrze sobie radzi z koronawirusem”. I proszę nie doszukiwać się tu prostej logiki, bo to na nic.
Wsparcie przyjaciół i instytucji może nam oczywiście poprawić humor, ale tylko nam, osobiście i tylko na krótko.
Ciągle się nad tym zastanawiam skąd bierze się tak małe społeczne poparcie dla kandydatów, którzy nawet jeżeli nie są błyskotliwymi i pełnymi charyzmy mężami czy żonami stanu; z faktu, że stanowią przeciwwagę dla skompromitowanego i przaśnego PAD mogliby brylować w sondażach. Szukam odpowiedzi i oczywiście znajduję je. Również na łamach SO. Z ogromnej ilości artykułów, analiz, felietonów również tego powyżej Profesora Obirka, wyłania się skomplikowany ale dosyć spójny obraz sytuacji czyli mechanizmów socjologicznych, politycznych, ekonomicznych i psychologicznych warunkujących aktualne decyzje i wybory ,,ludu pracującego miast i wsi”. Łącznie z powtarzaną prawdą, że ludzie pragną być oszukiwani. Demokracja ma swoje prawa w związku z tym sondaże a także wynik wyborów na prezydenta RP, które w końcu się odbędą – prędzej czy później, przyniosą jakąś prawdę. Wybory do sejmu ostro nas skonfrontowały z tym, co Pan Yac Min, w wielu komentarzach, z uporem maniaka powtarza o głupocie narodu polskiego.
Czy będzie to prawda sondażowa czy wyborcza, każdy demokrata musi ją jakoś przyjąć, zrozumieć. Jednak wymowa tych faktów, jakkolwiek porażająca, jest taka, że większość oddających głos tak zadecydowała. I to mi nie daje spokoju.
Ludzie mają tendencje do popierania władzy. Na tym długo (osiem lat) jechał Tusk i wtedy jego Platforma, na tym teraz od pięciu lat jedzie Jarosław i jego PiS. Generalnie ludzie nie głosują na tych, którzy najlepiej władają językami obcymi, brylują erudycją, mają na papierze najlepsze kompetencje i mogą pochwalić znajomościami na międzynarodowych salonach, ale na takich, którzy najbardziej przypominają im ich samych. Cwaniak na cwaniaka, dorobkiewicz na dorobkiewicza, inteligencik na inteligencika, prostaczek na prostaczka, cynik na cynika. PiS wygrywa bo nie ma z kim przegrać, czy PO jeszcze w ogóle istnieje. ma swoje stabilne centrum decyzyjne, linie polityczną, długofalową strategię? Pamiętam KOD – różni „liderzy” polityczni w uśmiechach obejmujący się na wielkich scenach, połączeni rzekomo wspólnotą celów politycznych i postulatów – wszystko okazało się mirażem. Odnoszę wrażenie, że poza resztkami PiSu to politykę rozumie w Polsce Lewica / Razem i to ci drudzy będą rządzić za kilka lat.
Panie profesorze ! Tą opinie znalazłem na forum GW , pod którą mogę sie podpisać …. :
Około 50% polskiego „społeczeństwa” ma w głębokim poważaniu jakąkolwiek aktywność obywatelską; poczynając od nieuczestniczenia w ŻADNYCH wyborach, kończąc na chlaniu piwska pod rozpalanym na balkonie kamienicy grillu.
Z pozostałej połowy WIĘKSZOŚĆ popiera rządy mafii pisowskiej – pozostali miotają się od ściany do ściany; już to głosują przeciw pisowi, ale za prawicową PO, albo przeciw PO – za nieistniejącą w rzeczywistości „lewicą” polską. Wszystkie zaś „antypisowskie” formacje żrą się wzajemnie, za cel mając li tylko swoje partykularne interesy.
Intelektualny i moralny zasób polskich, prawdziwie obywatelskich sił sprowadza się do jednostek bezskutecznie, acz chwała im za to, wołających na puszczy.
Prawda jest okrutna; rozpoczęty w czasach kontrreformacji proces degrengolady narodu polskiego, wzmożony czasem rozbiorów, później drugiej wojny, latami zniewolenia sowieckiego, a wreszcie trzydziestoleciem naprzemiennych rządów nieudaczników, cwaniaków, agentów Moskwy i Watykanu, oraz pospolitych gnid – trwa nadal.
No! To jest jedna z odpowiedzi na moje pytania. Dziękuję. na Pana, zawsze można liczyć. Piszę to bez ironii.
Obawiam się, że w UE robimy za kuzyna ze wsi co wlazł w zaświnionych butach i puszcza bąki przy stole. Wyprosić Go nie wypada (bo w końcu – rodzina) więc nikt z nim nie gada – czekając aż sobie pójdzie. A to, że jego własna rodzina to również i ci fajni – no trudno. Już mieliśmy przykład takiego traktowania. Ponieważ Gen. Jaruzelski się nie podobał Ameryce to wyrżnęli nam w pień kurczaki nakładając embargo na paszę. I chooy, że walnęło to w prostych ludzi – kartkami.
Niestety – Unia się kompletnie nie uczy. Ważniejsze dla niej są przysłowiowe krzywizny banana. Mam problem z oceną unijnych działań. Gdyby wcześniej i ostrzej reagowała to (chyba) już byłoby po kłopocie. A tak to czekamy na kartki. A jak wiadomo – rząd się sam wyżywi. To i mają w doopie te unijne grymasy.
Jessuuuu – jestem tak wkooorwiony na tę polacką rzeczywistość, że chyba mi żyłka peknie. Szlag.
Pozdrawiam…….
Napiszę wbrew sobie. Jest zle i to nawet bardzo, ale fakt, ze o tym dyskutujemy i się na to wkurzamy jest pozytywny. Bo przecież chyba większość z czytających i komentujących pamięta te czasy (tak jak ja), że mogliśmy tylko wyć z bezsilności. Teraz jednak, i to mimo pandemii, mamy rozliwość przynajmniej dzielić się naszym poirytowaniem. Dodam jeszcze, choć to słaba pociecha, że w obozie rządzącym dostrzegam coraz większą bezradność i strach. No i ten magiczne zaklęcia episkopatu na Jasnej Górze, to przecież jawna i publiczna rezygnacja z myślenia i przyznanie sie do duchowej i intelektualnej bezradności. Tak więc ich koniec się zbliża i trzeba poważnie myśleć o alternatywnie dla obecnego badziewa.
Czyli czekamy na mitycznego Heraklesa, który posprząta stajnię Augiasza. Kto to może być??
A bardziej na poważnie. Zmiany muszą obejmować przede wszystkim tak zwaną mentalność społeczeństwa. A ponieważ nie wierzę w zmianę jednostek po osiągnięciu pewnego wieku, jedyna nadzieja zmianie pokoleniowej. Czyli perspektywa 10 – 25 lat?
Nie wierzę w zmianę pokoleniową, np. w kościele widzę wyrazną ucieszkę od wysiłku intelektualnego w kierunku pustego rytuału. Moje doświadczenie akademickie też nie napełnia optymizmem, zainteresowania przsuwają się w kierunku praktycznych i przekladalnych na zatrudnienie umiejętności. A to oznacza również szkołę oportunizmu i szukania łatwego zarobku. Proszę zwrócić uwagę na młodych wilczków wokół Ziobry. Jedyna nadzieja w małych grupach NGO-sów, które budzą świadomość obywatelską, często prym wiodą wcale nie tacy mlodzi…
PiS głównie traktuje polski Kościół katolicki instrumentalnie, jako pewnego gracza, który zagospodarował i mniejszym, ale wciąż znaczącym wynikiem dalej zagospodarowuje znaczną część polskiego społeczeństwa. PiS poradziłby sobie i bez polskiego KK, najwyżej inaczej by rozłożył akcenty. Myślę, że to mało popularna opinia. Polacy chcą kontynuacji rytuałów i pielęgnowania tradycji, ideologicznych radykałów takich jak twardzi prolajferzy od Kai Godek ignorują tak samo jak nawiedzonych antyklerykałów.