Zbigniew Szczypiński: Larum grają…5 min czytania

()

14.07.2021

Wysoka temperatura nad Polską dodatnio i wysoko koreluje z zagęszczającą się atmosferą polityczną. To, co wyrabia prezes wszystkich prezesów i jego wierni funkcjonariusze przewyższa wszystko to, do czego partia rządząca nas przyzwyczaiła.

Wydawało się, że gorzej być już nie może być a okazuje się, że to dopiero początek drogi. Coraz wyraźniej widać, że metą ma być wyjście Polski z UE i całkowita reorientacja polskiej polityki. To, co dotychczas można było uznać za błędy wynikające z braku kompetencji polskich ministrów spraw zagranicznych czy obrony narodowej okazuje się logiczną w swym szaleństwie doktryną prezesa.

Zostawmy na boku rozważania na temat tego, czy szaleństwo kieruje się jakąś logiką. To dobre na seminarium z pogranicza psychiatrii, psychologii i logiki właśnie, to co się dzieje u nas jest zbyt poważne, aby przechodzić nad tym do porządku, tu trzeba działać. Mimo upałów, mimo tego, że jesteśmy w pełni sezonu urlopowego szczególnie ważnego, jako że epidemia jakby odpuściła.

Rząd Zjednoczonej Prawicy rozpoczął przygotowania do wyprowadzenia Polski z UE, wszedł na ścieżkę otwartej konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi – tylko dlatego, że nie ma tam już Donalda Trumpa. Podpisał pakt z najbardziej skrajnie nacjonalistycznymi partiami w Europie, których przedstawiciele w Parlamencie Europejskim mogą stać się trzecią siłą polityczną. Trybunał Konstytucyjny pani magister Przyłębskiej dał zdecydowany odpór tym wszystkim TSUE, tym wszystkim lewakom rządzącym Komisją Europejską.

Cały ten plan został rozpisany na głosy, a to premiera Morawieckiego, a to posła Suskiego, a nawet na sędziego TK Piotrowicza. W rezerwie są jeszcze prezydent Duda i prezes Sądu Najwyższego. Na pierwszej linii frontu walczy nieoceniony Jacek Kurski, który za pieniądze nas wszystkich wciska „ciemnemu ludowi” jedynie słuszną prawdę o świecie i tych wrogach wewnętrznych, co to na polecenie kanclerz Merkel wrócili do Polski, aby realizować niemieckie interesy.

Prezes wszystkich prezesów na kolejnych konferencjach nazwanych wprost oświadczeniami wita zbłąkane posłanki i posłów co odeszli, ale zmądrzeli i właśnie wrócili dając arytmetyczną większość Zjednoczonej Prawicy. Arytmetyczna nie znaczy polityczna i szans na uchwalanie taśmowo ustaw nadal nie ma.

Wróćmy na chwilę do wątku polityki zagranicznej, do tego, co wyrabia rząd Prawa i Sprawiedliwości. Cały okres władzy Zjednoczonej Prawicy pokazuje wyraźnie, że polityka zagraniczna podporządkowana jest całkowicie polityce wewnętrznej. Wszystko, co tam się dzieje ma tylko jeden cel – zachowanie władzy w kraju, w Polsce. Utrata pozycji na arenie międzynarodowej nie ma żadnego znaczenia wobec celu, jakim jest wzrost zwartości obozu rządzącego.

Ta polaryzacja ułatwia przedstawianie świata na osi My i Oni. Zawsze jest tak, że wzrost zewnętrznego zagrożenia powoduje wzrost wewnętrznej integracji zagrożonych. Przy takim poziomie zawładnięcia praktycznie wszystkimi instytucjami państwa, wyeliminowaniu niezawisłości sędziów, politycznemu podporządkowaniu prokuratury, uczynienia ze spółek skarbu państwa źródła finansowania wszystkich pomysłów władzy bez względu na interes akcjonariuszy, pełnej kontroli nad telewizją kiedyś publiczną obecnie partyjną (to gorzej niż rządową), wprowadzeniu na stanowisko ministra oświaty i nauki osoby będącej zaprzeczeniem tego, kim powinien być taki człowiek – rządzący nami prezes wierzy, że może wszystko, a nawet więcej. To jest początek dramatu, który bardzo szybko okaże się tragedią.

W komentarzach ludzi zajmujących się polityką zagraniczną coraz częściej powtarza się fraza rozróżniająca Polaków od rządzącej nimi ekipy. Z moich kontaktów z ludźmi ze świata wynika jednak to, że to nie jest prawda. Jeżeli rząd Polski robi co robi, jeżeli premier czy prezydent mówią, co mówią – to w potocznym odbiorze jest tak jakbyśmy to my mówili. Tam nie ma miejsca na subtelności.

Jeżeli Polska wypowiada posłuszeństwo unijnemu prawu, jeżeli prezydent wykazuje jawne niezadowolenie z wyniku wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, jeżeli marszałek Sejmu postponuje liderkę białoruskiej opozycji to idzie to nasz rachunek.

Europa i Stany nie załatwią za nas naszych spraw, za to, co dzieje się na polskim podwórku odpowiadamy wszyscy, zwolennicy – ale i przeciwnicy PiS-u. Takie subtelności, że to nie my, że to oni – są dobre na użytek wewnętrzny. To tu możemy żyć w bańce, że to nie ja, ja na nich nie głosowałem i nigdy nie zagłosuję. Skoro żyje w tym kraju, to jest to również moja odpowiedzialność. Trzeba było się bardziej starać, bardziej działać, bardziej krzyczeć…

Czy ktoś jeszcze pamięta Piotra; tego, który się spalił w Warszawie, tego, który krzyczał w ostatnim swoim tekście – Polacy obudźcie się!

Polacy się nie obudzili, prezes wygrał wszystko, co było do wygrania. Ta nikła większość w Senacie to stanowczo za mało, aby powiedzieć, że idzie dobrze.

Przed nami decydujące starcie. Jeżeli nie chcemy obudzić się w państwie całkowicie podporządkowanym woli jednego człowieka, opętanego żądzą władzy za wszelką cenę – to trzeba się zmobilizować, trzeba zdecydowanie zwiększyć swoją aktywność na politycznej scenie.

Ilość energii, jaka jest jeszcze ukryta w nas – tych wszystkich czujących i wiedzących czym musi się skończyć to, co dominuje obecnie w polskiej polityce jest ogromna. Trzeba tylko chcieć.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

11 komentarzy

  1. z.szczypinski@chello.pl 15.07.2021
  2. Magdalena Ostrowska 15.07.2021
    • z.szczypinski@chello.pl 16.07.2021
  3. Andrzej Goryński 15.07.2021
  4. slawek 15.07.2021
    • z.szczypinski@chello.pl 16.07.2021
      • Ernest Skalski 16.07.2021
      • jure g 18.07.2021
  5. Lech Slomianowski 16.07.2021
    • z.szczypinski@chello.pl 16.07.2021
  6. jure g 18.07.2021