Ks. Wojciech Lemański: Powitalny chleb z zakalcem

2012-08-15. Po kilku latach prac nad kościelnym dokumentem dotyczącym uzdrawiania relacji między Polakami i Rosjanami, w połowie sierpnia ma nastąpić ogłoszenie wspólnego przesłania przez zwierzchnika Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Jednych to wydarzenie interesuje więcej, innych mniej, a jeszcze innych wcale. Zdawać by się jednak mogło, że wspólnoty chrześcijańskie, z racji na Dobrą Nowinę jaką niosą światu, powinny to pojednanie traktować jako priorytet i stanąć na czele budujących mosty między tymi społecznościami. Późno zaczęły się prace nad tym dokumentem i trwały długo. Co zawiera ten list – dowiemy się zapewne niebawem. Przygotowania do uroczystości jego ogłoszenia trwają.

W specyficzny sposób do tych przygotowań włączyła się redakcja katolickiego tygodnika „Idziemy”.

Biorąc do ręki kolejne numery tego niszowego acz z dużymi aspiracjami tygodnika, bez trudu dostrzeżemy wzmożoną aktywność publicystyczną dotyczącą szeroko rozumianych relacji polsko-rosyjskich, żeby nie napisać radzieckich, a może nawet bolszewickich. Powstaje wrażenie, że jest to próba stworzenia specyficznej atmosfery na przyjecie zaproszonego gościa i na ogłoszenie wypracowanego z takim trudem dokumentu.

Zanim jednak sięgnę do tekstów tego tygodnika, zacytuję inny dokument dotyczący tej sprawy. „Obóz wybudowano na polu zajętym uprzednio przez jeńców sowieckich. Ponad pięćdziesiąt tysięcy krasnoarmiejców Niemcy zamknęli w ogrodzeniu z drutów kolczastych i skazali na śmierć głodową (…) W ciągu kilku miesięcy jeńcy wymarli. Koszty pochówku były zmniejszone, gdyż w grząskim gruncie żywi wdeptywali zmarłych w błoto coraz głębiej i głębiej. Gdziekolwiek w Birkenau zaczęto kopać na głębokość dwóch łopat, natrafiano na ciała w rozkładzie, kości i resztki mundurów. Oto przykład sponiewierania godności ludzkiej tych, którzy pełnili obowiązek obrony swojej ojczyzny”– to fragment listu pasterskiego skierowanego do wiernych w naszym kraju przez prymasa Polski w grudniu 1946 roku. Gdy prymas pisał ten list, pomnik radziecko-polskiego braterstwa broni na Placu Wileńskim stał już od roku.

Te wspomniane przez księdza prymasa fragmenty mundurów należały do czerwonoarmistów bardzo podobnych do tych z praskiego pomnika, który księdzu redaktorowi kojarzy się jedynie z 45-letnią sowiecką okupacją, z katyńską zbrodnią i augustowską obławą. Ksiądz prymas w liście pasterskim wzywał wtedy do uszanowania tamtych ofiar, a ksiądz redaktor wzywa dziś do wyrzucenia pomnika tych czerwonoarmistów na polski śmietnik historii obok pomników naszych rodaków – Dzierżyńskiego i Bieruta, oraz pomników Lenina i Stalina. Przyglądam się zdjęciu pomnika z Placu Wileńskiego zamieszczonemu na łamach katolickiego tygodnika „Idziemy” i jakoś trudno mi się dopatrzyć na nim elementów sowieckiego tryumfalizmu. Dla tych, którzy w twarzach żołnierzy radzieckich, ich mundurach i uzbrojeniu nie dostrzegają propagowania symboli zbrodniczego totalitaryzmu, zamieszczono na okładce Idziemy wiersz powstańca warszawskiego – „Czekamy na ciebie, czerwona zarazo”. Gdyby ktoś miał kłopot z przeczytaniem czerwonego wiersza o czerwonej zarazie, ksiądz redaktor zamieścił cały wiersz jeszcze raz na drugiej stronie okładki. A w środku numeru kilka artykułów na ten temat.

Od momentu wzniesienia pomnika braterstwa broni mieliśmy w naszym kraju już pięciu prymasów. Przez całe dziesiątki lat był nim Stefan kardynał Wyszyński, zwany przez bardzo wielu Polaków – Prymasem Tysiąclecia. W Warszawie od dnia zbudowania tego pomnika zasiadało ponad dwudziestu katolickich biskupów. Żaden z nich nie wspomniał nawet słowem o niestosowności takiego upamiętnienia żołnierzy radzieckich i żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego zwanych przez księdza redaktora kolaborantami. Ksiądz redaktor wie lepiej od prymasów, kardynałów, arcybiskupów i biskupów jakie są priorytety polskiego Kościoła. A może jest to dobrze przygotowana akcja, by zapowiedzianą wizytę prawosławnego patriarchy i ogłoszenie z takim trudem wypracowanego pojednania zdyskredytować? Czy to własna inicjatywa księdza redaktora, czy może znalazł poparcie u znaczniejszych mocodawców?

Był kiedyś taki zwyczaj, że zaproszonego gościa witano na progu podając mu bochen chleba. Ksiądz prymas senior Józef Glemp nazywa tego gościa mężem opatrznościowym, Arcybiskup Michalik nazywa głos patriarchy Cyryla – głosem Prawdy zakorzenionej w Ewangelii, zaś ksiądz redaktor pisze o gościu jako o przedstawicielu cerkwi wykorzystywanej przez władze Rosji do załatwiania politycznych celów. A może by tak na progu Zamku Królewskiego, gdzie ma się odbyć zapowiadane spotkanie patriarchy Wszechrusi i przewodniczącego polskiego Episkopatu, stanął ksiądz redaktor z numerami swojego tygodnika o czerwonej zarazie, o zbrodniczym totalitaryzmie, o ubezwłasnowolnionej cerkwi i ewidentnie (według redakcji) imperialnej polityce dzisiejszej Rosji wobec Polski. Mógłby jeszcze dołączyć zdjęcia nie tak dawno zbezczeszczonej ossowskiej mogiły i zabazgranego farbą pomnika na Placu Wileńskim, i sprofanowanego monumentu na cmentarzu żołnierzy radzieckich. Do wizyty zaproszonego przez Episkopat patriarchy zostało jeszcze trochę czasu. Może ktoś z zapraszających zabierze głos w tej sprawie.

Ks. Wojciech Lemański

Print Friendly, PDF & Email

9 komentarzy

  1. Marian . 2012-08-15
  2. wejszyc 2012-08-15
    • Marian . 2012-08-16
      • kuba 2012-08-16
        • _Domi 2012-08-17
        • kuba 2012-08-17
  3. Marian . 2012-08-17
  4. wb40 2012-08-17
  5. Marian . 2012-08-18
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com