mój kopenhaski znajomy dotknięty jest dość rozpowszechnioną wśród emigrantów dolegliwością, przypominającą pozbawioną objawów chorobowych schizofrenię. dolegliwość ta, to rozdwojenie tożsamości.
adam – marcowy emigrant, przyjechał do danii w wieku lat dwudziestu. może uchodzić za wzór udanego wsiąknięcia w nowy kraj. skończył tu studia, ożenił się z duńską dziewczyną i jest z nią po dziś dzień, a niedawno doczekał się wnuczki. mógłby bezboleśnie pozostawić polską przeszłość za sobą, jak to zrobili niektórzy – do tego stopnia, że zmienili imiona i nazwiska.
adam nie tylko jednak nigdy nie stracił zainteresowania polską, lecz wyraźnie je manifestuje, prowadząc na FB stronę „znajomi adama *** znający język polski”. roztrząsane są tam aktualne polskie i przy okazji duńskie problemy.
w kraju wiele mówi się wiele o przywiązaniu rozproszonych po świecie rodaków do macierzy, ale samo tylko dostrzeganie nostalgii i podsycanie sentymentów ma niewielką wartość poznawczą. przypuszczam, że adam nie zajmowałby się z taką pasją polskimi problemami, gdyby, odrzucony w przeszłości przez polskę, miał poczucie pełnej akceptacji przez duńskie otoczenie.
jedna z owych „znajomych, znających język polski napisała kilka dni temu: Adamie, co sprawia, że po powrocie z Polski zapewniasz jak bardzo jesteś dumny z Twojej drugiej ojczyzny Danii?
adam przy różnych okazjach wręcz obsesyjnie manifestował tę dumę. po ostatnim pobycie w kraju oznajmił, że jest dumny ze swego duńskiego obywatelstwa. obserwuję taką postawę ze zdumieniem. gdybym uznał za stosowne zwrócenie uwagi na to, że jestem obywatelem kraju, w którym mieszkam od 46 lat, to prędzej napisałbym, że to dania winna być dumna z pozyskania mnie jako obywatela. rzecz w tym, że w jaskrawym kontraście z polską państwo duńskie nie wkracza w życie duchowe swych obywateli i nie domaga się na każdym kroku patriotycznie umotywowanej afirmacji. zadowala się w pełni tym że obywatele płacą podatki i nie wchodzą w konflikt z kodeksem karnym (nota bene znacznie mniej surowym od polskiego). nie uważam się przeto za duńskiego patriotę, bo byłoby to wręcz komiczne i gdybym był duńczykiem z urodzenia, prędzej wyjawiałbym chyba tajemnice alkowy, niż patriotyczne emocje, bo te mocno zalatują kiczem. przez wszystkie spędzone tutaj lata nigdy nie słyszałem, by jakiś liczący się polityk wypowiadał publicznie takie słowa jak naród czy ojczyzna. punktem odniesienia nie są więzy krwi. jest nim społeczeństwo, wspólnota obywatelska, uczestnicy której korzystają ze swobód, zawarowanych w konstytucji. obywatel od lat szkolnych wyrasta ze świadomością, że obowiązkiem władz jest przestrzeganie praw jednostki.
w polsce teoretycznie też powinno tak być. preambuła do ustawy zasadniczej z roku 1997 głosi:
(…)my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski,(…)
dziś, po osiemnastu latach od uchwalenia konstytucji mało który polityk pamięta o prawach obywatelskich, a jeżeli coś takiego z rzadka zamajaczy mu w mózgu, to nie rozumie na czym polega równość. demokracja albo jawi mu się jako wielkość arytmetyczna (95% ludności to katolicy, oni więc ich interesy winny mieć najwyższy priorytet) albo kojarzy się wręcz z anarchią, a obowiązkiem państwa jest utrzymywanie porządku.
rządzącym (niezależnie od tego jaka grupa trzyma władzę) nie przechodzi więc przez gardło wspominanie o prawach obywatelskich, bo komfort rządzenia jest ważniejszy od swobód jednostki (czyli anarchii w gruncie rzeczy).
dla polityków obywatel wciąż jest własnością państwa. mogłoby ono znakomicie funkcjonować bez obywateli, gdyby nie to, że zasilają skarb państwa podatkami (inaczej państwo nie miałoby pieniędzy) i biorą udział w wyborach – choć coraz mniej chętnie.
w takich warunkach patriotyzm to coś więcej niż kicz. wyznawanie go coraz bardziej staje się masochizmem.
boże miłosierny, który w dobroci swej tolerujesz ateizm – zbaw nas od patriotyzmu!
appendices (1,2):
Już niebawem informacja o tym, że ktoś przyszedł na świat dzięki metodzie sztucznego zapłodnienia, znajdzie się w aktach stanu cywilnego – informuje na pierwszej stronie „Dziennik Gazeta Prawna”. Dostęp do tych danych będzie miało kilka tysięcy urzędników, a także sami zainteresowani po ukończeniu 18. roku życia Od listopada zacznie obowiązywać ustawa o leczeniu niepłodności podpisana przez Bronisława Komorowskiego. W założeniu ma ona uporządkować rynek in vitro w Polsce. Zakłada ona między innymi wpisywanie do rejestrów urodzin oprócz informacji typu PESEL dziecka czy miejsca urodzenia także metodę poczęcia.
I drugi:
natan gurfinkiel




Słowo patriotyzm zostało nieco zubożone w ostatnich czasach i służy raczej za hasełko wiecowe, niż za cokolwiek innego. Zauważ, że najwięcej mówi się o nim w USA, a niekoniecznie u nas.
Kiedyś to pojęcie nie oznaczało identyfikacji narodowościowej. Dziś większość po prostu w ogóle nie wie co ono oznacza, ale za to fajnie brzmi.
Co do appendixów: 1) Uważam, że powinno wpisywać się także pozycję, w jakiej dziecko zostało poczęte. To może okazać się ważne w przyszłości.
2) przyjmuję zapisy na korepetycje.
amerykański patriotyzm jest zapewne bardziej teatralny(prawa ręka na sercu w czasie wykonywania hymnu, „stars and stripes” przy byle okazji, lub nawet bez niej), ale nie jest wykorzystywany do uprawiania emocjonalnego szantażu, tak jak to się dzieje w polsce.
to, co w u nas byłoby uznane za „antypolskie” i naraziło autora na przykrości, a więc dzieła „antyamerykańskie” zbierają wyróżnienia łącznie z nagrodą pulitzera.
o ile mi wiadomo w ameryce nie istnieje artykuł kodeksu karnego, na podstawie którego możnaby skazać kogoś za obrazę amerykańskiej nacji. jest ona mniej malostkowa od polskiej i trzebaby dużo się natrudzić nim poczułaby się uszczknięta na honorze. w polskim KK taki artykuł istnieje:
Art. 257. (kk.1997)
Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
przeczytałem niedawno w gazecie wypowiedź któregoś z buskupów, nie pomnę nazwiska, który dowodził, że ateizacja jest zbrodnią. teoretycznie wszedł tym samym w konflikt z w/w
przepisem prawa karnego. ciekaw jestem czy prokuratura dojdzie do podobnej konkluzji…
„…za obrazę amerykańskiej nacji.”
Może dlatego, że dość trudno byłoby tę nację zdefinować?
Za to potrafią zawzięcie bronić tzw. interesu państwa i wówczas nawet prawa obywatelskie nie są już żadną świętością. Ale – każdy ma swoją specyfikę.
Co do reszty – pełna zgoda.
Prokuratura? 🙂 🙂 🙂 🙂 Może nie zauważyła? To takie gapy są 🙂
Nie mam sluchu muzycznego za grosz. Nie mam pamieci muzycznej i nie potrafie zanucic melodi ktore lubie. Najgorsze, ze uwazan to za wlasna ulomnosc. Nie przyszlo mi do glowy by zrobic z tej ulomnosci zalete, ty wszystkich „muzycznych”, uznac za kiczowatych, pokreconych.
ad app. 2 : Policzki wiary bledną. Księża próbują wywołać rumieniec, ściskając wiernym gardziołka. Ale to słabo działa, zaś duszone duszyczki już się czasem buntują.
j.Luk. : pozycja? Można i nakrzyż. Jeśli B. i B. (Bóg i Brzucho) pozwolą.
@A. Goryński
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/894397,dzieci-z-in-vitro-informacja-o-zabiegu-bedzie-w-akcie-urodzenia.html
Można to twórczo rozwinąć poprzez odnotowywanie np. czy dziecko ze związku błogosławionego, czy po ślubie cywilnym, dodać okoliczności poczęcia (po mszy, na pielgrzymce) itd. by ułatwić maleństwu start do kariery i wiele, wiele innych. Aż się dziwię, że zatrzymano się nawet nie w pół drogi.
A serio to się dziwię, że nikt o to nie robi szumu. Potrzebny nam PiS? Nawet on by tego nie wymyślił.
j.Luk. . „…a bo to wiadomo, kto krzyczy? Z jakich pozycji krzyczy?” (cytat z Mrożka, oczywiście) Więc się nie dziwmy, bo „u nas to insza specyfika”.
Andrzeju, popraw się, bo Cię pozwą o naruszanie praw autorskich 🙂
„Nieważne, co kto mówi, ale z jakich pozycji…” należy do śp. Gomułki 🙂 Mrożek to tylko wykorzystał.
Natanie, zaskoczyłeś mnie gdy przypadkiem zajrzałem na jedną z ulubionych stron internetowych, studioopinii.pl i przeczytałem o samym sobie. Do Twojej diagnozy mojej dolegliwości chciałbym jednak dodać kilka faktów i sprostować niektóre, których nie dostrzegłeś w swoim rzetelnym dziennikarskim researchu. Znamy się z przypadkowych spotkań na mieście i 10/20 minutowych rozmów. Nigdy nie byleś u mnie w domu ani nie dyskutowałeś mojej tożsamości ze mną. Ostatnio zydowsko-dunskie Radio Shalom zrobiło wywiad ze mną na temat tożsamości małżeństw mieszanych, ale tego na pewno nie słuchałeś bo tego na facebooku nie reklamowałem a swoja wiedze o mnie czerpiesz tylko z facebooka.
1. Piszesz ” adam nie tylko jednak nigdy nie stracił zainteresowania polską, lecz wyraźnie je manifestuje” Natanie, Polska mnie nie interesowała przez 40 lat, gdyż było życie zawodowe, wychowanie synów i nie było czasu na rozdwajanie się. Nigdy nie miałem polskiej telewizji ani nie czytałem polskich gazet, książek przez te 40 lat. Dzięki temu poznałem dobrze literaturę duńską. Moje zainteresowanie Polską zaczęło się dopiero gdy zostałem emerytem i faktycznie motywacją były zaproszenia do Polski na śluby młodego pokolenie mojej rodziny po stronie mojej katolickiej mamy. ( po stronie mojego żydowskiego ojca nikt nie przeżył II WS). Przy weselnym stole zorientowałem się ze nawet nie wiem kto jest polskim prezydentem i jakie są partie w Polsce. Zaczęto mnie pouczać ze Wałęsa to zdrajca, Czesław Miłosz pluł na Polske, Polański źle mówi o Polakach itd. Później jeden z członków rodziny zaczął mi podsyłać emaile o Marszu 11 listopada, o żołnierzach wyklętych o antypolonizmie żydowskiego środowiska poza Polska. W tych emailach czułem się prowokowany i wyalienowany gdy nie podzielałem zachwytu polskim papieżem i nie godziłem się z poglądami ze Polska jest wykupywana, rozkradana itd., itp. Aby argumentować te nazwijmy to radio-maryjne poglądy musiałem się zainteresować tą polską rzeczywistością. Założyłem wiec dwie strony na facebooku, jedna polsko-języczna i druga duńsko języczna. W polskiej stronie FB mogłem skonfrontować moje poglądy.
2. Piszesz „przypuszczam, ze adam nie zajmowałby się z taką pasją polskimi problemami, gdyby, odrzucony w przeszłości przez Polskę, miał poczucie pełnej akceptacji przez duńskie otoczenie.” Natanie nie czułem się odrzucony przez Polske”. Emigrowałem sam w grudniu 1969 roku, gdyż mój ojciec polski żyd rozmyślił się w ostatniej chwili i nawet przekonywująco namawiał mnie abym został. Wiec nie czuje się ani wygnany ani odrzucony ani obrazony na Polske. Nigdy ani przez moment nie pożałowałem tez mojej decyzji o opuszczeniu Polski.
Na studiach i w trzech firmach w jakich spędziłem niecałe 40 lat z życia zawodowego bylem w 100% akceptowany jako obywatel duński i nawet ich nie obchodziło ze pochodzę z Polski. Dodam, że już od 30 lat jestem w zarządzie wspólnoty domków w osiedlu gdzie mam dom. Robię tu coroczny uliczny pchli bazar i niekiedy uliczną zabawę. Jest nas 64 członków i czuje się w 100% akceptowany. Duńczyków nie obchodzi ze ja pochodzę z Polski i czy jestem Żydem, Katolikiem czy Protestantem Dla nich jestem ich sąsiadem. To samo z duńską rodziną mojej zony. Dla nich jestem Adam.
3. Piszesz dalej „jedna z owych „znajomych, znających język polski napisała kilka dni temu: Adamie, co sprawia, ze po powrocie z Polski zapewniasz jak bardzo jesteś dumny z Twojej drugiej ojczyzny Danii?. Natanie bylem w tym roku pierwszy raz na Festiwalu W-wa Singera i odwiedziłem tez rodzinę. Negatywny stosunek do uchodźców, niektórych członków rodziny sfrustrował mnie, gdy rozmawialiśmy o przyjmowaniu uchodźców. Dlatego gdy zobaczyłem zdjęcie duńskiego policjanta bawiącego się z syryjską dziewczynką napisałem emocjonalnie ze jestem dumny z mojej drugiej ojczyzny. Płace tu podatki, głosuje na polityków i chyba mogę być dumny. W Polsce jestem prowokowany pouczaniem że to dzięki wierze i to tej właściwej czyli katolickiej ludzie żyją moralnie. To mnie prowokuje i dlatego odpowiedziałem mojej znajomej na FB którą cenie, następująco.” DOBRE pytanie jak to często się słyszy. Mam nadzieje ze nie będę źle zrozumiany ale bylem trochę rozgoryczony, bo ja oczekuje czegoś innego od wierzących katolików, którzy pouczają innych o miłosierdziu i twierdza ze bez wiary ludzie są źli. Tu oczywiście mam na myśli sprawę podejścia większości katolików (tych prawdziwych Polaków) do obecnej sytuacji uchodźców z Syrii. Moj FB znajomy opublikował wiadomość że polscy biskupi żądają krzyży we wszystkich szkołach. Ja w komentarzu napisałem:– Ja z obserwacji i doświadczenia życia poza Polską już od ponad 40 lat widzę ze im więcej krzyży, religii i pouczeń ze strony kościoła , tym więcej nienawiści, braku zaufania do obywateli własnego kraju no i tego miłosierdzia dla obcych uciekinierów.”
4. I na koniec co do PATRIOTYZMU to napisałem niedawno na FB ścianie mojej dobrej znajomej, pisarki izraelsko polskiej. „nie znoszę słowa PATRIOTYZM. Gdy odwiedzam Polske i słyszę slogany „Polska dla Polaków” to tak jak bym słyszał w mojej nowej ojczyźnie
” Dania dla Duńczyków”. Mam alergie na słowo patriotyzm i mam tez problemy ze słowem JESTEM DUMNY. Czasem mi się to zdarza ze powiem ze jestem dumny ale zaraz sobie uświadamiam ze dumny to ja mogę być z np. z moich 2 synów gdyż ich wychowałem”.
Natanie zapraszam cię na kawę/herbatę i dłuższą rozmowę na ciekawe tematy. Ja czuje się szczęśliwym człowiekiem i nie mam potrzeby specjalnie definiować się kim jestem. Jestem CZŁOWIEKIEM i za moim ulubionym duńskim filozofem powtórzę.”Once you label me you negate me.” Søren Kierkegaard
adamie, dziȩkuję za wyczerpujący list. głęboko ubolewam nad tym, że sprawiłem ci przykrość i najserdeczniej cię przepraszam.
prawdę mówiąc obawiałem się nieco, że możesz opacznie zrozumieć moje intencje. jeżeli mimo to zdecydowalem się na opublikowanie moich uwag, to dlatego nie było w nich przecież żadnych inwektyw pod twoim adresem, a jedynie moje przypuszczenia na temat twego poczucia dumy z twej „drugiej ojczyzny”.
nie twierdziłem, że dobrze się znamy i sądziłem, że z tekstu wyraźnie wynikało, iż moja diagnoza twych reakcji bazuje na przypuszczeniach.
bardziej od dramatis personae był dla mnie sam ważny sam problem i bezpośrednim asumptem do opisania sytuacji było zapytanie teresy pod twym adresem. współgrało ono z tym, o czym wieloktotnie zapewniałeś przedtem – że odczuwasz dumę z tego, że jesteś cząstką tutejszej spoleczności obywatelskiej. ja też jestem zadowolony z tego samego. ale jednym z głównych powodów mego zadowolenia jest fakt, że nikt tutaj nie domaga się tego ode mnie. mamy, jak widać nieco odmienne podejście do problemu, ale różnice są mniejsze, niż wygląda to na pierwszy rzut oka.
jeszcze raz przepraszam i z radością przyjmuję zaproszenie do dialogu.
Natanie, cieszę się, bo w żadnych z Twoich poprzednich artykulów nie bylo nigdy nic z czym bym sie nie zgadzał. Dlatego dobrze że bedziemy sie mogli spotkać i spokojnie wyjasnic niektore odmienne podejscia do tej naszej skomplikowanej tożsamości. Masz u mnie plus, bo lubie ludzi, ktorzy umieją się przyznać że moze coś niezrecznie zrobili. A wiec do zobaczenia u mnie na kawie jak wrocisz z zagranicznego wypadu.