Owi rabini z Chorezmu stali się w VIII wieku elitą intelektualną państwa Chazarów. Na ile nie ortodoksyjny był ten judaizm, wbrew temu, co pisałem dziesięć lat temu, nie ma jasności. Za to nauczyli się Chazarzy, przynajmniej ci bliscy władzy, czytać i pisać. Pisali w swoim języku urzędowym – hebrajskim, którego też się po prostu – nauczyli. Co więcej, w pewnym momencie (jak pisze Luce Boulnois, historyczka „jedwabnego szlaku”, którą miałem kilkanaście lat temu za mężczyznę), około roku 760 lub 770, zapewne wtedy, kiedy po Bulanie nastąpił jego wnuk, Obadia, który wedle relacji Józefa „pobudował synagogi i domy nauki”, podjęto w kręgu Chazarów reformę religijną (!). Dla jej przygotowania ściągnięto znawców Talmudu z Bagdadu, z muzułmańsko-perskiego kalifatu Chorasanu i cesarstwa bizantyjskiego! Wszystko snadź musiało być tu na najwyższym poziomie intelektualnym. Ale bo też to była naprawdę cywilizacja. I może wtedy owo plemię przyjęło swoje imię kojarzące się z pokojem i zgodą, bo ówczesna historia nigdzie nie sugerowała takich skojarzeń.
Ich judaizm otwierał im kontakty z nacją pozbawioną ojczyzny, wtedy już kupiecką i dzięki handlowi niemal wędrowną – z Żydami arabskimi. Islam w pełni ich tolerował i chronił, byli „dhimmi”, chronionymi, właśnie jako wyznawcy religii posiadającej własną „księgę”, „kitab”. Prowadzili rozległe interesy na całym „szlaku jedwabiu”, od Chin po Hiszpanię. Zdarzali się wśród nich kupcy, którzy znali… chiński; wędrowali przecie ze swymi karawanami po jedwab aż do Państwa Środka! To zatem wcale nie przypadek, że w X wieku chakan Chazarów korespondował właśnie po hebrajsku przez całą Europę z żydowskim dostojnikiem muzułmańskiego, uczonego kalifa Kordowy.
Chakanowi ukazał się we śnie anioł i obiecał, że „napełni trwogą i bojaźnią serca” ludzi w kraju Rudlan i w kraju Armil („z tyłu”, „za”), i „odda ich (tych ludzi) w ręce” chakana, dla niego bowiem przeznaczył ich skarby. Chazarzy uwierzyli mu. Rozwinęli zatem szeroką w swych podbojach ekspansję i dzięki niej w połowie VIII wieku tworzyli nawet przez jakiś czas wspólne państwo z Chorezmem, formalnie uznającym zwierzchnictwo Arabów. Potem się ten związek rozpadł, Chorezm wrócił pod władzę kalifów, ale jeszcze chakan Józef opisuje olbrzymie terytorium, którego różne ludy płacą mu daniny – na południu ludy Kaukazu, na zachód od Itilu trzynaście ludów „potężnych i bitnych” mieszkających na wybrzeżach morza „Konstantynopolitańskiego”, czyli Czarnego, na wschodzie – osiadłe ludy za Wołgą i te nad „wielką rzeką Jaik”, czyli nad Uralem, gdzie „ludzie żyją w osadach bez murów, włócząc się po całym stepie aż do granicy Hangryn (Chin), liczni jak piasek w morzu”.
Stepy chazarskie stały się niezmierzonych rozmiarów strefą wolnego handlu. I pomyśleć, że Ingvar Andersson w swojej „Historii Szwecji” pisał o „państewku” Chazarów! Podczas gdy byli ci stepowi Turcy zjawiskiem nieporównywalnym do niczego ani w późniejszych, ani, tym bardziej, we wcześniejszych cywilizacjach i kulturach.
Cywilizację i poziom kultury sprawdza tolerancja wobec inności. W dokumencie z VIII wieku, zawierającym wykaz… chrześcijańskich katedr biskupich, znajdujemy dowody szczególnej kultury tego świata – działała tam bowiem własna metropolia chazarskiego kościoła chrześcijańskiego! Był to kościół wschodni, ale jeszcze bardziej wschodni od Bizancjum – kościół jakobitów, czyli monofizytów, którzy w Chrystusie jako Bogu nie uznawali boskości w jego cielesnej, ludzkiej postaci; dzielili się zaś na prawie tuzin sekt wedle różnic w ocenie, na ile ciało Jezusa było tylko urojeniem.

Z dużym zainteresowaniem czytam cykl o Nowogrodzie. Żałuję, że nie ma możliwości wybrania listy tych wpisów w kolejności (użycie tagu „Nowogród” daje listę dziurawą).
Warto byłoby może zaimplementować przeglądanie cykli tematycznych?
Pozdrawiam serdecznie!
Popieram – pozdrawiam serdecznie obu Panów .
@Tetryk. Ja to sobie wycinam pojedynczo i zbieram od początku. (pod Wordem, oczywiście). Mogę Ci bez problemu posłać komplet.