Stefan Bratkowski: Atlantyda, tak niedaleko (15)12 min czytania

()

Uważali się za chrześcijan „czystych”, najdoskonalszych, wiernych monoteizmowi, konsekwentnemu jedynobóstwu. Ich metropolia urzędowała w Doros, w bizantyjskim temie Chersonezu, na Krymie, podlegały jej biskupstwa w Chorezmie i w… Itil, czyli nadwołżańskiej, do dziś nie zlokalizowanej stolicy Chazarów. Bo Itil, gęstniejący zimą w tysiące jurt i namiotów, przyjmował wszystkich – u wspomnianej tu, francuskiej historyczki „szlaku jedwabiu”, Luce Boulnois, wyczytałem, że w Itilu było trzydzieści meczetów!

Chasdaj pytał w swoim liście i o ustrój państwa, ten temat jednak chakan Józef subtelnie pominął. I zdumiewająca będzie siła mitu, jaka uświetni jego tytuł, naśladowany tak długo i przez tyle ówczesnych ludów – podczas, gdy już z samego listu Józefa możemy odczytać, że dla przyjęcia judaizmu nie wystarczyła decyzja jego przodka, chakana Bulana czy też Bułana. Anioł, który mu się ukazał we śnie, musiał jeszcze w podobny sposób przekonać „wielkiego księcia” (w tłumaczeniu z Bielowskiego), czyli wielkorządcę, którego tytułu „bek” (znanego później wśród Turków jako „beg”), Józef nawet nie cytuje.

W XIX i XX-wiecznej mitologii „etnodromu” odczytuję swoistą uległość czarowi przestrzeni, fascynację – przestrzenią, obszernością terytorialnego zasięgu władzy. Od tej fascynacji uwolniły się byłe mocarstwa kolonialne, uwolniły od niej świat niemiecki dwie przegrane wojny światowe, pozostaje nadal zgubna dla wyobraźni dzisiejszej Rosji Kremla. To pod wpływem tej groźnej fascynacji czcimy epokę wielkich odkryć geograficznych i późniejszych podbojów kolonialnych. Sam wielki Arnold Toynbee traktował narodziny tej epoki jako początek nowego okresu historii. Tymczasem przez wiele wieków wcześniej nasz świat rozszerzał się na olbrzymie dystanse i wiązał – handlem. Przewoził ten handel towary, wynalazki i – myśli. W podróżach wcale nie łatwych: bezdroża lądowe Europy X wieku groziły kupcom rozmaitymi napadami rozmaitych rabusiów. To zapewniało przewagę transportowi wodnemu – morskiemu i rzecznemu. Służył on w równej mierze handlowi, co podbojom i rabunkom, to prawda. Sam przez się tworzył jednak inną wyobraźnię – w łodziach, w małych statkach i wojennych okręcikach, na żeglownych wodach jezior, rzek i mórz, tworzył wyobraźnię, którą trudno pojąć pasażerom dyliżansów, pociągów i samochodów. Z niej rosła też potęga miast morskich i nadrzecznych. To nie puszcze i wyrąbane w nich karczowiska, nie żadne kreślone przez historyków granice podbitych i hołdowanych ziem, lecz przede wszystkim wody żeglowne określały geografię polityczną ówczesnej Europy. Stąd i geografię ziem wschodniej Słowiańszczyzny wyznaczały rzeki – właśnie jako wielkie szlaki handlowe i szlaki wypraw wojennych. Bez nich nie sposób zrozumieć ani pozycji Nowogrodu Wielkiego, ani handlu niewolnikami z chrześcijańskim światem Bizancjum, ani ataków Rusi nowogrodzkiej na… południowe brzegi morza Kaspijskiego i późniejszego z nimi handlu.

Dla dalszej Północy, zwłaszcza dla ziem przyszłej Rosji, wygodniejszym sezonem podróży była zima; otwierała nowogrodzki świat kupcom i najeźdźcom. Przeprowadzić bowiem kogoś latem suchą nogą z Nowogrodu Wielkiego do Pskowa czy Izborska Krywiczów mogli tylko obyci z tymi okolicami przewodnicy: znali bezpieczne „chody”, ścieżki pośród grzęzawisk, bagien, potoków, jezior i gęstych zarośli na dwustu kilometrach nieprzebytych puszcz między Ilmenem i Łowacią a pskowską rzeką Wieliką. Transportować nimi skóry i futra, nawet objuczywszy umiejętnie konie, osły czy muły, nie przychodziło wcale łatwiej. Dopiero zimą na drogach, wyjeżdżonych, udeptanych w leżącym parę miesięcy śniegu, można było swobodnie poruszać się saniami. Dlatego sanie na Północy przybrały znaczenie pojazdu symbolicznego – jak łodzie w kulturze Normanów. Saniami będą odjeżdżali na tamten świat zacni i mniej zacni Rusowie, Słowienie, Krywicze i Czudzini także w czasach od dawna chrześcijańskich.

Koczownicze państwo Chazarów mogło fascynować historyków rozległością swego terytorium. Nie zafascynowało ich, nie dostrzeżono go. Tysiąc lat wcześniej zaś, nim uległo zapomnieniu, uległo w finale swych dziejów zwykłym bandytom historii. Tyle że coś dla przyszłej Rusi zrobiło samym swym istnieniem.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. Tetryk56 03.11.2012
  2. Olkuska 03.11.2012
  3. Angor 07.11.2012