Jeśli wybory w USA wygra Trump (co nie daj Boże) światem znowu rządzić będzie „wielka czwórka”. Wyjątkowa. Nadzwyczajna. Z polskim wsadem czy wkładką, jak kto woli.
Oto ona: Trump, Putin oraz duecik Budapeszt — Warszawa.
Proszę się nie śmiać. Żadne hi-hi. Znowu wrócimy na kresy, aż pod Psków, jak król Rzeczpospolitej Obojga Narodów Stefan Batory. Dokonał czynu znakomitego, czego do dziś nie potrafią nam ruscy zapomnieć.
Tyle, że teraz wystąpimy w całkiem innej roli.
Skierują nas do zmywania naczyń na Kremlu.
Jerzy Klechta


