2017-04-01.
Idąc do domu mijam ogród pewnej pani, znającej mnie od dziecka. Jej ogród też zna mnie od dziecka, jako że zgodnie z lokalnym zwyczajem stanowił dla mnie wtedy teren ćwiczeń indiańskich polegających na zdobywaniu łupów w postaci jabłek i wspaniałych klapsów (gruszek), oczywiście wbrew woli właścicielki.
Podobnie jak inne okoliczne ogrody. Jabłka ze swojego nie smakowały tak dobrze – cóż ja na to poradzę?
Dziś ten ogród znowu stoi przede mną otworem, bowiem pani właścicielka znając moje upodobania sypie mi przy każdej okazji do torby kilogramy jabłek i to takich „prawdziwych”, renet, koszteli, antonówek, moich ulubionych „zajączków” i in. mocno różniących się smakiem od dziwnie zunifikowanych form tego owocu jakie można dostać w sklepach.
Niestety, nie dostaję tych jabłek za darmo. Za każdym razem muszę wysłuchać długich i emocjonalnych wywodów zagorzałej zwolenniczki „dobrej zmiany”, co w moim odczuciu rozgrzesza mnie nieco z młodzieńczych wyczynów.
W celu osiągnięcia korzyści w postaci wspaniałych owoców puszczałem zazwyczaj jej wynurzenia mimo uszu, ale od jakiegoś czasu zacząłem się im uważnie przysłuchiwać.
System narracji, którym sąsiadka operuje zaczął mnie zastanawiać.
Pani jest emerytowaną nauczycielką, mówi ładnym językiem, nie używa wulgaryzmów, kiedy mówi na inny niż polityka temat rozmawia się z nią bardzo przyjemnie.
Gdyby ustawić sąsiadkę na jakimś ministerialnym stanowisku nikt pewnie nie zauważyłby zmiany. No chyba, że jakościową ponieważ nie wszyscy obecni ministrowie dorównują jej poprawnością języka.
Natomiast treści wypowiedzi byłyby konstruowane identycznie.
Sąsiadka ma kłopoty ze zdrowiem i korzystała do niedawna z kliniki w sąsiednim mieście. Okazało się, że ta ma być na dniach zamknięta. Zdarza się.
I cóż ja słyszę od zainteresowanej osoby?
– Widzi pan co to za ludzie ci PO-wcy, chcą sobie na prywatny szpital zawłaszczyć budynek, byle ludziom nie dać!
Podzielając święte oburzenie zastanawiałem się, czy zdradzić jej tajemnicę, że od półtora roku rządzą jej ulubieńcy i to raczej do nich powinna kierować pretensje?
Nie zrobiłem tego jednak ponieważ mogłoby to zakłócić tok jej rozumowania, a ten jak raz był dla mnie ważniejszy, niż wartość faktograficzna relacji.
Z innych rozmów co i rusz dowiaduję się o PO-wcach czających się jak szatani na dusze dobrych Polaków oraz o pomocy jakiej w tym względzie udziela zagrożonym miejscowe Kółko Różańcowe, którego ta pani jest nadzwyczaj czynną uczestniczką.
Zgroza zdejmuje człowieka kiedy słyszy jak co dnia jakiś PO-wiec dokonuje zamachów na nasze narodowe życie bezczeszcząc świętości, buntując się przeciw prawu bożemu i szkodząc okolicznym mieszkańcom.
Czasem wchodzimy w „wielką politykę”. Po akcji w Brukseli sąsiadka odegrała scenę z „Żywotu Briana” – Judejski Front Narodowy – Oddział Samobójczy.
– Aleśmy im pokazali! – wyrzuciła z nieukrywaną dumą.
Judeański Front Ludowy oddział samobójczy
Żywot Briana
Nie ukrywam, że jest to dla mnie problem. Osoba, którą znam całe życie, z którą – wydawałoby się – mam dobre relacje, zaczyna cierpieć na dziwną chorobę oczu. Nie widzi tego co stoi jak wół przed nosem, widzi to czego inni nie widzą.
I wcale z niej nie drwię. Po prostu nie umiem zrozumieć. Nie potrafię znaleźć źródła tej choroby, która owładnęła głową kogoś kto np. w rozmowach o pielęgnowaniu ogrodu wydaje się być bardzo rozsądny i imponuje wiedzą, a na dodatek – czego sam doświadczam – jest życzliwy i wita mnie z uśmiechem każdego dnia.
Gdyby tym kimś był jakiś polityk partii obecnie rządzącej, poszedłbym pewnie na łatwiznę i określiłbym go w zależności od objawów jako cynika lub idiotę, ale w przypadku osoby doskonale mi znanej nie wchodzi to w rachubę.
I tak bywa w wielu wypadkach.
Kiedy poseł Pięta „wyjaśnia” swoje złodziejskie wyczyny pobudkami patriotycznymi
Poseł Pięta z PiS wyjaśnia, dlaczego kradł pieniądze. Pobudki patriotyczne?
Poseł PiS Stanisław Pięta w młodości dopuszczał się różnych czynów. Także tych wbrew prawu, jak na przykład kradzież. Kradł między innymi portfele z pieniędzmi, dokumenty. Jak to dziś tłumaczy? „Przygotowywaliśmy się do zbrojnego powstania”. – Sprawdź najnowsze informacje polityczne w Dziennik.pl. Politycy – PO, PiS, SLD itp. Prezydent, wybory, partie polityczne.
to w pierwszym odruchu mam ochotę zrobić to co wszyscy, ale potem przypominam sobie, że znam rodzinę z mojej dzielnicy, o której kiedyś pisałem, dotkniętą podobną przypadłością. Syn znanych w okolicy piekarzy siedział w latach 50tych w więzieniu za podobne wyczyny, a ponieważ badałem kilka lat temu dokładnie tę sprawę wiem, że rzeczywiście istniała organizacja antykomunistyczna, na której korzyść dokonywał on tych rabunków.
Daleko nie szukając Piłsudski też ma na koncie napady rabunkowe, a przecież nikt dziś nie nazywa go bandytą czy złodziejem.
Ba – nawet zbrodniarzem, pomimo rozkazu strzelania do rodaków, w wyniku czego zginęło więcej osób niż w stanie wojennym o czym jakoś dziś dziwnie milczą jego pogrobowcy.
Takich przykładów można by namnożyć więcej.
Niewykluczone, że to ta ich mnogość czyni spustoszenie w umysłach do tego stopnia, iż ludziska przestają odróżniać dobro od zła, czarne od białego sądząc li tylko wedle intencji.
„Dobra zmiana” chce dla Polaków dobrze i to być może wystarcza mojej sąsiadce do tego stopnia, że efekty ich starań nie są dla niej już takie istotne. Ona wierzy w ich dobrą wolę i szczytne cele, które głoszą i to wystarczy.
Zachodzi jednak pytanie: dlaczego ona im wierzy, dlaczego wierzą inni, dlaczego my wierzymy w to w co wierzymy?
Kryteria wiary jako takiej nigdy nie były nazbyt precyzyjne i do dziś nie są.
Mam dość blade pojęcie o fizyce, aż wstyd, ale wierzę profesorowi fizyki. Dlaczego? Przecież nie potrafię zweryfikować jego wiedzy i stwierdzić czy mnie nie oszukuje mówiąc to co mówi. Pozostaje wiara i zaufanie, bo co innego?
Jeżeli inny poseł PiS proponuje nowe święto państwowe (14.04 – Dzień Chrztu Polski) to też mam problem, ponieważ jako historyk wiem, że wskazana data jest jedynie przypuszczeniem, a fakt, o którym mowa nie został zapisany w żadnej ówczesnej kronice nie mówiąc już o tym, że „chrzest Polski” jest dokładnie tak samo umownym określeniem, ponieważ ochrzcił się jedynie książę Mieszko być może z kilkoma osobami z jego dworu, nikt więcej.
Poza tym pan poseł nie kładzie specjalnego nacisku na rzetelną wiedzę, a raczej na znaczenie tego faktu dla świadomości narodowej i chce posłużyć się nim w bieżącej walce politycznej.
„Dlatego dzisiaj, w dobie kruszenia podstaw, na których zbudowany jest nasz byt narodowy i państwowy, w dobie niepewności i obawy o naszą przyszłość, o jutro naszych dzieci, powinniśmy pamiętać o rocznicy Chrztu Polski”.
Jak pamięć o tej rocznicy ma wpłynąć na poprawę naszego samopoczucia (choćby tylko tyle) w „dobie niepewności i obawy” nie mam pojęcia.
Ale wielu w to uwierzy, już wierzy. Jak pracują ich umysły skoro pamięć tej rocznicy przynosi im … co? Ulgę w codziennych cierpieniach patriotycznych, podsuwa rozwiązania problemów stojących przed nami? Nie potrafię odgadnąć.
Wiara to wielka rzecz. Tłumacząc pobudki, które kierowały wnioskującymi o nazwanie województwa kujawsko pomorskiego imieniem Jana Pawła II radni sejmiku wg mnie bredzą i mówią oczywistą nieprawdę.
Zabiegały o to władze, Watykan zatwierdził wniosek. Jan Paweł II patronem jednego z województw
Wniosek w tej sprawie kujawsko-pomorscy radni złożyli już rok temu. Wreszcie zapadła decyzja: św. Jan Paweł II będzie patronem województwa – ogłosił biskup toruński Andrzej Suski podczas sejmiku,
„Jan Paweł II patronuje światu, w którym człowiek konstruktywnie szuka spełnienia swoich słusznych nadziei nigdy „przeciw drugiemu”, ale zawsze „z drugim”; w którym warunki życia społecznego i gospodarczego kształtuje prawda o człowieku, choćby wymagała wiele wysiłku; w którym priorytetem jest takie układanie wzajemnych relacji, aby umożliwiały wszystkim mieszkańcom „słuszny rozwój”.
A przecież wielu w to wierzy. To, że ośmieszają swoje województwo, ośmieszają kraj – nie ma znaczenia. Zakładam, ze przynajmniej niektórzy z nich w to wierzą. Dlaczego?
To czego nie rozumiem to postawa Kościoła, który wg mnie powinien wystrzegać się wszelkich tego typu inicjatyw budzących sprzeciw wśród wielu, a sardoniczny śmiech wśród jeszcze większej ilości ludzi. Tymczasem Kościół podbija bębenka apelując o kolejne święto narodowe związane z datą wyboru kardynała Wojtyły na papieża.
Gdyby ktoś proponował święto narodowe związane z datą wyboru p. Tuska na przewodniczącego RE to pomimo sporej sympatii do tego człowieka, wyśmiałbym go bez najmniejszych wątpliwości. Oni tego nie robią. Dlaczego?
Naprawdę chciałbym wiedzieć.
Zazwyczaj tłumaczę taki stan potrzebą psychiki, która nakazuje w jakikolwiek sposób uporządkować widziany przez nas świat, by móc w nim w miarę spokojnie funkcjonować.
Wiara, także ta w najgorsze brednie, stanowi rodzaj lepiszcza, które spaja poszczególne kamienie wznoszonej budowli.
Każda wątpliwość może skruszyć ten mur co napawa ludzi niekłamanym strachem, bo jeśli ich wieża Babel się zawali zostaną z pustymi rękoma pośrodku wrogiego im świata.
Każdy kto usiłuje tę wątpliwość w nich zasiać jest autentycznym wrogiem i wyrządza im prawdziwą, nie wyimaginowaną krzywdę.
Stąd może ich reakcje.
A jeśli te reakcje na dodatek wyposażone są w sprawowaną aktualnie władzę to spór zaczyna przybierać formy dramatyczne.
Efekt jest taki, że mam mieszane uczucia. Z jednej strony nie chciałbym zrobić krzywdy sąsiadce, nawet gdyby przestała mnie zasypywać jabłkami, a z drugiej widzę, że ta ich wiara przeniesiona na forum publiczne wyrządza krzywdę wszystkim. W dłuższej perspektywie także im samym.
Nie mam takich wahań jeśli chodzi o cynicznych polityków, którzy nie wierzą programowo w nic, ani w Najświętszą Panienkę, ani w twierdzenie Pitagorasa (nie wiadomo z jakiej był opcji) i w nich widzę tylko kłamstwo, oszustwo z niskich pobudek, do których zaliczam chorobliwą żądzę władzy.
Ale moja sąsiadka nie jest opanowana żądzą władzy. Chce w spokoju ducha (przede wszystkim) dożyć swoich dni i tyle.
A jednak pomimo wskazania, że o zamknięciu wspomnianej placówki medycznej zdecydował swoim podpisem pseudominister Radziwiłł, ona wierzy, że to „POwcy chcą zabrać budynek na swój prywatny szpital”.
Przyznaję, że w takim przypadku czuję się bezradny.
I obawiam się, że to jeszcze daleko nie koniec.
Jerzy Łukaszewski


To ciekawy problem. Miałem podobne co Pan dylematy aż odkryłem że ludzie różnią się między sobą, choć z wyglądu i zachowania na pierwszy rzut oka tego nie widać. Zajęło mi to parę lat, ale jednak.
Ludzie rzadko używają rozumu i nie weryfikują swoich poglądów ani tzw. głębokich przekonań.
Przez chwilę myślałem o tym żeby zastosować w tym przypadku metodę Sokratesa – zadawać pytania uściślające, aby posiadacz poglądu sam w końcu zobaczył sprzeczności. Ale czy warto burzyć szczęśliwy uporządkowany świat Pana znajomej? Jak mówi Pismo Święte:
„Powiedział do swoich uczniów: – Niemożliwe, by nie przyszły zgorszenia, lecz biada temu, przez kogo przychodzą. Lepiej by mu było, gdyby mu kamień młyński nałożono na szyję i wrzucono go do morza, niż gdyby zgorszył jednego z tych maluczkich.” Ewangelia Łukasza 17,1-2
„To czego nie rozumiem to postawa Kościoła, …” – w pewnym sensie odpowiedzią jest Wielka Krucjata Lojalności ( O ile dobrze pamiętam) kpt. Blacka w „Paragrafie 22”. Kościołowi nie chodzi o przestrzeganie zasad, lecz o bezustanne deklarowanie wierności ( jako przykład proszę porównać reakcję na raport prof. Deca o sposobach obchodzenia ustawy antyaborcyjnej). Jeżeli obedrze się wypowiedzi polskich hierarchów katolickich z katolickiej nowomowy to zostaje pustka ( ciekaw jestem czy prof. Obirek potwierdziłby moją ocenę) . Umacnianie zewnętrznych przejawów kultu JP II pozwala klerowi zachować wpływy na wszystkich szczeblach „świeckich” władz i w ten sposób obejść Konstytucję RP. Przekłada się to zarówno na formalne uznawanie wyższości hierarchów nad władzami świeckimi ( klękanie HG-W – prezydenta Warszawy- przed arcyNyczem) jak i bezkarne dojenie budżetów publicznych.
Jeżeli na lekcji religii uczeń dowiaduje się,że Bóg stworzył świat 6 tysięcy lat temu, a później na lekcji fizyki dowiaduje się,że Wielki Wybuch był 15 mld lat temu, to po wyjściu ze szkoły ma pełne prawo WIERZYĆ, że zdrajcy z PO i PSL nadal rządzą Polską.
Aż się zatrząsłem JoteSie… – Krucjata nie była wielka a …..WSPANIAŁA………
Sam kiedyś chodziłem tyłem.
Pozdrawiam
Dziękuję ! Nawzajem !
@J.Luk. Ja w sprawie Piłsudskiego, Pięty i syna piekarzy (na Tisroka, oby żył wiecznie, co za zestawienie!). Pozwalam nie zgodzić się z Panem, aczkolwiek zazwyczaj zgadzam się. Kiedyś wszystkie działania Piłsudskiego łykałem bez zastrzeżeń. Teraz już nie. Bandytą może go nie nazwę, ale terrorystą tak (A co ze Stalinem na początku XX w? Też napadał. Jak go nazwiemy?). Pięta to drobny złodziej kiedyś i piramidalny idiota do dzisiaj. Jaka tam działalność antykomunistyczna! Byłem studentem na przełomie lat 70/80, działałem w opozycji. Nikomu z nas do głowy nie przyszły takie działania, jak kretyna Pięty. Podobni mu debile (przepraszam za słownictwo, ale nie mogę się powstrzymać, ono i tak nie oddaje mojej pogardy) pod przewodem ówczesnego Międlara, czyli Zycha, zamordowali Bogu ducha winnego sierżanta Karosa. Czy to też porównamy do działań bojówek PPS-Frakcji Rewolucyjnej? Jezu, może to uprawnione porównanie? Nienawidziłem władzy z lat 80. jak ostatnich mend, ale żeby zabijać jakiegoś milicjanta?!? A syn piekarza? Naczytałem się dostatecznie dużo dokumentów w IPN, by stwierdzić, że te „organizacje antykomunistyczne” przełomu lat 40/50 to w znacznej mierze połączenie klerykalnego antysemityzmu, gówniarzerii, chuligaństwa, nieuctwa i bandytyzmu, w najlepszym przypadku nieodpowiedzialnego idealizmu i infantylizmu. Potrzeby organizacyjne to były takie, żeby napaść na sklep z konserwami, ukraść prosiaka u gospodarza albo wełnę „setkę”, bo było głodno i chłodno. Mój ojciec, uciekinier-akowiec z tzw. kresów, uczył się i pracował. I takim ludziom zawdzięczamy domy, szkolnictwo, służbę zdrowia. A tym kretynom, spod znaku Pięty i synów piekarzy – nic.
Zgadzamy się bardziej niż Pan sądzi. Mam podobne odczucia co do Piłsudskiego i jego PPSowskiej przeszłości. Tym bardziej, że w PPS była spora grupa kolaborantów i ochrana na ogół wiedziała gdzie i kogo szukać. Nawet prowadziłem poszukiwania jednego z bojowców, który wraz z przyszłym marszałkiem organizował słynny napad na pociąg. Okazało się, ze uciekł do USA, a kiedy wrócił pod innym nazwiskiem ochrana bez trudu go namierzyła.
Zaś zamach majowy to zbrodnia, za która powinien był odpowiedzieć. Przynajmniej przed historią (nie polityka historyczną). Tym bardziej, że na maju się nie skończyło. Jestem synem przedwojennego oficera, który (jak większość pułków z północnej i zachodniej Polski) szedł ze swoim pułkiem na pomoc legalnemu rządowi. Piłsudski do końca życia mścił się na nich w najrozmaitszy sposób.
W tekście chodziło mi tylko o ukazanie faktu, że mało kto zastanawia się nad rzeczywistym wymiarem działań tych ludzi, liczą się intencje. Dlatego poseł Pięta mówi to co mówi. I ludzie to przyjmują „ze zrozumieniem”.
Aaaa … jeszcze jedno – zestawienie jak najbardziej celowe. Przy całej świadomości różnicy skali.
@J.Luk. To się cieszę, że się zgadzamy.
Wejszycu – tu masz linka do kolejnego mitomana…….: http://facet.interia.pl/historia/news-prywatna-wojna-z-zsrr-polowanie-na-sowietow,nId,2367174
„Czterej Pancerni” to szczyt realizmu.
Pozdrawiam
Przeczytałem, ha, ha… baron Münchhausen wiecznie żywy. Dzięki za linka. Pozdrawiam.
PS. A „Czterech pancernych…” lubię. Oglądałem z ojcem, który komentował i wyjaśniał, co mogło być, a co bzdura ideologiczna, historyczna, wojskowa itd. Świetna nauka historii i obrony przed propagandą. No i plejada znakomitych aktorów. A najważniejsze – nikt, kto wychował się na przygodach załogi „Rudego”, nie zamawia pięciu piw w wiadomy sposób.
Ja tak rozmawiam z Pisiorami:
– Wie pan, Panie XXX, tak zastanawiam się, czy Ruscy nam zagrażają…
– Panie Michale, oczywiście. Oni tylko czekają, żeby nas znowu najechać.
– Czyli gdybyśmy nie byli bronieni przez Zachód, to byśmy zaraz znowu byli republiką rosyjską?
– Pewnie, że tak.
– No, czyli powinniśmy trzymać z Zachodem.
– Oczywiście, a nie trzymamy?
– No nie bardzo. 27 krajów za Tuskiem, a my jedni przeciw. Euro nie chcemy przyjąć. Z Eurokorpusu się wypisujemy. Generałów zwalniamy. Czy to nie wpycha nas w łapy Putina?
Tak sobie rozmawiam. Oczywiście, nikt się nie przyznał, że błądzi, ale jestem przekonany, że trochę wątpliwości w umysł Suwerena udaje mi się zasiać.
Z racjonalnymi ludźmi rozmawia się argumentami. Jak rozmawiać z ludźmi, których umysł opanował wirus „wiary”? Moim zdaniem jest tylko jedna metoda, bolesna i okrutna, ale to jest wojna. Albo wygramy, albo ten wirus zniszczy nas wszystkich. Trzeba ich wyśmiewać i to tak by bolało. Nie ma przy tym sensu wyśmiewać w bezpośredniej rozmowie w cztery oczy, osób zarażonych w ten sposób nie przekonamy (nie wyleczymy). Szydzić trzeba przy osobach trzecich, szczególnie przy tych jeszcze niezdecydowanych. Osób w pełni zarażonych wirusem nie da się na razie wyleczyć, osoby racjonalne i tak są odporne, ważni są ci trzeci – niezdecydowani, szczególnie młodzież. Jak w każdej wojnie – nie kieruje się sił na odcinki ewidentnie nasze (nic nie da wyśmiewanie na forum Studia Opinii, tu są sami swoi), także nie na te opanowane całkowicie przez przeciwnika (forum Radia Maryja), uderzać należy na punkty chwiejne (szkoły, grupy neutralnych znajomych). Niech w końcu głupota i przesądy staną się dla swoich wyznawców obciachem. Oczywiście to będzie kosztować jak każda wojna. Już starsza pani nie będzie dla pana Jerzego miła, już mu nie nasypie jabłek. Ale czy nie mamy obowiązku ponieść takiego kosztu?
Wybrani przez pisowski lud bozy , sa wiernym ich odbiciem …W swej masie Polacy to ciemny i głupi narod , kompletnie zaczadzony od setek lat przez KRK…. Była szansa na budowe swieckiego i obywatelskiego społeczenstwa od 1989 ..Niestety kompletnie ja zaprzepaszczono… 🙁
„miejscowe Kółko Różańcowe”
A czy nie tu jest pis pogrzebany? Demokratyczne państwo usuwając się z obszarów tworzących wspólnoty obywateli (np. biblioteki na wsiach) stworzyło pustkę, w którą jak w masło wszedł Kościół ze swoją indoktrynacją (partyjną!) dając miejsca takim spotkaniom. Co było prawdziwym powodem tego państwowego zaniechania, czy nie było analiz psychologów społecznych? Czy to tylko ucieczka od kosztów, czy lekceważenie szkolenia obywatelskiego widoczne też na innych polach? Czy wystarczyć miał wierny słuchacz niedzielnych kazań, jeśli tak, to skąd zdziwienie wynikiem wyborów?
„Demokratyczne państwo” jest sterowane przez Kościół. Ja do dziś pamiętam stwierdzenie, ze abp. Gocłowski został „kadrowym Wybrzeża”. Kto mianuje, ten rządzi. Władza nie polega jedynie na wydawaniu poleceń, ale przede wszystkim na mianowaniu swoich ludzi. W ten sposób Kościół opanował kraj. Kiedy już stanowiska zostały obsadzone, przyszła kolej na polecenia.
.
Polska potrzebuje reformy myślenia. Źródłem reformy może być tylko Zachodnia Europa. Niestety, źródło chwilowo zmętniało. Woda w tym źródle nie wygląda tak atrakcyjnie, jak w czasie komuny. Kościół oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, z kim i o co toczy się gra. Brednie o „cywilizacji śmierci” to jest propagandowa ofensywa Kościoła przeciwko reformie umysłowej, która mogłaby przyjść z Zachodu. Jak na razie ofensywa jest całkiem skuteczna.
.
Mówiąc „reforma” mam na myśli przede wszystkim naukę i technologie. Reforma w sensie religijnym jakoś straciła na znaczeniu. A szkoda. Najskuteczniejszym osinowym kołkiem w serce polskiego Kościoła byłoby otworzenie rynku religii na alternatywy. Wielość religii w Polsce mogłaby ukręcić łeb tej hydrze. Naturalnym źródłem tej wielości są kontakty z innymi narodami oraz imigranci. Ofensywa przeciwko imigrantom ma na celu izolowanie polskiego społeczeństwa od odmienności, zarówno kulturalnych jak tez religijnych. Kościół broni swojego monopolu. Kościół broni polskiego grajdoła, żeby w nim spokojnie rządzić rękami swoich mianowańców.
Kościół broni swojego monopolu. Kościół broni polskiego grajdoła, żeby w nim spokojnie rządzić rękami swoich mianowańców.
……………….
To się nazywa wdzięczność do grobowej deski… w wydaniu dysydenckim.
Nie mogę pojąć, to odsetki za pomoc i lata walki z systemem ustalono na kilka lat?
Czy dozgonnie?
Śmiem nieśmiało przypomnieć, że gdyby ta Hydra zdechła tak jak chcieli towarzysze.
Dalej byśmy chodzili w walonkach…
Cokolwiek przyjdzie w miejsce KK to będzie taki smród że zdechniemy jako naród.
Mieszanka kulturowa? W społeczeństwie monokultury?
Toż to wojna domowa gwarantowana. Ciekawi mnie kto z entuzjastów sprowadzania obcych kultur żył tam z rodziną kilka lat, nie rok czy dwa ale 7-10?
Możemy na SO pisać prawie wszystko jest tylko jeden szkopuł, jesteśmy wyłącznie garstką skłóconych czasem
+intelektualistów i nasze zdanie nie liczy się dla postronnych obserwatorów a zwłaszcza dla ludu.
To pasterze z KK są nauczycielami a nie my z SO, ja pogodziłem się z tym lata temu …
Walka z KK jest walką ze społeczeństwem a tej nikt nie wygra.
A społeczeństwo swoje wie… jak mu wyjaśnią po ludzku w TV i w Internecie.
„Nie mogę pojąć, to odsetki za pomoc i lata walki z systemem ustalono na kilka lat? Czy dozgonnie?”
Dozgonnie to nie. Tylko do zgaśnięcia Słońca. A poza tym, to walka z systemem polegała na tym, ze w latach ’80 dwie trzecie kościołów katolickich budowanych w całej Europie powstawało w Polsce. Te walkę Kościół kontynuuje, pobierając haracz na utrzymanie takowych.
.
„Cokolwiek przyjdzie w miejsce KK to będzie taki smród że zdechniemy jako naród.”
Nie ma to jak znajomość przyszłości. Mamy niedostatek proroków, wiec każde takie zdanie jest na wagę złota.
„Ciekawi mnie kto z entuzjastów sprowadzania obcych kultur żył tam z rodziną kilka lat, nie rok czy dwa ale 7-10?”
Obcych kultur nie należy sprowadzać. Należy się od nich uczyć na własny użytek. Nieśmiało przypominam, ze z wielkich epokowych odkryć w Polsce dokonano raptem kilku. Gdyby nie sprowadzać odkryć i idei, to w Polsce nadal by jeździły wozy drabiniaste.
.
Co zresztą nastąpi pod koniec drugiej kadencji PiSu. Wozy drabiniaste biskupów będą oczywiście pozłacane.
.
PS: Ja żyje „tam” od lat dwudziestu pięciu. Słowo „grajdół” jest krótkim podsumowaniem tego doświadczenia.